recenzja

Polowanie | Grzegorz Wielgus, Wilki

„Wilki” Grzegorza Wielgusa są mroczną, zamkniętą w małej społeczności, opowieścią o polowaniu, w którym role myśliwego i ofiary nie zawsze przydzielone są tak, jakbyśmy się mogli tego spodziewać – pisze Przemysław Poznański. 

Grzegorz Wielgus daje nam powieść z pogranicza kryminału policyjnego i thrillera, przesyconą duszną, zawiesistą wręcz atmosferą układów, w jakie wikłają się tu niemal wszyscy bohaterowie. „Wilki nie polują samotnie” – usłyszymy wszak wielokrotnie. Mamy tu więc koło myśliwskie, mamy osoby związane wspólnymi interesami, mamy nawet – bo rzecz dzieje się nieopodal Lądka-Zdroju – grupę ratowników GOPR, złożoną zresztą z niezwykle ciekawych osobowości o nierzadko skomplikowanej, a na pewno niebanalnej przeszłości.

Mamy jednak też komisarza Orłowca, „samotnego wilka” (choć oczywiście mogącego liczyć na wsparcie kolegów), policjanta doświadczonego, można by wręcz rzec weterana, którego jedyną słabością zdaje się być miłość do dobrej tabaki. To na jego barki spadnie śledztwo, w którym trup będzie się ścielił gęsto, a równie ważne jak współczesność okażą się historyczne zaszłości – te sprzed lat kilkudziesięciu, ale i te sprzed stuleci.

Alfa i Bestia

Punktem wyjścia tej opowieści jest śmierć myśliwego. Andrzej Muszyński, prawnik i członek koła łowieckiego, nie zginął jednak podczas polowania. Zamordowany został we własnym domu, a anturaż jego śmierci jest makabryczny. Myśliwy zginął bowiem nabity na poroże jelenia i scena ta wydaje się stanowić jeden z kluczy do powieści, w której nierzadko ofiarą będzie ktoś, kto miał się za osobę rozdającą karty, za silniejszego, za alfę. Śmierć Muszyńskiego to przecież dopiero rozgrzewka przed polowaniem z nagonką.

Bo jakby tego było mało, podczas akcji ratowania turystki, która skręciła nogę, GOPR-owcy dokonują makabrycznego odkrycia – znajdują ludzką dłoń, która, jak się zdaje, została odgryziona. Czyżby w okolicy grasował nie tylko morderca, ale i powróciła tu po trzystu latach legendarna Bestia, postach ludzi i zwierząt? Miejscowość o znaczącej nazwie Wilki pogrąży się w strachu. A każdy kolejny dzień, stojący pod znakiem niepokojących zdarzeń, będzie go tylko pogłębiał.

Przeczytaj także:

Wszystkie chwyty dozwolone

Wielgus buduje świat, który rozpoznajemy – to mała społeczność, zbudowana na sieci powiązań, wzajemnych przysług, znajomości, ale i zastraszenia. To miejsce, w którym rządzi wielki pieniądz, wspierany w razie potrzeby argumentami siły, lepiej więc żyć w zgodzie z tymi, którzy trzymają władzę, niż iści z nimi na udry. A jednak jest to też świat daleki od czarno-białych podziałów, w którym nikt nie jest do końca tym, za kogo chciałby uchodzić. Dotyczy to nawet komisarza Orłowca, zdesperowanego, by znaleźć zabójcę, ale i kierującego się w swoich działaniach metodami dalekimi od wytycznych z policyjnych podręczników.

Nic jednak dziwnego – dociekliwy glina szybko zrozumie, że każda metoda jest dozwolona, skoro trwa polowanie i to od lat. Że to walka o przetrwanie, o to by chronić się samemu, by chronić innych, by wymierzyć sprawiedliwość, jakkolwiek by jej nie rozumieć w świecie, w którym jedną z ofiar jest ktoś, kto ewidentnie był dotąd na szczycie i pomagał trzymać społeczność Wilków w ryzach. Nie wspominając już o tym, że sam bezlitośnie odbierał życie zwierzętom.

Dychotomia dobra i zła

Grzegorz Wielgus nie daje nam opowieści łatwej, serwującej takie rozwiązania, które wpasowywałyby się w model opowieści z morałem, a więc w kryminał podporządkowany prostej dychotomii dobra i zła, a co za tym idzie równie prostemu związaniu kary ze zbrodnią. Bo nie ma nic prostego w motywacjach bohaterów „Wilków”, postaci niejednokrotnie mrocznych, rozdartych między poczuciem obowiązku a świadomością nienaprawionych krzywd, między miłością a nienawiścią, między krępującymi zależnościami a moralnością, między obowiązkiem a chciwością.

Być może to właśnie decyduje, że „Wilki” wydają się szczególnie mroczne, przesycone pesymizmem i wybijają się spośród wielu opowieści rozgrywających się na końcu świata, gdzie rządzą watahy, a samotny wilk ma niewiele do powiedzenia. Ale im bardziej zagłębimy się w tę historię, tym wyraźniej dostrzeżemy złożoność ludzkich postaw i cały mrok, który niesiemy w sobie także my wszyscy, niezależnie od tego, jaki przyświeca nam cel. Bo każdy – zdaje się mówić Wielgus – może mieć w sobie Bestię.

Grzegorz Wielgus, Wilki
Wydawnictwo Initium, 21 czerwca 2024
ISBN: 9788367545884

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej