wywiad

Radek Rak: Jestem człowiekiem słowa i to słowa mnie kształtowały | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęła ostatnie 10 lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Radek Rak.

Radek Rak, fot. Przemysław Poznański / zupelnieinnaopowiesc.com

Jestem człowiekiem słowa i to słowa mnie kształtowały, nie obrazy, dźwięki czy inne środki przekazu – mówi Radek Rak, pisarz, autor licznych opowiadań, a także powieści „Kocham cię, Lilith”, „Puste niebo”, „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” (Nagroda Literacka „Nike”, Nagroda im. Janusza A. Zajdla, Nagroda Głowna – Nagroda Literacka im. Jerzego Żuławskiego, Nagroda „Nowej Fantastyki” w kategorii Polska Książka Roku, nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia w kategorii Proza), „Agla. Alef” (Nagroda „Nowej Fantastyki” w kategorii Polska Książka Roku, Nagrodę im. Janusza A. Zajdla, Nagroda Główna – Nagroda Literacka im. Jerzego Żuławskiego) i „Agla. Aurora”. Pierwszą recenzję jego książki opublikowaliśmy 2 października 2020 roku.

10 lat – dużo? Mało?

Radek Rak: Dziesięć lat to dziesięć lat.

Debiutował pan jako autor powieści w 2014 roku. Z czym kojarzy się panu ten czas? Czy dostrzega pan istotne kamienie milowe w swojej twórczości?

– Oczywiście. Każda rzecz, która wyszła spod mojej ręki, czy to powieść, czy opowiadanie, udzieliła mi odpowiedzi na jakieś pytanie, które mnie nurtowało na tym etapie życia, kiedy ten tekst pisałem. Mogła to być odpowiedź nieprawdziwa albo połowiczna – ale zawsze jakaś była. Każdy tekst jest więc kamieniem milowym, bo wychodzi się z niego innym człowiekiem.

Czy gdyby mógł pan cofnąć czas, zmieniłby pan coś w swoich pisarskich decyzjach?

– Literatura fantastyczna uczy, że cofanie czasu to bardzo zły pomysł i wiąże się z ogromem przykrych konsekwencji, a ja bardzo nie lubię przykrych konsekwencji.

Każda rzecz, która wyszła spod mojej ręki, czy to powieść, czy opowiadanie, udzieliła mi odpowiedzi na jakieś pytanie, które mnie nurtowało na tym etapie życia, kiedy ten tekst pisałem. Mogła to być odpowiedź nieprawdziwa albo połowiczna – ale zawsze jakaś była.

Jak zaczął pan pisać? I dlaczego?

– Na poważnie zacząłem pisać na studiach, z potrzeby zarobienia pieniędzy. Podobno to zły pomysł, ale nie zauważyłem.

Gdybym jednak nie został pisarzem, to byłbym…

– Nadal praktykowałbym swój wyuczony zawód, czyli byłbym lekarzem weterynarii.

Uważa pan swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

– Jestem szczęśliwym człowiekiem, a szczęście wiąże się między innymi z brakiem wielkich oczekiwań, zwłaszcza w sprawach związanych z pracą. Mam jednak poczucie sensowności swojej pracy. Z pewnością wsparcie czytelników, odbiór moich książek, nie mówiąc o różnych nagrodach, utwierdzają mnie w tym przekonaniu, bo przecież pisze się zawsze dla innych ludzi, nie dla siebie. Książka to nie tekst na papierze czy ekranie, tylko to, co rodzi się w głowie czytelnika. Jednocześnie wiem, że piszę w zgodzie ze swoim rozumieniem świata. To poczucie sensowności, możliwość szczerej wypowiedzi oraz docenienie przez czytelników spełnia w moim odczuciu definicję „marzenia pisarskiego”.

Przeczytaj także:

Czego oczekuje pan od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– Niech literatura opowie mi świat i moje życie, w sposób zniuansowany, złożony i prawdziwy, a przede wszystkim w sposób zrozumiały. Możliwe, że można tego oczekiwać i od innych mediów, ale jestem człowiekiem słowa i to słowa mnie kształtowały, nie obrazy, dźwięki czy inne środki przekazu.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) ukształtowały pana – jako człowieka, jako pisarza? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Ma pan ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– O, tego jest całe mnóstw. Jako człowieka ukształtowały mnie lektury dzieciństwa – książki J.R.R. Tolkiena, C.S. Lewisa, Terry’ego Pratchetta i Ursuli K. Le Guin, a wcześniej jeszcze „O czym szumią wierzby” Kennetha Grahame’a oraz powieści Edith Nesbit. Czy przekłada to się na moją twórczość, nie wiem – nie piszę takich książek jak moi mistrzowie z dzieciństwa. Twórczo czuję się w dużym stopniu dłużnikiem Brunona Schulza i, w nieco mniejszym, Bolesława Leśmiana. Jeśli zaś idzie o pozaliterackie dzieła kultury, to bardzo wiele wyniosłem z gry komputerowej „Planescape: Torment”.

Mam jednak wrażenie, że twórczo najmocniej jestem zakorzeniony w rodzinnych opowieściach, w lokalnej mitologii mojego miasteczka, Dębicy, we wspomnieniach dobrego dzieciństwa, w podkarpackiej przyrodzie, w przywiązaniu do tradycji.

Książka to nie tekst na papierze czy ekranie, tylko to, co rodzi się w głowie czytelnika. Jednocześnie wiem, że piszę w zgodzie ze swoim rozumieniem świata. To poczucie sensowności, możliwość szczerej wypowiedzi oraz docenienie przez czytelników spełnia w moim odczuciu definicję „marzenia pisarskiego”.

Kiedy nie piszę, to…

– Zajmuję się dziećmi, domem, czytam, uprawiam kwiaty i warzywa, chodzę do lasu, i staram się nie uprawiać żadnego hobby rozumianego jako aktywność, na którą przeznacza się stanowczo zbyt dużo pieniędzy.

Nad czym pan teraz pracuje?

– Redaguję ostatnią „Aglę”, a więc tak naprawdę redaguję wszystkie trzy tomy. To książka pisana w sumie przez pięć lat, czyli dość długo. I prowadzę kwerendę do następnej książki, przyrodniczej i bardzo lokalnej.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej