Jakub Nowak daje nam intymną opowieść o skutkach niemożności zaszczepienia się na jedną z chorób dziecięcych: zgubną wiarę w to, że możemy w pełni kształtować nasze życie. O „Nie w szczepionkę” pisze Przemysław Poznański.

Jest skrzynia, którą trzeba przenieść do piwnicy. Co zawiera? Tego można się tylko domyślać, ale kradzież rakiety ziemia-powietrze z pobliskiej fabryki pozwala domniemywać, że jej zawartość może być niebezpieczna. Na wszelki wypadek warto więc owinąć ciało kartkami jak zbroją. Wierzy się w skuteczność takiej ochrony gdy ma się ledwie naście lat i wciąż jeszcze chodzi do podstawówki. Przecież wszyscy twoi kumple też w to wierzą.
Co jednak znajduje się w skrzyni? Może są w niej poupychane wspomnienia, przed którymi nic nas tak naprawdę nie ochroni. Może w zawartym na głucho kufrze kryje się wypierana świadomość tego, że w sumie nie mamy wpływu na to, co zmienia się wokół nas – tak na to, co w mikroskali odzwierciedla ustrojowe zmiany makro, jak i na to, co postanowią za nas inni, nieważne nawet czy za naszymi plecami, czy patrząc nam prosto w oczy.
Odzieranie z naiwności
Jakub Nowak zabiera nas w podróż po czasie – teraźniejszym i przeszłym, który przeplata się tu niezmiennie w zazębiających się, wpływających na siebie nawzajem opowieściach. Klamrą, która spaja owe warstwy są postaci Mikołaja i Siwej. O ile prawdziwa rola tej drugiej – głównie widoczna w wątku współczesnym – długo pozostaje zagadką, o tyle Mikołaj zabiera nas przede wszystkim w czas swojego dorastania, w niespokojne lata 90., okres naznaczony zmianami, z którymi rezonuje jego dojrzewanie.
Nowak nie tworzy jednak bildungsromanu sensu stricto, choć jego bohater doświadczy wpisanego w tę konwencję rozczarowania, lęków i strat. W tej warstwie czasowej dostajemy opowieść zamkniętą bowiem w nawiasach zaledwie kilku dni, przy tym intensywną, tętniącą emocjami i naszpikowaną zdarzeniami dla większości bohaterów przełomowymi. Takimi, które raz na zawsze odzierają z naiwności.
Stracone złudzenia
Tym samym autor obala w warstwie retrospektywnej pisarski mit cudownych lat 90. widzianych przez pryzmat dorastania. Jak wcześniej Jarosław Maślanek, pokazując niemożność odtworzenia przeszłości z porozrzucanych okruchów pamięci w znakomitym „Klekocie tysięcy patyków” miał odwagę zmierzenia się z owym toposem „powrotu do lat dziecinnych”, tak teraz autor „Nie w szczepionkę” zdobywa się na odwagę odarcia wspomnień dzisiejszych czterdziestolatków z narosłych przez lata narracji, konstruowanych z tego co udało się zapamiętać, ignorowaniu niepasujących do opowieści wątków, a nade wszystko unikaniu zaakceptowania fragmentaryczności pamięci.
Nie jest to zatem w żadnym razie sentymentalna wycieczka do beztroskich szczenięcych lat, lecz brutalnie szczera opowieść o straconych złudzeniach, szansach oraz dokonanych i niedokonanych wyborach. I to zarówno w wątku z retrospektywnym, gdzie przecież nie doczekamy się gloryfikacji czasu dorastania, jak i w wątku współczesnym, gdzie upadać będą kolejne mity dorosłości, z ułudą stabilności i sukcesu.
Przeczytaj także:
Dobra mina do złej gry
Bohaterowie Nowaka robią dobrą minę do złej gry. Poniekąd mówi o tym zabarwiony ironią tytuł książki, odwołujący się do podwórkowego sloganu pozwalającego bagatelizować przyjęte w bijatyce ciosy – nawet te najbardziej bolesne, wśród których na pierwszy plan wysunie się tu prędzej czy później świadomość własnej naiwności.
Doświadczy takiego ciosu Siwa, frontmenka punkowego zespołu, która z dnia na dzień zderzyć się musi z decyzją chcącej jej odejścia reszty grupy. Ale doświadczy tego też i Mikołaj. Wprost, gdy odczuje na własnej skórze skutki zalegania z zapłatą za kupione od Niko, kolegi z podwórka, sportowe buty, lecz także emocjonalnie – podczas długiej nocy z piątku na sobotę, gdy to, co będzie mu dane przeżyć, sprawi, że zawali się cały jego dotychczasowy świat, wyparuje cała pewność tego, co – jak mu się zdawało – wie, runą przekonania – także te dotyczące osób najbliższych.
Ułuda sprawczości
Dostajemy zatem poruszającą narrację o czasie przełomu. Ustrojowego, przypisanego do warstwy historycznej, ale przede wszystkim osobistego. Jakub Nowak pochyla się bowiem nad bliznami, które pokrywają to, co jego bohaterów zraniło najgłębiej: ich lękami i traumami, cichymi, niespełnionymi nadziejami i krótkotrwałymi radościami poprzedzającymi wielkie rozczarowania i rozgoryczenia.
W tym względzie narracje Mikołaja i Siwej stają się jedną opowieścią – nie tylko z powodu łączącej ich tajemnicy sprzed lat (z czego nie do końca zdają sobie sprawę), ale przede wszystkim z powodu fantomowego bólu, jaki odczuwają, gdy zaczyna działać podana im przez życie szczepionka na złudną wiarę w sprawczość.
Jakub Nowak, Nie w szczepionkę
Powergraph, 16 maja 2025
ISBN: 9788367845816
Breakthrough Time | Jakub Nowak gives us an intimate story about the consequences of the inability to vaccinate against one of the childhood diseases: the pernicious belief that we can fully shape our lives. Przemyslaw Poznanski writes about “Nie w szczepionkę” (Not in the vaccine).

