Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęło ostatnie 10 lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Wojciech Dutka.

– Od literatury oczekuję poszanowania zdania innych i wolności ekspresji. Polacy jednak szanują coraz częściej tylko swoje własne poglądy, innych już nie – mówi Wojciech Dutka, pisarz, nauczyciel filozofii, publicysta. Jego artykuły ukazały się w czasopismach naukowych: „Kwartalniku Historycznym”, „Czasach nowożytnych”, „Klio”, „Kwartalniku Historii Żydów”, „Przeglądzie Historycznym” i „Roczniku Historii prasy Polskiej”. W roku 2001 na łamach studenckiego pisma w Lublinie opublikował wybór wierszy. Jest autorem m.in. powieści „Krew Faraonów”, „Taniec szarańczy”, „Bractwo Mandylionu”, „Czerń i Purpura”, „Kartagińskie Ostrze”, „Lunatyk”, „Czarna Pszczoła”, „Kurier z Toledo”, „Kurier z Teheranu”, „Kurier z Tivoli”, „Apokryf”, „Sen o Glajwic”, „Apostata”, „Amerykanka”, „Anegdota”, „Niemka”. Pierwszą recenzję jego książki opublikowaliśmy 12 lipca 2017 roku, pierwszy wywiad – 6 kwietnia 2023 roku.
Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?
Wojciech Dutka: W skali wszechświata to nic nie znaczy, w skali państwa to czasami epoka, tak jak w skali życia człowieka. Dziesięć lat temu byłem w innym miejscu (w sensie pracy), w innym miejscu mojej kariery pisarskiej, i świat też był inny. No i 10 lat temu nie znaliśmy się.
Debiutował pan w 2005 roku, a dziś jest autorem kilkunastu powieści. Z czym kojarzy się panu te niemal dwie dekady od debiutu? Dostrzega pan jakieś istotne kamienie milowe w swojej twórczości?
– Tak, to prawda jestem od 20 lat w świecie literatury popularnej, którą uważam cały czas za ten właściwy nurt artykulacji sporów o powszechność i historię. Na przykład kryminał owe dwadzieścia lat temu był gatunkiem powieści popularnej wyraźnie pogardzanym przez tak zwaną literaturę wysoką i krytykę literacką. Dziś dzięki Stiegowi Larssonowi i jego serii „Millenium” kryminał stał się nie tylko gatunkiem uznanym, ale i dziś po 20 latach nie da się go napisać bez głębokiego zakorzenienia w społeczeństwie, którego dotyczy. Dziś dobra powieść sensacyjna oddaje problemy kraju i społeczeństwa, które opisuje. Powieść historyczna natomiast stała się bardziej popularna niż była. Proszę zwrócić uwagę na ilość powieści o II wojnie światowej, która się dziś ukazuje, a przecież ten temat już nie boli jak kiedyś. Dziś możliwe są wciąż epickie eposy, ale trzeba inaczej konstruować bohatera. W ciągu dwudziestu lat zmieniła się publiczność, pojawiły się nowe kierunki, na przykład rozległy nurt literatury młodzieżowej. Dwadzieścia lat temu istniała w Polsce resztka krytyki literackiej, dziś jej nie ma. Ilość tytułów wypuszczanych co rok jest ogromna, zwłaszcza, że uprawniony stał się self-publishing (ja tak nigdy nie wydawałem powieści).
Czy gdyby mógł pan cofnąć czas, zmieniłby pan coś w swoim pisarskich decyzjach (inne gatunki, tematy)?
– Nie.
Dziś dobra powieść sensacyjna oddaje problemy kraju i społeczeństwa, które opisuje. Powieść historyczna natomiast stała się bardziej popularna niż była. Proszę zwrócić uwagę na ilość powieści o II wojnie światowej, która się dziś ukazuje, a przecież ten temat już nie boli jak kiedyś. Dziś możliwe są wciąż epickie eposy, ale trzeba inaczej konstruować bohatera. W ciągu dwudziestu lat zmieniła się publiczność, pojawiły się nowe kierunki, na przykład rozległy nurt literatury młodzieżowej. Dwadzieścia lat temu istniała w Polsce resztka krytyki literackiej, dziś jej nie ma.
Jak zaczął pan pisać? I dlaczego?
– To przyszło stopniowo. Na studiach w Lublinie zacząłem pisać pierwsza powieść, chyba znudzony formą studiów. KUL dwadzieścia lat temu był inną uczelnią niż dziś, wciąż trwały tam spory między konserwatywno-radiomaryjnym nurtem, a tak zwanym kościołem otwartym, dialogującym. Dziś ten spór jest rozstrzygnięty. Twarzą KUL jest dziś ku mojemu ubolewaniu były minister szkolnictwa wyższego i edukacji. Męczyło mnie to wtedy – powolne skostnienie intelektualne, szukałem swojej drogi, ekspresji twórczej. Zawsze odstręczała mnie skrajnie zideologizowana skrajna prawica, czytająca idiotyczne książki Konecznego. Wtedy na studiach dziennikarskich spotkałem – dziś świętej pamięci – redaktora Wacław Tkaczuka z Drugiego Programu Polskiego Radia, któremu dałem rękopis pierwszej powieści. Przeczytał i powiedział, że pociąg pojedzie. To dało mi wiarę, że znajdę wydawcę. Znalazłem go na warszawskim Wilanowie – był to także świętej pamięci dziś Andrzej Kuryłowicz. To był październik 2003 roku. I tak się zaczęło.
Przeczytaj także:
Prosimy dokończyć: Gdybym jednak nie został pisarzem, to byłbym…
– Pisarz nie ma w Polsce statusu zawodu. To czynność wykonywana okazyjnie. Więc nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Jestem przede wszystkim nauczycielem z całym bagażem prawnych uwarunkowań, zmieniających się podstaw programowych, a pisarzem wciąż bywam.
Uważa pan swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?
– W zasadzie spełniłem się. Jednak wciąż jestem głodny nowych pomysłów na powieści. Chciałbym jednak poświęcić się pisaniu całkowicie – bez podstawowego mojego zawodu.
Czego oczekuje pan od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.
– Wolności, poszanowania zdania innych i wolności ekspresji. Polacy jednak szanują coraz częściej tylko swoje własne poglądy, innych już nie.
W zasadzie spełniłem się. Jednak wciąż jestem głodny nowych pomysłów na powieści. Chciałbym jednak poświęcić się pisaniu całkowicie – bez podstawowego mojego zawodu.
Jakie książki (albo inne dzieła kultury) ukształtowały pana – jako człowieka, jako pisarza? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Ma pan ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?
– Wychowałem się na czytaniu. Jako nastolatek pochłaniałem książki. Największe wrażenie zrobiły na mnie – i do dziś robią powieści Dostojewskiego, Miki Waltariego, eseje Herberta o sztuce, „Sława i Chwała” Iwaszkiewicza, powieści i eseje Alberta Camusa. Szczególnie lubię komisarza Kurta Wallandera ze szwedzkiej serii o nim.
Kiedy nie piszę, to….
– Uczę, słucham muzyki klasycznej, chodzę po górach
Nad czym pan teraz pracuje?
– Zacząłem pracę nad dużą powieścią osadzoną w Rzeczypospolitej XVII wieku. Moim bohaterem będzie arianin, brat polski – ta grupa została wygnana decyzję sejmu w 1657 roku podczas potopu. Jednak ja chcę pokazać nie tylko to. Przede wszystkim mój bohater będzie miał skazę, jak wszyscy których kreuję – chcę powiedzieć o wojnie domowej w Polsce, czyli o rokoszu Lubomirskiego, który zadał ostateczny cios ustrojowi państwa. To będzie mocna, ostra i epicka książka.

