Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęła ostatnie 10 lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Jarosław Kamiński.

– Od literatury oczekuję wszystkiego naraz i to ze sporą dawką sprzeczności. I bezlitosnego stawiania ważnych pytań, i przyjemności lektury, i zapomnienia o życiu bo czasem jest nieznośne i przypominania o nim, bo jednak ono dzieje się naprawdę i stawia nam zadania jako ludziom – mówi Jarosław Kamiński, pisarz i scenarzysta. Zadebiutował powieścią „Rozwiązła” (2012), jest też autorem powieści „Wiwarium”, „Tylko Lola” (półfinał nagrody Angelus 2018), „Psy pożrą ciało Jezebel” oraz „Złodziej bólu”, a także książki dla dzieci „Chrapka na apkę”. Jako Wielebny Kamiński opublikował zbiór radykalnych esejów-kazań „Jak nie dać się ogłupić” (pierwsza e-książka sprzedawana w polskim internecie). Był współscenarzystą seriali HBO: „Pakt 2” (reż. Leszek Dawid) i „Bez tajemnic 3” (reż. Agnieszka Holland i Kasia Adamik) oraz head writerem serialu „Oko za oko” (reż. Krzysztof Kasior). Film krótkometrażowy „3xLove” (reż. Olga Chajdas) z jego scenariuszem zdobył wiele nagród na międzynarodowych festiwalach, m.in. na Los Angeles Independent Film Festival Award 2016 i na Festiwalu „Oddalenia” 2016 w Dublinie. Jest też współscenarzystą niemieckiego filmu „Nachmieter” (reż. Marc Metzger). Pierwszą recenzję jego książki zamieściliśmy 30 sierpnia 2017 roku, pierwszy wywiad z pisarzem opublikowaliśmy 26 września 2017 roku.
Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?
Jarosław Kamiński: To zależy. Czasem czas stoi w miejscu i ma się wrażenie, że rzeczywistość zamieniła się w blok granitu. Ale częściej jednak jest płynna, nieokreślona i nieobliczalna. I takie było dla mnie ostatnie dziesięć lat.
Debiutowałeś jako pisarz w 2012 roku. Z czym kojarzą ci się te lata od debiutu? Dostrzegasz jakieś istotne kamienie milowe w swoim życiu, w swojej twórczości?
– Dla mnie ten czas był okresem zmagania się. Ze sobą, z materią pisarską, z czytelnikami, z krytyką. Z jednej strony mam większą kontrolę nad materią literacką, z drugiej… zawsze przychodzi taki moment, że czuję w pisaniu niepokój, niepewność, ryzyko. Niewygodny stan, muszę przyznać, ale chyba niezbędny, żeby szukać nowych przestrzeni literackich dla siebie. Co do czytelników i krytyków… cóż, chyba nie uwiodłem ich swoim pisaniem tak bardzo jak bym chciał, ale trwam przy swoim.
Czasem czas stoi w miejscu i ma się wrażenie, że rzeczywistość zamieniła się w blok granitu. Ale częściej jednak jest płynna, nieokreślona i nieobliczalna. I takie było dla mnie ostatnie dziesięć lat.
Czy gdybyś mógł cofnąć czas, zmieniłbyś coś w swoich pisarskich decyzjach?
– Zainwestowałbym te przebogate zaliczki wydawnicze w kawalerkę na Wilanowie. Oczywiście na wynajem. Miałbym teraz spokojniejszą głowę w sprawie swojej sytuacji ekonomicznej. Co do reszty… chyba warto sobie uświadomić , że koniec końców pisarz jest zawsze sam. Pisząc książkę i później, gdy jest już gotowa. I że lepiej stracić idąc za swoim instynktem i błędnymi wyborami niż zyskać kierując się dobrymi radami – ale cudzymi.
Jak zacząłeś pisać książki? I dlaczego?
– Zaczęło się to dawno temu. Tak dawno, że aż dziwne, że tak niewiele napisałem przez pierwsze trzydzieści lat życia. Trafiałem zawsze w jakieś ciemne doliny i niewiele z tego wychodziło. Miotałem się między poezją, dramatem a felietonem. Złe wybory, niezbyt przyjaźni ludzie.. No i porwał mnie w otchłań ze sobą biały wieloryb transformacji, parafrazując wiersz Miłosza, i teraz nie wiem, co było prawdą. Szkoda gadać. W końcu jednak uwziąłem się na siebie i zacząłem pracę nad „Rozwiązłą”. Trwało to hm… osiem lat. Trudno uwierzyć, ale tak to wyglądało. Czuję się dumny z siebie, że podołałem.
Przeczytaj także:
Dokończ: Gdybym jednak nie został pisarzem, to byłbym…
– Bezrobotnym. Chyba, że ukończyłbym na przykład studia na Polibudzie jak mój tata i został inżynierem. Więcej pożytku by z tego było.
Uważasz swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?
– Szczerze mówią po ostatniej powieści, „Złodziej bólu”, poczułem ulgę. Gniotły mnie lata osiemdziesiąte, pustka w mojej głowie, która po nich została. Trochę tą powieścią ogarnąłem tę nicość we mnie, choć paradoksalnie nie o sobie pisałem, ale miłości dwóch kobiet. A jednak przyszło jakieś dziwne ukojenie.
Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.
– Wszystkiego naraz i to ze sporą dawką sprzeczności. I bezlitosnego stawiania ważnych pytań, i przyjemności lektury, i zapomnienia o życiu bo czasem jest nieznośne i przypominania o nim, bo jednak ono dzieje się naprawdę i stawia nam zadania jako ludziom.
Szczerze mówią po ostatniej powieści, „Złodziej bólu”, poczułem ulgę. Gniotły mnie lata osiemdziesiąte, pustka w mojej głowie, która po nich została. Trochę tą powieścią ogarnąłem tę nicość we mnie, choć paradoksalnie nie o sobie pisałem, ale miłości dwóch kobiet. A jednak przyszło jakieś dziwne ukojenie.
Jakie książki (albo inne dzieła kultury) ukształtowały cię – jako człowieka, jako pisarza? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Ma pan ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?
– Ciekawa sprawa z tym wpływem i uwielbieniem literackim. Uwielbiam Gombrowicza, a przecież nigdy nie próbowałem takiej literatury „fantasmagorycznej” jaką on uprawiał. Bardzo był dla mnie ważny Miłosz, ale bardziej jako przewodnik po współczesnym życiu intelektualnym niż wzór do naśladowania (literackiego). Kocham „Lalkę” Prusa, ale równie silnie denerwuje mnie jej główny bohater. Sienkiewicz jest nieznośny jako piewca wojującego katolicyzmu w Trylogii, ale postaci, dialog… palce lizać. Nawet Petroniusz z „Quo Vadis”… kto pisał w polskiej literaturze lepsze dialogi niż rozmowy prowadzone między nim a Markiem Winicjuszem. Co do literatury zagranicznej… Marcel Proust zawsze mnie fascynował jako górnik fedrujący bez końca w ludzkiej naturze: zazdrość, miłość, zazdrość, próżność, snobizm, perwersje… niedościgły wzór prozy.
Kiedy nie piszę, to…
– Staram się być tu i teraz w życiu prywatnym.
Nad czym teraz pracujesz?
– Przede wszystkim nad swoim życiem. A reszta wydarzy się albo nie.

