recenzja

Prawda i mrzonki | Krzysztof Kraiński, Acidland [recenzja]

„Acidland” Krzysztofa Kraińskiego jest nieoczywistą wyprawą do gangsterskiego świata końca lat 90., ale jest też opowieścią o końcu pewnej epoki i o życiowej zmianie, za którą czasem trzeba zapłacić naprawdę słoną cenę – pisze Przemysław Poznański.

„Rzeczy są czasem zupełnie inne, niż się wydaje” – to zdanie padnie tu w pewnym momencie podczas rozmowy 11-letniej Liliany z gangsterem Sygnetem. Kraiński czyni z niego nieformalne motto swojej powieści – tak w przypadku konstrukcji postaci, jak i konstrukcji fabuły, z wdziękiem unikając dzięki temu pułapki powtarzalności, wtórności, jaka mogłaby czyhać na debiutanta, biorącego się za opowieść gangsterską.

„Acidland” jest opowieścią osadzoną w konkretnym miejscu i czasie, świadomie czerpiącą ze schematów, które sprawiają, że czytelnik dostaje wszystko to, czego może oczekiwać od powieści osadzonej w tej konwencji. A przecież jednocześnie przenosi autor historię na poziom literacko wyższy, ambitniejszy. Z jednej strony poprzez podporządkowanie opowieści prawdzie, czy raczej prawdopodobieństwu – ze wszystkimi tego konsekwencjami. Z drugiej poprzez filtrowanie zdarzeń także poprzez wzmocnione raz po raz używkami emocje bohaterów.

Lilka i Sygnet

Trójmiasto, rok 1999. Pod klubem jeździeckim w Sopocie padają strzały, od których ginie Dzikus, król pomorskiego półświatka, oraz jego żona. Córce gangstera, biorącej akurat lekcje jazdy konnej, cudem udaje się uniknąć tego samego losu – w ostatniej chwili ratuje ją podwładny Dzikusa, Sygnet. Tak zaczyna się powieść drogi, historia ucieczki 11-latki i mężczyzny z przeszłością, przed tymi, którzy czyhają na ich życie. Opowieść, w której tak naprawdę prawie nic nie jest takie, jakie by się nam mogło zrazu zdawać.

To zdarzenie to jeden z opisanych tu przełomów, chwil, które raz na zawsze zmienią życie bohaterów i zadecydują o ich dalszym losie. Losie tyleż w danych realiach nieuniknionym, co przecież jednocześnie nieoczywistym. Jeśli bowiem daje nam Krzysztof Kraiński opowieść o ucieczce, to rozumie ją wielorako, także jako mniej lub bardziej dosłowną ucieczkę przed tym, co w danej chwili przerasta bohaterów emocjonalnie.

Ułożyć się z rzeczywistością

Dotyczy to właściwie wszystkich postaci, jakie na potrzeby „Acidlandu” kreuje autor. Przełom wiąże się z ryzykiem, tym bardziej ten, który przypada na koniec wieku. Trójmiejscy gangsterzy, w tym Melba, główny konkurent Dzikusa, obwiniany zresztą o zamach w Sopocie, doskonale zdają sobie sprawę, że świat, jaki znali i w jakim dotychczas doskonale się poruszali, dobiega końca. Muszą więc na nowo ułożyć się z rzeczywistością.

Dla ambitnego prokuratora Dobrowolskiego nowe czasy oznaczają niespotykane dotąd możliwości zabłyśnięcia, wybicia się ponad innych, kariery, o jakiej może i nie marzył, ale której przecież się nie odrzuca. Dla lokalnego dziennikarza śledczego, Edka Szarabajki, to moment, który wywindować może go na ogólnopolskie łamy, stać się punktem zwrotnym w karierze. Wystarczy tylko chcieć.

Inne przełomy

Żaden z tych przełomów nie będzie taki, jakim jawi się w wyobrażeniach bohaterów. Owszem, czasami wyobraźnia zwycięża tu nad prawdą, tworząc antycypacyjne wizje tego, co ma prawo, lub nie ma prawa nadejść, ale przecież jeszcze częściej prawda zwycięża tu nad nadmiernym optymizmem. Nie znaczy to, że Kraiński tworzy bohaterów bujających w obłokach. To raczej ludzie twardo stąpający po ziemi, którzy na chwilę zachłysnęli się możliwościami, jakie obiecuje im czas zmiany.

„Acidland” to też poniekąd zderzenie doskonale udokumentowanej prawdy epoki, z emocjami bohaterów, sięgającymi czasem poza sztywne granice tego, co oferują realia. To próba szukania – także przez autora na gruncie fabuły – rozwiązań z założenia niemożliwych, ale przecież niosących choć na chwilę nadzieję. To opis końca świata, który zawsze prowokuje do snucia wizji tego, co nadejdzie, nawet jeśli doświadczenie uczy, że nigdy nie będzie tym, czego pragniemy, czego byśmy chcieli.

Reakcja na rzeczywistość

Krzysztof Kraiński miał na powieść gangsterską własny pomysł i potrafił go wcielić w życie. Stworzył książkę z jednej strony wpasowującą się w dużej mierze w konwencję, z drugiej – wyrastającą ponad nią, niepragnącą bowiem za wszelką cenę się przypodobać, lecz oferującą pełne krytycyzmu spojrzenie na mechanizmy poruszające rzeczywistość przełomu wieków na styku przestępczego półświatka, mediów i wymiaru sprawiedliwości.

Najbardziej wybrzmiewa to w „Acidlandzie” wtedy, gdy patrzymy przez rozmyte okulary narkotycznych wizji, marzeń wypierających fakty, wspomnień obnażających prawdziwy sens zdarzeń. Mroczna prawda ujawnia się bowiem najlepiej wtedy, gdy widzimy reakcję na nią, gdy dostrzegamy, jakiej żąda ceny od tych, którzy ośmielili się ją zignorować.

Krzysztof Kraiński, Acidland
Wydawnictwo SQN, 19 sierpnia 2026
ISBN: 9788384063262

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej