W MEDIACH

Poniżej znajdziecie publikacje naszych tekstów i o nas w innych mediach

Newsweek.pl / Magazyn Kryminalny 1/2026 „Śmierć to moja koleżanka”. Styka się z nią codziennie od 26 lat i mówi, kiedy na twarzach zmarłych pojawia się lęk Śmierć i tak nadejdzie, nie trzeba się jej bać, ale trzeba, na ile się da, wykorzystać życie – mówi Adam Ragiel, specjalista technik funeralnych. Rozmawia Przemysław Poznański. Newsweek: Czy pamięta pan pierwsze zwłoki? Adam Ragiel: To były zwłoki 19-letniej dziewczyny, która rzuciła się pod pociąg. Byłem wtedy w podobnym wieku i bardzo interesowała mnie cała otoczka tego zdarzenia, stąd wiem, że to była jej decyzja. Nawet zostawiła dowód osobisty na peronowej ławce, by można ją było łatwo zidentyfikować. Ciało było mocno zdefragmentowane, wielu jego części nie udało się odnaleźć. Pracowałem wtedy w firmie pogrzebowej, która na zlecenie prokuratury zajmowała się transportem zwłok z miejsc wypadków, samobójstw, nienaturalnych zgonów oraz porządkowaniem miejsc po tych zdarzeniach.

Newsweek.pl / Magazyn Kryminalny 1/2026 Serial „Zabić Miss” Zginęła u progu międzynarodowej kariery. Sprawca zbrodni uważał, że najpiękniejsza kobieta świata jest pisana wyłącznie jemu. Ten serial to studium stalkingu i ostrzeżenie przed nim. Przed pragnieniem, które jest — w przeciwieństwie do prawdziwej miłości — Granica między życiem a śmiercią jest bardzo cienka — wystarczy, że ktoś przekroczy wcześniej inną z granic — choćby tę między byciem fanem gwiazdy a jej prześladowaniem, między uwielbieniem a zachłannością, prowadzącą z czasem do nienawiści.budowaniem relacji w sposób jednostronny.

Newsweek.pl / Magazyn Kryminalny Newsweeka 1/2026 Serial „Devil in Disguise: John Wayne Gacy” to opowieść o zaniechaniu. Skutkiem były 33 morderstwa. O tym, co złe, wstydliwe, niewygodne, najlepiej szybko zapomnieć, zamieść to pod dywan. Albo zakopać pod podłogą własnego domu. Dzięki temu wszyscy będą zadowoleni: sprawca, bo nikt nie znajdzie śladów jego zbrodni, ale i stróże prawa, bo zbytnia dociekliwość mogłaby skończyć się nadgodzinami przy wypełnianiu dokumentów, a bardziej nawet naruszeniem status quo opartego na przekonaniu, że prowadzący własną firmę biały biznesmen mający konotacje polityczne, a przy tym głowa rodziny, to ktoś, komu trzeba dać drugą szansę. Nawet jeśli udowodniono mu napaść seksualną na nastolatka.

Newsweek.pl / Magazyn Kryminalny Newsweeka 1/2026 Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory? Lubicie czytać kryminały? Przygotowaliśmy dla Was recenzję kilku najnowszych, które mogą się wam spodobać. Recenzje książek „Transakcja” Piotra Gajdzińskiego, „Cudze dziecko” Daniela Hursta, „Schron” Marcela Mossa, „Rysie pazury” Karin Smirnoff, 'Łabędź i nietoperz” Keigo Higashino, „Indyjska szarada” Marcina Falińskiego”, „Hipnoza” Krzysztofa Bochusa, „Emma” Jeana Reno.

Onet.pl Sylwia Winnik: dwa lata temu moje prywatne życie się rozsypało. „Po przeżytej tragedii myślimy, że to koniec. Nie musi tak być. To jak w przypadku gorzkiej czekolady — kiedy kosztujesz ją dłużej, odkrywasz słodycz” — mówi Sylwia Winnik, pisarka, reportażystka, autorka powieści „Ocalona”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza. Rozmowę przeprowadził Przemysław Poznański z serwisu Zupełnie Inna Opowieść.

Przemysław Poznański: Czy myślisz, że zadaniem literatury jest ocalać? Ocalać trudne karty historii od zapomnienia?

Sylwia Winnik: Na pewno. Od początku w swoich książkach poruszam temat II wojny światowej i bardzo często słyszałam od czytelniczek, czytelników, że oddając głos bohaterkom „Dziewcząt z Auschwitz”, czy pokazując los dzieci podczas wojny w „Dzieciach z Pawiaka”, ocalam pamięć o tamtych wydarzeniach i o ludziach. Te historie, raz zapisane, stają się trwałe, a tym samym ocalone. Gdy się teraz zastanawiam nad twoim pytaniem, widzę, że w przypadku moich książek opartych na faktach dzieje się rodzaj magii, polegającej na tym, że indywidualne historie, które opisuję, rzeczywiście wymagają ocalenia, bo są często nieznane, zapomniane, albo nie były opisane nigdy tak szeroko, jakby na to zasługiwały. Dotyczy to wspomnianych już książek, ale też choćby „Kurierki z Tatr”, czyli opowieści o Helenie Marusarzównie, do której materiały zbierałam podczas rozmów z jej rodziną i przyjaciółmi. Okazało się, że gdy zaczęłam drążyć, pogłębiać temat, odnajdywałam i ocalałam nie tylko fakty, ale też prawdziwe portrety psychologiczne bohaterów, prawdziwe emocje.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (8 października 2025) Polecamy książki kryminalne i thrillery: Ryszard Ćwirlej, Krwi nie odmówi nikt, Agora, Obertleutnat Fischer: Wybuch wojny rzuca wyzwania – nie tylko bohaterom znanym nam już z wcześniejszych książek Ryszarda Ćwirleja, ale i samemu autorowi. Bo „Krwi nie odmówi nikt” nie może być już kryminałem w takim kształcie, jaki znamy z powieści rozgrywających się w międzywojniu. Nie może być zatem opowieścią opartą na zagadce morderstwa i błyskotliwym śledztwie, które doprowadzi do ujęcia sprawcy. Musi być raczej – i jest – mroczną opowieścią o ludziach zmuszonych do dokonywania niezwykle trudnych wyborów w czasach szczególnie niebezpiecznych, gdy groźba śmierci czai się na każdym kroku, a zabójcą może być każdy, kto nosi niemiecki mundur i kto uzna, że ma prawo zabijać tych, którzy nie należą do „rasy panów”.

Ćwirlej daje nam tym samym opowieść gatunkowo wykraczającą poza to, do czego nas przyzwyczaił. Twórca prozy neomilicyjnej, od lat poruszający się też równie zgrabnie na polu kryminału tak współczesnego, jak i retro, tym razem toruje sobie drogę w nowej dla siebie konwencji, jednocześnie wykorzystując do tego znanych nam bohaterów. Sprawia to, że muszą oni przejść metamorfozę, dostosować się do nowych realiów, zachowując jednocześnie cały przypisany im bagaż doświadczeń.

Właściwym punktem wyjścia fabuły jest śmierć, do której dochodzi w wyniku wypadku. W limuzynie, której kierowca nierozważnie wjechał nocą na przejazd kolejowy wprost pod rozpędzony pociąg, ginie czternastoletni syn rządzącego w Posen gauleitera Arthura Greisera….

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (8 października 2025) Polecamy książki kryminalne i thrillery: Will Dean, W głębinie, Rebis, Pod presją: Napięcia, jakie znajdziemy w thrillerze Willa Deana, pozazdrościłaby pewnie sama Agatha Christie – „W głębinie” intryga „zamkniętego pokoju”, z której słynęła brytyjska pisarka, zyskuje nowy wymiar. Dosłownie i w przenośni. Cała fabuła rozgrywa się bowiem w ciasnej komorze ciśnieniowej, zakotwiczonej na dnie Morza Północnego – miejscu wymagającym od przebywających na pokładzie sześciorga nurków (nawiasem mówiąc to elita elit) niezwykłej ekwilibrystyki w poruszaniu się między kojami i mokrą śluzą (czyli łazienką) oraz śluzą medyczną (stąd odbierają dostarczane im posiłki). W takim miejscu wszystko podlega ścisłym procedurom, nie ma miejsca na przypadek czy na nieuwagę – ta ostatnia mogłaby nieść za sobą nieobliczalne skutki. Bo w takim miejscu bez przerwy żyje się pod ciśnieniem – codziennie przecież ryzykuje się tu życiem.

„Podobnie jak piraci, żeglarze i inni wyjęci spod prawa, mamy skłonność do przeżywania każdego dnia tak, jakby był naszym ostatnim” – informuje nas narratorka, Ellen Brooke. Rzecz w tym, że na początku powieści jest to zaledwie deklaracja, może nawet rodzaj PR-owego sloganu. W praktyce szybko okaże się, że tak naprawdę nikt nie jest gotowy na to, co się wydarzy. Nikt nie będzie wiedział zatem jak zareagować, gdy jeden z nurków zostanie znaleziony martwy na swojej koi…

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (8 października 2025) Polecamy seriale kryminalne: Grupa zadaniowa, HBO Max, Mroczne serca: Z jednej strony porachunki gangów, bezwzględnie wyszarpujących dla siebie nowe tereny, na których mogą handlować narkotykami, z drugiej tytułowa grupa zadaniowa FBI mająca stawić czoła przemocy panoszącej się w hrabstwie Delaware – ten opis brzmi jak fabuła sensacyjnego thrillera, jakich widzieliśmy już wiele. A jednak serial stworzony przez Brada Ingelsby’ego dla HBO to opowieść inna, skupiona co prawda na sensacyjnej otoczce i kulisach pracy FBI, ale w większym stopniu starająca się eksplorować motywacje bohaterów – i to stojących po obu stronach barykady. Ich osobiste dramaty, traumy, problemy, z którymi mierzyć muszą się na co dzień – także, a może przede wszystkim wtedy, gdy wracają do rodzinnych domów.

Tom Brandis (Mark Ruffalo) jest byłym księdzem, a zarazem agentem FBI, który porzucił służbę w terenie na rzecz promowania agencji na targach pracy. Mężczyzna po pięćdziesiątce, z siwiejącym zarostem i wydatnym brzuchem, emanuje rezygnacją i zwątpieniem. Zamyka się w sobie, alienuje od innych. Nic dziwnego – jego życie legło w gruzach: adoptowany syn przebywa w więzieniu i czeka na wyrok za spowodowanie zabójstwa, którego ofiarą stała się żona Brandisa. To dla mężczyzny psychiczne obciążenie, z którym stara się radzić zapijając stres kolejnymi szklankami whiskey. A jednak nie ma wyjścia: na polecenie szefowej (Martha Plimpton) musi wrócić w teren i zająć się śledztwem w sprawie napadów na domy handlarzy narkotyków. Mężczyźni w maskach zwierząt okradają członków gangu motocyklowego Dark Hearts. FBI zdaje sobie sprawę, że jeśli złodzieje nie zostaną szybko schwytani może dojść do eskalacji i wojen między przestępczymi grupami. Tym bardziej że podczas jednego z włamań dochodzi do strzelaniny. Giną członkowie gangu, zastrzelony zostaje jeden z włamywaczy, a z domu znika chłopiec – syn zabitego członka Dark Hearts…

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (8 października 2025) Polecamy seriale kryminalne: Breslau, Disney+, Piętno Wypalacza: Gdy demony czające się w zakamarkach ludzkiego umysłu łączą się w z demonami ideologii, ludzkie życie przestaje mieć znaczenie. Jakąkolwiek wartość przestaje też mieć prawda, bo w przeciwieństwie do kłamstwa wpisanego w propagandę nie wpasowuje się w ramy wyznaczone przez aparat opresyjnego państwa. To przesłanie „Breslau” – polskiego serialu retrokryminalnego, w reżyserii Leszka Dawida, rozgrywającego się tym mieście w 1936 roku, tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi w Berlinie. To czas zatem szczególny – III Rzesza stara się na potrzeby światowej opinii publicznej budować obraz państwa nowoczesnego, wolnego od uprzedzeń, a także bezpiecznego. A przynajmniej takiego, w którym zbrodnia – jeśli już do niej dojdzie – szybko zostanie rozliczona.

Ten obraz jest jednak z gruntu fałszywy. Niedawno na żydowskich sklepach malowano Gwiazdy Dawida, teraz pospiesznie są one zmywane, by nie dostrzegli ich zagraniczni dziennikarze. Dyskryminacja ma się jednak dobrze – doświadczy tego choćby doktor Krakauer (Zbigniew Walerys), wybitny lekarz sądowy, wyrzucony z pracy z zakazem przekraczania progu prosektorium. Tymczasem w mieście dochodzi do serii brutalnych zabójstw – w pokoju hotelowym ginie prostytutka Zelda i wybitny polski lekkoatleta żydowskiego pochodzenia. Ofiary zostały zastrzelone, co więcej, sprawca wypalił im też oczy nieznaną chemiczną substancją. Pomoc Krakauera bardzo by się więc przydała oddelegowanemu do tego śledztwa komisarzowi Franzowi Podolsky’emu (Tomasz Schuchardt)….

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (9 lipca 2025) Polecamy powieści kryminalne i thrillery. Marek Stelar, Ołowiane żołnierzyki, Filia, Babilon Stettin: Marek Stelar zaprasza nas do międzywojennego Stettina, by pokazać symptomy zbliżającej się nieuchronnej zmiany, która na wielu poziomach oznaczać może koniec świata – przynajmniej takiego, jaki znają bohaterowie jego książki.

Bo „Ołowiane żołnierzyki” to rozgrywająca się na dwóch poziomach – osobistym i politycznym – szpiegowsko-kryminalna opowieść o próbie ocalenia siebie oraz wartości, którym się hołduje, w obliczu rosnącego w siłę faszyzmu, infekującego niemal wszystkie dziedziny życia. Dość powiedzieć, że przestrzeń dla tej ideologii powiększa się znacząco, a jej apologetami są tu nawet najwyżsi przedstawiciele policji, utrzymujący przyjazne stosunki z lokalnymi politykami NSDAP.Bo „Ołowiane żołnierzyki” to rozgrywająca się na dwóch poziomach, osobistym i politycznym, szpiegowsko-kryminalna opowieść o próbie ocalenia siebie oraz wartości, którym się hołduje, w obliczu rosnącego w siłę faszyzmu, infekującego niemal wszystkie dziedziny życia.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (9 lipca 2025) Polecamy powieści kryminalne i thrillery. Michał Wierzba, Agat, W.A.B. We Wrocławiu zamordowana zostaje nastolatka, Joasia Górska, wcześniej ofiara szkolnej przemocy przeradzającej się wręcz w tortury, z przypalaniem włosów włącznie. Rzecz w tym, że stan zmasakrowanych zwłok raczej wyklucza, by śmierć dziewczyny również była skutkiem rówieśniczego hejtu. Do sprawy przydzielony zostaje komisarz Leon Deker… Robert Ostaszewski, Zemsta i Partnerzy, Lind & Co: To książka czerpiąca z niektórych wątków opowiadań publikowanych wcześniej w formie e-booków i audiobooków, łącząca sensacyjną akcję z opowieścią o świecie, w którym nie działa instytucjonalna ochrona najsłabszych. Łukowska – trochę jak mściciel w westernie czy superbohaterka – postanawia zatem wziąć sprawy w swoje ręce. Czy jednak nie podejmuje się misji ponad siły? Catherine Reiss, Królowa kłamstw, Wydawnictwo Nocą: Największym zmartwieniem Laury i Adama Hallerów – jak im się zdaje – jest brak opiekunki dla dziecka. Adam – biznesmen, właściciel firmy – najczęściej spędza czas poza domem, Laura jest autorką tekstów piosenek dla popularnej gwiazdy estrady i pracuje z w domu, ale rozprasza ją konieczność opieki nad synem. Tymczasem gonią ją dedlajny, więc pilnie potrzebna jest pomoc. Na szczęście pewnego dnia do drzwi Hallerów zapuka Asha.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (9 lipca 2025) Polecamy powieści kryminalne i thrillery. Vincent V. Severski, Krawiec, Czarna Owca: „Krawiec” ukazuje bez uproszczeń i bez upiększeń świat szpiegów – z psychologiczną grą podszytą chęcią rozpracowania przeciwnika, lub zwerbowania go, ale i z walką na śmierć i życie, w której na szali położone zostanie bezpieczeństwo nie tylko Polski, ale i świata. James Kestrel, 5 grudniów, Rebis: Gdy w grudniu 1941 roku na biurku pracującego na Hawajach detektywa Joe McGrady’ego ląduje sprawa brutalnego zabójstwa dwojga młodych ludzi, Amerykanina i Japonki, nie ma on jeszcze pojęcia, że będzie to początek historii, która całkowicie odmieni jego życie – zawodowe i osobiste. McGrady rzuca się w wir śledztwa, które zaprowadzi go do Hongkongu. Przybędzie tam jednak w chwili, gdy japońska armia zaatakuje Pearl Harbor. Maciej Siembieda, Sobowtór, Agora: „Sobowtór” jest opowieścią o tym, jaką twarz tak naprawdę pokazujemy innym, a jaką kryjemy pod często obłudną maską świątobliwości, skromności, przyjaźni, głoszonych wszem i wobec deklaracji o chęci czynienia dobra…

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (9 lipca 2025) Polecamy powieści kryminalne i thrillery. Agnieszka Graca, Podniebie, Agora: Traumy znieść tym trudniej, im mniej bliskości, zrozumienia i czułości oferuje otaczający nas świat. „Podniebie” Agnieszka Graca jest właśnie taką historią: opowieścią o ludziach osamotnionych w swych emocjach, pozostawionych samym sobie, a jednocześnie zderzonych z bólem tak wielkim, że okazuje się on niemal nie do uniesienia. „Podniebie” to opowieść o kobietach funkcjonujących we współczesnej Polsce (w powieści to rok 2017), gdzie wciąż dochodzą do głosu ci – często wspierani społeczno-politycznym układem – którzy chcieliby odmawiać im prawa do równouprawnienia i samostanowienia. A nawet do zwykłego szacunku. W końcu to też książka o relatywizacji zła, wyrażającej się w niechęci do nazwania ofiary ofiarą, a sprawcy sprawcą.

Takie tematy nie dziwią w przypadku autorki, która dostała prestiżową Nagrodę Wielkiego Kalibru za debiutancki „Czarny poniedziałek”, będący opowieścią o szeroko pojętych prawach kobiet – prawie do równości i bycia sobą. Bo Gracę interesuje w kryminale to, co uczyni z niego historię zakrojoną szerzej niż tylko do ram intrygi. Mówi nam o złu rodzącym się na podglebiu tyleż społecznych nastrojów, co układów wynikających ze społecznego, ale i politycznego, przyzwolenia.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (9 lipca 2025) Polecamy seriale kryminalne: Uśmiechnięta buźka: seryjny morderca, SkyShowtime, Córka mordercy: Keith Jesperson, znany też jako Happy Face, czyli Uśmiechnięta buźka, został aresztowany 30 marca 1995 r. pod zarzutem zabójstwa Julie Winningham. Szybko okazało się jednak, że mężczyzna odpowiada za śmierć znacznie większej liczby kobiet – sam w pewnym momencie utrzymywał, że ofiar było 160. Gdy krótko po aresztowaniu odwiedziła go w więzieniu córka Melissa, miała usłyszeć radę, by jak najszybciej zmieniła nazwisko. Wtedy była już pewna, że ojciec jest winny. To ona w 2009 roku wydała (wraz z M. Bridget Cook) książkę o zbrodniach Jespersona „Przerwane milczenie” (polskie wydanie: Wydawnictwo Świat Książki 2012), a w 2018 roku nagrała na ten temat podcast. Na tej podstawie powstał serial fabularny, dostępny w Polsce na platformie SkyShowtime.

Serial nie jest wiernym zapisem zdarzeń, ale opowieścią „inspirowana” faktami. Córka prawdziwego mordercy, Melissa Moore, w serialu zyskuje więc nowe nazwisko i jako Melissa Reed (Annaleigh Ashford) stara się zbytnio nie wychylać. Jest makijażystką w popularnym, a zarazem tabloidalnym kryminalnym show prowadzonym przez Dr. Grega (David Harewood). To do niego z więzienia dzwoni pewnego dnia Jesperson (Dennis Quaid) i oznajmia, że zdradzi informacje dotyczące dziewiątej ofiary, o ile będzie mógł porozmawiać z Melissą. Wkrótce okaże się też, że za zabójstwo, do którego chce się przyznać Uśmiechnięta buźka, wyrok odsiaduje już ktoś inny, kto właśnie czeka na egzekucję.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (9 lipca 2025) Polecamy seriale kryminalne: Morderstwo po amerykański: Gabby Petito, Netflix, Zbrodnia za maską #Vanlife: Sprawę zabójstwa przed czterema laty 22-letniej vlogerki Gabby Petito poznał chyba cały świat. Informację o jej zaginięciu, a potem odnalezieniu ciała i poszukiwaniu zabójcy, na bieżąco relacjonowały także polskie media. Teoretycznie więc trzyodcinkowy dokument w reżyserii Michaela Gasparro i Julii Willoughby Nason nie powinien zbyt wiele wnosić do sprawy. A jednak jego siłą jest to, że nie tylko porządkuje wiedzę o sprawie, poszatkowaną często w medialnych przekazach, ale też – choćby dzięki rozmowie z rodziną Gabby i jej najbliższymi przyjaciółmi – buduje złożony psychologiczny portret ofiary i jej toksycznej relacji z przyszłym zabójcą, dając asumpt do szerszej opowieści o osobach żyjących w przemocowych związkach.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (9 lipca 2025) Polecamy seriale kryminalne: „A Recipe for Murder”, SkyShowtime, Opowieść o zamordowaniu Edwina Arriety: Gdy dobrać takie składniki jak kłamstwo, chciwość i brak empatii, przepis na morderstwo wydaje się być gotowy. A jeśli dodać do tego nierzetelność goniących za rozrywką mediów i zmieszać ją z postkolonialną butą, dostaniemy nie tyle nawet dokument opowiadający o zbrodni, ile wykraczającą poza tę konwencję opowieść o najgorszych ludzkich instynktach, których źródłem jest poczucie wyższości i przynależnej do niego pogardy.

Pięcioodcinkowy dokument w reżyserii José Gómeza, do obejrzenia na platformie SkyShowtime pod angielskim tytułem „A Recipe for Murder”, to historia relacjonowana w mediach przed dwoma laty. To wtedy świat obiegła informacja o zamordowaniu i poćwiartowaniu w Tajlandii kolumbijskiego chirurga plastycznego Edwina Arriety. Sprawcą był Daniel Sancho, początkujący szef kuchni, rozwijający kanał na YouTubie, a prywatnie syn popularnego w Hiszpanii aktora Rodolfa Sancho. Szybko wychodzi na jaw, że obaj mężczyźni byli ze sobą w związku, choć raczej luźnym: Arrieta przyjeżdża do Hiszpanii trzy razy w roku, za to regularnie przelewa Sanchowi pieniądze, by ten miał za co rozwijać działalność w social mediach i tworzyć własną burgerownię.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (9 lipca 2025) Polecamy seriale kryminalne: Dept. Q, Netflix, W zamknięciu. Prawdziwe więzienie nosimy w sobie – we wspomnieniu wszystkich naszych błędów, które odzywają się paraliżującymi nas wyrzutami sumienia. Doskonale widać to w serialu „Dept. Q”, opartym na powieści Jussiego Adlera-Olsena „Kobieta w klatce” (polskie wydanie: Wydawnictwo Sonia Draga 2017), gdzie ów psychologiczny aspekt wybrzmiewa jak refren i zarazem koresponduje wprost z nie mniej poruszającym motywem fizycznego ograniczenia, znajdującym tu najbardziej wyraźną realizację w scenach rozgrywających się w starej komorze hiperbarycznej. Bo twórcy serialu (Scott Frank i Chandni Lakhani) grają motywem zamknięcia – tak w sensie psychicznym jak i fizycznym – na każdy możliwy sposób, wrzucając nas w mroczną, klaustrofobiczną atmosferę opowieści o grzechu zaniedbania i pychy.

To ta pycha, a przynajmniej nadmierna pewność siebie, stanie u podstaw losów dwojga głównych bohaterów: detektywa Carla Morcka i prokuratorki Merritt Lingard. Oboje ambitni, oboje doświadczeni, padają w jednej chwili ofiarami rutyny, która nie pozwala im dostrzec w porę czyhającego na nich niebezpieczeństwa.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (29 stycznia 2025) Polecamy kryminały i thrillery: Ryszard Oleszkowicz, Zanim zabijesz moją śmierć, Wydawnictwo Muza, Niedokończone sprawy. Współczesna wojna nie musi rozpocząć się od ataku militarnego. Pierwszym krokiem może być paraliż państwa – zniszczenie lub unieruchomienie jego kluczowej infrastruktury, szczególnie tej krytycznej. Z takiego założenia wychodzi Ryszard Oleszkowicz, tworząc fabułę, której punktem wyjścia jest planowana przez rosyjski wywiad skoordynowana eksplozja kilkunastu bomb, głównie w stolicy naszego kraju, choć nie tylko. Polska – osłabiona wcześniej polityczną decyzją o wyjściu z NATO – wskutek chaosu wywołanego atakiem stać się ma łatwym celem dla Moskwy. 

Robert Michniewicz, Partnerzy. Zemsta, Czarna Owca. Cena lojalności. Rosyjski wywiad, działający za pośrednictwem hiszpańskiej partii narodowej, chce zwerbować ministra polskiego rządu, członka nacjonalistycznego Polskiego Stronnictwa Narodowego. Do spotkania polityka z przyszłymi mocodawcami ma dojść na Fuerteventurze. Oficerowie polskiego wywiadu, Barbara Szymańska, „Baszka” i Piotr Adamski ruszają więc na Wyspy Kanaryjskie, by dyskretnie obserwować poczynania ministra.

Ryszard Ćwirlej, Na trwogę bije dzwon, Wydawnictwo Agora. Po kruchym lodzie. Wielkopolska czasów międzywojnia to miejsce na mapie kraju specyficzne – mimo zwycięskiego powstania, wciąż mieszka tu wielu Niemców. Ta pozornie zgodna koegzystencja jest jednak maską, skrywająca narastający podskórnie konflikt. Nic dziwnego, że bohater powieści, komisarz poznańskiej policji Antoni Fischer stąpać będzie po kruchym lodzie. Nie tylko dlatego, że jest styczeń 1938 roku, ale przede wszystkim dlatego, że sprawy, które będzie prowadził, dotyczyć będą właśnie Niemców – zamordowanego w okolicy Szamotuł nauczyciela i jego rodziny. Jeden fałszywy krok, a skutki jego działań mogą okazać się katastrofalne.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (29 stycznia 2025) Polecamy kryminały i thrillery: Marcin Faliński, Obietnica zdrady, Czarna Owca, Wojna armii, wojna wywiadów. Zaczyna się od ataku Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Ten konflikt w powieści Marcina Falińskiego wpisany zostaje w drugą z wojen – opartą na zakulisowych działaniach Rosji, które mają na celu destabilizację naszego państwa, choćby poprzez obsadzanie swoimi agentami wysokich politycznych stanowisk.

Krzysztof Bochus, Kamień tunguski, Skarpa Warszawska, Ocalanie z katastrofy. Eksplozja meteorytu nad rzeką Podkamienna Tunguzka w 1908 roku od dawna rozpala wyobraźnię. Także wyobraźnię pisarzy. Krzysztof Bochus osnuł wokół niej wciągający thriller, skupiony przede wszystkim na współczesnych poszukiwaniach pewnego artefaktu ściśle związanego z wydarzeniem sprzed ponad stu lat. Bohaterem powieści jest Adam Berg, dziennikarz śledczy specjalizujący się w poszukiwaniu zaginionych dzieł sztuki, którego życie i kariera pogrążyły się w marazmie po niedawnej osobistej tragedii.

Krzysztof Domaradzki, Error, Wydawnictwo Sonia Draga, Cyberpycha. Dla Jacka Blajera, głównego bohatera „Erroru”, programisty i hakera, zlecenie jakie wykonuje na boku dla człowieka schowanego za nickiem Marie#Kondo będzie wiązać się z niespodziewanymi i niemiłymi konsekwencjami. Coś, co miało być prostą robotą, okaże się bowiem początkiem mrocznych zdarzeń, które zachwieją nie tylko dotychczasowym życiem Blajera, ale przede wszystkim polską rzeczywistością, w tym krajową sceną polityczną.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (29 stycznia 2025) Polecamy kryminały i thrillery: Ogień i woda. Grzegorz Brudnik, Chrzciciel, Filia. Odwołując się wprost do symboliki ognia i wody, Grzegorz Brudnik daje nam mroczną opowieść o oczyszczeniu – niezbędnym by wypalić, czy też wypłukać zło spod najgłębszych warstw, zza masek stereotypów, spod pozorów bliskości i plątaniny rodzinnych więzi. Bo „Chrzciciel” jest opowieścią o zbrodni rozgrywającej się tuż obok, o złu wydarzającym się zbyt blisko, by mieć odwagę nie odwrócić wzroku i je napiętnować. Jest też z tego powodu opowieścią kameralną – również dzięki miejscu, w jakim się rozgrywa. Po kilku latach literackiego milczenia, w początkach tego roku powrócił Brudnik powieścią „Szafarz”, mroczną, noirową narracją o samotności, która szuka dla siebie lekarstwa w destrukcji lub autodestrukcji. Rozgrywająca się w konurbacji górnośląskiej fabuła przyciągała mrokiem postindustrialnej scenerii, niejednoznacznością motywacji bohaterów i samej zbrodni przybierającej formę makabrycznej quasi-instalacji, czy może performensu, w której przypisany jej rytuał stawał się teatralną maską, skrywającą cierpienie tak silne, że stawiające bohaterów w sytuacjach granicznych.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (29 stycznia 2025) Polecamy kryminały i thrillery: Po dwóch stronach. Maciej Siembieda „Kairos”, Wydawnictwo Agora: Jeśli przyłożyć do „Kairos” miarę kryminału, to role najgroźniejszych antagonistek grają w nim na przemian historia i polityka – bezwzględne w nieliczeniu się z ludzkimi marzeniami i planami, a nawet życiem. Powieść Maciej Siembiedy – rozciągnięta na trzy i pół dekady sensacyjno-wojenna epopeja, zahaczająca też o wątek złodziejskiego półświatka – jest narracją o próbie dokonywania wyborów w świecie odmawiającym prawa wyboru, ale i o osobistych animozjach podsycanych emocjami i namiętnościami, u źródła których leżą także narzucone odgórnie ideologie. Jest to jednak także opowieść o tym, co tracimy, gdy zgrzeszymy ślepą wiarą w to, że los/Bóg/Historia sprzyja właśnie nam.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (29 stycznia 2025) Na miejscu zbrodni byłbym bezradny. Ale przecież nie od tego jestem. Autorzy kryminałów piszą o tragediach i chcą, żeby poruszyły one czytelników. Ale ja sam nie mogę płakać nad losem samobójcy ze „Skrzepu” czy zamordowanej na kartach książki dziewczynki, bo nie dokończyłbym pisania żadnej powieści i jeszcze trafił do psychiatry – mówi Robert Małecki, jeden z najpoczytniejszych autorów kryminałów w Polsce. Rozmawia Przemysław Poznański. Przemysław Poznański: Czy pisanie kryminału nie jest trochę jak gra w szachy z samym sobą? Wiesz przecież jak czarnymi bierkami poruszać się będzie antagonista, a białymi protagonista. Robert Małecki: Tak by było, gdybym siadając do pisania znał wszystkie odpowiedzi. Ale ich nie znam. Nie przewiduję zawczasu wszystkich ruchów bohaterów. Owszem, na początku mojego pisarstwa miałem przygotowany szczegółowy scenopis książki i z tak opisaną fabułą siadałem do pisania. Niestety, wówczas okazywało się, że pisanie mnie nudziło. A nie tak wyobrażałem sobie tę pracę. Dlatego przy pisaniu pierwszego tomu „Grossa” odrzuciłem scenopis na rzecz odkrywania historii, podążania za jej rytmem, wnikliwego przyglądania się psychologii moich bohaterów i ich motywacjom.

Newsweek Polska / Newsweek.pl (16 grudnia 2024) Występował przed prezydentami i brytyjską rodziną królewską. „Gdyby Bóg śpiewał, brzmiałby jak Bocelli” – mówi o nim Céline Dion. Przyzwyczajony do śpiewania dla wielotysięcznych tłumów, pewnego dnia musiał się zmierzyć z pustką. Katedra w Mediolanie opustoszała, jak zresztą wszystkie inne publiczne miejsca na świecie: świątynie, teatry, ulice, parki, stadiony. Pandemia zamknęła ludzi w czterech ścianach domów. Ale śpiewak nie był sam. Po pierwsze – jak wyznał potem w wywiadzie dla portalu The Talks – w kościele nigdy nie jest się samym, po drugie tamtego dnia, w Niedzielę Wielkanocną 2020 r., na żywo oglądało go 2,8 mln widzów na całym świecie. To była największa w historii YouTube’a widownia słuchająca na żywo muzyki klasycznej

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (16 października 2024) Polecamy kryminały i thrillery: Agnieszka Pruska, Więzy krwi, Oficynka, Całkiem przeciętne ofiary. Zaczyna się na wrocławskim Rynku, wśród bożonarodzeniowych dekoracji. Ta idylliczna scenografia okazuje się jednak ułudą – wśród stoisk z prezentami zaatakowany zostaje przez nożownika spacerujący tu mężczyzna. Sam sprawca zniknie w tłumie. Komisarz Rafał Borski po ustaleniu personaliów ofiary popada w konsternację: zaatakowany nie ma żadnych powiązań ze światem przestępczym, nikomu w niczym nie podpadł i tak naprawdę jest przeciętnym mieszkańcem miasta. Wygląda więc na to, że napadnięty został przypadkowo. Tak samo ma się sprawa z kolejną ofiarą, znalezioną kilka dni później pod Halą Stulecia. Jak zatem znaleźć sprawcę, gdy nie sposób ustalić motyw?

Irena Małysa, Mosty na Wiśle, Wydawnictwo Kobiece. Długie cienie zbrodni. Walenty Cichocki jest policjantem z Krakowa, który mierzy się z fobiami i nerwicą natręctw, w wolnych chwilach angażuje się w prace Klubu Historycznego, poszukującego zaginionych dzieł sztuki, a zawodowo rozpracowuje właśnie zagadkę zabójstwa mężczyzny z przewiązanym wokół szyi szalikiem Cracovii. Czy chodzi porachunki między kibolami? Wszak w mieście odbywają się właśnie derby. Okazuje się szybko, że ofiarą jest niemiecki turysta, a co więcej przy jednym z mostów odnalezione zostaje drugie ciało ozdobione w identyczny sposób. I znowu jest to obywatel Niemiec.

Julia Łapińska, Czarny portret, Agora. Trzeba zabić tę pamięć. Podczas trwających w Kołobrzegu wczasów dla emerytów, jeden z nich, niemal dziewięćdziesięcioletni Zygmunt Gretkowski zostaje znaleziony martwy. Sielanka, jaką miał być pobyt w kurorcie, szybko zamienia się w koszmar. Kto mógłby chcieć śmierci sędziwego człowieka i tak stojącego już nad grobem? Czy innym uczestnikom turnusu także może grozić niebezpieczeństwo? Sprawę przyjdzie wyjaśnić duetowi znanemu już z „Czerwonego jeziora” i „Dzikich psów” – podkomisarz Indze Rojczyk oraz Kubie Krallowi, byłemu fotoreporterowi wojennemu, który akurat uwieczniał wakacje emerytów, opłacone zresztą przez tajemniczego sponsora.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (16 października 2024) Polecamy kryminały i thrillery: Agnieszka Jeż, Przewina, Luna. Śmierć na turnusie. Agnieszka Jeż powraca – po „Pastwie” i „Pomroce” – na Dolny Śląsk z kolejną opowieścią o komisarz Soni Kranz. Tym razem trafiamy do odseparowanego od świata poniemieckiego sanatorium, zamienionego w ośrodek wczasowy „Ostoja” w Kowalowej. To tutaj nagle umiera jeden z pensjonariuszy turnusu odwykowego. Mieszkająca tuż obok ośrodka komisarz zauważa, że nad ranem w niektórych pokojach kolejno zapalają się i gasną światła. Być może jest świadkiem śmierci, której tajemnicę przyjdzie jej kilka godzin później wyjaśniać.

Piotr Gajdziński, Fabryka szpiegów, Muza. Szkoła nielegałów. W zachodniej Wielkopolsce działać miała od końca ostatniej wojny szkoła dla nielegałów, prowadzona przez generała radzieckiego wywiadu, który sam wcześniej działał w Wielkiej Brytanii. Zadaniem Jednostki 22346 było przygotowanie kadr, które pozwolą w nowym świecie rozdawać karty według kaprysów Stalina i Berii. Takie rewelacje zdobywa dziennikarz śledczy Rafał Terlecki, znany już z powieści „Sierociniec janczarów” i „Szczurzy szlak”.

A.J. Finn, Koniec opowieści, Przełożył Jacek Żuławnik, W.A.B., Nieruchome motyle. W domu pisarza Sebastiana Trappa znalezione zostają zwłoki. Zanim dowiemy się kto zginął, poznamy Nicky Hunter, ekspertkę w dziedzinie kryminałów, która kilka tygodni wcześniej otrzymuje zaproszenie od swojego idola, słynnego autora powieści z detektywem Simonem St. Johnem. Umierający pisarz chce, żeby to właśnie Nicky spisała jego wspomnienia. To może być okazja do wyjaśnienia zagadki sprzed lat – nad Trappem ciążą bowiem niepotwierdzone podejrzenia, że mógł stać za śmiercią swojej poprzedniej żony, a nawet syna – oboje zaginęli bez śladu dwie dekady wcześniej. Kobieta wkracza więc do domu, w którym duszną atmosferę podkreślają dodatkowo wszechobecne motyle. Nie żywe symbole wolności, lecz martwe okazy w kolekcji, albo układające się we wzór na tapecie, a niepokojący motyl origami, kojarzący się z przeszłością rodziny. Nicky rozpoczyna prywatne dochodzenie. Śledztwo trudne, bo szybko okazuje się, że każdy z bohaterów nosi w sobie tajemnicę, traumę, zakłada maskę.  

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (16 października 2024) Polecamy kryminały i thrillery: Zabójca – jeden z nas. John Glatt, Złoty chłopak (Golden Boy) Przełożył Adam Napieralski, Filia. Nieposzkalowana opinia może okazać się w świecie wielkiej finansjery ważniejsza niż ludzkie życie – „Złoty chłopak” to bowiem opowieść o zbrodni, której można było zapobiec, gdyby nie wypierano tak skutecznie przeczuć i nie ignorowano symptomów zbliżającego się nieszczęścia. Gdyby dbano nie tylko o niezachwianą pozycję na szczycie elit, ale i o ludzkie emocje. Jeśli wychodzimy z założenia, że zło zawsze dzieje się gdzieś daleko i nie mamy na powstrzymanie go żadnego wpływu, to John Glatt, mistrz opowieści true crime, z każdą kolejną książką skutecznie rozwiewa to przekonanie. Pokazuje bowiem, że zło bardzo często ma oblicze sąsiada, przyjaciela, syna, a my albo nie chcemy tego dostrzec, albo – co gorsza – dostrzegamy, ale z tej czy innej przyczyny nie reagujemy. Może z obawy przed wtrąceniem się w sprawy, które zakłócą nasz spokojny byt, albo naruszą panujące w rodzinie czy społeczności powiązania, zależności i układy.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska (16 października 2024) Polecamy kryminały i thrillery: Siła manipulacji. Stefan Ahnhem, Prawda i tylko prawda (Bytet), Przełożyła Ewa Wojciechowska, Marginesy. Nawet jeśli fakty z samej swojej definicji są niepodważalne, to przecież istnieje też bogaty arsenał środków, które można wykorzystać do manipulacji prawdą. Na tyle skutecznych, by udało się podważyć nasze zaufanie nawet do tego, co chwilę wcześniej wydawało się oczywiste. I właśnie o tym jest najnowsza powieść Stefana Ahnhema, znanego dotąd z cyklu powieściowego o komisarzu Fabianie Risku. O prawdzie, która staje się bezbronna wobec kolejnych przygniatających ją warstw przeinaczeń i kłamstw. I o złu, które dzięki temu łatwiej toruje sobie drogę do ludzkich umysłów.

Magazyn Kryminalny – Newsweek Polska / Newsweek.pl (16 października 2024) Początki polskiej mafii były groteskowe. „Młodziaki kradły nocą krowy z pastwisk”. — W latach 80. gangsterzy byli traktowani przez ludzi jako rodzaj opozycji, bo przecież walczyli z milicją, z bezpieką. A bezpiekę bardziej zajmowała inwigilacja opozycji demokratycznej. Gangsterzy więc spokojnie rośli w siłę – mówi Artur Górski, autor książki „Komandos. Gang z Żoliborza”. „Newsweek”: Nie ma już mafii w Polsce czy tylko o niej nie słyszymy? Artur Górski: Wielkie grupy przestępcze, mające związki także z polityką czy światem gospodarki, oparte przy tym w pewnym stopniu na powiązaniach przyjacielsko-rodzinnych – a tak ja rozumiem mafię – nie istnieją. Pamiętajmy, że policja w latach 90. XX w. nie dysponowała takim instrumentarium prawnym i technologicznym, jakim dysponuje teraz. Nie ma dziś grup przestępczych opartych na „karkach”, bo te „karki” nie zarobiłyby już dziś wielkich pieniędzy. Dziś potrzebne są inne umiejętności, trochę wiedzy o świecie, o biznesie – choćby po to, żeby wiedzieć, jak przechytrzyć system podatkowy czy policję.

Newsweek Polska / Newsweek.pl (25 maja 2024) Wszystkie koszmary Stephena Kinga. „Boli do dziś, gdy o tym pomyślę”. Za prawa do wydania debiutu w miękkiej oprawie marzy mu się sześćdziesiąt tysięcy dolarów. Wtedy rzuci „pracę belfra i fuchę w pralni”. Dostanie czterysta tysięcy. Dziś mówi, że „straszenie ludzi to świetna zabawa” i zarabia miliony. Wyprawa na Marsa z 1986 r. nie idzie po myśli Ziemian. Zamiast piaszczystych pustkowi Czerwonej Planety astronauci znajdą miasteczko z mieszkańcami nieróżniącymi się od ludzi i ujrzą dawno nieżyjących przyjaciół i krewnych. Tylko kapitan wyprawy domyśla się, że mogą być ofiarami manipulacji obcych. Przeczuwa, że wraz z zapadnięciem mroku zdarzyć może się coś strasznego. Ale nikogo nie zdąży ostrzec. Pozostanie przerażenie utrwalone w oczach umierających. Jest rok 1951, gdy czterolatek ze stanu Maine przykleja ucho do drzwi dzielących jego sypialnię od pokoju matki, by wbrew jej zakazowi, z wypiekami na twarzy, wysłuchać mrocznego radiowego słuchowiska na motywach opowiadania Raya Bradbury’ego. Gdy Stephen King sam zostanie sławnym pisarzem, nazwie ten kontakt z prozą autora „Kronik Marsjańskich” pierwszym doświadczeniem z horrorem.

Newsweek Polska/Newsweek.pl (8 kwietnia 2024) O „Sekrecie” Lee Childa. Trudno być obrońcą słabszych, gdy nie wiadomo, kto jest wrogiem, a kto sojusznikiem, prawdy zaś szukać trzeba pod grubymi warstwami pozorów. Kochamy archetyp zwycięskiego bohatera bez skazy. Świadomi otaczającego nas bezprawia i niesprawiedliwości chcemy, by choćby znikąd, nawet autostopem, przybył ktoś, kto stanie w obronie najsłabszych. Chcemy Batmana, który zawsze czyni dobro, nie przebierając przy tym w środkach, chcemy Złego – tajemniczego mężczyzny o niesamowitych białych oczach z powieści Leopolda Tyrmanda, rozprawiającego się z szajką terroryzującą powojenną Warszawę, chcemy Bezimiennego z najnowszego cyklu powieściowego Wojciecha Chmielarza, stającego w obronie słabszych. Słowem, chcemy Jacka Reachera.

e-teatr.pl (21 listopada 2023) „Dramat „Podchodzę do okna” rozpisuje Krzysztof Beśka na trzy pierwszoplanowe kobiece głosy i ich świadomość niespełnienia. Byliśmy na czytaniu sztuki w ramach cyklu Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Pisze Przemysław Poznański w serwisie zupelnieinnaopowiesc.com”. Skromna scena w piwnicach Domu Literatury mieści cztery krzesła i czworo aktorów, ale siła gry, reżyseria, a przede wszystkim wyobraźnia Beśki i jego niebywały słuch do języka odzwierciedlony w żywych dialogach, sprawiają, że od pierwszej sceny przenosimy się dokładnie tam, gdzie chce autor: na ławkę w parku, nieopodal domu sióstr zakonnych, gdzie uruchomiono właśnie tzw. okno życia. 

Wyborcza.pl Poznań (21 listopada 2021) „Od Remigiusza Mroza do Abdulrazaka Gurnaha. Jak się zdobywa prawa do wydawania laureata literackiego Nobla” – Patrzę na to wydawnictwo przez pryzmat Czwartej Strony i kryminałów – słyszę od Przemysława Poznańskiego z portalu o książkach Zupełnie Inna Opowieść. – To tu ukazują się świetne książki Roberta Małeckiego, dwie znakomite Anny Rozenberg, która mieszka w Anglii i tam rozgrywają się akcje jej kryminałów. Mają też nosa do debiutów kryminalnych – w przyszłym roku wyjdzie świetna książka Anny Górnej, którą miałem okazję już czytać. Poznański chwali też wyczucie dużych nazwisk: – Że będą wydawać Gurnaha, ogłosili krótko po Noblu. Nie wiem, czy nie chodzili wokół niego już wcześniej, jeszcze przed werdyktem kapituły. Bo to nie są sprawy, które się negocjuje kilka dni. Podobnie było z „Shuggie Bain”. Że w Polsce powieść, która jest wielkim rozliczeniem z taczeryzmem, opublikuje akurat Wydawnictwo Poznańskie, było wiadomo niemal zaraz po tym, jak książka dostała nagrodę Bookera – zauważa.

Polityka.pl (24 sierpnia 2020) „Ogłoszono siedmiu finalistów Nike. A wygra…” 

Nie śmiałbym szanownym jurorom Nagrody Literackiej Nike podpowiadać, na kogo powinni postawić, ani umniejszać wielkości żadnej z finałowych książek. Ale może po pięciu latach przerwy przyszedł czas, by znów nagrodzić powieść? Jury tegorocznej Nagrody Literackiej Nike wybrało finalistów, a nazwiska i tytuły podała jak zwykle „Gazeta Wyborcza”. I są to tytuły, które zdecydowanie na takie wyróżnienie zasługują. 

Polska The Times (10 czerwca 2020) „Operacja Rafael”: Wieczór autorski Marka Kozubala i Marcina Falińskiego w Galerii Delfiny

„Operacja Rafael” może zostać zekranizowana – taką nieoczekiwaną wiadomość oznajmili Marek Kozubal i Marcin Faliński podczas ich autorskiego spotkania w Galerii Delfiny, przygotowanego przez Fundację im. XBW Ignacego Krasickiego. By przybliżyć czytelnikom najciekawsze rynkowe nowości, Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego przygotowała cykl wirtualnych spotkań, pod nazwą „E-spotkania z książką”, które stremowane są na żywo z warszawskiej Galerii Delfiny. W trzecim spotkaniu, które odbyło się 8 czerwca, gośćmi byli: dziennikarz śledczy i poszukiwacz zaginionych dzieł sztuki Marek Kozubal oraz były oficer Agencji Wywiadu – Marcin Faliński. Rozmowę przeprowadził Przemysław Poznański, prowadzący stronę Zupełnie Inna Opowieść.com.

Polityka.pl (15 grudnia 2019) Kłaniajmy się Selmie Lagerlöf, tak jak to zrobiła Olga Tokarczuk

Stała się – choć trudno powiedzieć, że niespodziewanie – trzecią literacką bohaterką tegorocznego bankietu noblowskiego w Sztokholmie. Bo Selmie Lagerlöf należało się to jak mało komu. Literacki Nobel niezwykle rzadko trafia do kobiet – wśród 112 laureatów tej nagrody, otrzymały go tylko piętnaście razy. Lecz jeśli ktoś miałby wyznaczać pewnego rodzaju umowny model „pisarki-noblistki”, to Selma Lagerlöf, nadaje się do tego idealnie. Nie tylko jako pierwsza kobieta, której wręczono tę nagrodę dokładnie 110 lat temu, nie tylko jako niezwykła pisarka, śmiało przekraczającą granice między realizmem a baśniowością, fantastyką i mitem. Ale także jako działaczka na rzecz żydowskich uchodźców i uciśnionych narodów, oddana tym ideom bez reszty. I wreszcie jako sufrażystka, która dostała Nobla wcześniej, niż jej współobywatelki, i w ogóle kobiety na świecie, uzyskały prawa wyborcze.

Polityka.pl (27 kwietnia 2019) Porozmawiajmy o Tyrmandzie

Z literackim patronem roku jest ten problem, że niezależnie od tego, kto nim zostanie, w następnym badaniu Biblioteki Narodowej jako najczęściej czytanego polskiego pisarza i tak wskażemy Sienkiewicza. Chyba że Tyrmand to zmieni. Leopold Tyrmand wielkim pisarzem był, więc nic dziwnego, że Sejm przyjął jego kandydaturę na patrona 2020 r. przez aklamację. Najwyraźniej jest jeszcze coś, co potrafi nas łączyć, choć martwi fakt, że głosowanie odbyło się w środku nocy, jakby wnioskodawcy bali się zbyt ożywionej dyskusji na temat twórczości autora „Złego” i „Dziennika 1954”. Żal tym większy, że nic tak bardzo nie przydałoby się literackiemu patronowi jak właśnie rozmowa o nim.

Polityka.pl (10 kwietnia 2019) Drugi Booker dla Tokarczuk? Lepiej Nobel

Olga Tokarczuk nie dostanie drugiego Bookera z rzędu. Co wcale nie jest dla pisarki złą wiadomością. Albowiem go nie potrzebuje. Za tym, żeby The Man Booker International Prize ponownie powędrował w ręce Tokarczuk – tym razem za „Prowadź swój pług przez kości umarłych” w tłumaczeniu Antonii Lloyd-Jones – przemawia wszystko, w tym talent pisarki i temat książki. Ale po pierwsze: na krótkiej liście finalistów tej nagrody próżno szukać książek słabych, a po drugie (choć nie najważniejsze), trudno dyskutować ze statystykami.

Polityka.pl (14 marca 2019) Narodowe Udawanie, że Czytamy

Wybór lektur na tegoroczne Narodowe Czytanie nie jest zły. Oczywiście o ile upieramy się, że ma to być tylko ludyczno-patriotyczna impreza, niewiele mająca wspólnego z promocją czytelnictwa. Kancelaria prezydenta ogłosiła właśnie, że w tym roku podczas Narodowego Czytania nie sięgniemy po kolejną powieść, lecz po nowele: Orzeszkowej, Konopnickiej, Prusa, Schulza, Reymonta, Żeromskiego, Sienkiewicza i Rzewuskiego. Dla każdego coś dobrego. Czy na pewno? Dobór tytułów sam w sobie nie jest zły – po pierwsze dlatego, że nie trzeba będzie czytanego dzieła skracać jak działo się to uprzednio, a po drugie – to rzeczywiście świetna literatura, perełki polskiej klasyki. Rzecz w tym, że właśnie klasyki.
 

Polityka.pl (6 marca 2019) Nobel w tym roku musi być kobietą. I to podwójnie

Czas zastanowić się, komu przypadną dwie przyznawane w tym roku nagrody i dlaczego jednego z Nobli otrzyma Margaret Atwood. Po serii skandali, których skutkiem było nieprzyznanie w zeszłym roku literackiego Nobla, Akademia Szwedzka uroczyście oznajmiła właśnie, że dokonała rachunku sumienia. I znów jest gotowa przyznać nagrodę. A nawet dwie – za 2018 i 2019 r.
 

poznan.wyborcza.pl (31 grudnia 2018) Piotr Bojarski i „Cwaniaki”: Chciałem odczarować mit, że powstanie wielkopolskie wygraliśmy sami

– Przez lata wtłaczano nam propagandę endecką, że my, Wielkopolanie, powstanie wygraliśmy sami – mówi Piotr Bojarski, autor powieści „Cwaniaki”.

Przemysław Poznański: Jaki jest największy mit związany z powstaniem wielkopolskim?

Piotr Bojarski: Chyba ten, że wygraliśmy je sami. My, Wielkopolanie. Owszem, Poznań i większość wielkopolskich miast wyzwoliły się same, ambicją, brawurą i pomysłowością rdzennych mieszkańców, ale jednak pomoc – czy jak kto woli, wsparcie Warszawy – była. To Piłsudski przesłał nam oficerów, którzy stworzyli sztab mjr. Taczaka, pierwszego wodza powstania.

 

„Gazeta Wyborcza Poznań” (13.10.2018) Maciej Stroiński: Nie ma jednej rosyjskiej duszy

Rosja to nie kraj, a stan umysłu. Najlepiej widzisz to w chwili, kiedy prowadzą cię w samolocie do klasy biznes, a tam na fotelach siedzą… kury – opowiada Maciej Stroiński*, autor książki „To jest taki russian style!”.

Przemysław Poznański**: Gdybyś miał wskazać jedną cechę rosyjskiej duszy, to…

Maciej Stroiński: To byłoby to okropnie trudne. Po pierwsze dlatego, że specjalistów od rosyjskiej duszy jest w Polsce ledwie kilku, a Jacek Hugo-Bader jest najwybitniejszym z nich. Po drugie dlatego, że te dusze, które ja poznałem, były skrajnie różne. Ale kiedy tak o nich myślę, to chyba cechą wspólną każdego Rosjanina jest romantyzm. Wyjątki jedynie potwierdzają tę regułę.

„Gazeta Wyborcza Poznań” (9.10.2018) Piotr Bojarski: Siłą bohatera jest zwyczajność

Być może najlepiej „Pokuszenie” odbierają czytelnicy w wieku Popiołka – po czterdziestce. Ale nawet tym młodszym podoba się zwykle jej historyczna intryga i to mnie cieszy najbardziej – mówi Piotr Bojarski o swojej najnowszej powieści.

Przemysław Poznański: Nauczyciel historii wyjeżdża na wakacje i przypadkiem wplątuje się w niebezpieczną przygodę, w której stawką okazuje się zabytkowy artefakt – brzmi jak opis jednej z przygód Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego. Ale właśnie taki jest punkt wyjścia twojego „Pokuszenia”, najnowszej powieści z cyklu o Bogdanie Popiołku. Dlaczego po dość mrocznym „Biegaczu” poruszającym problemu niedawnej, komunistycznej przeszłości zdecydowałeś się na powieść bardziej przygodową, nawet jeśli trup ściele się w niej równie gęsto?

Piotr Bojarski*: Lubię zmiany w tematach i stylu tego, co piszę. Mam wrażenie, że mnie to nie tylko relaksuje, ale odświeża mi też głowę. Dlatego często po powieści mrocznej, czy ponurej, z radością zabieram się za coś pozornie lżejszego. Wyznaję zasadę, że „płodozmian” dobrze robi temu, co piszę – jako autor staram się być możliwie różnorodny. A skąd powieść przygodowa? Bo od dawna marzyłem, by w jakiejś fabule zmieścić także moje rodzinne miasto, Wschowę. Tym bardziej, że ono świetnie nadaje się do takich powieści. Ma wszystko, co potrzebne: zabytki, ciekawe miejsca – a więc gotowe, stosowne theatrum, ale także niezwykłą jak na polskie warunki historię. Pewnie dlatego, że było to przez wiele wieków miasto burzliwego pogranicza. A Pan Samochodzik czy odwołania do niego? Gdy konstruowałem intrygę, sam się nasunął „pod pióro”. Pewnie dlatego, że Popiołek – mój i twój rówieśnik – czytał książki Nienackiego. 

Wywiad ukazał się też na zupelnieinnaopowiesc.com

„Gazeta Wyborcza – Poznań” i poznan.wyborcza.pl Piotr Gajdziński: Pod koniec lat 60. Władysław Gomułka stracił węch społeczny [ROZMOWA]

– To, co stało się w Sali Kongresowej w marcu 1968 roku, było reakcją człowieka zmęczonego rządzeniem. Ale i przekonanego, że ma do czynienia z wewnątrzpartyjnym spiskiem wrogów, którzy czyhają na jego fotel – mówi Piotr Gajdziński, autor książki „Gomułka. Dyktatura ciemniaków”.

Przemysław Poznański*: Pięćdziesiąt lat po Marcu ’68 najważniejsze wydaje się pytanie: jak do tego doszło? Jak to się stało, że Władysław Gomułka podczas wiecu w Sali Kongresowej PKiN wygłosił słynne słowa o V kolumnie, przyczyniając się do przymusowej emigracji Polaków pochodzenia żydowskiego?

Piotr Gajdziński**: – Inaczej – wywołując emigrację Polaków żydowskiego pochodzenia. Bez jego zgody nigdy by do tego nie doszło. Gomułka, co w jego wypadku było normą, sam sobie to przemówienie napisał, ale co już było złamaniem obowiązujących zwyczajów, nie skonsultował swojego przemówienia z członkami Biura Politycznego. Warto pamiętać, że określenie „V kolumna” padło co prawda z mównicy, ale „Wiesław” wycofał je z wersji drukowanej, która ukazała się w gazetach…

„Gazeta Wyborcza” i na Wyborcza.pl Alfabet, który pozwoli rozkodować Dana Browna. Od A do Z

Od „Początku” do końca. Od antymaterii i „Aniołów i demonów” po zniszczenie i „Zwodniczy punkt”. Oto alfabet, dzięki któremu rozkodujecie Dana Browna, bestsellerowego autora thrillerów. Pisarz w tym tygodniu dwukrotnie spotyka się z polskimi czytelnikami. Pierwsze spotkanie już we wtorek w Centrum Premier Czerska 8/10.

24 października Centrum Premier Czerska 8/10 w Warszawie odwiedzi Dan Brown, jeden z najpopularniejszych pisarzy świata. Autor sześciu bestsellerów, z „Kodem Leonarda da Vinci” na czele. Autor przyjedzie do Polski w związku z premierą powieści „Początek”. Partnerem spotkania jest wydawnictwo Sonia Draga.

Niedoszły muzyk, szkolny chórzysta, który zwykł wstawać o czwartej rano i nigdy nie pozwolił sobie na dzień wolny od pracy. Kim jest Dan Brown? Spróbujmy go rozkodować alfabetycznie, zanim ktoś zmiesza litery, jak uczynił to Jacques Sauniere z liczbami ciągu Fibonacciego w „Kodzie Leonarda da Vinci”….

„Gazeta Wyborcza – Poznań” i poznan.wyborcza.pl Aleksandra Marinina: Każdy kryminał trzeba wymyślić

– Mój sukces nadszedł wyłącznie dlatego, że go nie oczekiwałam – mówi Aleksandra Marinina*, rosyjska pisarka bestsellerów. Kilka dni temu była gościem Poznańskiego Festiwalu Kryminału Granda.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Przemysław Poznański**: Silna, niezależna, a przy tym zdolna. Taka jest Nastia Kamieńska – główna postać pani najbardziej znanej serii. Doskonale wpisuje się w poczet bardzo współczesnych bohaterek kryminału, które konkurują z innym bohaterem: szorstkim detektywem, mierzącym się z problemami alkoholowymi, rodzinnymi i zawodowymi. Ale w czasach, gdy ją pani tworzyła, na początku lat 90. zeszłego wieku, obowiązywał chyba zupełnie inny wzorzec.

Aleksandra Marinina: W czasach radzieckich typowym bohaterem, protagonistą, w rosyjskim kryminale był mężczyzna niepijący, pozbawiony osobistych problemów, idealny mąż, idealny syn i idealny ojciec. Nigdy nie posługiwał się niecenzuralnymi słowami, nigdy nie stosował przemocy, nigdy nikomu nie ubliżał, nawet przestępcy. Innego modelu cenzura nie dopuszczała. Gdy cenzura padła, można było wreszcie pisać tak jak się chce. Dlatego postanowiłam napisać kryminał z kobietą jako główną bohaterką, w dodatku borykającą się z problemami, niewierzącą w siebie, taką, która nie chce wyjść za mąż i nie chce mieć dzieci. A przy tym jest to osoba rozumiejąca doskonale, że społeczeństwo nie jest przychylne takiemu modelowi funkcjonowania, więc Nastia nieraz myśli, że jest być może jakimś moralnym dziwadłem. Ona nawet nie umie gotować, a od spraw codziennych woli ślęczenie nad dokumentami i analizowanie ich. Z drugiej strony całkiem po kobiecemu kocha swojego przyjaciela, który potem zostaje jej mężem. Taka postać wydała mi się bardziej szczera niż ci idealni, rumiani mężczyźni z radzieckich kryminałów.

Był to więc rodzaj protestu?

– Trochę tak, choć ja nie jestem raczej człowiekiem szczególnie odważnym. A poza tym w owym czasie byłam oficerem milicji, czyli byłam zależna od kierownictwa i otoczenia. Nie śmiałabym protestować otwarcie, nie starczyłoby mi siły ducha i chyba nie starcza do tej pory. Jeśli więc chcę wyrazić swój protest przeciw czemuś, robię to w książkach.

„Gazeta Wyborcza – Poznań” i poznan.wyborcza.pl Festiwal Granda: A jak antryjka. J jak Jodełka. P jak pierdoła. Czym stoją poznańskie kryminały?

Od kina Apollo, w którym zaczęła się pewna zbrodnia, po Zakład Medycyny Sądowej. Przedstawiamy alfabet kryminalnego Poznania, przygotowany przez poznańskich pisarzy z okazji rozpoczynającego się w piątek Poznańskiego Festiwalu Kryminału Granda.

W życiu porządnego poznaniaka wszystko zaczyna się od A. Bo A to antryjka (lub antrejka), czyli przedpokój, korytarz, ganek. Musicie przez nią przejść, by zagłębić się w nasz alfabet.

„Gazeta Wyborcza – Poznań” i poznan.wyborcza.pl Michał Larek: „Chciałbym napisać dziesięciotomową serię”. Rozmowa z autorem kryminału „Furia”

– Żyjemy dziś w momencie, gdy popkultura zwraca się w kierunku lat 70., 80. i 90. Literatura, filmy, seriale lubią odwoływać się do tamtego okresu, przywoływać tamte smaczki. Pomyślałem, że moja powieść musi się czymś wyróżnić, i lata 90. to gwarantowały – mówi Michał Larek, poznański pisarz, autor kryminału „Furia”.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Przemysław Poznański**: Dojrzałeś do pisarskiej samodzielności? Poprzednie książki pisałeś we współpracy. „Furia” podpisana jest już tylko twoim nazwiskiem.

Michał Larek*: „Furia” to mój debiut (śmiech). Nie chce mi to przejść przez gardło, bo – jak wspomniałeś – mam już sporo książek na koncie. „Martwe ciała” to był reportaż, odpowiadałem w nim za stronę literacką. Podobnie było w przypadku „Mężczyzny w białych butach”. Na pewnym etapie prac nad „Mężczyzną” redaktorka stwierdziła, że nie chce już kolejnego reportażu, lecz woli powieść. Przerobiłem więc książkę, a ona dobrze się sprzedała. Wtedy podpisałem umowę na serię powieści zatytułowaną „Dekada”, której pierwszą częścią jest „Furia”.

wyb-kult

Wydawnictwo zapowiada trzy tomy.

– Umowa opiewa na razie na trzy tomy, ale widzę, że „Furia” cieszy się dużą popularnością, więc chciałbym napisać dziesięciotomową serię. Nazwa serii, „Dekada”, do czegoś zobowiązuje.

Poprzednie książki oparte były na prawdziwych wydarzeniach, na policyjnych aktach. A „Furia”?

– „Furia” też jest oparta na historii, którą wyczytałem z akt, ale oryginalnie rozgrywała się w latach 1978-79. Wtedy w okolicach Poznania grasował Grzegorz Tyklewicz, który zabił taksówkarza, a potem jeszcze dwie kobiety. Gwałciciel, „przemocowiec”, dość paskudna postać. Pomyślałem, że to jedna z najbardziej wstrząsających spraw w Wielkopolsce, a przy tym jedna z mniej znanych. Sięgnąłem więc po nią, ale – skoro nie pisałem już reportażu – akcję przeniosłem do lat 90., powprowadzałem też fikcyjnych bohaterów. Dlatego odpowiedź na pytanie, czy „Furii” bliżej do fikcji, czy prawdy, jest skomplikowana. Fabuła to w dużym stopniu kwestia mojej wyobraźni, ale też pochodna tego, że wysłuchałem wielu policyjnych opowieści, anegdot. Poza tym czasami cytowałem elementy z protokołów przesłuchań Tyklewicza, bo to niezwykły materiał, przecudowna „literatura”, pisarz by tego sam nie wymyślił. (…)

„Gazeta Wyborcza – Poznań” i poznan.wyborcza.pl Piotr Bojarski o „Biegaczu”: Niszczymy, co zbudowaliśmy. Kryminał z „dobrą zmianą” w tle

– Chyba nie jestem tak odważny, jak mój bohater. Ale zaczynałem biegać w tym samym wieku, co on. I tak jak on lubię The Cure – mówi Piotr Bojarski*, pisarz i dziennikarz, autor powieści „Biegacz”.

Przemysław Poznański: „Biegacz” to współczesny kryminał – gatunek w twojej twórczości nowy. Ale – podobnie jak w „Ściemie”, która co prawda kryminałem nie jest, ale też rozgrywa się współcześnie – bardzo szybko wprowadzasz czytelnika za kulisy najnowszej historii. Co cię w niej najbardziej fascynuje, frapuje?Piotr Bojarski: Mnogość nierozwiązanych spraw, niewyjaśnionych tajemnic. Wiele z nich już nigdy wyjaśnionych nie zostanie, w niektórych do prawdy przybliży się prokurator IPN, o ile da radę. Upływający czas i odchodzący świadkowie to największe przeszkody – i sojusznicy tych, którzy chcieliby ukryć swoje niecne czyny.

poznan.wyborcza.pl Moja wyobraźnia nie lubi bezczynności – rozmowa z Joanną Opiat-Bojarską

– Przemieszczam się po Poznaniu i myślę: o tu podrzuciłam trupa, a tu karetka wjechała w przechodnia, a tu mieszkał sprawca, a tu bohater był na przesłuchaniu. Nadal jednak znajduję miejsca, które mnie zaskakują – mówi Joanna Opiat-Bojarska*, pisarka, autorka kryminału „To koniec, Anno”.

Przemysław Poznański**: To koniec, Joanno? Czy trzeci tom o dziennikarce śledczej Annie Rogozińskiej zamyka serię, jak mógłby sugerować tytuł książki? Jeśli tak, to czy zamierzasz rozpocząć inną serię?

Joanna Opiat-Bojarska: Tak, to koniec. Mam pomysł na nową serię. Jest temat, który bardzo mnie interesuje. Jeśli tylko się da, czyli jeśli uda mi się zdobyć zaufanie odpowiednich osób, zgłębię go i opiszę. Bardzo prawdopodobne, że będę musiała wtedy skończyć również z drugą moją serią z kobiecą bohaterką [psycholog Aleksandrą Wilk – red.].

Piszesz równolegle trzy kryminalne serie i wydajesz książkę co pół roku. Nie boisz się, że kiedyś zabraknie ci pomysłów?

– Boję się, że nie zdążę opracować i opisać wszystkich pomysłów (śmiech). Mniej więcej w połowie pracy nad książką w moim umyśle zaczyna kiełkować pomysł na nową fabułę…

Gazeta Wyborcza Poznań i poznan.wyborcza.pl Z wieloma tematami wciąż się nie zmierzyliśmy – rozmowa z Kuba Wojtaszczykiem

– Moje pokolenie zdaje się być już zmęczone bombardowaniem z lewa i prawa często nieprzystającymi do siebie „prawdami” – mówi Kuba Wojtaszczyk*, rocznik 1986. Właśnie ukazała się jego nowa książka – „Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?”

Przemysław Poznański**: Po „Portrecie trumiennym”, a jeszcze bardziej po książce „Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć” uznany zostałeś za głos pokolenia oraz za głos prekariatu. W najnowszej powieści trudno jednak odszukać echa tamtych książek. Nie boisz się, że zdradziłeś pokładane w tobie nadzieje? 

Kuba Wojtaszczyk: Słyszałem opinie, że „Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?” to mimo wszystko także książka pokoleniowa, bo przedstawiam wiele narracji dotyczących II wojny światowej i roku 1945, ale żadnej nie wyróżniam; pewnie z tego względu, że moje pokolenie zdaje się być już zmęczone bombardowaniem z lewa i prawa często nieprzystającymi do siebie „prawdami”. Inna sprawa, że nigdy nie uważałem się za głos pokolenia i nigdy nie chciałem takim głosem być. Dwie pierwsze książki służyły do przepracowania pewnych tematów, które dotyczyły młodych, dwudziestoparoletnich ludzi, czyli siłą rzeczy zostały nazwane pokoleniowymi…

Dzielnice Magazine „Pokot” [RECENZJA]

Kiedy ogarnia cię bezsilność, możesz tylko zacisnąć zęby, gdy pojawia się ból, możesz uronić łzę. Ale „Pokot” Agnieszki Holland, ekranizacja powieści Olgi Tokarczuk, jest o tym, co może się stać, gdy poczucie bezsilności przekroczy znośne granice i połączy się z bólem zbyt mocnym, by go znieść. I jest też baśnią o tym, dlaczego czasem wolimy wejść w skórę wilka, niż pozostać człowiekiem – pisze Przemysław Poznański z ZupelnieInnaOpowiesc.com.

Dzielnice Magazine „PolandJa” [RECENZJA]

Nie uśmiejecie się do łez. Raczej będziecie się śmiać przez łzy. Pod pretekstem komedii twórcy „PolandJa” dali nam mądry film. O naszych fobiach, nienawiściach, strachu, ale i o marzeniach i  miłości, które się spełniają, o ile mamy odwagę zaryzykować, albo zwyczajnie na powrót być sobą. Film ważny także dlatego, że niezmiernie aktualny – piszą Przemysław Poznański i Przemysław Jakub Hinc.

Wirtualna Polska wp.pl „PolandJa” – najpopularniejszą premierą ostatniego weekendu

Film „PolandJa” podczas ostatniego weekendu obejrzało ponad 80 000 widzów. Ten wynik plasuje go w polskim rankingu oglądalności na pierwszym miejscu filmów dla widzów dorosłych. Debiut Cypriana T. Olenckiego pobił nowy film Martina Scorsese i jednego z tegorocznych faworytów w wyścigu po Oscara – „Moonlight”. „PolandJa” to film, który wzbudził gorące dyskusje wśród internautów. Część widzów zachwala jego atuty w postaci refleksyjnego spojrzenia na nas samych, inteligentnego poczucia humoru czy dystansu rodem z czeskiej komedii. Zawiedzeni są jednak ci, którzy spodziewali się gagowego kina i prostych zwrotów akcji. (…) „Pod pretekstem komedii twórcy <PolandJa> dali nam mądry film. O naszych fobiach, nienawiściach, strachu, ale i o marzeniach i miłości, które się spełniają, o ile mamy odwagę zaryzykować, albo zwyczajnie na powrót być sobą. Film ważny także dlatego, że niezmiernie aktualny” – piszą na blogu Zupełnieinnaopowiesc.com Przemysław Poznański oraz Przemysław Jakub Hinc.

„Polska” i polskatimes.pl Polska literatura współczesna, czyli sztuka paradoksu
Jak wygląda kondycja polskiej literatury? Które gatunki literackie rozkwitają, co świetnie sprzedaje się na wydawniczym rynku, a przede wszystkim – co chcą dziś czytać Polacy Mówiąc o polskiej literaturze współczesnej trudno oprzeć się wrażeniu, że znaleźliśmy się w świecie paradoksów. Z jednej strony czytelnictwo jest marne – dane z Biblioteki Narodowej wskazują, że w zeszłym roku ponad 60 procent Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Z drugiej strony – codziennie do księgarń trafiają 74 nowe tytuły! I to nie koniec paradoksów. Jeśli rosną nakłady, to rośnie i cena książek. (…) – Współczesny kryminał przestał zaskakiwać morderstwem, bo wystarczy otworzyć internet i mamy trzy trupy na jednej stronie. Więc zaskakiwać musi konstrukcją, pomysłem na bohatera, fabułą, narracją, jak na przykład w powieści Joanny Jodełki, kiedy to wszystkiego dowiadujemy się z ust morderczyni. Był czas, kiedy autorzy kryminałów wręcz prześcigali się w okrucieństwie, w wymyślaniu, jak zabić, ale dziś siła kryminału nie polega na tym, ile będzie trupów i jak okrutnie zabitych, ale co z tego wynika, jakie będzie tło społeczno-historyczno-polityczne, co można odkryć. Kryminał kusi pisarzy, bo jest formą, która pozwala pisarzowi sprawdzić się, czy potrafi dobrze skonstruować powieść. I jest to bardzo realny sprawdzian. A drugą przyczyną jest to, że na kryminałach da się w Polsce zarobić, co też nie jest bez znaczenia – mówi Przemysław Poznański, książkowy bloger, autor i twórca strony zupelnieinnaopowiesc.com.

Kard z filmiku dostępnego w artykule online

„Gazeta Wyborcza – Poznań”i poznan.wyborcza.pl Piotr Gajdziński o ostatnim wierzącym leniniście [rozmowa z autorem biografii Jaruzelskiego]

– Nie ma dokumentów, które wskazywałyby, że Rosjanie chcieli w grudniu 1981 roku wejść do Polski – mówi Piotr Gajdziński*, autor najnowszej biografii Wojciecha Jaruzelskiego „Czerwony Ślepowron”. Książka ukaże się w styczniu

Przemysław Poznański**: Jak pamiętasz 13 grudnia 1981 roku?

Piotr Gajdziński*: Byłem wtedy uczniem liceum, więc brak Teleranka nie bardzo mnie obszedł, zresztą leżałem wówczas w szpitalu. Utkwiło mi – może nie z samego 13 grudnia – że dzieliliśmy się też na tych, którzy musieli jeść biedne szpitalne obiady i tych ze wsi, którym rodziny przywoziły kiełbasę i schabowe. „Jedzcie sobie to jaruzelskie żarcie”, mówili do nas. Ale ten podział – i na sali i w społeczeństwie – wcale nie był taki jednoznaczny, jak się to dzisiaj przedstawia.

Dzielnice Magazine Zarażeni Kaczmarem

Z Szymonem Podwinem i Michałem Mańką z zespołu Triada Poetica o zespole, Jacku Kaczmarskim i Wrocławskim Salonie rozmawiają Przemysław Poznański i Przemysław Jakub Hinc z ZupelnieInnaOpowiesc.com.

Pewien piątkowy wieczór na Warszawskiej Sadybie. Nastrój w restauracji TrzyCzwarte chwilami przypomina konspiracyjny klimat czasów, gdy tylko wtajemniczeni wiedzieli, gdzie akurat zagra Jacek Kaczmarski. Kameralne grono słuchaczy, przytłumione rozmowy, intymny klimat wtajemniczenia, a do tego tajne hasło, które pozwala otrzymać piwo na koszt restauracji – autor „Hymnu wieczoru kawalerskiego” na pewno by to docenił.

Hasło brzmi tym razem „Triada Poetica” i oznacza tyle, że na niewielkiej scenie w końcu sali zagrają za chwilę muzycy, kojarzeni przede wszystkim z Wrocławskim Salonem Jacka Kaczmarskiego. Siadamy tak blisko sceny jak tylko się da, bo koncert będzie unplagged i o ile „Mury” czy „Obława” na pewno wybrzmią dostatecznie głośno, to czy z daleka na pewno będzie słychać intymną piosenkę „Kobieta trzymająca wagę”? Po każdej piosence gromkie brawa, a na koniec obowiązkowe bisy, bo na koncert przyszli ludzie, którym Kaczmarski nigdy się nie nudzi. ale czy tak jest zawsze?

„Gazeta Wyborcza – Poznań” i poznan.wyborcza.pl  Granda, festiwal zwany zbrodnią. Poznań to idealny bohater kryminału [ROZMOWA]

– Poznań to miasto z niezwykłym klimatem, kryjące niejedną tajemnicę. Jest idealnym bohaterem kryminału: intrygującym, niebezpiecznym, zadziornym, ale i czarującym – przekonują Magda Drogoś-Kraszewska i Marita Lipska, organizatorki Poznańskiego Festiwalu Kryminału Granda. Początek drugiej edycji festiwalu – już w piątek, 23 września w pawilonie Nowa Gazownia w Poznaniu.

Marita Lipska – plastyczka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Od ponad dwudziestu lat związana zawodowo z reklamą, projektantka i producentka eventów. Właścicielka, jednej z pierwszych w latach 90. firm reklamowych.
Magdalena Drogoś-Kraszewska – inicjatorka i animatorka imprez kulturalno-literackich, aktywna bibliotekarka. Rzadko wypożycza książki, za to często wprowadza w świat wirtualny użytkowników biblioteki. Współorganizuje i prowadzi warsztaty komputerowe dla seniorów.
Przemysław Poznański prowadzi stronę o książkach zupelnieinnaopowiesc.com: Zawsze na początku jest trup. Tak wypada zacząć kryminał. Czy w przypadku Grandy „trupem” stał się mit mówiący, że w Poznaniu nie da się zrobić kryminalnego festiwalu?

Magda Drogoś-Kraszewska: – Naszym trupem, który pewnego dnia wypadł z szafy Marity Lipskiej, była czysta, kryminalna zazdrość. To Marita postanowiła wciągnąć do spisku mnie i inne dziewczyny. Pozazdrościłyśmy Wrocławiowi świetnej imprezy i uznałyśmy, że my, w Poznaniu, też potrafimy. A że jesteśmy grupą kobiet nie poddającą się stereotypom, to nie bardzo przejmujemy się, gdy ktoś nam mówi, że się nie da.

Marita Lipska: – Granda jest naszym pomysłem, naszym dzieckiem i pociechą. Pomysł festiwalu narodził się trzy lata temu, pewnego wrześniowego wieczoru we Wrocławiu. Trochę z zazdrości o wrocławski spirit i trochę z tęsknoty za fajną poznańską imprezą. Taką, której temperatura byłaby wyższa od temperatury szklanki herbaty, a jednak dawała się wypić jednym haustem. Nasza Granda grzeje nas nieustannie już drugi rok, za pomocą szaleństwa pomysłów, jakie wpadają nam do głowy, niezwykłych ludzi, których poznajemy, spraw, których dotykamy – dla takich chwil warto nie dospać, nie dojeść, a nawet dopłacić.


Dzielnice Magazine 
Jo Nesbø: Czerwone gardło [RECENZJA]

Na próżno patrzycie na Norwegię jako ostoję spokoju w świecie targanym wojnami, ekstremizmami i terrorem – mówi nam w „Czerwonym gardle” Jo Nesbø. Tuż obok was, schowany w cieniu kosmopolitycznego, nowoczesnego i zamożnego społeczeństwa żarzy się wciąż płomień zła. Zła, jakie w duszach Norwegów sześćdziesiąt lat wcześniej rozpaliły idee, wedle których ludzi można dzielić na lepszych i gorszych, zbijać i niszczyć w imię idei, zwanej nazizmem – pisze Przemysław Poznański z ZupelnieInnaOpowiesc.com.

Dzielnice Magazine O bezsilności i zemście – Jo Nesbø, Policja [RECENZJA]

Pod nowo wylanym tarasem gniją zwłoki. Mordercy chodzą po ulicy, zabijając niewygodnych świadków ich przestępstw. Karierowicze robią kariery, a uczciwi ludzie starają się ochronić rodzinę i siebie przed światem, w którym dobro wcale nie musi zwyciężyć, a granica między nim a złem jest zdecydowanie płynna. Jakby tego było mało, w Oslo zaczyna grasować człowiek, zabijający policjantów – pisze Przemysław Poznański z ZupełnieInnaOpowiesc.com.

„Gazeta Wyborcza – Poznań” i poznan.wyborcza.pl Jodełka, Bojarski, Ćwirlej, Opiat-Bojarska: Kryminały to nasza specjalność

Kryminały wróciły do łask ponad dekadę temu. To już nie drugorzędne czytadełka niskiej próby, na wspomnienie których poważnym czytelnikom usta wykrzywiały się w szyderczym uśmiechu. – To już od dawna nieaktualne. Dzisiejsze kryminały powalają swoją głębią. Często intryga nie jest kluczowa, ważniejszy jest problem – zauważa Przemysław Poznański z portalu http://www.zupelnieinnaopowiesc.com. Podobnie uważa historyk literatury Jerzy Borowczyk. – To jest już nie klasa B, tylko literatura z ambicjami. Popularna, ale nie należy jej lekceważyć – mówi.

„Gazeta Wyborcza – Poznań” Kryminalna mapa Poznania w Bibliotece Raczyńskich

Pisanie o Poznaniu jest dla miasta kompletnie darmową promocją. Ludzie z Polski dzięki nam czytają o różnych miejscach w Poznaniu – przekonywała w piątek wieczorem w Bibliotece Raczyńskich autorka kryminałów Joanna Jodełka. Swoimi opowieściami o pisaniu historii mrożących krew w żyłach, m.in. o tym jak prowadzi się bohatera przez kryminalny Poznań, dzielili się wczoraj także Joanna Opiat-Bojarska, Piotr Bojarski i Ryszard Ćwirlej. Na spotkanie z nimi przyszło kilkadziesiąt osób, a prowadził je Przemysław Poznański, bloger literacki, prowadzący w internecie stronę Zupełne Inna Opowieść.

poznan.wyborcza.pl Gazeta Pisarzy dla czytelników! Zapraszamy w piątek na spotkanie „Kryminalna mapa Poznania”

Aż czworo poznańskich pisarzy kryminałów w jednym miejscu! Na taką atrakcję zaprasza w piątek poznańska „Gazeta Wyborcza”. Spotkanie pod hasłem „Kryminalna mapa Poznania” odbędzie się o godz. 18 w sali nr 1 Biblioteki Raczyńskich. […] Spotkanie z poznańskimi autorami kryminałów organizujemy z inspiracji Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Poprowadzi je znany bloger literacki Przemysław Poznański, niegdyś dziennikarz „Wyborczej”.

„Gazeta Wyborcza – Poznań” i pozna.wyborcza.pl Kuba Wojtaszczyk, pisarz: Bunt jest w każdym z nas

– Dobrodziejstwo, tolerancja Zachodu, są warte naśladowania. Pewnie w takiej „zachodniej” Polsce żyłoby się nam wszystkim dużo lepiej, luźniej, nie tak gęsto, nie tak duszno – mówi Kuba Wojtaszczyk*, autor wydanej właśnie powieści „Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć”

Przemysław Poznański: Co cię frustruje?
Kuba Wojtaszczyk: Nietolerancja. I wynikające z niej wszystkie fobie, które panoszą się w naszym kraju: rasizmy, szowinizmy, ksenofobie, homofobie. To strasznie deprymujące i irytujące, bo z jednej strony Polska aspiruje do bycia krajem Zachodu, a z drugiej na co dzień zachowujemy się, jakbyśmy nigdy nie wyrośli z komunizmu, zatrzymali się w rozwoju. Mimo upływu lat nie jest z tym lepiej.

„Gazeta Wyborcza – Poznań” i  poznan.wyborcza.pl Joanna Opiat- Bojarska: Mój mózg jest płci męskiej

– Dziś kobiety są na pewno głośniejsze w kryminale – mówi autorka wydanej niedawno „Gry pozorów”

Przemysław Poznański: Dwie kobiety: jedna budzi się pewnego dnia i nie pamięta ostatniego tygodnia, druga budzi się i nie jest w stanie się poruszyć. Obie muszą od tej chwili walczyć o to, by ich życie wróciło do normalności. Pierwsza z nich to Aleksandra Wilk, bohaterka „Gry pozorów”, druga – to ty.

Joanna Opiat-Bojarska*: Nigdy tak do tego nie podchodziłam. Ale teraz, gdy o tym wspominasz, wydaje mi się, że rzeczywiście, taka zbieżność losu mojej bohaterki i mojego może istnieć.

Cashless.pl W cyfrowym świecie nasze dane osobowe są cenną walutą

I jak z prawdziwymi pieniędzmi – musimy się dobrze zastanowić, komu i za co zdecydujemy się je przekazać. Recenzja książki Marca Elsberga „Zero”.

Gazeta Wyborcza Poznań i poznan.wyborcza.pl Joanna Jodełka: Od początku wiem, kto zabił [WYWIAD]
W Skandynawii czy w Niemczech każde miasteczko chce mieć swój kryminał, bo to najlepsza forma promocji. W Poznaniu powinniśmy myśleć podobnie – przekonuje Joanna Jodełka, pisarka, autorka kryminałów.

Przemysław Poznański, zupelnieinnaopowiesc.com: Za swoją debiutancką książkę, „Polichromię”, zdobyłaś najważniejszy laur w dziedzinie kryminału – Nagrodę Wielkiego Kalibru. Od razu osiągnęłaś wszystko. Nie straciłaś motywacji?

Joanna Jodełka*: Bogu dzięki, nie. Spokojnie więc można mi przyznawać nagrody. To nie porażki mnie uskrzydlają, a sukcesy. A sukcesem jest i dobra recenzja w gazecie, i opinia mojej sąsiadki. Cieszą mnie bardzo.

Tytuł Ujednolicony Spiskowa praktyka dziejów – recenzja książki Umberto Eco „Temat na pierwszą stronę”

Nie ma ta powieść siły mrocznego „Cmentarza w Pradze”, że o „Imieniu Róży” nie wspomnę. A jednak coś ją z nimi łączy – dwa słowa: manipulacja i spisek. I znów dotyczą one świata, w którym najważniejsze jest słowo pisane. Gdyby uznać, że jest to książka o kondycji mediów, można by całą sprawę zamknąć w jednym zdaniu, zarzucając nawet autorowi banał i rozprawianie się z tematem dawno omówionym, przeżutym, a pewnie i przetrawionym. Wszyscy wiemy, że nakłady drukowanych gazet lecą na łeb na szyję i nawet próba pobierania opłat za co lepsze treści publikowane w internecie nie do końca rozwiązała ten problem.

W drodze Żyć cudzym życiem – recenzja filmu „Prawie jak matka” (rez. Anna Muylaert)

Z jednej strony – wierność i oddanie do przesady. Z drugiej – lekceważenie, a nawet wstręt. Wierność jest po stronie Val (doskonała Regina Casé), głównej bohaterki filmu Prawie jak matka. Lekceważenie to zapłata od jej pracodawców. Każdy jej dzień wygląda tak samo, i to od wielu lat: przygotowuje śniadanie i podaje je do stołu, przy którym służbie nie wolno siadać; spełnia zachcianki pana Carlosa – rozleniwionego rentiera z artystycznymi pretensjami, który nie ma żadnego pomysłu na życie; pierze, sprząta, gotuje i opiekuje się nastoletnim Fabinho, a czasem także jego kolegami. Wydaje się, że dom nie jest w stanie funkcjonować bez Val, że misternie nakręcany codziennie mechanizm rozsypałby się, gdyby kobiety zabrakło.

Gazeta Wyborcza Poznań i poznan.wyborcza.pl Piotr Bojarski o „Ściemie”: Do tej powieści musiałem dojrzeć

Pisząc „Ściemę” zastanawiałem się, czy to w ogóle temat atrakcyjny dla dzisiejszych dwudziestoparolatków, zanurzonych w zupełnie innym świecie. Opowieści o stanie wojennym i zomowcach to dla nich przecież bajki o żelaznym wilku – mówi Piotr Bojarski, autor powieści „Ściema”.

Przemysław Poznański**: Spoważniałeś. 

Piotr Bojarski*: Naprawdę? Wydaje mi się, że zwykle jestem poważny.

Mam na myśli twoją twórczość. Choć w kryminałach retro z cyklu „Kryptonim Posen” nie brak okrutnych zbrodni i ważkich tematów, jak choćby problem przedwojennego antysemityzmu w Polsce, to jednak było w nich jakby więcej optymizmu. „Ściema” to powieść bardzo pesymistyczna. Jej tematem jest zbrodnia stanu wojennego, ale i będąca jej następstwem zbrodnia współczesna.

– To powieść, która miała być bliska realiom. Więc jako taka nie mogła kończyć się hurraoptymistycznie. Nie byłaby wiarygodna. Od początku wiedziałem, że ta historia powinna wstrząsnąć czytelnikiem. Tyle że trochę czasu zajęło mi odnalezienie właściwego nerwu narracji.

Gazeta Wyborcza Poznań Sztygar, zły przywódca [rozmowa z autorem książki „Gierek. Człowiek z węgla”]

– Chciałem obalić krążące o Gierku mity, jak ten, że za jego czasów tramwaje w Poznaniu jeździły co pięć minut – mówi Piotr Gajdziński*, autor książki „Gierek. Człowiek z węgla”, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

I ten sam wywiad na Wyborcza.plSztygar, zły przywódca [rozmowa z autorem książki „Gierek. Człowiek z węgla”]

– Chciałem obalić krążące o Gierku mity, jak ten, że za jego czasów tramwaje w Poznaniu jeździły co pięć minut – mówi Piotr Gajdziński*, autor książki „Gierek. Człowiek z węgla”, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

Gazeta Wyborcza Poznań: Trzeba nam miejskiej legendy. Stad wziął się Kaczmarek. 

Nawiązuję wprost do przedwojennych grzechów Poznania – mówi o swojej najnowszej książce „Pętla” Piotr Bojarski, autor cyklu powieściowego „Kryptonim Posen”. Wywiad ukazał się pierwotnie na stronie „Zupełnie inna opowieść”.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI: Kogo ostatnio uśmierciłeś?

PIOTR BOJARSKI: Chciwego człowieka, który miał na sumieniu podwójne morderstwo.

Tak myślałem! Autorzy kryminałów są trochę podejrzani: planują zbrodnie, nawet się tego nie wstydząc. Pewnie nie śpisz po nocach, obmyślając kolejne morderstwa.

– Kilka razy rzeczywiście nie mogłem długo zasnąć, choć akurat nie z powodu rozmyślań nad technicznymi szczegółami zbrodni. Takie noce są jednak błogosławione – przynoszą natłok pomysłów, z których można wyłowić ten jeden, najlepszy. Najważniejsze, by zdążyć go rano zanotować (śmiech).

W drodze: Chwila olśnienia – rozmowa z Romanem Gutkiem                           

Zdarza się, że ludzie kupują bilety, a kiedy się orientują, że nie ma popcornu, oddają je! To oczywiście nie jest nagminne, ale się zdarzało i zdarza nadal.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI: Ambitne kino prezentowane w multipleksie. Co więcej: cały dziewięciosalowy multipleks prezentujący przede wszystkim taki repertuar. Czy to ma rację bytu?

ROMAN GUTEK: Jak najbardziej. Kino Nowe Horyzonty we Wrocławiu funkcjonuje dopiero dziesięć miesięcy, ale już mogę powiedzieć, że pomysł znakomicie się sprawdza. To kolejny, po Nowych Horyzontach i American Film Festival, rezultat naszej filmowej aktywności we Wrocławiu i świetnej współpracy z miastem. Jest już kojarzone przez wrocławian z dobrym filmem. Kupili bilety na bieżący repertuar, na który złożyło się około 200 premierowych tytułów – od kina artystycznego, autorskiego, eksperymentalnego poprzez wartościowe kino środka i (rzadko) filmowe ikony popkultury („Skyfall”, „Hobbit”). Nareszcie do Wrocławia trafiają premierowo wszystkie filmy wchodzące na polskie ekrany. W naszym kinie odbyło się dotychczas kilkanaście przeglądów i festiwali oraz wiele pokazów specjalnych (między innymi premierowy pokaz nowego filmu Agnieszki Holland „Gorejący krzew” z udziałem reżyserki).

W drodze: Miłość w zawieszeniu – recenzja filmu „Meteora”

Gwar głosów, mieszają się języki, mało kto pamięta, że przebywa w miejscu modlitwy i skupienia. Obowiązkowa fotografia na tle zapierającego dech w piersiach krajobrazu, obiektywy wycelowane w sporadycznie spotykanych mnichów i mniszki. To Meteory turysty – obowiązkowy punkt wycieczek po Grecji, bo pozwala nacieszyć oczy egzotyką tego miejsca, niezwykłego nawet jak na tamtejsze warunki i unikalnego w skali świata. Klasztory zawieszone między przyziemnością, między ulicami i domami pobliskiej Kalabaki a niebem, na wysokości nawet 500 m nad poziomem morza, na każdym turyście zrobią wrażenie.