Marcin Faliński daje nam sensacyjną opowieść o śmiertelnej walce wywiadów towarzyszącej poszukiwaniu wrażliwych danych i cennych artefaktów. Ale daje nam też gorzką opowieść o takiej wojnie, w której nie zawsze wiadomo, kto jest wrogiem, a kto sojusznikiem – o „Obietnicy zdrady” pisze Przemysław Poznański.

Wojna już trwa, tylko nie zawsze sobie zdajemy z tego sprawę. Może mieć bowiem różne oblicza – to, które znamy choćby z codziennych doniesień zza naszej wschodniej granicy, ale i to, które nie musi oznaczać konfliktu zbrojnego. Ta druga wojna prowadzona jest po cichu, zakulisowo – to wojna szpiegów, której cel jest jednak dokładnie taki sam, jak działań na froncie: pokonać przeciwnika, osłabić go, zadać mu cios, po którym nie będzie w stanie się podnieść i bronić. W „Obietnicy zdrady” Marcin Faliński pokaże nam oba te oblicza wojny.
Powieść zaczyna się od ataku Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Ten konflikt stanie się tu nie tylko punktem w czasie, zahaczającym fabułę de facto w „tu i teraz”, a więc w rzeczywistości dobrze nam znanej, ale będzie miał też znaczenie dla zdarzeń, które będziemy obserwować, śledząc perypetie bohaterów, wplatanych też w drugą z wojen – opartą na zakulisowych działaniach Rosji, także tych, które mają na celu destabilizację naszego państwa, choćby poprzez obsadzanie swoimi agentami wysokich politycznych stanowisk.
Wojna szpiegów
Punktem wyjścia książki jest jednak włamanie do kamienicy przy ul. Wspólnej w Warszawie. Mieści się tam Biuro Radcy Handlowego Ambasady Turcji. Kto stoi za tym włamaniem? Ślady prowadzą m.in. do Iraku, a konkretnie do irackiego Kurdystanu. W sprawę zaangażowany zostanie więc wywiad, który decyduje się powierzyć dochodzenie doskonale znającemu region emerytowanemu oficerowi służb, Marcinowi Łodynie. Pamiętamy go z serii, rozpoczętej przez Falińskiego wraz z Markiem Kozubalem powieściami „Operacja Rafael”, „Operacja Singe”, „Operacja Retea”, kontynuowanej z Rafałem Barnasiem książkami „W czerwonej sieci” i „Obcy horyzont”, a wreszcie samodzielnie przez Falińskiego w „Ostatnim azylu”.
Od tej pory zostajemy wrzuceni w wir zdarzeń, które wymagać będą od bohatera – i osób mu pomagających – wykazania się nie tylko sprytem i umiejętnościami negocjacyjnymi (vide świetna scena w samolocie lecącym do Irbilu) czy odwagą, ale i umiejętnością podejmowania decyzji w sytuacji zagrożenia życia. Szybko okaże się bowiem, że wszystko, czego dowiadujemy się na początku tej opowieści, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, odpryskiem wielkiej wojny szpiegów, wywiadów, służb specjalnych, w którą zaangażowany jest także wywiad rosyjski. Ten bowiem zrobi wszystko, by nie tylko jeszcze bardziej zdestabilizować sytuację w Ukrainie, ale także po to, by przy tej okazji wziąć na cel cały region.
Przeczytaj także:
Z inspiracji
Autor thrillera zadba o to, byśmy – także w poszukiwaniu pewnych ważnych artefaktów – przenosili się z miejsca na miejsce: z Polski i Iraku podążymy więc do Chorwacji, Ukrainy, Bułgarii czy Wielkiej Brytanii (powróci Caroline Godlewski, znana nam z poprzednich książek oficer MI6). A jednak przy całej dynamice akcji i atrakcyjności miejsc, w których rozgrywały się będą kolejne epizody – nie zamierza Marcin Faliński powielać bondowskiego mitu szpiega, szczególnie tego ukształtowanego przez filmową wersję przygód agenta 007 z przełomu lat 70. i 80. Jego powieść pokaże nam w działaniach służb całą prawdę o emocjach związanych z podejmowaniem przez oficerów decyzji często niełatwych, zwłaszcza w obliczu wywieranych na służby nacisków politycznych. Wywiad u Falińskiego zostaje wplątany w partyjne rozgrywki, ale i – co gorsza – poddany wpływom osób mogących działać nawet z inspiracji obcych służb.
„Piotr zna sprawę… pana wicepremiera (…). – Który cały czas trwa przy żłobie. Ten ruski szpion” – czytamy w pewnym momencie. Ta krótka wymiana zdań nakreśla już na początku powieści Falińskiego sytuację, z jaką przyjdzie się mierzyć oficerom w czasie wykonywanych przez nich operacji. Pokazuje też tło pewnych decyzji, które podjąć będzie musiał bohater, jeśli zechce zachować się przyzwoicie i lojalnie wobec swojego państwa i współobywateli. Decyzji niekoniecznie zawsze zgodnych z tym, czego oczekiwaliby od niego przełożeni. Bo bohaterom powieści przyjedzie w pewnym momencie zadać sobie pytanie: kto naprawdę jest sojusznikiem, a kto wrogiem?
W niespokojnym świecie
O ile nad poprzednią częścią cyklu, „Ostatnim azylem”, wisiało widmo końca pewnych spraw i chęć zamknięcia spraw wcześniej niezałatwionych, o tyle nad „Obietnicą zdrady” wisi raczej gorzki nastrój niemożności poradzenia sobie z tym, co od nas niezależne: z okrutną, wyniszczającą wojną, rozgrywającą się tuż za naszą granicą czy indolencją, ignorancją, albo – co najgorsze –celowym i szkodliwym działaniem tych, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo państwa.
Faliński pisze fikcję, ale nie omieszka pokazać też choćby skutków takich działań organów państwa, o których wiemy z doniesień medialnych, a nie zdawaliśmy sobie dotąd sprawy z tego jak bardzo mogą one wpłynąć na działanie służb, w tym wywiadu. Dość powiedzieć, że bohaterom powieści przyjdzie mierzyć się z efektami „rozdawnictwa” polskich wiz przez konsulaty, na które naciski wywierane były przez ministerstwa, a nawet urzędy wojewódzkie. Bo „Obietnica zdrady” – podobnie zresztą jak poprzednie powieści autora – jest tyleż szpiegowskim thrillerem, z fabułą wciągającą czytelnika bez reszty dynamiczną akcją, co opowieścią osadzoną na tyle, na ile to możliwe, w prawdziwym, znanym nam świecie. Świecie niespokojnym, w którym nie zawsze wiadomo, komu można zaufać.
Marcin Faliński, Obietnica zdrady
Czarna Owca, Warszawa, 23 października 2024
ISBN: 9788381435864
Who is an enemy and who is an ally? | Marcin Faliński gives us a sensational tale of a deadly intelligence battle accompanying the search for sensitive data and valuable artifacts. But he also gives us a bitter tale of such a war, in which it is not always clear who is an enemy and who is an ally, writes Przemysław Poznański on “Obietnica zdrady” (The Promise of Betrayal).

