Sierpień, koniec wakacji. Lato jeszcze trwa, lecz sierpień mówi wprost: zamykamy sezon. Nie ma zmiłuj, za chwilę zacznie się szkoła wyznaczająca większości społeczeństwa nieubłagany rytm życia. Nawet jeśli ta większość społeczeństwa do szkoły nie chodzi. Można udawać wolnoducha, co go to nie dotyczy, lecz to złudne podejście – pisze w sierpniowym felietonie Dawid Kornaga.
Sierpień zawsze coś kończy, nigdy nie zaczyna. Sama nazwa kanikuły pochodzi przecież od łacińskiego canicula, oznaczającego Syriusza, Gwiazdę Psa w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa. Rzymianie wierzyli, że jej pojawienie się na niebie przynosi najgorsze upały. Dziś Syriusz gaśnie, a my zostajemy z rachunkami za podróże i niedopranymi ubraniami. Dni stają się coraz krótsze, noce zaś dłuższe. Przynajmniej na naszej szerokości geograficznej. Sierpień, brat lipca, ma zupełnie inne priorytety. O ile lipiec zarządza latem prawie w stu procentach, sierpień kompletnie nie udaje, że trwać to będzie wiecznie. Niekiedy bywa nawet cieplejszy od poprzednika, lecz nie miejmy złudzeń, to nie ta sama aura. Jeśli goręcej, to krócej. Jeśli intensywniej, to na chwilę. Sierpień nauczył się przez wieki zgodnej koegzystencji z lipcem, głównie z czystej nienawiści do września. To dla niego miesiąc pokrętny, z zadaniem wrzucenia nas w chłodne objęcia jesieni.
Wrzesień bywa wymagający. Nie lubi udawać kamrata lata, jednak czasem zdarza mu się ulec. Czuje się z tym źle, więc odreagowuje konkretnymi burzami i ulewami. Jeśli chodzi o nasz kraj, stać go na liczne gesty. Bez obietnicy, że nie zaskoczy nagłymi zmianami ciśnienia lub piorunami. Tak już ma dziewiąty miesiąc w kalendarzu. Choć łacińskie September nawiązuje do cyfry siedem z dawnego kalendarza rzymskiego, u nas rodzi nieoczekiwane. W Hiszpanii, Grecji czy na południu Francji wrzesień nadal udaje sierpień lub nawet lipiec. U nas nie bawi się w tanie przebieranki. Bywa wrześniem w całej swej okazałości, pachnącym wrzosami i dojrzałymi jabłkami. Tym bardziej poznajmy jego wymagające przykazania.
Przykazanie 1: Nie będziesz miał innych wrześniów po mnie. Ostatnie wrześnie bywają tak nieprzewidywalne, że potrafią zagrać co najmniej drugą połowę ciepłego sierpnia. Co wtedy? Jak odnaleźć się w wymagającej fazie zmian klimatycznych, gdy rano zakładasz płaszcz, a po południu szukasz sandałów?
Przykazanie 2: Nie będziesz świętował września swego nadaremnie. Wrzesień z natury nie prosi się o jakieś szczególne traktowanie. Jest przejściowy, nie ma żadnych magicznych mocy. Wszystko wskazuje na to, by traktować go z przymrużeniem co najmniej jednego oka i sporą dawką dystansu.
Przykazanie 3: Pamiętaj, aby szanować wrzesień. Każdy dzień września to wyzwanie, kiedy dochodzi do radykalnych wahań pogody, a tu trzeba zachować stoicki spokój. Wrzesień lubi być kapryśny i nie wiadomo, czy to tylko przelotne, czy mocny w swoim przebiegu film dokumentalny o przemijaniu lata.
Przykazanie 4: Czcij wrzesień swój. Bo jakże by inaczej? Wrzesień pozwoli ci śmiało wejść w jesienną tkankę. Żarcik? Nie! Wrzesień ma w sobie nowe pokłady energii. Wystarczy go słuchać, wtedy zapewni pożegnalny letni flow, do tego dorzuci jesienny megaflow twórczy.
Przykazanie 5: Nie zabijaj września w swoim umyśle. Zapewne żyjesz jeszcze iluzją sierpnia, lipca, może nawet czerwca. Wrzesień jasno mówi: to finisz lata, zacznij myśleć o bliskiej przyszłości. Winter is coming. Wrzesień to filozoficzny realista. Nie bawi się w akademicką ontologię, tylko zaczyna gromadzić ciepłe ubrania na zaś.
Przykazanie 6: Nie zdradzaj września z innymi miesiącami. Ma on unikalne atuty: złotą polską jesień, babie lato jak na obrazie Chełmońskiego czy zapach grzybów w lesie. Wystarczy tylko wejść w to głębiej. Wrzesień, przewidywalny w swoich pogodowych nastrojach, nieraz zaskoczy ciepłem.
Przykazanie 7: Nie okradaj września z jego aury bliskiej jesieni. Wrzesień nie udaje żadnego innego miesiąca. Bywa zimny, lecz częściej ciepły w wersji powściągliwej.
Przykazanie 8: Nie szkaluj września, że bywa marcem czy kwietniem. Wrzesień taki nie będzie. Jasne, potrafi czasem przyszpilić chłodem, lecz błagam, to nie tak. On nie ma intencji udawania kogoś innego.
Przykazanie 9: Nie pożądaj w trakcie trwania września innego miesiąca. Ani wcześniejszego, ani późniejszego. Wrzesień jest w pełni do przeżycia i trzeba być z nim blisko zarówno rano przy kawie, jak i w nocy z tym, co tam lubisz.
Przykazanie 10: Kiedy jest wrzesień, to znaczy, że jest wrzesień. Masz trzydzieści dni, które wykorzystaj najlepiej jak potrafisz. Równonoc jesienna zamknie letni rozdział, ale może się jeszcze wiele zadziać, jeśli uwierzysz we wrześniową moc postletniej przemiany i nabierania odporności na chłodniejsze miesiące.
Bonusowe przykazanie 11: Nie łudź się, że inne miesiące są lepsze. Wrzesień kryje w sobie znaczące przekazy i lepiej ich nie negować dla dobra własnego samopoczucia.
Wrzesień wcale nie przychodzi nas pognębić. Przypomina rok w rok, że każdy koniec jest pretekstem do otwarcia nowego rozdziału. Zamiast wzdychać za schowanym do szafy strojem kąpielowym, warto wyciągnąć ulubioną bluzę i przyjąć wrzesień takim, jaki jest. Sierpień kategorycznie coś kończy; wrzesień udowadnia, że to z jego strony czysta ściema.
Przeczyraj także:

