Pod koniec XII wieku na Dalekim Wschodzie pod wodzą Czyngis-chana powstało, a potem tak samo nagle, dwa wieki później, zniknęło wielkie imperium Mongołów. Ale czy na pewno rozpłynęło się mrokach dziejów? Marie Favereau pokazuje w „Ordzie” odmienne spojrzenie na tę historię. I ja jej narrację kupuję – pisze Jakub Hinc.

Pewnie słyszeliście o Czyngis-chanie, Tamerlanie i Timurze, Tatarach i Złotej Ordzie, a o stepach Akermańskich w drodze na Krym, w swoich sonetach pisał Adam Mickiewicz. Wiedza ta jednak jest zazwyczaj raczej nieuporządkowana, a literaccy bohaterowie niekoniecznie wiele mają wspólnego z postaciami historycznymi, choć nie można im akurat odmówić prawdziwej wielkości.
Książka Marie Favereau ma charakter popularnonaukowy, więc narracja tej opowieści czasem bardziej niż pozycję stricte naukową przypomina baśń z tysiąca i jednej nocy, tyle że spod jurty, a nie z pałacu sułtana. Pozycja ta jednak nic nie traci ze swojego badawczego charakteru, pokazuje bowiem historię mongolskiego imperium nie jako monolitu scalonego pod rządami jednego władcy, ale raczej jako system sprawowania władzy przez chanów mongolskich, oparty na ułusie (ludzie, państwie), bejach (wodzach koczowników) i… szlakach handlowych.
Pax Mongolica
Bo to właśnie Mongołom zawdzięczamy jedwabny szlak, a właściwie kilka szlaków, którymi poruszały się karawany przewożące lądem i morzem towary z Chin do Europy i z Europy do Chin oraz z Syberii do Egiptu pod rządami Mameluków. To właśnie dzięki tej polityce gospodarczej mongolskich chanów w siłę urosły morskie potęgi handlowe Genui i Wenecji, a podróżnicy, tacy jak Marco Polo, trafili na dwór Kubilaj-chana. To dzięki Pax Mongolica – pokojowi mongolskiemu – można było bezpiecznie podróżować z Europy do Azji i na Daleki Wschód, a sprzyjała temu stabilizacja polityczna, która zapanowała pod rządami następców Temudżyna, który przyjął miano Czyngis-chana.
Marie Favereau skupia się jednak na tej części mongolskiego imperium, które przypadło w udziale Dżocziemu – najstarszemu synowi Czyngisa. Nie objął on mongolskiego tronu po ojcu i spekuluje się o tego przyczynach. Wielkim chanem Mongołów został drugi w kolejności potomek Temudżyna. Ale najstarszemu synowi w udziale przypadł przyobiecany przez ojca teren położony najdalej na zachód od ziem, którymi władali Mongołowie. Dżoczi spuściznę przyjął i jak uczy historia stworzył autonomiczny chanat, który znamy dziś jako Złotą Ordę.
Orda Dżocziego
Biała Orda, Niebieska Orda, Szara Orda. Na takie trzy części podzielona została scheda po Dżoczim między jego synów. Wszystkie te trzy części ułusu dżoczydów, kultywujące koczowniczy styl życia w taborach, ze sobą blisko współpracowały przenosząc się co kilka dni, zgodnie z porami roku, posuwające się przypominającymi miasta obozowiskami wzdłuż Wołgi, Uralu, Donu i Dniestru. Model dziedziczenia wypracowany za czasów Czyngis-chana, zastosowany został również w Ordzie jego spadkobierców. Znowu tron nie trafił w ręce najstarszego z wnuków, ale i tym razem przekazanie władzy odbyło się bezkrwawo.
Sposób zarządzania państwem przez potomków Dżocziego odpowiadał stylowi życia ludów stepowych, ale był niezwykle elastyczny i tak daleko, jak tylko mógł, pozwalał na zachowanie struktur społeczno-politycznych i gospodarki podbitych ludów. Sami Mongołowie mieszkali w wojłokowych namiotach i dla siebie nie budowali miast, z których sprawowaliby władzę. Ale pod ich rządami powstawały też miasta, w których osiedlali się cenieni przez nich bardzo rzemieślnicy. Ich miasta nie były obwarowane, co w średniowieczu stanowiło ewenement, ale akceptowali też osiadły tryb życia swoich poddanych, oraz pozwalali tak dalece, jak nie stało to na przeszkodzie realizacji ich interesów, utrzymywać hierarchię społeczną na podbitych terenach.
Złota Orda a ruscy kniaziowie
Imperium mongolskie nie powstało znikąd i nie rozpłynęło się w nicość. Na Wschodzie Wielcy Chanowie rządzili przez kilka stuleci, przez blisko sto lat mongolska dynastia Yuan władała Chinami, aż do rebelii „czerwonych turbanów”, zastąpiona tam przez dynastię Ming, ale w Mongolii potomkowie Czyngis-chana niemal aż do połowy XVII wieku. Na Zachodzie Złota Orda rządziła aż do początków wieku XVI. Ale to też nie tak, że rozpad jej na Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan i Krym zdecydował o jej końcu.
Sposób sprawowania władzy przez mongolskich władców, zwłaszcza chanów Złotej Ordy, odcisnął wyraźny ślad na podbitych ludach, a zwłaszcza na ruskich kniaziach. Chanowie nie tylko przenieśli urząd wielkiego księcia z Kijowa na Północ, ale potem przyglądali się sporom, a nawet podsycali niechęć wobec siebie kniaziów Włodzimierza, Nowogrodu i Moskwy, ostatecznie w tej ostatniej – wówczas relatywnie słabej bez ich imperialnego wsparcia, lokując główny ośrodek władzy ruskich książąt. To właśnie w schedzie po Złotej Ordzie Rurykowicze, a potem Romanowowie przejęli sposób uprawiania imperialnej polityki, a nawet tytuł chana, w lokalnym narzeczu zwanego carem.
Mongołowie a sprawa polska
Urwany hejnał z wieży Kościoła Mariackiego w Krakowie rozbrzmiewa na pamiątkę bohaterskiego czynu legendarnego trębacza, który podczas najazdu tatarskiego, w 1241 roku, ostrzegł mieszkańców przed niebezpieczeństwem. W połowie ostatniego taktu strzała przeszyła mu gardło, co spowodowało nagłe przerwanie melodii. Inna z krakowskich legend mówi z kolei, że podczas najazdu tatarskiego datowanego najczęściej na rok 1287 Tatarzy obozujący nad Wisłą w podkrakowskim Zwierzyńcu zostali zaskoczeni i pokonani przez włóczków – flisaków spławiających drewno. Flisacy dla żartu przywdziali stroje tatarskich jeńców, zdobyli ich konie i triumfalnie wjechali na Rynek Główny w Krakowie. Mieszczanie postanowili upamiętnić to wydarzenie i co roku, w oktawę Bożego Ciała, sztukmistrz ubrany po tatarsku i na sztucznym koniku (Lajkonik) będzie przemierzał trasę ze Zwierzyńca na Rynek, zbierając „okup”, a uderzonemu buławą przynosząc szczęście. Tatarami w Polsce nazywano wszystkich Mongołów, bez względu na ich przynależność do konkretnego ludu lub ułusu Złotej Ordy.
Na szczęście mongolski rajd z 1241 roku nie wiązał się z podbojem ziem położonych dalej na Zachód za ziemiami ruskimi. Chodziło przede wszystkim o ukaranie Kipczaków, ludu należącego do ułusu Dżocziego, który postanowił nie podporządkowywać się władzy syna Czyngisa i schronił się na Węgrzech pod rządami króla Arpada. Po Kipczakach pozostała nazwa stepu w dorzeczu Dolnej Wołgi, na którym kiedyś żyli. Bo choć Mongołów cechowała duża swoboda religijna, dbali o niezakłócony handel i łańcuchy dostaw, to nie tolerowali sprzeciwu. Wiele wskazuje na to, że nawet Władysław Jagiełło, jako Wielki Książę Litewski musiał opłacić się Ordaidom. Układ wasalny między Tochtamyszem – potomkiem Dżocziego – a Jagiełłą został zawarty w 1382 roku lub cztery lata później.
Koniec imperium
Imperium mongolskie nie powstało znikąd i nie rozpłynęło się w nicość. Na Wschodzie Wielcy Chanowie z rodu Temużyna rządzili przez kilka stuleci, przez blisko sto lat mongolska dynastia Yuan władała Chinami, aż do rebelii „czerwonych turbanów”, zastąpiona tam przez dynastię Ming, ale w Mongolii utrzymała się niemal aż do połowy XVII wieku. Na Zachodzie Złota Orda rządziła do początków wieku XVI. Ale to też nie tak, że rozpad jej na Kazachstan, Uzbekistan, Mongolię i Krym zdecydował o jej końcu.
Pewna filozofia myślenia i postrzegania świata wyraźnie widoczna w Złotej Ordzie odcisnęła się też na sposobie uprawiania polityki i późniejszych podbojach carów rosyjskich. W kulturze Europejskiej, wielu państw Europy Środkowej, a zwłaszcza Wschodniej, wpływy mongolskie widoczne są do teraz. Marie Favereau w „OrdaOrdzie” . Jak Mongołowie zmienili świat”, w oparciu o badania historyczne, stara się – w oparciu o badania historyczne – opowiedzieć tę historię na nowo i trzeba przyznać, że chyba jeszcze nikt wcześniej nie pokazał imperium zbudowanym przez syna Czyngis-chana tak ciekawie i wiarygodnie, a to każe zastanowić się nad potrzebą rewizji naszego myślenia o historii świata.
Marie Favereau, Orda. Jak Mongołowie zmienili świat (The Horde: How the Mongols Changed the World)
Przełożył Adam Bukowski
Dom Wydawniczy Rebis14 października 2025
ISBN: 9788383383248

