recenzja

Zmiana | Rocznica, reż. Jan Komasa [recenzja]

Przez pryzmat kameralnej opowieści o rodzinie pogrążającej się w kryzysie Jan Komasa opowiada niebezpieczeństwie rozpadu całego narodu dotkniętego groźnym wirusem demagogii. O dystopijnej „Rocznicy” pisze Przemysław Poznański.

Metafora wirusa wybrzmiewa w filmie wprost – jako organizmu, który najpierw szuka sobie żywiciela, by móc się dzięki temu rozwinąć i zakazić cały ekosystem. Może być tym wirusem negatywna emocja, która zniszczy rodzinne relacje, może być też nim zgrabnie ukuta idea, która trafi na podatny grunt jakim może być społeczne niezadowolenie z klasy rządzącej. Wtedy już tylko krok od zainfekowania pojedynczej komórki do zainfekowania tą ideą całego organizmu, a potem populacji. Krok do choroby – choroby demokracji.

Ten film wytrąca nas ze strefy komfortu i już nie pozwala do niej wrócić. Jan Komasa (jako reżyser i współautor noweli filmowej stanowiącej postawę scenariusza) oraz scenarzystka Lori Rosene-Gambino wrzucają nas bowiem w opowieść o mrocznej rzeczywistości, która co prawda ma dopiero nadejść, ale przecież daje już – tu i teraz, w świecie, który nas otacza – pierwsze zauważalne symptomy zakażenia, zwiastujące nadejście owej groźnej pandemii.

Dziewczyna Josha

Hollywoodzki debiut Komasy, reżysera „Miasta ’44”, „Sali samobójców” czy „Bożego ciała” rozpoczyna się od sceny przed lustrem, gdy Liz Nettles (Phoebe Dynevor), nowa dziewczyna Josha (Dylan O’Brien) ćwiczy słowa i gesty jakimi przywita rodziców chłopaka podczas ich przyjęcia z okazji 20. rocznicy ślubu. Nie ma w tym nic niezwykłego – taka chęć zrobienia dobrego pierwszego wrażenia jest naturalna. Nawet jeśli ma to być maska, to przecież daleko nam do jeszcze do ujrzenia, co się za nią kryje – wszyscy wszak je zakładamy w podobnych sytuacjach.

Dlatego film wydaje się być z początku opowieścią osnutą wokół niepokoju jaki w życie szczęśliwej rodziny wprowadza przybycie kogoś nowego, nieznanego. To jednak pozory. Już wkrótce okaże się, że przybycie Liz stanie się impulsem dla zmian radykalnych i nieodwracalnych. Nie jest ona bowiem kimś przypadkowym. Matka Josha, Ellen Taylor (Diane Lane) z przerażeniem odkryje bowiem wkrótce, że to jej dawna studentka, wydalona kilka lat wcześniej z uczelni za radykalne, antydemokratyczne poglądy.

Ideologia sprzeciwu

I tak do opowieści o rodzinie wkracza polityka. Liz bowiem nie zmieniła swojego nastawienia do rzeczywistości – wprost przeciwnie: jest teraz autorką opasłej książki pod tytułem „Zmiana”, szerzącej idee oddolnego sprzeciwu wobec demokracji w jej obecnym kształcie, będącym przyczyną – zdaniem autorki – społecznego rozpadu i konfliktów także w gronie najbliższych. Czas to uleczyć, czas zasypać podziały – twierdzi. A lekarstwem jest pójście za głosem nowej ideologii. Ideologii, która dzięki głoszeniu haseł populistycznych łatwo trafia do mas, tym bardziej że szybko zyskuje sponsora – tajemniczą organizację Cumberland Company.

Od rocznicowego przyjęcia mija rok, potem kolejne. Te skoki – może chwilami zbyt szybkie – prowadzą nas od świata, który doskonale znamy, ku rzeczywistości dystopijnej, niepokojącej, naznaczonej rozpadem na każdym możliwym poziomie. To opowieść iście Orwellowska wychodząca od skądinąd słusznych idei stanowiących zarzewie fabuły „Folwarku zwierzęcego”, ale zmierzająca wprost ku temu, co znamy z „Roku 1984”. Opowieść o zaledwie kilku zadziwiająco łatwych do wykonania krokach jakie dzielą demokrację liberalną do nieliberalnej i w końcu totalitaryzmu.

Opór i kompromis

Co jednak ważne, a być może nawet najważniejsze w tej opowieści – Komasa ani razu nie wychodzi poza perspektywę rodziny. To jej członkowie, w tym także Liz już jako synowa Ellen i Paula (Kyle Chandler), doświadczą w całej pełni skutków „zmiany”, stając się archetypicznymi dla społeczeństwa przedstawicielami czy to buntu i oporu (także radykalnego), czy wymuszonego okolicznościami kompromisu, koniunkturalizmu albo wręcz uwielbienia dla idei nowego porządku. Nie dziwi bowiem, że „Zmiana” nie łączy – wbrew deklaracjom. lecz dzieli jescze bardziej radykalnie.  

Wszystko to, wszystkie te symptomy zmiany – odliczane rocznicami, które nigdy już nie będą tym radosnym świętem z początku filmu – sprawia, że dostajemy opowieść, która nie jest abstrakcją, lecz ukazaniem możliwych postaw konkretnych ludzi, zderzonych z koniecznością podjęcia często niemożliwych wyborów, nawet takich, które łamią moralne kręgosłupy. Bohaterowie „Rocznicy” wyjść muszą poza swoją strefę komfortu, opowiedzieć się po którejś ze stron, zdając sobie sprawę, że w każdym przypadku będzie to droga tylko w jedną stronę.

Rocznica (Anniversary), reż. Jan Komasa
USA 2025
Dystr. Monolith Films
Premiera 21 listopada 2025

Change | Through the prism of an intimate story about a family plunged into crisis, Jan Komasa tells of the danger of the collapse of an entire nation affected by the dangerous virus of demagogy. Przemysław Poznański writes about the dystopian film Anniversary.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej