Dorwać uwodziciela | Michał Larek, Furia (seria Dekada)

Tym, co zdaje się fascynować Michała Larka, nie jest intryga, akcja czy pokazywanie metod kryminalistycznych (choć wszystko to znajdziemy w „Furii”), lecz próba rozpracowania motywów działania i sposobu rozumowania mordercy, postaci – trzeba przyznać – działającej nieszablonowo. A wszystko to na tle nie mniej fascynujących czasów przełomu i towarzyszącym im narodzin kobiecej niezależności.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

Zacząć jednak muszę od konstrukcji, bo będzie ona miała niebagatelny wpływ na lekturę – owszem, „Furia” stanowi zwartą całość, ale jedynie w warstwie prowadzonego tu śledztwa. Jest więc morderstwo (niejedno), jest dochodzenie i jest rozstrzygnięcie. Jednak inne wątki autor zostawia w zawieszeniu, wyraźnie rozpisując je na trzy tomy (z okładki dowiadujemy się, że będą to jeszcze „Na tropie” i „Fatum” składające się na serię „Dekada”). Dotyczy to przede wszystkim świetnie zarysowanej postaci Harry’ego – policjanta po przejściach, pijaka, posiadającego w arsenale dość niewybredne metody przesłuchań. Jego pojawianie się w pierwszym tomie odsłania konstrukcję cyklu – ten wątek ledwie się tu bowiem zaczyna, bo swą kontynuację znajdzie w kolejnych tomach. Larek traktuje więc „Dekadę” jak jedną opowieść, wykrawając nam w kolejnych książkach tylko fragmenty tego tortu.

A jak smakuje pierwszy kawałek? Na to pytanie można odpowiedzieć na wiele sposobów. Zacznijmy od czasu: autor postanowił umieścić akcję kryminału na początku lat 90. XX wieku, zaledwie trzy lata po Okrągłym Stole. To zatem w pewnym sensie powieść retro. Jeśli komuś wydaje się, że przesadzam, to pragnę zauważyć, że były to czasy, gdy policjant musiał biec do sołtysa, by wezwać posiłki, a ostrzeżenie potencjalnej ofiary było możliwe tylko wtedy, gdy jakimś cudem posiadała w domu telefon stacjonarny. Larek nie mógł chyba dać lepszego opisu czasów, w których umieścił akcję swojej powieści niż ten, gdy policjant skreśla na formularzu protokołu przesłuchania nadruk MO i ręcznie pisze słowo „Policja”. To oczywiście czas mafijnych porachunków, dzikiego kapitalizmu i wszelkiego rodzaju oszustów, którzy korzystając z czasów przejściowych naciągali na „okazje” i „szanse”. Jednym z takich naciągaczy jest ścigany gwałciciel i morderca, ale o nim za chwilę.

Ważne jest też bowiem miejsce – przede wszystkim Poznań, ale to w przypadku autora nie dziwi. Larek odkrywa jednak przed czytelnikami z całej Polski miejsca dotąd goszczące na kartach powieści gatunkowych raczej nieczęsto: Buk, Podrzewie, Duszniki oraz niezliczone małe wioski, zagubione w lasach niziny wielkopolskiej. To ten prowincjonalny kawałek Polski, który akurat trochę znam, więc mogę zapewnić, że odtworzony został z najdrobniejszymi detalami. To znowu ma swoje konsekwencje: „Furia” to swoisty portret Polski leżącej w bok od głównych dróg, z jej czasem nieco naiwnym podejściem do świata, z łatwowiernością, na której żerować może główny podejrzany. A jest to przystojny, czarujący uwodziciel, który może też okazać się okrutnym gwałcicielem, a przy tym mordercą (prawdopodobnie pozbawił życia przynajmniej jedną ze swych kochanek). Nie zdradzam wiele, bo w zasadzie zagadka kto zabił, zostaje w powieści rozstrzygnięta bardzo szybko, policjanci mają sporo dowodów, poznają nazwisko sprawcy, jego adres i pojazdy, którymi się porusza, znajdują kobiety, które wykorzystał. A jednak – co znaczące – w niczym nie ułatwia im to śledztwa i pościgu. Kluczem jest bowiem niezwykła osobowość sprawcy, która ze strony na stronę coraz bardziej nas zaciekawia, przyprawiając wpierw o niedowierzanie, a potem o swoisty podziw. Larek wziął na warsztat postać absolutnie niezwykłą, której psychika wymyka się logice i schematom.

Kogo stawia na przeciwko? O Harrym już pisałem, ale wydaje się, że ważniejsza jest tu postać młodej policjantki Kati Domagały. Autor znalazł świetny klucz do pokazania czasów przełomu – oto w „Furii” – oprócz kobiet naiwnych i nierozumiejących rzeczywistości – znajdziemy też całe grono tych, którym przemiany ustrojowe dodały skrzydeł: niezależnych, odważnych, samodzielnych, przedsiębiorczych. Katia jest jedną z nich, ale Larek zadbał o to, by nie była po prostu policjantem w kobiecej skórze, kolejnym wcieleniem Jodie Foster z „Milczenia owiec” . Wystarczy powiedzieć, że pierwszego dnia pracy dopada ją bolesny okres, że zdaje sobie sprawę z marnych szans jakie miałaby w bezpośrednim starciu z przestępcą, że miewa koszmary, z których budzi się zlana potem. Ale jest na tyle wyróżniającą się postacią, że pozostali policjanci (może poza Harrym) – mimo że pozostają dla fabuły ważni i często przeciskają się na pierwszy plan – wydają się naszkicowani grubszą kreską.

Wszystko to co napisałem wyżej, sprawia, że „Furia” jest początkiem serii, która ma szansę wpisać się w historię polskiego kryminału. Wszystko zależy oczywiście od kolejnych części trylogii, ale doświadczenie autora oraz to jak poradził sobie z pierwszym tomem, na razie wróży jej jak najlepiej.

 

Przeczytaj także: [TYLKO U NAS ] Vincent V. Severski i jego „Zamęt” | Znamy szczegóły najnowszej powieści bestsellerowego pisarza 

Przeczytaj także: Przemysław Poznański: Możliwość ciała | Liliana Hermetz, Costello. Przebudzenie

Przeczytaj także: Afroamerykanin i brudne pieniądze GRU | Wojciech Dutka, Lunatyk 

Przeczytaj także: Dama we krwi | Joanna Opiat-Bojarska, To koniec, Anno 

 

Michał Larek, Furia (seria Dekada)

Czwarta Strona

Premiera 2 sierpnia 2017

Jedna myśl na temat “Dorwać uwodziciela | Michał Larek, Furia (seria Dekada)

Możliwość komentowania jest wyłączona.