wywiad

Szpieg gra intelektem | Z Vincentem V. Severskim rozmawia Przemysław Poznański

– Jako oficer wywiadu prowadziłem taki rodzaj akcji, jaki znamy z „Nielegalnych” czy „Nieśmiertelnych”, ale byłem też werbownikiem i w najnowszej książce chciałem bardziej pokazać sposób myślenia kogoś takiego. W literaturze opisano już chyba wszystkie special actions, za to intelektualnych pojedynków i gier nikt nigdy do końca nie opisze. Sam mam ich w głowie naprawdę sporo. Ale dla nowych bohaterów musiałem stworzyć nowy gatunek. Nowy dla mnie, czyli właśnie kryminał szpiegowski, w którym łączę elementy pracy kryminalistycznej ze szpiegowską robotą – mówi Vincent V. Severski, autor powieści „Zamęt”, która ukaże się 18 kwietnia.  

Przemysław Poznański: W Islamabadzie porwana zostaje przez talibów czwórka obcokrajowców, w tym Polak. W kraju nakręca to spiralę zakulisowych działań. To punkt wyjścia twojej najnowszej powieści. Jednak tym, co mnie w „Zamęcie” uderza najbardziej, jest fakt, że dla porwanych równie groźny co terroryzm talibów jest cynizm polityków. Ci bowiem starają się nie tyle ratować rodaka, co ugrać na tym porwaniu jak najwięcej dla siebie. Tygrys, przywódca komanda terrorystów, zdaje się mieć w ostateczności więcej ludzkich odruchów i przyzwoitości, niż osoby na najwyższych szczeblach władzy w Polsce. Skąd taki pesymizm?  

Vincent V. Severski, fot. Rafał Meszka dla zupelneinnaopowieśc.com (wszelkie prawa zastrzeżone)

Vincent V. Severski: Oglądam telewizję i czytam treści w internecie. Na świecie nie dzieje się dobrze, polityczna atmosfera staje się coraz bardziej paskudna. Cynizm zwycięża w starciu z ideałami. Przeżywam to i martwię się tym. Oficer wywiadu powinien być odporny na takie emocje, ale przecież teraz jestem bardziej pisarzem, bo właśnie z pisarstwa żyję. Nie z oficerskiej emerytury. Właściwie wychwyciłeś, bo jest to celowy zabieg, że zderzam postępowanie Tygrysa z tym, co robią politycy. Tygrys jest złym człowiekiem, mordercą, który wykorzystuje porwanych do swoich celów. Ale jednocześnie jest nieprzekupny i służy konkretnej idei, która jest dla niego najważniejsza. Politycy, mówiąc krótko, są dokładnie tacy sami. Tylko brakuje im idei oraz cnoty nieprzekupności. Wykorzystują wszystko do swoich partykularnych interesów. W mojej książce politycy chcą po prostu władzy, nawet nie mówią jakiej i po co. Chcą władzy dla władzy. Celowo nie pokazuję, by mieli jakiś program, jakiś plan, bo ich metodologia działania jest tak podła, że jaki by to nie był ich cel, to środki i tak go nie uświęcą.

Przeczytaj także:

ŚMIERTELNA BITWA O TECZKI. Vincent V. Severski, Nielegalni

Muszę spytać o sprawę polskiego geologa, Piotra Stańczaka, który został w 2009 roku porwany i stracony przez talibów. Czy pisząc „Zamęt” w jakikolwiek sposób wzorowałeś się na tamtych wydarzeniach?

– Tamta historia bardzo na mnie wpłynęła. Ale moja książka nie jest hołdem dla Piotra Stańczaka, choć na początku miałem taki pomysł i wielu znajomych namawiało mnie do tego. Uznałem jednak, że nie wolno mi wykorzystywać tragedii tego człowieka i jego rodziny do stworzenia fikcyjnej książki. Poza tym Piotr Stańczak nie był wyjątkiem, podobny los dotyczył i dotyczy wielu ludzi. Zależało mi więc bardziej na tym, żeby ukazać mechanizm porwania przez talibów, emocje porwanych i to jak stają się elementem większej gry. Gry wywiadów, talibów, Rosjan, CIA. A ponieważ jest to wydarzenie o dużym potencjale medialnym to i gry całej tej medialnej machiny.

W tym zalewie cynizmu, który opisujesz, dajesz jednak nadzieję – to Sekcja. [UWAGA! Spoiler dotyczący wcześniejszych książek. Kto jeszcze nie czytał, powinien przejść do kolejnego pytania]. W twoich pierwszych książkach bohaterowie działają w Wydziale Q. Oczywiście znamy z „Niepokornych” losy tej jednostki, ale autorowi zawsze wolno pokusić się o wskrzeszenie tego, co lubi. Ian Fleming wskrzesił nawet Bonda. Nie chciałeś?

– Jak wiadomo Wydział Q przestał istnieć. Sara była w ciąży, musiała się zająć wychowaniem dziecka, poza tym bohaterowie pokłócili się z państwem polskim. Oczywiście jako ludzie wciąż funkcjonują w środowisku. Dlatego w Sekcji pojawiają się Witek i Ela, wcześniej pracujący w Wydziale Q, co zresztą stanowiło dla nowego szefa najlepszą możliwą rekomendację. Oczywiście mogłem wskrzesić Wydział Q, ale to była jednostka spod znaku action. Wedrzeć się do twierdzy brzeskiej, do tunelu metra w Iranie, walczyć z terrorystą na promie – to ich chleb powszedni. W „Zamęcie” chciałem bardziej pokazać filozofię szpiegostwa, przybliżyć sposób myślenia szpiega, gry intelektualne, w które musi na co dzień grać. Po to była mi potrzebna Sekcja.

Tajna jednostka utworzona dla spraw „nierozwiązywalnych”, a więc takich, których nie da się rozwiązać prawnymi metodami. 

­ Działająca poza prawem czy mimo prawa, ale nie wbrew prawu.

Jej trzon stanowi trójka zupełnie nowych bohaterów – niezwykle wyrazistych, z których każdy zasługiwałby pewnie na osobny cykl. Szefem Sekcji uczyniłeś Romana Leskiego. To – jak piszesz – najbardziej tajemnicza postać Agencji Wywiadu. Szara eminencja, człowiek do specjalnych zadań, nadzieja w sprawach beznadziejnych. Niewątpliwie uczciwy, a przecież nie nudny i nie jednowymiarowy. To postać wyraźnie inspirowana Georgem Smileyem, bohaterem Johna Le Carré, ale jednak oryginalna. Jak ją budowałeś?

– Bez dwóch zdań Leski miał być ukłonem w stronę Smileya i Le Carré. Ale w zasadzie łączy ich tylko pewne fizyczne podobieństwo. Smiley jest przecież na wskroś brytyjski i w żaden sposób nie da się takiej postaci przesadzić na polski grunt. Leski jest Polakiem ze wszystkimi tego konsekwencjami. To trochę hipochondryk, który boi się o siebie, ale przede wszystkim boi się o swoich ludzi. Najlepiej czuje się w analizowaniu akt sprawy, jest w książce scena, gdy wnikliwie przygląda się równo postawionym numerom stron przez kogoś, kto notabene jest postacią wzorowaną na prawdziwej. Ale nie dajmy się nabrać. Leski potrafi jednocześnie bezwzględnie rozgrywać wrogów. I – co pokaże druga książka – nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia, niezależnie od skutków działań, które podejmuje. Bo w sprawach fundamentalnych, istotnych dla kraju, Leski nigdy nie bywa słaby.

Przeczytaj także: 

TERRORYSTA – JEDEN Z NAS. Vincent V. Severski, Niewierni

Są jeszcze Dima i Monika – to oni zapewniają tu element action.

– Ci bohaterowie są przedłużeniem operacyjnym Leskiego, który oczywiście jest w Sekcji najważniejszy, bo spaja komórkę. Jest też ważny dla konstrukcji powieści, bo jest go tu naprawdę dużo. Natomiast z pozostałych postaci w pierwszej książce prezentuję bardziej postać Dimy, niezwykłą historię jego rodziny, jego przeszłość. To pół Polak, pół-Grek, z ojca Polaka i matki greckiej Żydówki o rodowodzie komunistycznym. Tacy ludzie w polskim wywiadzie naprawdę działają. I wnoszą ogromną wartość. Poza tym Dima pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej, był ofiarą przemocy ze strony ojca. To wszystko razem sprawia, że jest idealny na nielegała. Nielegałowie to bowiem ludzie twardzi, ale często dysfunkcyjni, także ze względu na podwójną tożsamość, z którą muszą na co dzień żyć.

Vincent V. Severski, fot.Rafał Meszka dla zupelnieinnaopowiesc.com (wszelkie prawa zastrzeżone)Fascynująca jest scena swoistego pojedynku Dimy z rosyjskim szpiegiem Olegiem Duninem w mieszkaniu w Moskwie. Pojedynku nie na pistolety, ani nawet na liczbę wypitych kieliszków wódki, lecz na siłę charakteru, siłę argumentów i siłę blefu. Jednocześnie jest to pojedynek na śmierć i życie. Mam wrażenie, że w tej jednej scenie pokazałeś kwintesencję zawodu agenta wywiadu.

– I jeszcze znajdziemy tam pojedynek o kobietę. Dokładnie tak! To jest pojedynek w sferze emocji. Pojedynek dwóch facetów z telefonami i ukrytą bronią, której nawet nie muszą wyciągać. Oczywiście siedzą przy alkoholu, bo bez niego taka scena byłaby nieprawdziwa. I tu widzimy dokładnie sposób działania nielegała. To nie James Bond. Dima przez cały moskiewski wątek waha się, zdarza mu się mylić, boi się, ale mimo to idzie konsekwentnie do przodu. I nawet przez sekundę nie zdradza się z tym, że jest Polakiem. Na potrzeby swojej legendy udaje Greka.

Trochę mniej miejsca poświęcasz Monice. To artystka i szpieg w jednym. Profesjonalna w każdym calu, a jednak zupełnie inna, niż Sara Korska, bohaterka wcześniejszych powieści. To rodzaj szpiega, który na co dzień żyje zupełnie innym życiem.

–  Dokładnie o to chodziło. Sara i Konrad byli oficerami Agencji Wywiadu. To była ich praca. Monika jest z kolei oficerem drugiej linii. Takie osoby nigdy nie bywają w Centrali. Są nikomu nieznane, całe życie spędzają na mieście, pozornie robiąc coś zupełnie innego – Monika ma galerię na warszawskim Powiślu. Ale zasady funkcjonowania takich osób są jasne: przede wszystkim są funkcjonariuszami państwowymi. Mogą mieć dochody z innej pracy i płacić od nich podatki, ale przede wszystkim otrzymują państwową pensję i prawo do emerytury. Tacy ludzie są bezcenni dla wywiadu, bo funkcjonują naturalnie w swoich środowiskach. Ich pojęcie o szpiegostwie bywa wyidealizowane, polityczne układy znają z telewizji, nie czytają depesz z rezydentur. Sara zakładała garsonkę i szła na spotkanie na Foksal. Ta garsonka to był jej mundur. Moniki nikt by w garsonkę nie ubrał. Ona chodzi w ramonesce i dżinsach. Oficerowie drugiej linii nigdy nie podlegają reżimowi i dyscyplinie pracy w Centrali. Oczywiście czasem oznacza to, że trzeba im wprost powiedzieć: weźcie się do roboty! (śmiech)

W „Zamęcie” Moniki jest trochę mniej celowo. W drugiej powieści, „Odwecie”, którą teraz piszę, szczegółowo opowiem jak dostała się do wywiadu, pokażę jej studia na ASP, jej rodzinę, jej pochodzenie. Tu mogę tylko zdradzić, że gdy lata temu spojrzała na Leskiego, to pomyślała: „Czysty Duda-Gracz, nie mogę mu odmówić”. Ona żyje w świecie sztuki i myśli w tych kategoriach.

Przeczytaj także: 

EPITAFIUM DLA SZPIEGA. Vincent V. Severski, Nieśmiertelni

„Zamęt” to połączenie powieści szpiegowskiej z kryminałem – oprócz sprawy porwanego Polaka w książce toczy się równolegle śledztwo w sprawie pewnego samobójstwa i połączonej z nim próby zabójstwa. Trudno było się przestawić na prozę nieco innego gatunku?

– Jako oficer wywiadu prowadziłem taki rodzaj akcji, jaki znamy z tetralogii, ale byłem też werbownikiem i tu – w postaciach Dimy i Leskiego – bardziej chciałem pokazać sposób myślenia kogoś takiego. W literaturze opisano już chyba wszystkie special actions, za to intelektualnych pojedynków i gier nikt nigdy do końca nie opisze. Sam mam ich w głowie naprawdę sporo. Ale dla nowych bohaterów musiałem stworzyć nowy gatunek. Nowy dla mnie, czyli właśnie kryminał szpiegowski, w którym łączę elementy pracy kryminalistycznej ze szpiegowską robotą. Po to choćby stworzyłem Bronka, który jest alter ego Leskiego w policji. To otwiera wywiadowi nowe pole działania. Dla Sekcji taki kontakt jest szczególnie ważny, bo ta jednostka działa w cieniu i oficjalnie nie byłaby w stanie zdobyć żadnych policyjnych informacji.

Vincent V. Severski, fot. Rafał Meszka dla zupelnieinnaopowiesc.com (wszelkie prawa zastrzeżone)

„Zamęt”, choć rozpoczyna osobną serię, garściami czerpie ze świata, który stworzyłeś w tetralogii, czyli powieściach „Nielegalni”, „Niewierni”, „Nieśmiertelni” i „Niepokorni”. Przywołujesz z powrotem wspomnianych już Elę i Witka, ale przede wszystkim powraca Jagan, któremu dałeś tu do odegrania bardzo ważną rolę. Skąd taki wybór?

– W pewnym sensie ożywiłem Jagana (śmiech), choć jest to Jagan nieco inny, odmieniony. Po pierwsze polubiłem tę postać, a po drugie umieściłem go w „Zamęcie” z premedytacją, by sprawić czytelnikom przyjemność. I być może także po to, by… mogli pożegnać tę postać, choć niczego na razie nie rozstrzygam. Poza tym chciałem dopełnić psychologiczny opis tej postaci. W książce pojawia się m.in. charakterystyka pacjenta Andrieja Trubowa, czyli Jagana, sporządzona przez szwedzkiego psychiatrę, gdzie szczegółowo opisana jest jego… „rosyjska dusza”, kwintesencja rosyjskiej literatury i natury. Być może ten fragment trochę mniej pasuje do stylu tej powieści, bardziej do poprzednich, ale uważałem, że jest to potrzebne.

Przeczytaj także: 

Ostatnia gra patriotów | Vincent V. Severski, Niepokorni

Zaplanowałeś osiem tomów. Kiedy możemy liczyć na kolejny?

– Powinien się ukazać jeszcze w tym roku, jesienią. Połowa jest napisana.

Zdradzisz, o czym będzie?

– W dość dziwnych okolicznościach zaczynają ginąc oficerowie polskiego wywiadu, działający za granicą. W Algierii, w Azerbejdżanie… Raz wygląda to na zawał, raz na zamach Al-Ka’idy. Tymczasem w Polsce na scenie politycznej pojawia się nowa postać  – były oficer wywiadu, inteligentny, przystojny, bohater z Iraku, który odbijał grupę polskich wolontariuszy i sam trafił do niewoli. Ponieważ został postrzelony w nogę, odchodzi ze służby. A ponieważ trafia idealnie w oczekiwania elektoratu w Polsce, wszyscy na scenie politycznej – od lewej do prawej – pragną, żeby był ich. I wtedy nagle zaczyna się dziać wokół niego coś dziwnego.

„Zamęt” wydaje się gotowym filmowym scenariuszem. Myślisz, że zobaczymy na ekranie Romana, Dimę i Monikę, podobnie jak Konrada i Sarę, bohaterów kręconego właśnie serialu Canal+ „Nielegalni” na podstawie twoich wcześniejszych powieści?

– Przy produkcji „Nielegalnych” czytałem scenariusze, rozmawiałem wiele godzin ze scenarzystami, zobaczyłem też od środka jak wygląda produkcja filmowa. I postanowiłem tak konstruować moją prozę, żeby była łatwiejsza do sfilmowania. Serial „Nielegalni” jest oparty na motywach moich książek. Tym razem pisałem tak, żeby ewentualna ekranizacja byłą adaptacją.

Rozmawiał Przemysław Poznański

Zdjęcia Rafał Meszka

 

* Vincent V. Severski – pisarz i były oficer wywiadu PRL i RP, działający przez 26 lat pod przybraną tożsamością. W 1990 roku został pozytywnie zweryfikowany. Za granicą spędził 13 lat. Realizował zadania na Wschodzie, Azji, Bliskim Wschodzie, Afryce i Europie. Odbył około 140 misji w blisko 50 krajach. Zna biegle trzy języki. Jest postacią dobrze znaną w międzynarodowym środowisku oficerów służb specjalnych. Ze służby w wywiadzie odszedł w 2007 roku na własną prośbę w stopniu pułkownika. Odznaczony i wyróżniany przez prezydentów i premierów RP, szefów zaprzyjaźnionych służb wywiadowczych oraz Legią Zasługi przez prezydenta Baracka Obamę. Jako prozaik zadebiutował w 2011 roku powieścią „Nielegalni”, kontynuowaną książkami „Niewierni”, „Nieśmiertelni” i „Niepokorni”. 18 kwietnia ukaże się jego najnowsza powieść „Zamęt”. 

Reklamy

11 komentarzy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.