„Zła wola” Keigo Higashino jest opowieścią o wytrzymałości prawdy, naginanej do potrzeb, po wielokroć przekłamywanej, wypieranej. To też wciągający kryminał, który znacząco przesuwa granice konwencji – pisze Przemysław Poznański.

Pisarz ma prawo kłamać, a przynajmniej koloryzować – choćby nawet uprawiał autofikcję, zawsze w jego słowa wplecie się uogólnienie, koncept lepszy od prawdziwych zdarzeń, czasem celowe przeinaczenie, za którym schowa to, czego może się wstydzić. Musimy sobie zdawać z tego sprawę szczególnie wtedy, gdy dostajemy narrację pierwoosobową, a zatem nie dającą się zweryfikować.
„Zła wola” to popis takiej narracji. Higashino – autor świetnego „Podejrzanego X” – sięga po nią z premedytacją, by dać nam opowieść kryminalną, w której wszystko, czego się dowiemy, pochodzić będzie z ust uczestników zdarzeń. Żaden trzeciosobowy narrator nie zajrzy bohaterom do głowy, nie zasugeruje czytelnikowi ich emocji, nie przedstawi ex cathedra prawdy obiektywnej. W takiej sytuacji jedną z ofiar stać się tu musi prędzej czy później sama prawda.
Śmierć pisarza
To intryga rodem z pisarskiego podwórka. Kunihiko Hidaka jest wziętym autorem ambitnej psychologiczno-społecznej prozy, w dużym stopniu bazującej na jego osobistych przeżyciach. Właśnie się ożenił (po raz drugi – pierwsza żona zginęła kilka lat wcześniej w wypadku) i postanawia przeprowadzić się z Tokio do Vancouver. Przed wyjazdem odwiedza go dobry znajomy, Osamu Nanoguchi – także pisarz, ale tworzący książki dla dzieci.
Atmosfera jest trochę napięta, bo Hidaka musi jeszcze tego dnia oddać do gazety kolejny odcinek nowej powieści, a jakby tego było mało, spotkania z nim domaga się jeszcze Miyako Fujio, utrzymująca, że autor w jednej z książek przestawił w złym świetle jej zmarłego brata. Nanoguchi wraca do domu, ale wieczorem odbiera telefon od zdenerwowanego Hidakiego, który prosi o spotkanie. Gdy przybywa do domu znajomego, pod drzwiami jego mieszkania natyka się na żonę pisarza zaniepokojoną milczeniem męża, a zaraz potem oboje odkrywają, że Hidaka nie żyje.
Pojedynek prawd
Higashino dość szybko wskaże nam sprawcę. Jakiej by ten jednak nie snuł opowieści, jak bardzo nie żonglowałby prawdą, szybko okazuje się, że da się ona podważyć kilkoma drobnymi faktami – do tego jednak potrzebny jest policjant. Na arenę zdarzeń wkracza więc Kyōichirō Kaga i również jego pierwszoosobowa narracja. To od tej właśnie pory powieść stanie się pojedynkiem osobistych narracji. Przede wszystkim jednak pojedynkiem na prawdy i zarazem opowieścią o tym, kto, jak i w jakim celu owej prawdy użyje.
Już sama sprawa z Fujio i jej bratem stanie się przyczynkiem do zastanowienia się nad prawem do korzystania z własnych wspomnień, do przytaczani prawdy, która może zranić. Okazuje się jednak, że i tu sprawa wcale nie jest jednoznaczna, a to, co przedstawiono nam już jako prawdę, może szybko okazać się co najwyżej półprawdą, w której zatrą się granice między ofiarą a sprawcą, między krzywdzącym a krzywdzonym.
Przeczytaj także:
Rozwiązana zbrodnia (niemal) doskonała
Tak będzie na każdym kroku – śledztwo Kagi polegać będzie na zdejmowaniu masek z kolejnych opowieści, mających znamiona prawdy. Będzie musiał to robić, bo choć podejrzany przyznaje się do winy, to problemem pozostanie motyw, skrzętnie przez aresztanta skrywany. A bez motywu nie da się wnieść przeciw sprawcy takiego aktu oskarżenia, który obroniłby się w sądzie. Bo wszystko to, co zebrał Kaga to raczej poszlaki, a nawet gdy znajduje twardy dowód, ten szybko przestaje mieć znaczenie w zderzeniu z kolejną pojawiającą się wersją prawdy.
To wszystko sprawia, że Kaga mierzy się ze sprawą niezwykłą. Z jednej strony zagadka zbrodni zostaje szybko rozwiązana, z drugiej – to nadal zbrodnia (niemal) doskonała. Widać to choćby po alibi. W „Podejrzanym X” – najgłośniejszej chyba powieści Higashino, która przyniosła mu światową sławę – alibi sprawcy było doskonałe do tego stopnia, że uginały się pod nim wszelkie dowody. W „Złej woli” alibi także odgrywa ważną rolę – rzecz w tym jednak, że choć początkowo jawi się ono jako mocne, bez zarzutu, z biegiem czasu pojawiają suę na nim rysy. Paradoksalnie jednak im alibi okazuje się słabsze, tym bardziej komplikuje to śledztwo.
Niczego nie możemy być pewni
„Zła wola” przesuwa granice konwencji kryminału. Nie tyle społeczną tematyką, która zahaczy tu choćby w istotny sposób o przemoc rówieśniczą, przemoc szkolną (co staje się z czasem bardziej poruszające niż sama zbrodnia), ale właśnie formą, w której – pisząc wszak o pisarzach – zakpi autor z narracji, nagnie ją do swoich potrzeb, przekona nas do prawdy, by obnażyć ją jako kłamstwo. Jak na kryminał przystało, mamy tu zbrodnię, rzetelne śledztwo, przesłuchania, ale mamy też zeznania, które stają się prozą – ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Keigo Hihashino objawia po raz kolejny cały swój pisarski kunszt, tak konstruując opowieść byśmy przestali szybko być pewni tego, co przyjmujemy za oczywistość, co zdaje się być logiczne, potwierdzone, zmierzone, nagrane, zapisane. Ze zdziwieniem więc będziemy, strona po stronie, odkrywać, że w istocie nie wiemy nic z tego, czego przed chwilą byliśmy już pewni. Może poza tym jedynie, że nie ma takiej prawdy, której zło nie potrafiłoby nagiąć do swoich potrzeb.
Keigo Higahino, Zła wola (悪意)
Przekład Andrzej Świrkowski
Grupa Wydawnicza Relacja, 2 lipca 2025
ISBN: 9788368228229
All Layers of Truth | Keigo Higashino’s “Malice” is a story about the endurance of truth, bent to suit, repeatedly distorted, repressed. It is also an engrossing detective story that significantly pushes the boundaries of convention,” writes Przemyslaw Poznanski.

