wywiad

Wojciech Chmielarz: Jestem ogromnym szczęściarzem | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też jak im upłynęło ostatnie dziesięć lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Wojciech Chmielarz, laureat m.in. Nagrody Wielkiego Kalibru i Nagrody Kryminalna Piła.

Wojciech Chmielarz, fot. Dawid Grzelak

– Mam poczucie, że jestem ogromnym szczęściarzem, który może żyć z tego, co kocha robić. I ma jedną z najpiękniejszych prac dla siebie. To wszystko dzięki moim czytelnikom. Oczekuję więc od siebie, że będę im dawać najlepsze książki, jakie jestem w stanie napisać. To jest moje zobowiązanie wobec czytelników – mówi Wojciech Chmielarz, autor powieści kryminalnych i thrillerów psychologicznych, a także powieści fantastycznej „Królowa głodu”. Debiutował w 2012 roku powieścią „Podpalacz”, otwierającą cykl z kultowym dla wielu czytelników komisarzem Jakubem Mortką. Do cyklu należą też powieści „Farma lalek”, „Przejęcie”, „Osiedle marzeń”, „Cienie” i „Długa noc” (Nagroda Kryminalnej Piły). Jest też autorem cyklu gliwickiego „Wampir”, „Zombie” i „Wilkołak”, cyklu z Bezimiennym „Prosta sprawa”, „Dług honorowy” i „Zwykła przyzwoitość”, a także powieści „Żmijowisko”, „Rana”, „Wyrwa”, „Za granicą” i „Zbędni”. Dwie jego powieści – „Żmijowisko” i „Wyrwa” – zostały zekranizowane, nad „Prostą sprawą” trwają prace. Pierwszą recenzję jego książki opublikowaliśmy 9 marca 2018 roku, a 16 września 2019 roku opublikowaliśmy (także w wersji wideo) pierwszy wywiad z pisarzem

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?

Wojciech Chmielarz: I dużo, i mało. Strasznie się ten świat, nasz kraj i w końcu moje życie zmieniło przez te minione dziesięć lat. Gdybyśmy sobie zaczęli o tym opowiadać, to zajęłoby to nam kolejną dekadę. Ale równocześnie mam wrażenie, że to o tyle mało, że jeszcze przede mną kilka takich dziesiątków lat, kiedy będę mógł pisać kolejne książki i przeżywać literackie, ale nie tylko, przygody. 

Debiutowałeś w 2012 roku. Z czym kojarzy ci się te jedenaście lat? Dostrzegasz jakieś istotne kamienie milowe w swojej twórczości?

– No cóż, trochę ich było. Zaczynając od pierwszej opublikowanej książki „Podpalacza”, bo debiut to przecież zawsze ważne wydarzenie dla autora. Potem „Farma Lalek”, fenomenalnie przyjęta i do dziś lubiana bardzo przez czytelników. Nagrodzone Wielkim Kalibrem „Przejęcie”. „Wampir”, pierwsza część cyklu gliwickiego z Dawidem Wolskim, gdzie po raz pierwszy spróbowałem pisać inaczej i gdzie cholernie dużo się nauczyłem. „Cienie” razem ze „Żmijowiskiem”, które były wspólnie przełomem jeśli chodzi o moją popularność. I wreszcie „Prosta sprawa”, która zupełnie nieoczekiwanie rozpoczęła zupełnie nowych cykl. Zebrało się tego trochę.

Strasznie się ten świat, nasz kraj i w końcu moje życie zmieniło przez te minione dziesięć lat. Gdybyśmy sobie zaczęli o tym opowiadać, to zajęłoby to nam kolejną dekadę. Ale równocześnie mam wrażenie, że to o tyle mało, że jeszcze przede mną kilka takich dziesiątków lat, kiedy będę mógł pisać kolejne książki i przeżywać literackie, ale nie tylko, przygody.

Czy gdybyś mógł się cofnąć, zmieniłbyś coś w swoim pisarskich decyzjach (inne gatunki, tematy)?

– Absolutnie nic. Nie widzę ani nie czuję takiej potrzeby. Przede wszystkim dlatego, że jestem zadowolony ze swoich książek. Nie chodzi o to, że są doskonałe. Bo nie są. Ale we wszystkie włożyłem dużo pracy, jeszcze więcej serca i wszystkie one świadczą o tym, jakim pisarzem byłem wtedy, kiedy je pisałem. Wszystkie są kamieniami milowymi na mojej drodze, która doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem i w którym jestem szczęśliwy. Po co miałbym więc cokolwiek zmieniać? Szczerze mówiąc, nawet nie jestem pewien, czy takie zmiany wyszłyby mi na dobre.

Jak zacząłeś pisać? I dlaczego?

– Zacząłem pisać, bo zawsze miałem po prostu w sobie tą potrzebę opowiadania historii i dzielenia się nimi. Nie mam jednak pojęcia, skąd ona się wzięła i z czego ona wynika. Po prostu to część tego, kim jestem. Jeden z fundamentów mojej tożsamości. Pytanie mnie, dlaczego piszę, to trochę tak, jakby pytać rybę, dlaczego pływa. Po prostu taki jestem. To robię.

Przeczytaj także:

Gdybym jednak nie został pisarzem, to byłbym…

– Nie mam pojęcia. Pewnie kimś, kto zajmuje się działaniami związanymi z analizą gospodarczą. Chociaż nie do końca wiem, w jakim konkretnie zakresie. Przez lata pracowałem w wywiadowni gospodarczej. Byłem analitykiem posługującym się narzędziami tzw. białego wywiadu. Może więc robiłbym coś takiego.

Uważasz swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

– Część tych pisarskich marzeń została spełniona. Napisałem i wydałem książkę. Dostałem parę nagród. Doczekałem się ekranizacji. Jeżdżę po Polsce, spotykam się z czytelnikami. I przede wszystkim żyję z tego, co zawsze chciałem robić. To cholernie satysfakcjonujące. Ale tak, jeszcze kilka marzeń mam. Jak chociażby napisanie takiego prawdziwego, pełnokrwistego reportażu. I horroru, na który od dawna mam pomysł, a do którego po prostu nie mam czasu, żeby zasiąść.

Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– Od mojej literatury? To jest raczej pytanie, czego oczekuje od siebie w mojej pracy. Bo mam poczucie, że jestem ogromnym szczęściarzem, który może żyć z tego, co kocha robić. I ma jedną z najpiękniejszych prac dla siebie. To wszystko dzięki moim czytelnikom. Oczekuję więc od siebie, że będę im dawać najlepsze książki, jakie jestem w stanie napisać. To jest moje zobowiązanie wobec czytelników.

A jeśli chodzi o inne książki. No cóż… Nie ma jednej literatury. Od niektórych książek oczekuje tego, żeby mnie rozbawiły. Od innych tego, że mnie czegoś nauczyły o świecie. Jeszcze inne mają mnie wzruszyć lub mną wstrząsnąć. To czego oczekuję, zależy od tego, jaki mam nastrój i po jakąś powieść sięgam.

Jestem zadowolony ze swoich książek. Nie chodzi o to, że są doskonałe. Bo nie są. Ale we wszystkie włożyłem dużo pracy, jeszcze więcej serca i wszystkie one świadczą o tym, jakim pisarzem byłem wtedy, kiedy je pisałem. Wszystkie są kamieniami milowymi na mojej drodze, która doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem i w którym jestem szczęśliwy.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) cię ukształtowały – jako człowieka, jako pisarza? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Masz ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– Wiecie co, nie jestem w stanie pewnie wymienić wszystkiego. Ukształtował mnie humor Bahdaja, Ożogowskiej i Niziurskiego. Wiara w dobro Tolkiena. Głęboki humanizm Pratchetta i Ursuli Le Guin. Zmagania z samym sobą Philipa K. Dicka. Przekonania Chandlera, że warto trzymać się moralnych zasad, nawet jeśli robi się to przeciwko całemu światu. A pewnie taką listę można by jeszcze trochę pociągnąć.  

Kiedy nie piszę, to….

– Czytam. Odpoczywam. Gram w planszówki czy na playstation. Uprawiam sport. Łapię oddech.

Nad czym teraz pracujesz?

– Kończę kolejną, czwartą część cyklu o Bezimiennym. Tym razem wysyłam go nad Bałtyk. Sporo tam się dzieje. Jestem strasznie ciekaw, jak zostanie przyjęty przez czytelniczki efekt końcowy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej