recenzja

Otorbieni | Radek Rak, Agla. Aurora

Bohaterowie Radka Raka zostają zamknięci: w łagrach, azylach, szponach totalitarnego systemu, ale też w pułapkach własnych emocji, lęków czy idées fixes. Takie zniewolenie może być paraliżujące, może też jednak być kokonem, z którego kiedyś wykluje się motyl. O „Agli. Aurorze” pisze Przemysław Poznański.

Skończył się czas bycia larwą – istotą nieświadomą złożoności świata, zdaną na łaskę i niełaskę innych, chwilami więc bezwolną. Poddany rytmowi holometabolii fantastyczny cykl Radka Raka zmierza bowiem w drugim tomie ze stadium larwy, ku nieuniknionej przemianie, która choć może być też końcem życia – co się tu przecież zdarza – najczęściej jest drogą ku dorosłości, ku doskonałości, ku wyzwoleniu.

Rak daje nam już od pierwszego tomu – „Agli. Alefu” – bildungsroman, opowieść o dojrzewaniu bohaterów zanurzoną bez reszty w świecie fantasy, będącym jednak w istocie odzwierciedleniem naszego świata – ze wszystkimi jego grzechami. Nawet jeśli nie świata współczesnego (realia wskazują na przełom wieku XIX i XX), to przecież znanego nam doskonale świata bezwzględnego Cara, władającego twardą ręką swoimi poddanymi, świata obozów pracy dla nieprawomyślnych, rzeczywistości pogromów mniejszości i odbierania jednostkom ich praw.

W krzywym zwierciadle

Ten świat przypomina nasz – dość powiedzieć, że czytuje się tu Thoreau – ale i nie przypomina. Można na prozę Raka spojrzeć więc nawet jak na mroczną odsłonę przygód Alicji po drugiej stronie lustra – z tym, że zwierciadło, którego taflę przekraczamy z bohaterami „Agli”, jest zwierciadłem groteskowo pokrzywionym, przetwarzającym proste linie naszej realności w plątaninę niesamowitości, a niewinne cienie w groźne stworzenia z pogranicza jawy i snu. Zaludni więc autor tę krainę nie tylko ludźmi (w tym klanem katów czy czarodziejek), ale i goblinami, humanoidalnymi rakami i jaszczurami oraz magicznymi bestiami, powoła nawet do życia golemy, same w sobie stanowiące tu uosobienie zarazem zniewolenia jak i zniewalania, bo będąc bezwolnymi „robotami” bez reszty oddadzą się pilnowaniu innych, by ci nie przekraczali jasno określonych granic.

Taki to właśnie świat – Urzędu Bezpieczeństwa, działającego w imieniu władcy, a może głównie w imię utrzymania własnej pozycji, łagrów usadowionych na mroźnej północy, do których zsyłani są ci, którzy przeciwstawiają się totalitaryzmowi. To świat, w którym w zarodku dławione są wszelkie rewolucyjne idee, tłumione są odruchy solidarności, łamane są kręgosłupy moralne, a każdy, dosłownie każdy, może być konfidentem.

Czas odpowiedzialności

Znamy już ten świat z pierwszego tomu – tam jednak główna bohaterka, Sofja Kluk, uzdolniona magicznie dziewczynka, sprytna i inteligentna, pragnąca odnaleźć ojca, Krzysztofa Kluka, profesora entomognozy, zaginionego podczas naukowej wyprawy, przez większość książki wydawała się żyć z dala od zła. Owszem, wyprawa, której się podjęła, okazała się także czasem upokorzenia i strachu, ale opieka ze strony dorosłych, w tym czarodziejki Mai Ułudy, była poduszką bezpieczeństwa, chroniącą przed zbyt bolesnym upadkiem. To wszystko działało jednak do czasu – są bowiem siły w świecie „Agli”, przed którymi nie da się ochronić drugiej osoby. Siły magiczne i niezrozumiałe, ale i siły jak najbardziej ludzkie.

Tutaj doświadczy tego też inny bohater – Tymian Dymitrowicz Drakow. Syn wysoko postawionego ubeka, a przy tym młodzieniec owładnięty ideą rewolucji – nawet jeśli jak się zdaje, traktujący swój sprzeciw wobec totalitaryzmu w gruncie rzeczy bardziej jako formę młodzieńczego buntu skierowanego przeciw rodzicom, niż jako sprawę większej wagi. Dość powiedzieć, że za „klatkę” uznaje własny pokój (choć może opuszczać mieszkanie) i panujące w domu zasady (owszem, twarde), a jeśli w końcu ucieknie, to raczej w wyniku działań innych ludzi, niż własnej determinacji. Tymian jest bowiem w „Aurorze” bohaterem stawiającym dopiero pierwsze kroki w drodze od stadium larwy do poczwarki skrytej w bezpiecznym kokonie, zaczynającym tak naprawdę rozumieć prawdziwe ograniczenia, jakie stawia otaczający go świat. Ograniczenia wyznaczane przez przydzielonego mu przez rodziców strażnika, golema Nuriela Cyncowicza, ale i ograniczenia wynikające z odpowiedzialności za innych. I bólu, który przychodzi, gdy tej odpowiedzialności się nie uniesie.

Przeczytaj także:

Kokon i zniewolenie

Motyw zamknięcia, ograniczenia, nie zawsze fizycznego, powracać będzie w prozie Raka wielokrotnie. Sofia Kluk trafi wszak do łagru – jak wiemy z pierwszego tomu, nie za swoje winy – gdzie doświadcza każdej formy ograniczenia, zniewolenia. Jeśli nawet ucieknie, to od murów, ale nie od osaczającego ją zła, od ludzi w rodzaju Kozy – bezwzględnych sadystów, myślących wyłącznie o sobie. Nie ucieknie od zdrady i poszukujących jej skrzydlatych cieni. Nie cieknie też w końcu od myśli o ojcu, od opowieści o jego wyprawie, którą będzie musiała poznać, nawet jeśli znajdzie w niej więcej znaków zapytania niż faktów. 

Paradoksalnie w „Aurorze” przestrzeń zamknięta, niedostępna dla innych okazuje się być też czasem oazą bezpieczeństwa – a więc w istocie kokonem, jako ochroną, pozwalającą rozwijać się kształtom przyszłej wolności. Takim miejscem jest na pewno Azyl, siedziba katów, czyli małodobrych, do której nie mają wstępu funkcjonariusze bezpieki. Rak pokazuje jednak, że w świecie „Agli” nawet kokon nie musi gwarantować stuprocentowego bezpieczeństwa, że czasem staje się śmiertelną pułapką – powłoką – jak widzimy w jednej z na wskroś symbolicznych scen – z której po otwarciu wylatuje tylko chmara much.

Bezpowrotne straty

Ten motyw kokonu, będącego nieprzekraczalną granicą, powłoką, w której wnętrzu buzują rozliczne procesy, wraca tu wielokrotnie – w dzienniku z wyprawy, jako element naukowych odkryć, ale i w symbolicznym znaczeniu, jak wtedy, gdy Sofja, siedząc w więzieniu, postanawia się „otorbić”, by przetrwać, „nie pozwolić by prawo łagru dosięgło tej miękkiej i świetlistej istoty”. Takie otorbianie się, czy raczej zamiar otorbienia – poprzez szukanie azylu, szukanie bliskich, szukanie bezpiecznej przystani, szukanie odpowiedzi – towarzyszyć tu będzie wszystkim bohaterom. A przynajmniej tym, którzy – jak Sofia czy Tymian – wciąż tkwią w fazie poprzedzającej stadium imago.  

Takie stadium przepoczwarzania się, spoczynku w oprzędzie kokonu poprzedza stadium przemiany, holometabolii, której podlegać w świecie Raka może każdy – nawet człowiek, choćby w sposób symboliczny. Bo przecież „dusza musi przemienić się lub umrzeć. Człowiek nie może przez całe życie pozostać larwą” – słyszymy. Bohaterowie „Agli” tej przemiany pragną, ale i rozumieją, że nic nie dzieje się bezboleśnie, że jak przyjdzie czas zapłaty za służbę inkluza zaklętego w starym florenie, tak i kolejny etap życia okupiony musi być kolejnymi stratami, często bezpowrotnymi. Bo nie da się przecież wrócić do własnego kokonu.

Radek Rad, Agla. Aurora
Wydawnictwo Powergraph, Warszawa, 11 października 2023
ISBN: 9788367845144

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej