„Landsberg. Miasto z mgły” Macieja J. Dudziaka to opowieść o okrutnym złu wpisującym się w zbiorowe lęki i uprzedzenia charakterystyczne dla czasów narastania systemowej nienawiści. Recenzuje Przemysław Poznański.

Choć mamy do czynienia z powieścią historyczną, której akcja osadzona jest w realiach roku 1933, to całość zaczyna się i kończy współcześnie, dzięki czemu otrzymujemy klamrę, pozwalającą autorowi na przeprowadzenie paraleli między przeszłością a teraźniejszością, na ukazanie społeczno-politycznych mechanizmów, mogących prowadzić – niezależnie od epoki – do wynaturzenia systemu, do zwycięstwa ideologii opartej na nienawiści, przede wszystkim na ksenofobii.
„Pamiętam to i wiem, co będzie dalej” – powie mieszkająca we współczesnym Gorzowie, pamiętająca tamte czasy kobieta, przez niektórych nazywana „wariatką”. Niecałe sto pięćdziesiąt kilometrów dalej, w Berlinie, a zwłaszcza w Brandenburgii, coraz mocniej w sondażach rozpycha się AfD, której prominentny członek Heiko Koller doskonale wie, jak poderwać tłum demagogicznymi hasłami. – „To się znowu zaczyna” – mówi starsza kobiet. Ostrzega.
Ślady zbrodni
I tak trafiamy do lat 30. do Landsberga. Inna nazwa, ale miejsce to samo, nawet jeśli nie takie samo. Tym co je łączy jest wszechobecna, unosząca się znad Warty – mgła, która idealnie współgra z grozą, jaką przeżywa miasto. Oto od pewnego czasu porywane i mordowane są tu dzieci. Zbrodniarz nie tylko zadaje swoim ofiarom śmierć, ale też okrutnie je okalecza, a zwłoki zostawia w miejscach chrześcijańskiego kultu.
Komisarz Carl Faber ma trudne zadanie – mierzy się z zagadką kryminalną, ale ma świadomość drugiego jej dna. Co znaczą bowiem pozostawione w miejscach podrzucenia zwłok pozytywki z zapiskami mającymi wskazywać motywy mordercy? Na ile policjant będzie musiał zagłębić się w swoją własną przeszłość, by odnaleźć prowadzące do sprawcy ślady? ? Przede wszystkim jednak: na ile zbrodnia wpisuje się w swoje czasy? Czasy narastającej ideologii nazistowskiej? To pytanie landsberski policjant musi sobie zadać, skoro ulica huczy już od oskarżeń wobec Żydów, rzekomo dokonujących rytualnych mordów na chrześcijańskich dzieciach.
W cieniu ideologii
Dudziak snuje intrygę skomplikowaną i wielowątkową. Przywołuje związane z Gorzowem postaci historyczne, jak choćby Standartenführera Ericha von dem Bach-Zelewskiego, by pokazać coraz mocniejszy wpływ ideologii i podszytej nią polityki na codzienność, w tym na społeczne nastroje. By obnażyć łatwość manipulowania opinią publiczną, zwłaszcza w czasach niespokojnych. Jak policjant ma prowadzić rzetelne śledztwo, gdy winni są już wskazani przez tłum, a ci, którym powinno zależeć na rozwiązaniu sprawy, wolą iść z tym tłumem ramię w ramię? Jak szukać sprawiedliwości, gdy indywidualne zło rozpływa się w złu zbiorowym?
Śledztwo w powieści prowadzone jest dwutorowo, bo przecież mamy do czynienia ze zbrodnią rozumianą w dwójnasób. Z jednej strony mamy więc dochodzenie Fabera, policjanta skutecznego w podążaniu za sprawcą zabójstw, choć przecież zmagającego się wciąż z traumą walki w okopach Wielkiej Wojny. Z drugiej strony Maciej J. Dudziak posuwa nam samym tropy, mające pokazać społeczne podłoże zbrodni nadrzędnej, zbrodni systemowej nienawiści, narastania nazizmu, który zaczadzi umysły większości Niemców.
Tłum i jednostka
Jakie to tropy? Autor decyduje się na zabieg nieczęsty w powieściach sensacyjnych: pokazuje nam życie ofiar, pokazuje dzieci z ich codziennością, rysując jednocześnie szerokie społeczne tło. Zło nie bierze się przecież znikąd – zbrodnicza ideologia jest demagogiczną, ale jednak odpowiedzią na powszechne lęki, na mniej lub bardziej wyimaginowane zagrożenia, symbolizowane tu zresztą w jakimś sensie przez tajemnicze zło, mające mieć siedzibę na wznoszącej się obok miasta tajemniczej górze Horstberg.
Dudziak do swej narracji zaprzęgnie więc motywy niesamowitości, narzucanej przecież choćby przez wszechobecną mgłę, ale nie wykroczy poza granice tego, co mierzalne i namacalne. Pokaże, że ostatecznie nie da się przecież zrzucić odpowiedzialności za popełnione zło na czasy, okoliczności, społeczne nastroje. Tak samo jak ofiary, tak i sprawcy są zawsze konkretni. I ci, którzy popełniają zbrodnię, i ci, którzy do niej podżegają. To nie tłum, ale każdy człowiek, który w nim stoi, odpowiada za to, jak potoczy się jego historia. Jak potoczą się dzieje. I czy gdy rozwieje się mgła będzie można wciąż widzieć w sobie człowieka.
Maciej J. Dudziak, Landsberg. Miasto z mgły
Muza, 13 maja 2026
ISBN: 9788328739888

