wywiad

Barbara Sadurska: Nasiąkłam opowieściami i teraz one we mnie są | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już 10 lat. Dużo? Mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęła ostatnia dekada, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Barbara Sadurska, laureatka m.in. Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza.

Barbara Sadurska, fot. archiwum pisarki

– Od literatury oczekuję Zupełnie Innej Opowieści. Takiej, która pokazuje inny punkt widzenia, która otwiera mi oczy na Inne, na Innego. Takiej, która zmieni mój sposób myślenia i rozumienia świata – mówi Barbara Sadurska, pisarka, autorka debiutująca prozą „Mapa”, docenioną przez jury Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza, autorka książek „W ruchu”, „Naturalnie”, „Czarny hetman”, „Bajka, Bajeczka”, a także książki dla dzieci „Srebrny smok”. Pierwszą recenzję jej książki zamieściliśmy 19 grudnia 2019 roku, a 19 lutego 2021 roku zamieściliśmy wywiad z pisarką.

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?

Barbara Sadurska: Dziesięć lat to okres zauważalny. Do odnotowania zarówno w życiu człowieka, jak i historii. Gdy patrzę na przykład na gazety wychodzące sto lat temu, te tytuły, które utrzymały się przez dziesięć lat i dłużej, odcisnęły swój ślad w świadomości czytelniczek i czytelników. Jest coś pięknego w czekaniu na kolejny numer, w rytualnym otwieraniu ulubionego czasopisma i zagłębianiu się w lekturę. Zupełnie Inna Opowieść przez dziesięć lat zbudowała taką społeczność i takie w nas oczekiwania. Ale jeszcze nie kończycie, prawda? Wchodzicie w drugie dziesięciolecie z planami na kolejne…

Dopiero się rozkręcamy. Ale wracając do ciebie: debiutowałaś w 2019 roku, dziś jesteś autorką kilku książek i opowiadań publikowanych w antologiach i czasopismach. Z czym kojarzy ci się ten czas? Dostrzegasz jakieś istotne kamienie milowe w swojej twórczości?

– Kamieniem milowym było wydanie „Mapy” i jej przyjęcie przez czytelniczki, czytelników i krytykę, w czym swój niebagatelny udział miała Zupełnie Inna Opowieść. Dalej wszystko potoczyło się niespodziewanie i szybko. Z czym mi się kojarzy ten czas? Z poznawaniem niesamowitych ludzi. Nigdy w życiu nie poznałam tak wielu osób w tak krótkim czasie. Dotychczas miałam troje przyjaciół i niewielkie grono znajomych. I nagle okazało się, że równolegle jest świat fantastycznych ludzi, z którymi rozmawia mi się, jakbyśmy znali się od lat. A to dlatego, że czytamy te same książki, że jesteśmy zanurzeni w literaturze.

Czy gdybyś mogła cofnąć czas, zmieniłabyś coś w swoim pisarskich decyzjach (inne gatunki, tematy)?

– „Mapa”, „Czarny hetman” i „Bajka, Bajeczka” są jak konary wyrastające z twardego pnia mojej duszy. Piszę, bo ta literatura we mnie żyje, rośnie. Nie wydaje mi się, żebym mogła napisać te książki inaczej, jeśli miałabym być uczciwa wobec siebie. Nie interesuje mnie pisanie dla pisania. Piszę, bo mam coś do powiedzenia, bo jest we mnie opowieść, która domaga się opowiedzenia. W „Srebrnym smoku” natomiast poruszam te tematy, które mnie zajmują od jasnej, dobrej strony. Taką też mam (śmiech).

Dotychczas miałam troje przyjaciół i niewielkie grono znajomych. I nagle, po publikacji „Mapy” okazało się, że równolegle jest świat fantastycznych ludzi, z którymi rozmawia mi się, jakbyśmy znali się od lat. A to dlatego, że czytamy te same książki, że jesteśmy zanurzeni w literaturze.

Jak zaczęłaś pisać? I dlaczego?

– Nie pamiętam, kiedy zaczęłam pisać. W sensie fikcję. Wydaje mi się, że zawsze, jeszcze zanim nauczyłam się tej trudnej sztuki stawiania liter, zmyślałam i opowiadałam niestworzone historie, trochę baśnie, trochę horrory. W dorosłym życiu tworzyłam i zapisywałam ekstremalnie krótkie opowiadania, żeby dać odpocząć głowie od problemów codzienności, lub może raczej: by dać ujście codzienności w inny sposób niż tylko myśląc i martwiąc się o nią.

Dokończ: Gdybym jednak nie została pisarką, to byłbym…

– … kim jestem. Jestem zawsze i niezmiennie tylko sobą. Nie utożsamiam się z żadną z ról, zawodów czy funkcji, bo mam już nie tylko poczucie, ale i doświadczenie, że wszystkie one są tymczasowe, a to co we mnie stałe (choć również przemijające) to ja. Bez względu na to, czy jestem uczennicą czy wykładowczynią, przewodniczką górską czy towarzyszką życia, prawniczką czy pisarką, kelnerką czy klientką, to zawsze jestem tylko ja. Do końca.

Przeczytaj także:

Uważasz swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

– Nie mam pisarskiego marzenia. Nie marzyłam o byciu pisarką ani o pisaniu. To się wydarzyło, po prostu, kiedyś dawno temu, kiedy kształtowało się moje patrzenie na świat, nasiąkłam opowieściami i teraz one we mnie są. Raczej z tym walczyłam, podejmowałam (nieudane) próby niepisania, studiowałam prawo, żeby się uwolnić od literatury (nieskutecznie, tzn. studia skończyłam, od literatury się nie uwolniłam). Nie mam marzenia. Moja obecna postawa to raczej pogodzenie się z tym, że tak po prostu jest (na razie). A co będzie – zobaczymy.

Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– Zupełnie Innej Opowieści. Takiej, która pokazuje inny punkt widzenia, która otwiera mi oczy na Inne, na Innego. Takiej, która zmieni mój sposób myślenia i rozumienia świata. Na przykład „Patyki, badyle” Urszuli Zajączkowskiej wywołały u mnie ten efekt.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) cię ukształtowały – jako człowieka, jako pisarkę? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Masz ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– Ukształtowały mnie opowieści mojej mamy i babci, historie opowiadane przez tatę i plotki słyszane na wsi. Bajki i baśnie. Książki z biblioteki w Porąbce Uszewskiej. Przeczytałam wszystko, co wypożyczyła mi pani bibliotekarka, czyli Tove Jansson, Astrid Lindgren, Jamesa Olivera Curwooda, Jacka Londona… Oraz książki stojące na półkach mojej mamy (medyczne plus poezja) i taty (klasyka i kryminały z jamnikiem i z kluczykiem). Bratny, Broniewski, Joe Alex oraz Mickiewicz, Shakespeare i Dante. Czytałam to w klasie czwartej, piątej, szóstej, siódmej i ósmej. W liceum weszli mi w duszę rosyjscy klasycy: Dostojewski, Czechow, Puszkin, Nabokov. Na studiach odkryłam Borgesa i Kafkę (jakoś ominął mnie Proces w LO, więc zaczęłam od Ameryki i Przemiany). Czytam dalej. Ten proces trwa.

Nie mam pisarskiego marzenia. Nie marzyłam o byciu pisarką ani o pisaniu. To się wydarzyło, po prostu, kiedyś dawno temu, kiedy kształtowało się moje patrzenie na świat, nasiąkłam opowieściami i teraz one we mnie są. Raczej z tym walczyłam, podejmowałam (nieudane) próby niepisania, studiowałam prawo, żeby się uwolnić od literatury (nieskutecznie, tzn. studia skończyłam, od literatury się nie uwolniłam).

Kiedy nie piszę, to….

– … robię te wszystkie rzeczy, które robi się, kiedy nie siedzi się przed komputerem. Na przykład śpię, jem, chodzę na wywiadówki (nie lubię) i na spacery z psem (lubię), sprzątam, pracuję, spotykam się z klientami i z przyjaciółmi. Myślę i czytam. Oddycham i słucham. Jestem. A potem piszę i wtedy też oddycham, myślę, czuję i jestem.

Właśnie opublikowałaś „Bajkę, Bajeczkę”. Nad czym teraz pracujesz?

– Nad drugą częścią „Srebrnego smoka”. Dziewczyny popłyną w rejs. Muszą zebrać radę smoków i odnaleźć wielkiego opowiadacza i wielkiego rysownika, żeby świat, w którym żyją, mógł być miejscem dobrym i bezpiecznym do życia, dla wszystkich, którzy tu żyją… Odnalezienie tych tajemniczych, ukrywających się przed światem postaci nie jest zadaniem łatwym dla dwóch małych dziewczynek…

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej