Jak Żmij ze Szpakiem | Sylwia Zientek, Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty

Czytając „Hotel Varsovie. Klątwę lutnisty” nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że jest to przede wszystkim powieść o nieustannym trudzie budowania od podstaw i odbudowywania z gruzów – nie tylko kamienic, ale może przede wszystkim ludzkich losów. Opowieść to przy tym awanturnicza, pełna intryg, morderstw, spisków, ale i uczuć, które potrafią przetrwać dziesięciolecia. Ważna także dlatego, że w tle Sylwia Zientek skrupulatnie odbudowuje dla nas dwie nieistniejące już Warszawy.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

Powieść Sylwii Zientek rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych – w XVII, XIX i XXI wieku. W Warszawie, która tak naprawdę wcale nie nosi tej nazwy (co autorka w książce skrzętnie wyjaśnia, więc nie będę odbierał jej tej przyjemności), wśród drewnianych domów, którym przyjdzie spłonąć, w kamienicy, która przechodzi z rąk do rąk, w końcu we współczesnym mieście, w którym najczęściej próżno szukać śladów dawnych rodzinnych majątków, a nawet obrysu przedwojennych działek. Nic dziwnego, że tym, co wysuwa się podczas lektury książki na plan pierwszy jest wrażenie nietrwałości – i budynków i ludzkiego życia. XIX-wieczny wątek zaczyna się bowiem od samobójstwa właściciela hotelu, które wpędza rodzinę w poważne kłopoty, XVII-wieczny stoi pod znakiem krzywd, które często niweczą nadzieje i marzenia, nawet XXI-wieczny (choć ledwie naszkicowany) kończy się zmyślnym cliffhangerem, który również sugeruje katastrofę (zapewniam, że niczego nie zdradzam). Nie zabraknie tu epidemii, gwałtów, morderstw, nienawiści płynącej z zemsty, zawiedzionych miłości i bezwzględnego wyrachowania, a nawet warszawskiej afery gruntowej.

Czy winna jest tytułowa klątwa? A może to zwykła kolej rzeczy, wynikająca zarówno ze słabości materii jak i z ludzkiej natury?

Ul. Długa – tu szukajcie Hotelu Varsovie

Odpowiedź wyda się prosta – w „Klątwie lutnisty” motorem większości intryg, można by rzec: fundamentem opowieści, jest szekspirowski zgoła konflikt rodów – Żmijewskich i Szpakowskich –  który trwa przez wieki, niosąc po krótkich epizodach tworzenia i budowania, spustoszenie, śmierć i nieszczęście. W myśl prostej zasady: zgoda buduje, niezgoda rujnuje. To na tym buduje Sylwia Zientek swoją opowieść – pełną zwrotów akcji, pozbawioną łatwych happy endów, zaludnioną przez postaci, które często trudno jest uznać za kryształowe. Szczególnie Laurenty Żmij, królewski lutnista na dworze Zygmunta III Wazy wart jest zauważenia – to postać targana sprzecznymi emocjami, z jednej strony dusza-człowiek, wzorowy mąż i ojciec, z drugiej nieprzebierający w środkach cynik, gdy wymaga tego osiągnięcie założonego celu. A przecież takich bohaterów jest tu więcej – i wśród Żmijów/Żmijewskich i wśród Szpaków/Szpakowskich. Znajdziemy tu i histeryczną Reginę Żmijewską i lekkomyślnego Konstantego. Z drugiej strony zaś wyrachowanego Tomasza Szpakowskiego, bezwzględnego Teodora, a nawet Danę Spakowski, która w 2016 roku – w samym środku afery reprywatyzacyjnej – przyjeżdża do Polski odzyskać dawny majątek.

Ul. Krzywe Koło – czyżby pierwowzór domu Pod Lutnią?

Te postaci z krwi i kości umieszcza Sylwia Zientek w drobiazgowo odtworzonych dekoracjach, które współgrają z ludzkimi losami  – prowadzi nas więc przez błotniste ulice miasta za murami i wąskie uliczki Starej Warszawy, przez secesyjne miasto XIX-wieczne, aż po Warszawę współczesną, wyrosłą na powojennych gruzach. Przy tym stosuje pisarka zabieg, który mnie osobiście przypomina zestawianie obok siebie fotografii tych samych miejsc, ale wykonanych w różnych epokach – mimo bogatej fabuły niemal nie ruszamy się bowiem poza kilka najważniejszych miejsc: ulicę Krzywe Koło z drewnianym najpierw, potem murowanym domem Pod Lutnią, ulicę Długą z zajazdem, a potem hotelem i w końcu Zamek Królewski, który – podobnie jak nieistniejący już ratusz na Rynku Starego Miasta – szczególnie w XVII-wiecznej części pełni jedną z ważniejszych ról. Wszystkie te miejsca powstają na kartach powieści, upadają i odradzają się na nowo, choć nie w każdym przypadku. Na szczęcie „Klątwa…” to dopiero pierwszy tom planowanej sagi – choć pisarka zamyka najważniejsze wątki, to przecież wciąż czeka nas wiele intryg, wiele budowania, burzenia i nadziei na powstanie z gruzów.

 

Zobacz także: Los kasiarza | Grzegorz Kalinowski, Śmierć frajerom 

Zobacz także: Odmieniec Włast przypomniany | Maria Komornicka, utwory wybrane 

 

Sylwia Zientek, Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty

W.A.B. 2017