wywiad

Joanna Opiat-Bojarska: Zawsze pisałam o tym, co mi w duszy grało | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już 10 lat. Dużo? Mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęła ostatnia dekada, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Joanna Opiat-Bojarska.

Joanna Opiat-Bojarska, fot. Karina Awarska

– Zawsze pisałam o tym, co mi w duszy grało i nie poddawałam się sugestiom wydawcy, żeby tworzyć proste historie z prostymi zagadkami kryminalnymi. Życie nie jest proste, a ja lubię pisać o życiu – mówi Joanna Opiat-Bojarska – znana i ceniona autorka powieści kryminalnych i thrillerów psychologicznych. Debiutowała w 2011 roku autobiograficzną książką „Kto wyłączy mój mózg?”, następnie wydała powieści: „Blogostan” i „Klub Wrednych Matek”. W 2013 roku wydała pierwszą powieść kryminalną z cyklu Burzyński i Majewski pt. „Gdzie jesteś, Leno?”, kontynuowaną powieściami „Koneser”, „Bestseller”, „Ucieczka”. Jest też autorką  serii powieści z psycholog Aleksandrą Wilk pt.:  „Gra pozorów”, „Niebezpieczna gra” i „Gra o wszystko”. W serii z dziennikarką śledczą Anką Rogozińską napisała kolejno: „Słodkich snów, Anno”, „Zaufaj mi, Anno”, „To koniec, Anno”.  W cyklu „Biuro Spraw Wewnętrznych Policji – Kryształowi” autorstwa Opiat-Bojarskiej pojawiły się powieści: „Kryształowi, Świeża krew”, „Kryształowi, Łatwy hajs”, „Kryształowi, Polowanie”. Dużym uznaniem czytelników cieszą się również thrillery:  „Chodź za mną”, „Winny”, „Oni” oraz „Fejm”. Za powieść „Oni” autorka otrzymała prestiżową Nagrodę Czytelników Wielkiego Kalibru na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu w 2022 roku. Pierwszą recenzję jej książki zamieściliśmy 17 lutego 2016 roku, a pierwszy wywiad z pisarką – 10 maja 2016 roku.

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?

Joanna Opiat-Bojarska: Imponująco dużo. Bądźmy szczerzy. Bardzo miło wchodzi się w nowy projekt, bo energia temu towarzysząca jest zwykle ogromna i potrafi przenosić góry. Po jakimś czasie energia się jednak wyczerpuje. Pojawiają się wątpliwości, brak czasu, brak sił i inne trudności. Większość ludzi wtedy odpuszcza… Ci, którzy konsekwentnie realizują obraną strategię mi imponują. Wy mi imponujecie. Od dziesięciu lat prowadzicie serwis poświęcony książkom, rozmawiacie z pisarzami, bywacie na festiwalach literatury. Serdecznie gratuluję!

Debiutowałaś w 2011 roku, a więc 13 lat temu. Z czym kojarzy ci się ten czas od debiutu? Dostrzegasz jakieś istotne kamienie milowe w swojej twórczości?

– Właśnie uświadomiłam sobie, że w tematach zawodowych rzadko napawam się myślą o tym, gdzie jestem. Ważniejsza jest dla mnie droga, którą pokonałam i tematy, które będę eksplorować w przyszłości. Liczą się zmiany, które we mnie zachodzą, poznani i intrygujący ludzie oraz niedostępne miejsca, które odwiedziłam. Przez ostatnie trzynaście lat szłam przed siebie, sięgałam wyżej, dalej, głębiej i na szczęście nie dotarłam jeszcze do granicy, której nie da się przekroczyć.

Pytacie o kamienie milowe?

Pewnie jednym z pierwszych była decyzja o zmianie wydawcy na takiego, który gwarantował pojawienie się moich książek na stole w empiku. Trudna i ryzykowna decyzja, niezbędna do tego, by wypłynąć na szersze wody.

Kolejnym – adaptacja mojego pierwszego kryminału „Gdzie jesteś, Leno” na słuchowisko emitowane przez stację radiową. Cudnie było zobaczyć aktorów odtwarzających postaci Burzyńskiego, Majewskiego i Leny, a potem słuchać napisanych przez siebie dialogów w radio. To był ten pierwszy raz, gdy wymyślone przeze mnie postaci się zmaterializowały.

Następnym – otrzymanie propozycji prowadzenia kryminalnego programu telewizyjnego. Co ciekawe, w krótkim czasie otrzymałam propozycje z dwóch, konkurencyjnych stacji, obie przyjęłam, przez co zamiast rozkoszować się sukcesem wpadłam w wir pracy. Z wieczorno-nocnych zdjęć do programu „DNA polskich zbrodni”, który współprowadziłam z Marcinem Myszką (Kryminatorium) w Warszawie przemieszczałam się samolotem do Poznania, by z samego rana pojawić się na planie programu „Opowiem Ci o zbrodni”. To dzięki Joli Gwardys, producentce „Opowiem Ci o zbrodni” dowiedziałam się, że najbardziej na świecie lubię czytać akta spraw kryminalnych i posiadam talent do prowadzenia trudnych rozmów z ludźmi. Nawet przed kamerami.

Następny kamień – to oczywiście Nagroda Czytelników Wielkiego Kalibru za powieść „Oni”. Praca nad „Oni” kosztowała mnie bardzo dużo emocjonalnie, a pojawieniu się książki na rynku nie towarzyszyła właściwie żadna promocja. Przez kilka miesięcy zastanawiałam się nad tym, żeby rzucić pisanie książek. A potem pojawiła się nominacja do Nagrody Wielkiego Kalibru. To był ogromny zastrzyk motywacji.

Przez ostatnie trzynaście lat szłam przed siebie, sięgałam wyżej, dalej, głębiej i na szczęście nie dotarłam jeszcze do granicy, której nie da się przekroczyć.

Czy gdybyś mogła (i chciała) cofnąć czas, zmieniłabyś coś w swoim pisarskich decyzjach (inne gatunki, tematy)?

– Nie. Zawsze pisałam o tym, co mi w duszy grało i nie poddawałam się sugestiom wydawcy, żeby tworzyć proste historie z prostymi zagadkami kryminalnymi. Życie nie jest proste, a ja lubię pisać o życiu. Gdybym mogła coś udoskonalić, to pewnie szybciej zdecydowałabym się na współpracę z moją menedżerką, Edytą Płaczkowską. Okazało się, że kiedy to ona zajęła się rozmowami z wydawcami, filmowcami i organizatorami spotkań autorskich, ja mam więcej przestrzeni i energii na pisanie.

Przeczytaj także:

Jak zaczęłaś pisać? I dlaczego?

– Trzynaście lat opowiadam tę historię i chyba powinnam napisać o tym książkę, by w takich sytuacjach podsuwać ją dziennikarzom i mówić: przeczytaj, a jak będziesz miał dodatkowe pytania, pytaj (śmiech).

Żartuję, chociaż właśnie od takiej myśli o książce wyszłam, kiedy uznałam, że muszę napisać książkę. Od kilkunastu miesięcy prowadziłam rozmowy z ludźmi, których dotknęła choroba – zespół Guillain-Barre i starałam się im pomóc, bo mnie osobiście udało się wygrać z tą chorobą. Znudzona opowiadaniem od początku kolejnej osobie swojej historii, opisałam ją w książce pt.: „Kto wyłączy mój mózg?” z nadzieją, że książka rozniesie się po Polsce i nie tylko da motywację wszystkim tym, którzy mają problemy ze zdrowiem, ale też dotrze do tych, których sparaliżował zespół Guillain-Barre i którzy myślą, że ich życie właśnie dobiega końca.

Dokończ: Gdybym jednak nie została pisarką, to byłabym…

– Zanim zaczęłam pisać książki prowadziłam firmę zajmującą się nieruchomościami. Miałam licencje: zarządcy nieruchomości i pośrednika w obrocie nieruchomościami. Gdybym nie zaczęła pisać, pewnie nadal bym się tym zajmowała. No, ale jakoś tak zaczęło mnie ciągnąć w kierunki licencji na zabijanie…

Uważasz swoje pisarskie marzenie za spełnione, przynajmniej w jakimś stopniu? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

– Nigdy o tym nie mówiłam, ale pisząc pierwszą książkę miałam marzenie, by człowiek, który podobnie jak ja kiedyś, słyszy diagnozę – Zespół Guillain-Barre -nie musiał być sam ze swoim lękiem, by szybko trafił do mnie i otrzymał zastrzyk nadziei. By nie musiał myśleć, jak ja kiedyś, że umiera.

Jakieś trzy lata po debiucie dostałam maila od mężczyzny. Pisał, że poprzedniego dnia jego żona usłyszała diagnozę: Zespół Guillain-Barre. Gdy  wracał ze szpitala spotkał  sąsiadkę, która powiedziała mu o  pisarce, która wygrała z tą chorobą. Godzinę później kupił moją książkę i właśnie ją czyta. Dziękował za przekazanie wiedzy o chorobie i szczery zapis emocji, z którym on też się teraz mierzy. Wtedy poczułam satysfakcję płynącą ze spełnionego marzenia. I tego, że robiłam coś dobrego dla innych.

Cała reszta, programy telewizyjne, nagrody, uznanie czytelników to mile łechce ego, ale to jedynie skutek uboczny tego, czym się zajmuję.

Na liście kolejnych marzeń do spełnienia mam obejrzenie udanej ekranizacji „Kryształowych”.

Miałam licencje: zarządcy nieruchomości i pośrednika w obrocie nieruchomościami. Gdybym nie zaczęła pisać, pewnie nadal bym się tym zajmowała. No, ale jakoś tak zaczęło mnie ciągnąć w kierunki licencji na zabijanie…

Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– Rozrywki. Zassania mojej uwagi. Ukazania świata, który dotychczas mi umykał. Dostarczenia wiedzy. I trzymania się realiów.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) cię ukształtowały – jako człowieka, jako pisarkę? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Masz ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– „Ósmy dzień tygodnia” Marka Hłaski pokazał mi, że literatura nie musi trzymać się schematów i dobrych zakończeń. „My dzieci z Dworca Zoo” Christiane F., że poprzez literaturę można poruszać tematy tabu i że historie literackie nie zawsze muszą dotyczyć wymyślonych bohaterów. „Pożegnanie z Marią” Tadeusza Borowskiego, że emocje można umieszczać także między wersetami i słowami.

Kiedy nie piszę, to…

– Zapewne myślę o pisaniu, albo kombinuję jak dotrzeć do kogoś, kto może poszerzyć moje horyzonty w temacie, który będę poruszać w kolejnej książce. Ale! Od trzech lat nie jest ze mną tak źle i potrafię też nie myśleć o pisaniu. Tak się dzieje, gdy praktykuję jogę. Wtedy myślę o swoim ciele, o oddechu i mięśniach. Wyciszam wtedy swoje ego oraz chęć bycia najlepszą wersją siebie i jestem tu i teraz.

Nad czym teraz pracujesz?

– Nad czymś rewelacyjnym. To początek nowej serii, zbliżonej klimatem do serii „Kryształowi”. Tęskniłam za takimi mocnymi opowieściami, w nich czuję się najlepiej. I na dodatek pojawi się w niej bohater, jakiego jeszcze nie było. Wiele osób nakłaniało mnie do stworzenia takiego bohatera, ale ja się broniłam. Ale teraz już nadszedł ten czas.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej