wywiad

Małgorzata Żebrowska: Piszę, bo jestem  | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęła ostatnie 10 lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Małgorzata Żebrowska.

Małgorzata Żebrowska, fot. arch. prywatne

– Dlaczego piszę? Piszę, bo jestem – mówi Małgorzata Żebrowska, debiutująca właśnie jako pisarka powieścią „Matczyzna”, wcześniej publikująca opowiadania, m.in. w magazynach „Pismo”, „Twórczość”, portalu Wizje i antologii „Sny umarłych 2023”. Za opowiadanie „Mrówki” zdobyła w 2019 roku główną nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania we Wrocławiu.

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?

Małgorzata Żebrowska: 10 lat temu urodziłam córkę i zaczęłam pisać „Matczyznę”. W ciągu tych lat napisałam powieść, kilkadziesiąt opowiadań, poznałam dziesiątki wspaniałych osób oraz przeniosłam się wraz z rodziną do Hiszpanii, by czerpać najlepsze z obu najbliższych mi krajów. Dziesięć lat to sporo, gdy ma się fantazję i ciekawość świata oraz odwagę do spełniania marzeń. To jednocześnie niewielki wycinek życia, jeśli myślimy o nim w kategoriach maratonu, a nie sprintu.

Debiutowałaś powieścią kilka tygodni temu, ale piszesz od dawna. Jak wyglądała twoja droga do książkowego debiutu?

– Droga do debiutu była kręta, wyboista, naznaczona wieloma niespodziewanymi przeszkodami. Gdy wygrałam MF Opowiadania w 2019, wszyscy wróżyli mi szybkie wydanie mojego zbioru opowiadań. Zbierałam gratulacje i pytania, który wydawca połakomił się na tak smakowity kąsek. Niestety, wydawcy odrzucali mój zbiór, pisząc, że opowiadania się nie sprzedają. W związku z tym argumentem zabrałam się z większą determinacją za powieść. Uczestniczyłam w dwóch Połowach Biura Literackiego, w 2020 roku zdobywając wyróżnienie, a w 2021 zostając całkiem z niczym, bo prowadzącym nasze zajęcia prozatorskie zabrakło czegoś w moich tekstach.

Gdy zdołałam dokończyć „Matczyznę” – wciąż pracując na pełen etat, zajmując się domem, wraz z mężem wychowując dwójkę dzieci i realizując projekt przeprowadzki do innego kraju – pełna nadziei rozpoczęłam proces wysyłki powieści. Była to prawdziwa odyseja, podczas której otrzymywałam ogrom uznania, wiele pozytywnych odpowiedzi, które w toku korespondencji zamieniały się w twarde „nie” lub po prostu milczenie.

Zrezygnowałam z bycia pisarką, porzuciłam to marzenie, lecz jakiś zuchwały podszept kazał mi wysłać plik do agentki literackiej i pisarki, Manuli Kalickiej, o której działalności promującej pisarzy i pisarki dowiedziałam się przypadkowo. Wtedy sprawy potoczyły się błyskawicznie – książka trafiła do wydawnictwa Prószyński i S-ka i pół roku później została wydana.

Gdy zdołałam dokończyć „Matczyznę” – wciąż pracując na pełen etat, zajmując się domem, wraz z mężem wychowując dwójkę dzieci i realizując projekt przeprowadzki do innego kraju – pełna nadziei rozpoczęłam proces wysyłki powieści. Była to prawdziwa odyseja, podczas której otrzymywałam ogrom uznania, wiele pozytywnych odpowiedzi, które w toku korespondencji zamieniały się w twarde „nie” lub po prostu milczenie. Zrezygnowałam z bycia pisarką, porzuciłam to marzenie, lecz jakiś zuchwały podszept kazał mi wysłać plik do agentki literackiej i pisarki, Manuli Kalickiej…

Czy gdybyś mogła cofnąć czas, zmieniłabyś coś w swoich pisarskich decyzjach?

– Tak. Z perspektywy czasu widzę, że największym moim błędem było uczestnictwo w zajęciach Biura Literackiego. Biuro po prostu nie wydaje takiej prozy, jaką ja piszę, stawiając w ogromnej mierze na książki niekomercyjne, prozę poetycką, doskonałą do zdobywania nagród, choć niekoniecznie serc czytelników. Gdyby nie to, że poznałam w Biurze wspaniałe autorki, na przykład Justynę Hankus, Joannę Pośpiech, Magdę Dampz, byłby to dla mnie czas całkiem stracony. Moim pragnieniem, odkąd zaczęłam pisać, było dotarcie z moją twórczością do jak największej rzeszy osób – by poruszać, zmieniać perspektywę, może nawet wstrząsać… Teraz, będąc pisarką dużego wydawnictwa Prószyński i S-ka, mam taką możliwość.

Natomiast nie żałuję wielu, wielu godzin spędzonych na promocji młodych autorów i autorek, na ich wspieraniu, najczęściej zupełnie pro bono. Teraz obserwuję, jak cieszą się z mojego sukcesu i to jest najpiękniejsze uczucie, móc dzielić się moją radością z innymi.

Jak zaczęłaś pisać? I dlaczego?

– Chciałam być pisarką, odkąd pamiętam, bo pisanie jest dla mnie najbardziej komfortową formą komunikacji ze sobą i ze światem. Miałam cudowną polonistkę, niestety nieżyjącą już panią profesor Krystynę Fac, która przez całe cztery lata liceum sekundowała moim pisarskim poczynaniom i wierzyła w mój talent i zdolność opisywania świata. Potem, na studiach magisterskich, profesor od creative writing na anglistyce również mnie chwalił, ale po studiach przyszła proza życia – praca od świtu do nocy, potem ślub, ciężka choroba syna… zakopałam marzenia, myśląc, że zacznę pisać na emeryturze. Gdy jednak urodziłam drugie dziecko, pojawiła się we mnie chęć walki o własną tożsamość – o mnie, Małgosię, nie matkę, żonę, pracownicę. Zaczęłam pisać „Matczyznę” na urlopie macierzyńskim, gdy czasami byłam tak zmęczona, że nie wiedziałam, jak się nazywam. Pisałam kwadrans, pół godziny, próbowałam też swoich sił w krótkich tekstach, opowiadaniach, zapełniałam kartki najpierw nieśmiało, potem z coraz większą wprawą… aż do momentu, w którym powstały „Mrówki” i ukształtował się mój styl – niektórzy mówią, że dosadny, inni, że barwny. Powracając do mojego „dlaczego” – piszę, bo jestem.

Przeczytaj także:

Gdybym jednak nie została pisarką, to byłabym…

– Przez lata całe miałam marzenie o byciu lekarką psychiatrką, potem psychoterapeutką. Gdybym zdołała dostać się na studia psychologiczne, na które zabrakło mi 1,5 punktu (w moim roczniku było 30 kandydatów na miejsce), pewnie zostałabym terapeutką. Zresztą, zainteresowania skupione na ludzkiej psychice zostały mi do dzisiaj, co bardzo widać w „Matczyźnie”. Teraz, gdy słyszę, że dla kogoś moja powieść ma wartość terapeutyczną, unoszę się nad ziemią z poczuciem dobrze wykonanej pracy.

Uważasz któreś ze swoich pisarskich marzenie za spełnione? Co jest twoim największym pisarskim marzeniem?

– Do tej pory moim największym marzeniem było po prostu wydać „Matczyznę”. Zależało mi na tym, by debiutować właśnie tą powieścią, bo chciałam, by jej bohaterki zaistniały w czytelniczej wyobraźni. Apetyt, rzecz jasna, rośnie w miarę jedzenia. Teraz marzę o tym, by wydać kolejne powieści, by mój literacki głos wybrzmiał w przestrzeni polskiej literatury – dziennikarki literackie, z którymi rozmawiałam przyznają bowiem, że jest osobny i świeży, a czytelniczki i czytelnicy mówią, że bardzo potrzebny.

Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– O tym mogę mówić i pisać godzinami, bo kocham literaturę, nawet jeśli bywała to toksyczna miłość. Od literatury oczekuję poruszeń i wzruszeń, podróży w czasie i przestrzeni, zaglądania w różne stany umysłu osób autorskich, mierzenia się z inną niż moja perspektywą. Kocham poczucie więzi z kimś, kogo nigdy nie spotkałam, a kto myśli i czuje podobnie jak ja. I odwrotnie – uwielbiam, gdy ktoś wybija mnie z mojej wygody i pokazuje, że można myśleć i czuć zupełnie inaczej. Oczywiście, cenię też piękny, staranny język, erudycję i oczytanie, wszelką językową ekwilibrystykę, odniesienia do innych dzieł kultury. Jednak, zarówno w literaturze, jak i w życiu, najważniejszy jest dla mnie drugi człowiek i prawda, jaka za nim stoi. Do tej prawdy staram się dążyć w moim pisarstwie, jakkolwiek czasem bywa bolesne i trudne drążenie korytarzy we własnej psychice i kwestionowanie tego, co widać na wierzchu.

Chciałam być pisarką, odkąd pamiętam, bo pisanie jest dla mnie najbardziej komfortową formą komunikacji ze sobą i ze światem. Ale po studiach przyszła proza życia – praca od świtu do nocy, potem ślub, ciężka choroba syna… zakopałam marzenia, myśląc, że zacznę pisać na emeryturze. Gdy jednak urodziłam drugie dziecko, pojawiła się we mnie chęć walki o własną tożsamość – o mnie, Małgosię, nie matkę, żonę, pracownicę. Zaczęłam pisać „Matczyznę” na urlopie macierzyńskim, gdy czasami byłam tak zmęczona, że nie wiedziałam, jak się nazywam.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) ukształtowały cię – jako człowieka, jako pisarkę? Masz  ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– Książki, przede wszystkim książki. Czytałam powieści psychologiczne, ciężkie, gdy byłam na to zdecydowanie zbyt młoda i tak sobie rosłam w świecie rówieśników, jednocześnie głowę mając przepełnioną tragediami dziewiętnastowiecznych bohaterek literackich. Ukształtowały mnie siostry Brontë, Jane Austin, Margaret Mitchell, ale też Krystyna Siesicka, której „Zapałka na zakręcie” wyciskała mi łzy z oczu. Również L. M. Montgomery czy „Pollyanna”, której „grze w zadowolenie” zawdzięczam swój absurdalny optymizm. Swego czasu przeszłam też fascynację Hemingwayem, Julio Cortázarem, Mario Vargasem Llosą, Isabel Allende; nie ominęła mnie moda na Haruki Murakamiego i Kazuo Ishiguro.

Ze współczesnych autorek najbliżej mi pewnie do Joanny Bator, Olgi Tokarczuk, Margaret Atwood… uwielbiam też Elisabeth Strout, Doris Lessing, czekam na każdą nowość od Elif Shafak. I oczywiście kibicuję mocno moim koleżankom po piórze, choćby Justynie Hankus czy Agnieszce Gracy.

Czytam dużo, z prądem i pod prąd, więc moja lista może się ciągnąć i ciągnąć…

Moją ulubioną bohaterką literacką na ten moment jest Krysia z „Matczyzny”, która pięknie wymościła się w czytelniczych sercach. Tak trzymać, Krysiu!

Kiedy nie piszę, to…

– Pracuję jako menedżerka projektów w branży edukacyjnej i technologicznej, czytam i recenzuję książki, prowadzę mentoring pisarski. Latem plażuję już kolejny rok na przepięknym wybrzeżu Costa de la Luz.

Nad czym teraz pracujesz?

– Pracuję nad kolejną powieścią. Jednak jest ona obecnie w fazie, w której jeszcze wszystko może się wydarzyć, więc nie zdradzę szczegółów. Mam nadzieję, że będzie równie dobrze przyjęta jak „Matczyzna” choć już teraz odczuwam dużą przyjemność z tego, że ktoś na tę drugą powieść czeka.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej