O kulisach szpiegowania, pisania, gry na planie serialu czy słuchowiska, a przede wszystkim o kulisach powieści „Krawiec”, która ukaże się w przyszłym roku, mówił na Poznańskim Festiwalu Kryminału Granda Vincent V. Severski. Spotkanie prowadził Przemysław Poznański z zupelnieinnaopowiesc.com.
„Można wyjść ze szpiegostwa, ale ono z ciebie nie wyjdzie” – przekonywał były oficer wywiadu, dziś bestsellerowy pisarz, autor serii „Nielegalni”, „Zamęt”, ale też powieści historyczno-sensacyjnej „Christine” oraz „Placu Senackiego 6 PM”. Jak przekonywał, ktoś kto zajmował się pracą w wywiadzie przez naprawdę wiele lat, nabywa pewien sposób myślenia, funkcjonowania, analizowania otoczenia, zdarzeń. „Nie jest tak, że przechodzimy na emeryturę i spacerując z pieskiem zaglądamy sąsiadom do okien” – śmiał się Severski. Ale wyjaśniał: „Przesiąka się tym zawodem i on już w człowieku pozostaje”.
Pierwsi odpadają kłamcy
Oficerem wywiadu – jak przekonywał – zostać może każdy, choć częściej to wywiad zgłasza się kandydata niż odwrotnie. „Niewielkie szanse ma ktoś, ktoś zaproszony na rozmowę powie, że czekał na to całe życie, albo że wszyscy na studiach i wszyscy w domu od zawsze mówią mu, że nadaje się na szpiega. Wolimy osoby, które chcą się nad taką propozycją poważnie zastanowić” – zaznaczał Vincent V. Severski. Co robić, żeby przejść rekrutację? „Mówić prawdę, samą prawdę i tylko prawdę. Pierwsi odpadają kłamcy”.
On sam oficerem wywiadu został jednak w jeszcze inny sposób. Jako prawnik z wykształcenia trafił do pracy w MSW. „Myślałem, że będzie to praca w moim zawodzie i zacząłem wypełniać niezbędne papiery, gdy pewnego dnia przyszedł do mnie pewien facet i poinformował, że idę do Wywiadu. Miałem 24 lata, więc jak miało mi się to nie spodobać?”. Zaczytywał się Forsythe’em, intensywnie uczył się angielskiego, czytał zagraniczną pracę w KMPiK. „Poza tym powiedzieli, że dostanę mieszkanie. A byliśmy z żoną świeżo po ślubie i gnieździliśmy się w pokoju akademicki, w połowie zastawionym przez dwa rowery. To się zgodziłem. Mieszkania jednak ostatecznie nie dali” – śmiał się pisarz.
Opowiem, jak to wygląda naprawdę
Aby zostać oficerem wywiadu, trzeba z sobą coś przynieść: choćby umiejętność pisania. „Każda osoba, którą przyjmujemy do Wywiadu, musi umieć dobrze pisać. Co więcej, musi to lubić. Jeśli ktoś nie potrafi przelać na papier swoich myśli, to się nie nadaje do pracy w pionie operacyjnym” – podkreślał Severski. Dodawał, że według jego oceny około 30 procent czasu oficera to czytanie i pisanie. „Reszta to jazda szybkimi samochodami i ratowanie świata” – śmiał się. Dlatego wywiadowi zależy na ludziach, którzy będą potrafili uprawiać w pracy dwa najpotrzebniejsze gatunki: scenariusz i reportaż. Inna sprawa, że to utwory, które czyta potem dwóch, trzech odbiorców.
Powieści Severski zaczął pisać zaraz po odejściu ze służby. „Odszedłem z kilku ważnych powodów, ale jednym z nich było to, że wreszcie chciałem pisać dla szerszego odbiorcy, to siedziało we mnie głęboko”. Plan nie był łatwy w realizacji, bo nawet na emeryturze ściągano go, żeby pomagał. Choć oficjalnie odszedł ze służby w 2007 roku, do 2010 współpracował jeszcze z Agencją Wywiadu. Gdy już zasiadł do pisania, wiedział, że chce stworzyć pozytywny mit polskiego oficera wywiadu, poinformować społeczeństwo, że są ludzie, którzy na co dzień działają na rzecz bezpieczeństwa całego państwa. „Naszą pracą jest dostarczanie informacji politykom – to na tej podstawie mają podejmować decyzje. Niestety przez lata obserwowałem, że albo nie czytają naszych raportów, albo nie rozumieją, a potem jeszcze ujawniają w mediach informacje, które zdobywaliśmy często z narażeniem życia. To było frustrujące, więc doszedłem do wniosku, że opowiem jak to wygląda naprawdę” – przyznawał Vincent V. Severski.
Miałem ściśnięte gardło
A czy szpieg jest też trochę aktorem? „Praca oficera wywiadu to wcielanie się w role, ale aktor najczęściej gra to, co ma przygotowane, korzystając z warsztatu i talentu. My w swojej pracy improwizujemy. Dopasowujemy się do sytuacji. Owszem, przybieramy rożne role, ale nie tyle gramy, ile raczej udajemy” – wyjaśniał. Pytanie o aktorstwo jest jednak o tyle zasadne, że Vincent V. Severski wystąpił kilka lat temu w epizodycznych rolach (w tym jednej mówionej) w serialu „Nielegalni”, pojawił się w słuchowisku „Zamęt”, a ostatnio zagrał dużą rolę Martina (w warstwie współczesnej) w słuchowisku „Plac Senacki godzina osiemnasta” na podstawie jego powieści „Plac Senacki 6 PM”. U boku takich aktorów jak Kazimierz Kaczor, Grzegorz Damięcki, Krzysztof Gosztyła, Olaf Lubaszenko czy Monika Janik-Hussakowska.
„Z tym „aktorstwem” to gruba przesada, ale za role epizodyczne w „Nielegalnych” dostałem honorarium” – przyznawał pisarz. Dodawał, że występ w „Placu Senackim” spodobał mu się. „Nie dlatego, że dane mi było zagrać rolę, ale dlatego, że na planie słuchowiska pojawia się cała plejada wspaniałych aktorów, artystów najwyższej próby”. Severski gra głownie z odtwarzającym rolę Raya, przyjaciela i współpracownika Martina, Kazimierzem Kaczorem. „Ten aktor jest legendą, więc nic dziwnego, że czułem się z początku mocno skrępowany i miałem wręcz ściśnięte gardło. Ale to tak uroczy człowiek, tak dowcipny, że w końcu się ośmieliłem i spróbowałem razem z nim zagrać” – opowiadał. Zdradzał też, że to prawdopodobnie nie ostatnie jego słowo jeśli chodzi o grę na planie. Szczegóły zostawił jednak na razie dla siebie.
„Krawiec” z Jugosławii
Z „Placem Senackim” powiązana będzie najnowsza powieść pisarz. Jej tytuł brzmieć będzie „Krawiec” (co podobno nie ma nic wspólnego z ulubioną powieścią Severskiego „Krawiec Panamy” autorstwa Johna Le Carré). „To połączenie „Placu Senackiego” z „Naborem”. Jest rok 2003, a więc cofam akcję o 20 lat. To ważny moment – w Polska jest w przededniu referendum unijnego, ale i w przededniu zaangażowania polskich żołnierzy w wojnę w Iraku. Oficerowie MI6, a więc mój bohater, Martin i jego współpracownik Ray, przyjeżdżają do Polski, by spotkać się z Romanem Leskim, znanym z całej serii „Zamęt”. Pokażę nasze krajowe piekiełko, pokażę jak nasze problemy mogą zostać wykorzystane przez przeciwników” – opowiadał pisarz. Dodawał też, że w tle nie zabraknie wątku związanego z rosyjskimi oligarchami.
Drugim wątkiem tej powieści są konsekwencje wojny w Jugosławii. Duża część powieści toczyć się będzie w Czarnogórze i Serbii. „To będzie opowieść o pokłosiu wojny w Jugosławii. W 2003 roku pamięć o tej wojnie była jeszcze żywa, ten kraj cały czas krwawił, zresztą w jakimś sensie krwawi do dzisiaj. Chcę przypomnieć tę okrutną wojnę sprzed 25 lat. Zawsze chciałem ją opisać, także dlatego, że mam osobiste doświadczenia z tym związane” – zaznaczał Vincent V. Severski.
Agentura na szczytach władzy
Pisarz odniósł się też do tragicznej w skutkach powodzi i informacji o osobach siejących dezinformację dotyczącą nieprawdziwych planów wysadzania wałów. „Nie wiem, kim były te osoby, nie twierdzę, ze to szpiedzy, ale około 80 proc. tematów, którymi zajmują się wrogie służby specjalne, to wykorzystywanie naturalnych sytuacji w rodzaju pandemii czy powodzi. Dzięki temu obce wywiady próbują rozpoznać schemat funkcjonowania kraju, jego służb, społeczeństwa” – mówił Severski. Dodawał, że czasem prowokuje się sytuacje, które mają sprawdzić reakcje społeczne i reakcje służb. „Taką prowokacją może być także sianie dezinformacji”.
Pisarz dodawał: „Na tej podstawie opracowuje się algorytmy potrzebne do pracy operacyjnej, czyli zadaniowania agentury. Informacje trafiają do ośrodków wojny psychologicznej czy wojny w cyberprzestrzeni. Tam podejmuje się decyzję o tym, jakie zdania zlecić w takiej sytuacji agenturze siedzącej w rozpracowywanym państwie na szczytach władzy. Tak działa Moskwa. Tak działają oficerowie GRU, którzy znają Polskę wzdłuż i wszerz, a na podstawie tej wiedzy wypracowują dla swoich agentów określone zadania. Na tym zresztą polega istota wywiadu”.
Obejrzyj rozmowę na Poznańskim Festiwalu Kryminału Granda
Poznański Festiwal Kryminału Granda
Uprzejmie proszę nie zabijać szpiega. Z życiem spróbuje ujść Vincent V. Severski – przesłuchania podejmie się Przemysław Poznański – Zupełnie Inna Opowieść
Poznań, 22 września 2024

