książki

Filozof znad stawu | Henry David Thoreau, Walden czyli życie w lesie

Właściwie to nie jest książka. To myśl, idea zamknięta na kartach tego dzieła filozoficznego. Bo „Walden czyli życie w lesie” Henry’ego Davida Thoreau tak naprawdę jest rozpisanym na poszczególne rozdziały wielkim traktatem filozoficzno-moralnym o miejscu człowieka w świecie, naturze i powinnościach.

W tej książce nie tylko treść, ale też strona formalna utworu ma istotne znaczenie. Autor zamyka opowieść o życiu w lesie w cyklu jednego roku, z jego porami, ich przemijaniem i przejściem z jednej w drugą. Korzysta z tych zabiegów formalnych po to, by móc dokładniej przedstawić przyświecającą powstaniu tego traktatu filozofię i by w ten sposób poglądy autora mogły stać się bardziej zrozumiałymi dla odbiorcy.

Thoreau po raz pierwszy wydał „Walden czyli życie w lesie” w 1854 r., czyli w połowie XIX wieku, tuż przed wybuchem Wojny secesyjnej. Dlatego poglądy, które dzisiaj przynajmniej dla pewnej części społeczeństwa wydają się naturalne, w oczach jemu współczesnych mogły uchodzić co najmniej za ekscentryczne. Choć trzeba też pamiętać, że niektóre z nich nawet dzisiaj, w drugiej dekadzie XXI wieku, mogą być uznawane przez pewną część społeczeństwa są awangardowe.

Przeczytaj także: Świadectwo emocji | Z Sylwią Winnik rozmawia Przemysław Jakub Hinc 

Kim zatem był autor „Walden czyli życie w lesie”? Henry David Thoreau urodził się w 1817 r. w Concord, w hrabstwie Middlesex, w stanie Massachusettes. W tym mieście i jego okolicach spędził niemal całe swoje życie, co było zapewne zarówno wyrazem jego przekonań, jak i było zgodne z wyznawanymi przez niego poglądami. A to one uczyniły go jednym z najsłynniejszych transcendentalistów obok Ralpha Waldo Emersona, Margaret Fuller czy Elisabeth Peabody. Czasy w jakich Thoreau stworzył swoje największe dzieło, za jakie uchodzi „Walden czyli życie w lesie” to schyłek tzw. pierwszej rewolucji przemysłowej. Okres sprzed wynalezienia żarówki, radia, telefonu, wielkich odkryć w fizyce i chemii. To tłumaczy pewną niechęć autora do obserwowanych zmian zachodzących w gospodarce, jej uprzemysłowienie (kolej) i masowość (produkcja odzieży) i znajduje swoje odbicie na kartach tej książki. Wszystko to jednak w niczym nie umniejsza jej potencjału intelektualnego. Bo to nie jest krytyka modelu społecznego dopiero nadchodzącej ery przemysłowej, lecz dialog z zastanym porządkiem społecznym, ale nade wszystko głęboki traktat egzystencjalny o miejscu człowieka w czasie i przestrzeni. Jest to też traktat moralny dotykający wszelkich aspektów człowieczeństwa. I wreszcie stanowi też egzemplifikację norm i zasad, które Thoreau zastał, a z którymi po prostu nie mógł się zgodzić.

Przeczytaj także:  Uratował mnie Grotowski | Z Davidem Vannem rozmawia Przemysław Jakub Hinc 

Bo choć wydaje się, że głównym przesłaniem autora było ukazanie koherencji między człowiekiem a przyrodą, to nie ucieka tu od wszystkiego tego, co trapiło ówczesnych Concordczyków. Zatem na kartach „Walden” zajdziemy wyraźne echo polemiki z obowiązującym wówczas w USA modelem społecznym. To tu w jednym z esejów składających się na ten traktat autor przypomina nam, że brak zgody na bezprawne działanie administracji publicznej może znaleźć swoją emanację w indywidualnym akcie sprzeciwu, o czym napisał też w 1849 r. osobny esej „Obywatelskie nieposłuszeństwo”. Samo zdarzenie, będące przyczynkiem do wyartykułowania tego poglądu miało właśnie miejsce wówczas, gdy autor „Walden” właśnie zamieszkał w lesie, a niewykluczone, że stało się jego bezpośrednią przyczyną. Taka niezgoda na państwowe „bezprawie” realizowana była przez Thoreau na wielu płaszczyznach jego życia. Autor „Walden” był przeciwnikiem niewolnictwa. I choć na kartach „Walden” nie znajdziemy jego wyraźnej deklaracji po stronie abolicjonizmu, to sygnalizuje nam wyraźnie swój pogląd na ten temat. Thoreau wypowiedział się natomiast na temat niewolnictwa w wydanym w tym samym roku co „Walden” „Niewolnictwie w Massachusettes”, a jeszcze bardziej jednoznacznie w tekście pod tytułem „Obrona Kapitana Johna Browna” z 1860 r. Poglądy Thoreau znalazły odzwierciedlenie także w działaniu, bo autor „Walden” brał czynny udział w funkcjonowaniu „Kolei podziemnej”, organizacji pomagającej zbiegłym niewolnikom, a jego dom nad Wadenem był przez pewien czas jedną ze „stacji”. Sama zaś kolej też znalazła swoje miejsce na karatach tej książki. Kolej żelazna, jej budowa i jej pracownicy są obecni na karatach „Walden” i stanowią alegoryczny odpowiednik całego świata rewolucji przemysłowej, z którą Thoreau prowadzi ustawiczny dyskurs.

Przeczytaj także: Na „Kolej podziemną” musiał nadejść czas | Z Colsonem Whiteheadem rozmawia Przemysław Poznański 

Ale ”Walden”  to przede wszystkim traktat o potrzebach człowieka i sposobach ich zaspokojenia. Jest krytyką wszelkiego braku umiaru i pustego konsumpcjonizmu. To tu Thoreau zauważa już w otwierającej książkę „Gospodarce”: „Nigdy nie ceniłem nikogo niżej za połataną odzież. Jestem wszelako pewien, że na ogół ludzie bardziej usilnie pragną mieć modne albo przynajmniej czyste i nie łatane ubranie aniżeli czyste sumienie”. Jeszcze bardziej dosadnie wyraża ten pogląd później w rozdziale „Miasteczko”. Tu  podejmuje się krytyki ówczesnych stosunków społecznych i stwierdza: „…gdyby wszyscy ludzie żyli w takiej prostocie jak ja nad stawem, nie znano by złodziejstwa ani rabunku. Istnieją one tylko w społeczeństwach, w których kilku posiada więcej aniżeliby im wystarczyło, podczas gdy reszta ma mniej, niż należy”.

Przeczytaj także: 10 proc. trzyma w garści cały świat | Thomas Piketty, Kapitał w XXI wieku

„Walden” jest alegoryczną opowieścią o życiu, ubraną w cykl jednego roku i kilkunastu następujących po sobie pór roku. Nie jest to jednak wyłącznie opowieść o naturze i życiu w lesie, ani tylko pochwała naturalnego, nieskażonego cywilizacją życia, choć i tego na kartach tego traktatu nie zabraknie. Czytając „Walden” doświadczymy opisów przyrody przedstawionych z naturalistycznym pięknem, taką dokładnością i dbałością o najdrobniejszy szczegół, że gdyby tylko ta książka do nich się ograniczyła, to już byłaby znakomitą lekturą o przyrodzie Sanów Zjednoczonych, roślinach i zwierzętach (łącznie z ich łacińskimi nazwami) żyjących w lasach Massachusettes, regenerujących siły w czasie migracji nad stawami hrabstwa Middlesex i tych żyjących w wodach Walden. Bo Walden, nad którym w 1845 r. wybudował dom Thoreau i mieszkał w nim przez dwa lata, to staw otoczony wówczas przez dość jeszcze bujne lasy, z których do dziś przetrwała tyko niewielka część, na szczęście objęta ochroną. Proprzyrodnicze poglądy Thoreau plasują go w gronie protoplastów współczesnych prądów ekologicznych, a jego książka uważana jest nawet czasami za biblię ekoentuzjastów. I słusznie, bowiem był wyrazicielem wówczas, ale i współcześnie wcale nie tak powszechnego poszanowania praw natury. Na pewno, co też znalazło swoje odbicie na kartach „Walden”, sprzeciwiał się bezmyślnemu zabijaniu zwierząt dla przyjemności. W rozdziale „Szczytne zasady” stwierdza: „Żadna istota ludzka wyrosła z wieku chłopięcego nie zamorduje bez powodu żadnego stworzenia, oboje bowiem mają takie samo prawo życia. Bliski końca zając płacze jak dziecko.”. A odnosząc te treści do naszych realiów i paradujących wśród myśliwych księży warto znów sięgnąć do Thoreau i za autorem „Walden” zauważyć „W niektórych krajach pastor na polowaniu to nierzadki widok. Może i dobry z niego owczarek, aliści daleko mu do Dobrego Pasterza”.

Przeczytaj także: Baśń z igieł i liści | Peter Wohlleben, Sekretne życie drzew 

I co jednocześnie zadziwiające, ale też nie budzące wątpliwości, jest to książka na wskroś współczesna. Na kartach „Walden czyli życie w lesie” przedstawione przez Thoreau poglądy i dziś są wyjątkowo aktualne. Koncepcja współdzielenia, czy współkorzystania znajduje wielu zwolenników w kręgach ludzi młodych. Koncepcja egalitaryzmu w polityce i stosunkach społecznych jest nadal aktualna. Dziś, tak jak wówczas, te same wyzwania zarysowane przez Thoreau, wciąż wymagają podejmowania nowych inicjatyw. I tak samo jak wówczas wymagają wysiłku i zaangażowania by im sprostać. „Walden” jest dziełem poważnym, ale nie jest trudny w odbiorze. Niebagatelna w tym jest rola Haliny Cieplińskiej, która dokonała przekładu dzieła, opatrzyła je przedmową i przypisami. Dzięki temu współczesny czytelnik może znacznie lepiej poznać treść tego traktatu i zamysł autora, odczytać kody kulturowe zaszyte w pozornie prostych zdaniach, które inaczej mogłyby zwyczajnie zniknąć lub pozostać niezauważone, a nade wszystko delektować się piękną prozą i przesłaniem autora, które pozostawił nam jako swój spadek.

 

Henry David Thoreau, Walden czyli życie w lesie (Walden, Or Life In the Woods)

Przekład Halina Cieplińska

Rebis 2018

Reklamy

jeden komentarz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.