kryminał recenzja

Zły, bo sprawiedliwy | Wojciech Chmielarz, Zwykła przyzwoitość

Cykl Wojciecha Chmielarza z Bezimiennym niesie gorzkie przesłanie: nigdy nie zabraknie oszukanych, poniżanych, wykorzystywanych i zastraszanych, w obronie których będzie musiał stanąć jego bohater. O „Zwykłej przyzwoitości” pisze Przemysław Poznański.

Pragniemy superbohaterów – niekoniecznie tych komiksowych obdarzonych niezwykłymi mocami, prędzej takich jak niezapomniany Zły – tajemniczy mężczyzna o niesamowitych białych oczach z powieści Leopolda Tyrmanda. Podczas lektury powieści Chmielarza przychodzi on na myśl nie bez kozery – choćby dlatego, że pisarz przenosi Bezimiennego – w trzecim tomie przygód, po „Prostej sprawie” i „Długu honorowym” – do Warszawy, która okazuje się być miejscem mroczniejszym może nawet niż opisywany wcześniej „dziki zachód”.

Ale powodów, dla których podczas lektury „Zwykłej przyzwoitości” „Zły” Tyrmanda przychodzi raz po raz na myśl, jest więcej. Choćby ten, że i tu bohater zmierzyć musi się z kimś, kto – jak Filip Merynos, prezes spółdzielni „Woreczek” – trzęsie przestępczym półświatkiem stolicy, a w realizacji swojego finansowego przekrętu nie przebiera w środkach, nie licząc się nawet z ludzkim życiem. Najważniejszy powód tego porównania jest jednak inny: protagonista. Wojciech Chmielarz skonstruował bowiem na potrzeby serii postać, której immanentną cechą jest bezwarunkowa uczciwość i brak tolerancji dla tych, którzy wyrządzają innym krzywdę. Zły powrócił?

Zrządzeniem losu

W jakimś sensie Bezimienny (który tu zyskuje tymczasowe imię, przyznajmy – niezbyt do niego pasujące) jest oczywiście postacią komiksową – w sensie konstrukcji, zakładającej wyposażenie go głównie w cechy archetypicznego zwycięskiego bohatera bez skazy. Ale skoro sprawdzało się to u Pana Samochodzika i u Jacka Reachera, to czemu nie miałoby się sprawdzić i tutaj? Pragniemy przecież takich postaci, chcemy uwierzyć, choćby tylko na czas lektury, że gdy ktoś nas skrzywdzi, znikąd pojawi się obrońca i wymierzy w naszym imieniu sprawiedliwość, a właściwie ukarze złoczyńców.

Bo Bezimienny zjawia się zawsze właśnie tam, gdzie zło dotyka niewinnych, bezbronnych, słabych. Zjawia się najczęściej przypadkiem, który dla skrzywdzonych jest najlepszym możliwym zrządzeniem losu, dla cwaniaków i krzywdzicieli – dowodem, że jednak mają pecha i nie unikną kary za winy, których się dopuścili. Nam, czytelnikom, pozostaje jedynie kibicować bohaterowi, mając nadzieję, że i tym razem osiągnie swój cel. Że – choćby nawet stosując przemoc – naprawi krzywdy.

Przeczytaj także:

Bezwzględne przekręty „łowców kamienic”

W „Zwykłej przyzwoitości” punkt wyjścia jest właśnie taki: Bezimienny wraca do Warszawy i wynajmuje na Włochach pokój u niejakiego pana Henryka, gdzie szybko staje się świadkiem zdarzeń niepokojących: właściciela mieszkania nachodzą podejrzani mężczyźni, próbujący siłą wymusić na nim  oddanie długu (w ten sposób powraca motyw przewodni cyklu), o którego istnieniu mężczyzna nie ma zresztą pojęcia. Bezimienny wkracza do gry, ale wynik tej interwencji jest tylko taki, że zastraszony Henryk trafia do szpitala, zaś nasz protagonista na czarną listę kogoś, kto nie znosi, gdy przeszkadza mu się w realizacji bezwzględnego finansowego przekrętu.  

W ten sposób wkraczamy wraz z bohaterem Chmielarza – a także m.in. pomagającą mu bratanicą Henryka – za kulisy brudnych warszawskich interesów, schowanych nieraz za szklanymi ścianami biurowców. Autor „Zwykłej przyzwoitości” przypomni nam afery z udziałem „łowców kamienic” parających się przejmowaniem za bezcen stołecznych nieruchomości, a także tragiczną postać Jolanty Brzeskiej, działaczki społecznej zamordowanej przez nieznanych wciąż sprawców, pokaże szczegóły działania mafii mieszkaniowej z jej najdrobniejszymi nawet trybikami, składającymi się na machinę oszustw i wymuszeń, wreszcie zahaczy też o sektor firm udzielających lichwiarskich chwilówek, żerujących na ludzkiej łatwowierności.

Po stronie ofiar

Bo jeśli współczesny kryminał powinien być społecznie zaangażowany, to Wojciech Chmielarz w swojej serii z Bezimiennym wypełnia ten warunek ponad normę. Ale niewykluczone, że autor po prostu uważa upomnienie się o najsłabszych za „zwykłą przyzwoitość”, a pozycja bestsellerowego autora z ponad milionem sprzedanych egzemplarzy, znakomicie zwielokrotni jego głos. A jest się o kogo upomnieć – na kartach powieści spotkamy osoby ubogie, stające się ofiarami wszelkiej maści naciągaczy i oszustów, ale też ofiary przemocy domowej, osoby ze środowiska LGBTQ+, czy imigrantów – wszystkich tych, którzy znajdą się na celowniku grup przestępczych, albo podpadną komuś, kto innych nienawidzi tylko ze względu na ich odmienność lub niższą pozycję.

Cały ten społeczny bagaż powieści nie obciąża jednak jej tempa. Chmielarz bowiem nie poucza, nie uprawia publicystyki, lecz poprzez konkretne działania swojego bohatera, poprzez jego walkę na wielkim ringu, jakim okaże się stolica, pokazuje na czym przyzwoitość polega. To walka bezinteresowna, bezkompromisowa, a gdy trzeba bezwzględna. Z upadaniem na ring – i to niejednokrotnie – ale bez odpuszczania, walką aż do końca.  

Przeczytaj także:

Lekcja przyzwoitości

Cała seria Chmielarza niesie jednak dojmujące przesłanie: że Bezimienny, że Zły naszych czasów, nie może odejść, skoro gdziekolwiek się pojawi, tam trafia na przykłady ludzkiej nieprzyzwoitości. Tej zamierzonej, cynicznej, ale i tej wynikającej z zaniedbania, z obojętności, z braku empatii, czego przykładem jest (wierzę, że autentyczna, bo Chmielarz kładzie nacisk na dokumentację) postać kobiety, klientki ośrodka opieki społecznej, której nie stać nawet na to, by codziennie zjeść kawałek chleba.

Dojmujące, bo z jednej strony chciałoby się, żeby bohater taki jak Bezimienny nie był potrzebny, z drugiej mamy jednak chcemy mieć nadzieję, że nigdy nie odejdzie, że na pytanie, które pada tu w pewnej chwili: „Weźmie pan tę robotę?”- odpowie twierdząco. Dzięki temu stworzony przez Wojciecha Chmielarza mit – z przypisanym mu jasnym podziałem na dobro i zło, nawet jeśli to ostatnie jest tu akurat doskonale zakamuflowane – będzie dla nas, prawem mitu, źródłem nadziei, ale i ważnej lekcji. Lekcji przyzwoitości.

Wojciech Chmielarz, Zwykła przyzwoitość
Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 11 października 2023
ISBN: 9788367790895

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej