recenzja

Najwyższa stawka | Marcin Faliński, Indyjska szarada [recenzja]

„Indyjska szarada” Marcina Falińskiego to szpiegowska opowieść, w której walka toczy się o najwyższą stawkę: ekonomiczną i polityczną przyszłość Zachodu, ale i bezpieczeństwo najbliższych, bez których ratowanie świata przestaje mieć sens – pisze Przemysław Poznański.

Marcin Faliński – pisarz, ale i były oficer Agencji Wywiadu – napisał powieść, która z jednej strony jest logiczną i chronologiczną kontynuacją jego cyklu z oficerem wywiadu Marcinem Łodyną, z drugiej – opowieścią odmienną, redefiniującą to, co znamy z poprzednich części, bo skupioną na sprawach już nie tylko ważnych, ale być może najważniejszych: dla świata i dla bohatera. „Indyjska szarada” – podobnie jak wcześniejsze powieści – dostarcza nam bez wątpienia tych emocji, które wynikają z zaglądania za kulisy skrajnie ryzykownych szpiegowskich akcji, ale wprowadza nas też do świata wielkiej polityki i zmieniającego się ekonomicznego układu sił w przeddzień spodziewanego powrotu do Białego Domu Donalda Trumpa.

Jednocześnie jest to też opowieść bardziej niż wcześniejsze intymna, rodzinna, oparta na emocjach bohatera, bo wprowadzająca w samo centrum zdarzeń rodzinę Łodyny – jego żonę Ewę i dwóch synów. Uświadomi nam, a być może i bohaterowi, prawdziwy sens owej szpiegowskiej rozgrywki mającej na celu „ratowanie świata” – sens, którym jest przede wszystkim zadbanie o bezpieczeństwo i przyszłość najbliższych.

Operacja Balachadi

W napisanej razem z Markiem Kozubalem trylogii „Operacja Rafael”, „Operacja Singe”, „Operacja Retea” chodziło przede wszystkim o odzyskanie bezcennych dzieł sztuki zrabowanych podczas wojny, ale i w czasach PRL-u. Ten wątek powracał potem w samodzielnych książkach Falińskiego, jak choćby w „Obietnicy zdrady”. I nawet jeśli przeplatał się z wątkami geopolitycznymi – jak choćby w napisanym z kolei z Rafałem Barnasiem „Obcym horyzoncie” – to wydaje się, że „Indyjska szarada” wrzuca bohatera w intrygę, w której na jego barkach spocznie ciężar chyba największej wagi.

Powieść zaczyna jednak Faliński od scen rozgrywających się w 1946 roku w obozie dla polskich dzieci w Balachadi, w Indiach. Dochodzi tam do niepokojącego wydarzenia: ktoś próbuje wykraść z kancelarii pewne dokumenty. Nie do końca mu się to udaje, bo akcję udaremnia kilkuletni Czesio, jego przyjaciel Rudy oraz żandarm i były żołnierz 2. Korpusu Polskiego generała Andersa, a obecnie oficer bezpieczeństwa w obozie, Warszawiak. To on wszczyna śledztwo w sprawie nocnego włamania, by szybko przekonać się, że trop prowadzi do… sowieckiej siatki szpiegowskiej.

Przeczytaj także:

Mumbajski łącznik

Niemal osiem dekad później do Indii trafia też Marcin Łodyna – teraz już emerytowany oficer Agencji Wywiadu. Dwa lata wcześniej Rosja rozpoczęła pełnoskalowy atak na Ukrainę. Międzynarodowy układ sił zmienia się, dawne sojusze kruszeją, za kulisami negocjacji i próby sił rodzą się nowe konstelacje wpływów i zależności. Rywalizacja między Stanami Zjednoczonymi, Chinami i odradzającą się geopolitycznie Moskwą, która mimo sankcji wciąż potrafi działać poprzez sieci wpływów, dezinformację i tajne służby, sprawia, że coraz istotniejszym graczem stają się Indie. Nic więc dziwnego, że to na nich skupia swoją uwagę CIA. Ale żeby rozegrać dobrze tę akcję, Amerykanie potrzebują właśnie Łodyny. Tym bardziej, że wskutek pewnych okoliczności zyskał on doskonałą legendę do częstych wizyt w Mumbaju, gdzie mieszka pewien wpływowy, a zarazem bardzo tajemniczy człowiek, Murli Laal Jangathan.

Tak rozpoczyna się właściwa akcja thrillera, w którym oficerom wywiadu przychodzi działać w warunkach nie tylko skrajnie niebezpiecznych, ale też wymagających sprytu i talentów dyplomatycznych. Faliński pokazuje prawdziwy świat szpiegów, w którym równie ważna jak celność strzałów czy umiejętność szybkiego prowadzenia samochodu, jest umiejętność docierania do właściwych ludzi, przekonywania ich do swoich racji, nawet jeśli oznacza to czasem naginanie prawdy czy odwoływanie się do sentymentów i wspólnych doświadczeń. Wszystko to po to, by w chwili próby zyskać sojuszników na tyle mocnych, by w ogóle móc myśleć o wygranej.

Świat to za mało  

Szpiegowskie uniwersum Marcina Falińskiego, to proza z jednej strony pokazująca bez upiększeń świat służb z ich często brutalnymi metodami działania, z drugiej tematycznie różnorodna, rozpięta między poszukiwaniami „Portretu młodzieńca” Rafaela a walką o nowe strefy wpływów w zmieniającym się świecie To też zarazem opowieść o kulisach polskiej historii i współczesności i wydarzeniach, za którymi kryją się często grające niedocenioną rolę służby wywiadowcze.

Ale „Indyjska szarada” pokazuje coś jeszcze: prawdziwy świat szpiega, jego największe lęki i najsilniejsze motywacje do działania. Bo przecież czasem – cytując tytuł filmu o agencie 007 – „świat to za mało”. Losy świata to za mało, by móc zapomnieć o najbliższych, by zlekceważyć wagę rodzinnych więzów, siłę przywiązania, przyjaźni i miłości. Ostatecznie, gdy upadają imperia i zmieniają się układy sił, szpieg musi mieć coś, co pozostaje niezmienne i o co walczyć naprawdę warto.

Marcin Faliński, Indyjska szarada
Wydawnictwo Czarna Owca, 29 października 2025
ISBN: 9788383824635

The highest stakes | Marcin Faliński’s „Indyjska szarada” (Indian Charade) is a spy story in which the stakes are extremely high: the economic and political future of the West, but also the safety of loved ones, without whom saving the world would be meaningless, writes Przemysław Poznański.

 

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej