wywiad

Robert Michniewicz: Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ja jestem nadal „głodny” | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęło ostatnie 10 lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Robert Michniewicz.

Robert Michniewicz, fot. Olga Wojcińska

– Napisanie książki i zobaczenie jej na półce w księgarni, to faktycznie oznaczało spełnienie podstawowego marzenia. Jednak, jak to jest w tym powiedzeniu o apetycie rosnącym w miarę jedzenia, ja jestem nadal „głodny” – mówi Robert Michniewicz, były oficer wywiadu, który w 1984 roku jako jeden z prymusów ukończył Ośrodek Kształcenia Kadr Wywiadowczych. W wywiadzie przepracował 23 lata, z czego 11 lat działał za granicą. Realizował zadania wywiadowcze na Bliskim Wschodzie, w Ameryce i Europie. W 2006 roku w stopniu podpułkownika przeszedł na emeryturę. Obecnie pisarz, autor powieści sensacyjno-szpiegowskich „Partnerzy. Początek”, „Dolina szpiegów”, oraz „Partnerzy. Zemsta”. Recenzję jego pierwszej powieści zamieściliśmy 9 sierpnia 2023 roku, 16 sierpnia 2023 roku opublikowaliśmy wywiad wideo z autorem.

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?

Robert Michniewicz: To zależy. Zazwyczaj odnosząc się do pytania o podobnej treści szukamy punktu odniesienia. Bez tego elementu wskazany czas nie ma wymiaru. Porównując do historii świata, 10 lat to bardzo mało. W naszym życiu to dużo, choć i tu pojawia się kwestia na jakim etapie życia jest dany osobnik. Gdy myślę o moim życiu, to dziesięć lat temu nie myślałem na poważnie o pisaniu książek, miałem duży remont domu, a część z naszych rodziców jeszcze była z nami. Po zastanowieniu zdecyduję się na odpowiedź, że 10 lat to jednak dużo.

Debiutowałeś jako autor prozy w 2023 roku, ale od tego czasu opublikowałeś już trzy powieści i szybko znalazłeś się w gronie najpopularniejszych autorów powieści szpiegowskich. Z czym kojarzy ci się ten czas? Czy możesz już na tak krótkiej drodze twórczej wskazać kamienie milowe?

– Z prawie całkowitą zmianą w moim życiu. Zanim „zostałem pisarzem” (śmiech), byłem pogodnym emerytem starającym się korzystać z różnych przyjemności, a przede wszystkim z Żoną sporo podróżowaliśmy. I nagle okazało się, że właściwie wróciłem do pracy, a z pewnością do poważnych obowiązków zawodowych. Kolejne skojarzenie, to fakt, że stałem się osobą „publiczną”. Dla mnie to zupełnie nowy stan, ponieważ przez całe dorosłe życie z powodu mojej służby w wywiadzie, starałem się nie rzucać w oczy. Co więcej kontakty z dziennikarzami, czy osobami prowadzącymi spotkania ze mną, wymagają mówienia o sobie, co w przeszłości również było mi kompletnie obce. Kamieniami milowymi były premiery moich trzech powieści. To tak jakbym wchodził po coraz wyższych stopniach schodów do literackiego Olimpu. Doszukując się innych znaczących momentów w ostatnim roku, takich „kamyczków” milowych, zaliczyłbym do nich wszystkie moje spotkania autorskie czyli bezpośredni kontakt z Czytelnikami oraz targi i imprezy literackie, ze szczególnym wskazaniem tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu.

Zanim „zostałem pisarzem” (śmiech), byłem pogodnym emerytem starającym się korzystać z różnych przyjemności, a przede wszystkim z Żoną sporo podróżowaliśmy. I nagle okazało się, że właściwie wróciłem do pracy, a z pewnością do poważnych obowiązków zawodowych. Kolejne skojarzenie, to fakt, że stałem się osobą „publiczną”. Dla mnie to zupełnie nowy stan, ponieważ przez całe dorosłe życie z powodu mojej służby w wywiadzie, starałem się nie rzucać w oczy.

Czym podyktowana była twoja decyzja, żeby debiutować właśnie „Partnerami. Początkiem”?

– Wydawnictwo Czarna Owca sugerowało jako mój debiut „Dolinę szpiegów”, a podpisaliśmy od razu umowę na wydanie dwóch książek. Przekonałem szefów czyli Kasię Słupską i Marka Korczaka argumentem, że „Partnerzy. Początek” mają nieoceniony atut w postaci aktualności fabuły tej powieści. Według mojego rozeznania, nie było wtedy na krajowym rynku innej polskiej książki, której akcja rozpoczynałaby się w momencie ataku Rosji na Ukrainę. Osobiście sądziłem, że taki czas i miejsce akcji wywołają duże zainteresowanie Czytelników.

Jak zacząłeś pisać? I dlaczego?

– Początek był realizacją wieloletnich marzeń o pisaniu. Trzy lata temu uznałem, że to odpowiedni czas, aby wreszcie spróbować. Żeby kiedyś nie żałować, że zabrakło mi odwagi. Kreowanie fikcyjnego świata, zapełnionego wymyślonymi postaciami, to niesamowity przywilej. Jednocześnie chciałem zobaczyć jak poradzą sobie moi bohaterowie w bardzo trudnych sytuacjach, zarówno operacyjnych, jak i życiowych. I to mną od początku powodowało.   

Dokończ: Gdybym jednak nie został pisarzem (a wcześniej oficerem wywiadu), to byłbym…

– Dyplomatą, bo myślałem o pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. To wiązało się z moim wykształceniem w zakresie prawa międzynarodowego i specjalizacją w prawie organizacji międzynarodowych oraz zainteresowaniami problematyką międzynarodową. Lub prawnikiem, najprawdopodobniej prokuratorem i to wojskowym, bo zaraz po studiach miałem takie początki.

Przeczytaj także:

Uważasz już swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

– I tak i nie. Napisanie książki i zobaczenie jej na półce w księgarni, to faktycznie oznaczało spełnienie podstawowego marzenia. Jednak, jak to jest w tym powiedzeniu o apetycie rosnącym w miarę jedzenia, ja jestem nadal „głodny”. Czując wielką przyjemność z pisania kolejnych powieści, mam wrażenie, że tak naprawdę nigdy nie uznam się za spełnionego. Mam tak wiele pomysłów na nowe fabuły, że ogranicza mnie tylko czas i możliwości wydawnicze.  

Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– W książkach „cudzych” chciałbym poczuć atmosferę, która mnie otoczy i wciągnie. Liczę na ciekawą fabułę od której nie będę mógł się oderwać. Na spotkanie postaci, które mnie zafascynują lub przynajmniej przekonają do siebie. Jestem coraz bardziej wybredny i nie wybaczam czegoś bez wyrazu, o sztampowej treści czy byle jakich bohaterów. Z kolei moja literatura musi najpierw przemówić do mnie i przekonać mnie o swojej atrakcyjności. Chcę tworzyć żywą, zaskakującą akcję, pełną nieoczekiwanych wydarzeń. Kreować postacie, które mając własne problemy, będą za wszelką cenę dążyć do realizacji ważnych celów.

W książkach „cudzych” chciałbym poczuć atmosferę, która mnie otoczy i wciągnie. Liczę na ciekawą fabułę od której nie będę mógł się oderwać. Na spotkanie postaci, które mnie zafascynują lub przynajmniej przekonają do siebie. Jestem coraz bardziej wybredny i nie wybaczam czegoś bez wyrazu, o sztampowej treści czy byle jakich bohaterów. Z kolei moja literatura musi najpierw przemówić do mnie i przekonać mnie o swojej atrakcyjności.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) ukształtowały cię – jako człowieka, jako pisarza? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Masz ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– Nie potrafię wskazać konkretnej książki czy innych dzieł kultury. Za to jestem przekonany, że na moją wyobraźnię, stosunek do ludzi i wydarzeń, wrażliwość czy potrzeby duchowe wpłynęło obcowanie generalnie z kulturą. Od wczesnej młodości bardzo dużo czytałem, chodziłem na koncerty, do teatru (od komedii do klasycznej opery) i do kina. Mam oczywiście pisarzy, których traktuję jako ulubionych: Ken Follett, Alistair MacLean, Cecil Scott Forester, ale także wielu innych na przykład Hammond Innes i kilku polskich. Co do ważnego bohatera, to od lat taką postacią jest Horatio Hornblower – bohater cyklu marynistycznego autorstwa Cecila Scotta Forestera.

Kiedy nie piszę, to…

– Zajmuję się moimi mediami społecznościowymi, jeżdżę na spotkania autorskie i myślę o pisaniu czegoś nowego. Z trudem staram się o to, aby te zajęcia nie wciągnęły mnie bez reszty. Bo jest przecież też normalne życie, jakim wcześniej żyłem. Dlatego dbam o ruch, szczególnie w czasie pobytów w Gdańsku, ale w domu również. Podróżujemy, chodzimy do teatrów i kin. Ostatnio tylko mniej czytam, bo potrzebuję rzeczywiście wciągającej powieści, żeby wytrwać przy lekturze. Trochę nad tym boleję.

Nad czym teraz pracujesz?

– W marcu ukazała się „Dolina szpiegów”, thriller szpiegowski, którego akcja toczy się w czasie II wojny światowej. Książka spotkała się z dużym zainteresowaniem Czytelników i powtarzanymi pytaniami o kontynuację. Umówiłem się z Wydawnictwem Czarna Owca, że decyzja o powstaniu drugiej części powieści zapadnie po kilku miesiącach od premiery. I właśnie kilka dni temu zacząłem pisać kolejny tom o losach Carla von Wedela i oddziału cichociemnych. Nie ujawnię nic więcej, poza informacją, że wbrew moim wcześniejszym planom, akcja powieści nie będzie toczyć się po zakończeniu wojny, ale rozpocznie się w lipcu 1944 roku. 

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej