„Piąta skóra Nigumy” Aleksandry Bednarskiej to opowieść o głodzie, a więc o tym, co pozwala zapełnić pustkę. Żołądka, świadomości, serca. Choć przede wszystkim może tę, która powstaje, gdy wciąż poszukujemy swojego prawdziwego ja – pisze Przemysław Poznański.

Słyszeliście legendę bodhisattwy Nigumy? Nie odpowiadajcie. Może nawet lepiej, żebyście nigdy nie usłyszeli tego pytania, bo wbrew pozorom nie jest to fraza niewinna. To raczej zaproszenie do niezwykłego, ale i okrutnego świata. Zachęta do przekroczenia drzwi egzotycznego sklepu, którego wystrój, zrodzony z wyobraźni wspartej buddyjskimi opowieściami, może nas olśnić, może i przerazić, aż nie zauważymy, że to tylko tło i rekwizyty, przebranie – ważne i świetnie skrojone – stworzone po to, by dać osłonę intymnej, osobistej spowiedzi bohaterki. Emocjonalnie rozdartej, poszukującej, niespokojnej.
Bednarska znajduje więc niezwykłą, fantastyczną formę dla historii o dążeniu do samospełnienia, rozumianego także jako odnalezienie swojego prawdziwego ja. Opowieści o trudnej drodze, na której łatwo zabłądzić, krzywdząc często innych, a nawet i siebie samego.
Niguma i Ewa
Niewiele o niej wiadomo, poza tym, że to postać zaczerpnięta z tybetańskiego buddyzmu, jedna z daikiń. Żywi się ludzkim mięsem i przywdziewa skóry swoich ofiar. Ale Niguma jest też Ewą, dziewczyną przybyłą z Kaszmiru, prowadzącą w podziemiach Dworca Centralnego w Warszawie sklep z indyjskimi wyrobami. To doskonała przykrywka dla kogoś, kto chce się schować, ukryć swoją prawdziwą naturę, swoją prawdziwą skórę, mieniącą się wszystkimi kolorami tęczy.
Bohaterka Bednarskiej naturę ma niespokojną, głodna jest uczuć, bliskości, miłości. Uświadamia to sobie szczególnie mocno w chwili, gdy do jej sklepu wchodzi dziewczyna o mlecznobiałej cerze, która stanie się odtąd jej stałą klientką. Ale pomiędzy nimi zrodzi się też duchowa więź, wzajemne zrozumienie, może nawet uczucie – przynajmniej po stronie Nigumy, dla której chcieć to móc, niezależnie od przeszkód. Niezależnie od konsekwencji.
Skóry i maski
W szafie Nigumy wiszą skóry tych, których zabiła. Z głodu – jak twierdzi, choć przecież bardziej chyba dla znalezienia idealnego przebrania, idealnej maski, która skryje to, jaka jest naprawdę. Ukryje to, co dla ludzkiego oka mogłoby być zbyt niezwykłe, zbyt inne, zbyt tęczowe. Dziewczyna skrywa przed nieprzygotowanym do tego światem świetlistą nadprzyrodzoność swej istoty. Nasuwa się jednak pytanie: czy chce w ten sposób jedynie zamaskować przed otoczeniem swą prawdziwą naturę, czy może także stara się ochronić siebie samą, swoją słabość, intymność, niepewność.
Na poziomie świata przedstawionego skóry są maskami fizycznym, o które wypada dbać jak o ubrania, by służyły jak najdłużej, ale na poziomie metafory są pozorami, za którymi codziennie kryje się każde z nas, by nie ujawniać do końca tego, co czuje, co boli, czego pragnie, co pozwala udawać kogoś, kim de facto się nie jest – z wygody, z koniunkturalizmu, ze strachu przed tym, że odsłoni się zbyt wiele i narazi na atak.
Legenda i rzeczywistość
Niguma jest więc zarazem silna, krwiożercza, bezlitosna, jak i słaba, niepewna, zagubiona. Jest kimś, kto żyjąc od tysiąclecia ciągle nie do końca jest świadom siebie i swojej natury, dojrzewa bowiem dopiero do (samo)zrozumienia. To zatem – przechodząc z poziomu fantastyki, legendy, na poziom opowieści twardo osadzonej w rzeczywistości – Ewa, osoba dorosła, żyjąca wedle reguł narzuconych przez otaczający ją świat, a zarazem wewnętrznie rozedrgana, bo zmuszona do tłumienia swojej prawdziwej tożsamości i zarazem oczekującą od innych potwierdzenia swojej wartości.
Taka psychologiczna złożoność, niejednoznaczność, nie może jednak trwać wiecznie. I na poziomie Nigumy, i na poziomie Ewy musi prędzej czy później nastąpić przełom. Musi nastąpić kres dosłownej i metaforycznej wędrówki. Któraś z szal musi przeważyć, doprowadzając do samozatracenia lub do samoświadomości.
Strach i głód
„Piąta skóra Nigumy” jest zatem legendą, poddaną rytmowi wędrówki – podróży w czasie i przestrzeni, ale i podróży w głąb siebie. Jest pełnym wrażliwości spojrzeniem na jednostkę świadomą swej odmienności, znajdującą się w najbardziej newralgicznym momencie życia, stojącą przed najtrudniejszym wyborem, który zaważy na tym, kim się ostatecznie stanie.
Aleksandra Bednarska daje nam więc ubraną w legendę i fantastykę opowieść o strachu maskowanym strojem, postawą, nakładaną na własną twarz maską z wystudiowanym grymasem, jak i o duchowym głodzie zmuszającym do poszukiwania substytutów w tym, co fizyczne, namacalne. O siłach tak wielkich i przeciwstawnych, jak strach przed ujawnieniem własnej natury i zarazem głód bycia sobą.
Aleksandra Bednarska, Piąta skóra Nigumy
Spisek Pisarzy, 26 marca 2025
ISBN: 9788368277111
The Hunger for Self-Awareness | Aleksandra Bednarska’s „Piąta skóra Nigumy” (Niguma’s Fifth Skin) is a story about hunger—and thus about what fills the void. The void in the stomach, in consciousness, in the heart. Though perhaps, above all, it’s the void that arises when we’re still searching for our true selves—writes Przemysław Poznański.

