artykuł

Świadome decydowanie to podstawa demokracji | Spotkanie z Katarzyną Kłosińską i Michałem Rusinkiem

Jeśli przestaniemy być refleksyjni, stracimy szansę na bycie społeczeństwem obywatelskim. Na naszą współczesną rzeczywistość został nałożony pewien szablon. Sztuką jest patrzeć na nią obiektywnie, niejako ignorując ramy, w które została wtłoczona – przekonywali podczas spotkania Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek, autorzy książki „Dobra zmiana – czyli jak się rządzi światem za pomocą słów”.

Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek, fot. Małgorzata Żebrowska/zupelnieinnaopowiesc.com

Język dobrej zmiany to coś, czego doświadczamy na co dzień i żywo komentujemy. Umyka nam fakt, że język ten powstał celowo – po to, by zakłamać rzeczywistość i odebrać społeczeństwu wiarygodne przesłanki do podejmowania decyzji. Opisując ten język, autorzy, z zawodu językoznawcy, pragnęli zwrócić naszą uwagę na jego specyficzny i wyjątkowy charakter. Bezprecedensowy w historii Polski po roku 1989, bardzo – jak przekonywali – niebezpieczny, skłaniający do określonych postaw i podziałów.

– Język ten tworzony jest zarówno przez spin doktorów, (takie pojęcia jak „dobra zmiana”, „500+” zostały wymyślone przez profesjonalistów), jak i jest spontanicznie kreowany przez Jarosława Kaczyńskiego, słowotwórcę i głównego architekta „dobrej zmiany” – mówił Michał Rusinek.

I tak pojęcia i zbitki słowne stają się faktami – interpretacje zjawisk zastępują same zjawiska. Katarzyna Kłosińska podała przykład polskiej gospodarki – „pędzącej lokomotywy, której nam zazdroszczą Niemcy, działającej prężnie na przekór przewidywaniom”. Zdaniem współautorki skojarzenia te, wystarczająco często powtarzane, kreślą jedynie właściwą wizję świata.

Z kolei opozycja może być jedynie „totalna” – tu zresztą przywłaszczono sobie słowa Grzegorza Schetyny, lidera PO, których użył niegdyś do autoprezentacji. Powtarza się je za każdym razem, gdy mowa w mediach o opozycji.

– Czy to właśnie dzięki językowi PiS wygrywa wybory? – pytała prowadząca spotkanie Katarzyna Kolenda-Zaleska.

Zdaniem Katarzyny Kłosińskiej przyczyny sukcesu PiS są złożone, lecz skoro język odgrywa bardzo ważną rolę w kształtowaniu naszego wyobrażenia o świecie, to tym samym skłania nas do podjęcia określonych decyzji. Przykładem może być właśnie wyrażenie „opozycja totalna”, które zostało zastąpione słowem „totalsi”. Gdy utniemy „opozycję” mamy słowo, które wprost się kojarzy z totalną zagładą, z poczuciem zagrożenia i niebezpieczeństwa, przekonywała Kłosińska.

Nowe wyrażenia, powstałe na potrzeby dyskursu narzuconego przez partię rządzącą, to na przykład „pedagogika wstydu”, „przemysł pogardy”, które odwołują się do kompleksów i resentymentów Polaków.

– Nie ma możliwości zastanowienia się nad danymi postawami, gdyż etykietowanie zakleja rzeczywistość – stwierdził Michał Rusinek.

Język dobrej zmiany etykietuje całą rzeczywistość, bez reszty. Jest ona podzielona na tę polską i antypolską. Dualizm, który po 1989 roku zniknął, zastąpiony różnorodnością, znowu pojawił się w ostatnich latach. Ugruntował się podział na „my” i „oni”, rozlewając się na całe społeczeństwo.

Opozycja nie stworzyła własnego języka. Do roku 2015 obracano się wokół języka wcześniej wytworzonego. „Dobra zmiana” wprowadziła zupełnie nowy język, stworzyła go od podstaw i używa – jak przekonują autorzy – w sposób makiaweliczny. Wszystko można nazwać jak się chce i nie ma w tym żadnych granic.

– Słynny lapsus językowy Jarosława Kaczyńskiego „nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe” stał się smutnym faktem – przekonywali Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek, upominając się jednocześnie o możliwości świadomego decydowania, które jest istotą demokracji. Gdy bowiem świat jest opisany od A do Z i ściśle wyznaczone są w nim role tych „dobrych” i tych „złych”, takie możliwości świadomego decydowania brakuje.

Krok po kroku nastąpiła zmiana w metaforach używanych podczas dyskusji politycznych. Kiedyś przeciwnik polityczny był bardziej graczem drużyny konkurującej o zwycięstwo w meczu, dziś – coraz częściej język dyskusji to język militarny. Co gorsza, jesteśmy świadkami coraz poważniejszej dehumanizacji pewnych osób i grup społecznych.

– Zaczęło się od „wilczych oczu” Tuska, lecz dehumanizacja całych grup ludzi poszła już dużo dalej. W momencie, gdy w drugim człowieku przestajemy widzieć człowieka, mogą się zadziać bardzo niebezpieczne mechanizmy, które doprowadziły do największych tragedii ludzkości – mówił Michał Rusinek, podając przykład sytuacji w Rwandzie.

We współczesnej historii Polski mieliśmy do czynienia z dwoma momentami przekroczenia linii metaforyki w stronę rzeczywistości: w momencie zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza i podczas palenia książek na jednej z plebanii. To były momenty, w którym ktoś wziął słowa i wprost obrócił je w czyn. Właśnie do tego prowadzi wrogi język, w którym podziały zaznacza się ostrymi liniami.

I tak właśnie działa język dobrej zmiany – przekonywali autorzy książki. – Wyklucza totalnie jednych i nastawia przeciw drugim. Sortuje ludzi. Pamiętamy, kto jest „gorszego sortu” i niechcący podejmujemy tę retorykę. Tym samym, niestety, wzmacniając ten język – przestrzegali Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek.

Ich zdaniem PiS zawłaszczył wiele ważnych pojęć: „być za PiS-em” oznacza być za rodziną, za życiem. Oznacza to również patriotyzm, objawiający się „popieraniem silnej Polski”, tej „wstającej z kolan”, co odróżnia „tych drugich”, o kosmopolitycznych zapędach. W życiu polityczno-społecznym nie ma już przestrzeni na inny rodzaj patriotyzmu. Demon postępu przeciwstawiany jest hołdowi tradycji, „postępak”, „lewak” to ten, który jest wrogiem Polski.

Autorzy książki „Dobra zmiana” przestrzegali: – Jeśli przestaniemy być refleksyjni, stracimy szansę na bycie społeczeństwem obywatelskim. Na naszą współczesną rzeczywistość został nałożony pewien szablon. Sztuką jest patrzeć na nią obiektywnie, niejako ignorując ramy, w które została wtłoczona.

Spotkanie autorskie z Katarzyną Kłosińską i Michałem Rusinkiem, autorami książki „Dobra zmiana – czyli jak się rządzi światem za pomocą słów”
Prowadząca: Katarzyna Kolenda-Zaleska
Faktyczny Dom Kultury, 02 grudnia 2019

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: