Reklamy
książki

Iracki ślad arcydzieła | Marcin Faliński, Marek Kozubal, Operacja Rafael

„Operacja Rafael” to szpiegowsko-sensacyjny thriller, który wciąga nie tylko wartką akcją, ale przede wszystkim oryginalnością intrygi, rozpiętej przez autorów na dwóch warstwach czasowych – między współczesną historią szpiegowską a zadziwiającą wojenną epopeją.

Pytania o to, gdzie jest „Portret młodzieńca”, zaginiony podczas II wojny światowej obraz pędzla Rafaela Santiego, padają od chwili, gdy to arcydzieło w 1945 roku znikło z Galerii Czartoryskich w Krakowie. I nic dziwnego, bo to najcenniejsze spośród tych dzieł sztuki, których nigdy nie udało się Polsce odzyskać. Co rusz pojawiają się teorie i domniemania wskazujące miejsce przechowywania tego obrazu i rozbudzające emocje oraz nadzieje. Z jednej strony to dobrze, bo o „Portrecie” trzeba mówić, z drugiej – wydawałby się, że fabularnie niczego nowego w tej kwestii powiedzieć się już nie da, a temat w zasadzie wyczerpał na dłuższy czas „Bezcenny” Zygmunta Miłoszewskiego.

Okazuje się, że nic bardziej mylnego. „Operacja Rafael” pod każdym względem tchnie świeżością, składa się na to wiele elementów.

Po pierwsze powieść to dzieło Marka Kozubala – dziennikarza, zajmującego się m.in. tematyką zaginionych dzieł sztuki oraz Marcina Falińskiego, byłego oficera wywiadu. Takie pisarskie partnerstwo nie musiało oczywiście automatycznie gwarantować sukcesu, ale jednocześnie trudno wyobrazić sobie lepsze biografie dla autorów, którzy rzucają się na taki temat. I nie próbując rozstrzygać tego, na ile opisane tu losy „Portretu” mogą być prawdziwe, trzeba odnotować, że w każdej scenie tej powieści czuć autentyzm miejsc i ludzkich reakcji zakorzenionych w często egzotycznych dla nas kulturach, czuć zapachy i smaki, ale przede wszystkim czuć zaangażowanie, i – być może nawet – osobiste doświadczenie.

Bo, po drugie, duet Faliński-Kozubal postanowił poszukać zaginionego dzieła tam, gdzie dotąd nie zapuszczał się nikt inny: na Bliskim Wschodzie. I jakkolwiek nieprawdopodobnie by to brzmiało, potrafili przekonująco, a przede wszystkim precyzyjnie udokumentować ten trop i go krok po kroku obronić.

Tym bardziej trzeba to docenić, że – i to po trzecie – autorzy porwali się na opowieść niemal epicką, a na pewno napisaną z niebywałym rozmachem. To nie jest li tylko opowieść o poszukiwaniu skarbu, a już na pewno nie przygodowa historia na wzór „Pana Samochodzika”, lecz rozpięta na dwóch warstwach czasowych współczesna historia szpiegowska z jednej strony – skomplikowana, niejednoznaczna, z drugiej zaś – wojenna epopeja niejakiego Mieczysława Kleinera, byłego przemytnika i współpracownika wywiadu II RP. Nie zdradzę wiele, jeśli powiem, że los rzuca go z Krakowa właśnie na Bliski Wschód, gdzie z rozkazu gen. Sikorskiego tworzona była Armia Polska.

Te dwie warstwy, dwa wątki, przeplatają się od początku do samego końca, uzupełniając się fabularnie i jednocześnie dopełniając naszą wiedzę o tym, jak to możliwe, że „Portret młodzieńca” mógł w ogóle znaleźć się tam, gdzie dotąd mało kto go szukał.

Jako się rzekło, w warstwie współczesnej to prawdziwa powieść szpiegowska. Także dlatego, że na przełomie 2011 i 2012 roku wśród pustynnych piasków obrazu poszukuje oficer wywiadu, major Łodyna, znający Irak i realia panujące tam po obaleniu reżimu Saddama Husajna. To zresztą ze strony autorów wybór logiczny – trudno wyobrazić sobie posłanie do pracy w tak niebezpiecznym rejonie, w warunkach stałego zagrożenia życia, osoby do tego nieprzygotowanej, nieprzeszkolonej w wojennym i wywiadowczym rzemiośle. Ale wybór szpiega na bohatera implikuje też inne fabularne rozwiązania. Łodyna trafia bowiem w kocioł wywiadowczych rozgrywek między służbami różnych państw, sam stając się też obiektem ataku – i to niekoniecznie ze strony tych, po których mógłby się tego spodziewać.

Szybko okaże się też, że groźny jest nie tylko Bliski Wschód, jako tło wydarzeń, ale zagrożeniem jest także sam „Portret młodzieńca”, który – nawet nieodnaleziony – budzi demony roszczeń u najmniej spodziewanych postaci tej opowieści. W tle nie zabraknie bowiem międzynarodowych politycznych rozgrywek i rywalizacji na wysokim szczeblu.

„Operacja Rafael” wciąga od pierwszej do ostatniej strony – wiarygodnymi postaciami, utkanym ze szczegółów tłem i niebanalna intrygą. Oraz zakończeniem, które każe spodziewać się dalszego ciągu.

Marcin Faliński, Marek Kozubal, Operacja Rafael
Czarna Owca 2019

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: