„Piosenka niesie ten sam upór: refren drwi z poddania, a jednocześnie cicho zachęca do oporu”, czyli Song Szaraczkiewicza. Odcinek specjalny mikroprozy Jarosława Banasia o J. A. Szaraczkiewiczu.

Wyobraź sobie styczniowy wieczór 2026 roku nad polskim Bałtykiem.
Ktoś siedzi na końcu mola, wiatr szarpie kaptur, fale uderzają, jak zirytowani rozmówcy. W słuchawkach gra piosenka – powstała z mikroprozy „Tak działa państwo”. Refren wraca jak natrętny powiadomienie:
„Szaraczkiewicz, ty znów nie rozumiesz… Tak działa państwo, w którym funkcjonujesz…”
To, co zaczynało się spokojnie, jako literacka groteska – w której sprzedawca używanej odzieży prześladowany przez zmieniającego kostiumy pułkownika, uosobienie państwa – teraz brzmi już nie jak metafora, tylko jak raport z oponowanego przez boty terenu.
Pułkownik nie musi się już przebierać. Nie jest ani księdzem, ani posłem, ani aktywistką, ani gejem z baru. Mieszka w telefonie, który wibruje „podejrzaną aktywnością”, w algorytmie, który podsuwa Ci tylko to, co ma Cię uspokoić albo wkurzyć, w Pegasusach, które – jak donoszą kolejne raporty – coraz śmielej wchodzą do zwykłych urządzeń zwykłych ludzi.
Na świecie to już nie teoria spiskowa, tylko codzienność. Chiny budują model totalnego nadzoru i eksportują go jak technologię 5G. Rosja i Białoruś używają AI do prewencyjnego tłumienia protestów. W Stanach i Europie te same narzędzia pojawiają się pod ładniejszymi nazwami: predictive policing, profilowanie behawioralne, „personalizowane” ceny, które karzą albo nagradzają w zależności od tego, co algorytm o Tobie wywnioskował.
Akt o sztucznej inteligencji w UE niby obowiązuje, ale wdrożenie kuleje, a firmy i rządy już testują systemy emocjonalnego rozpoznawania i predykcyjnej cenzury. Eksperci szacują, że superinteligencja może pojawić się już w 2027 roku – i wtedy państwa będą mogły zamykać ludzi w klatkach nie z krat, lecz z danych.
Szaraczkiewicz nie jest wyjątkiem. To my wszyscy: scrollujemy wieczorem i zastanawiamy się, skąd feed wiedział, o czym myśleliśmy pięć minut wcześniej; akceptujemy warunki, których nikt nie czyta; karmimy systemy, które uczą się szybciej niż my zdążymy zaprotestować.
Pułkownik z prozy o Szaraczkiewiczu – dawny biurokrata-duch – dziś wygląda jak lustrzane odbicie naszych lęków: ataki ransomware sterowane AI, botnety dyktujące trendy, deepfake’i niszczące granicę między prawdą a symulacją. A jednak historia nie poddaje się łatwo.
Szaraczkiewicz walczy jedyną bronią, jaką ma – słowem. Dyktuje do telefonu w ciemnym parku, nawet kiedy wie, że państwo pisze ostatni rozdział.
Piosenka niesie ten sam upór: refren drwi z poddania, a jednocześnie cicho zachęca do oporu.
W czasach, gdy państwa i korporacje traktują nasze dane jak surowiec do rządzenia, sam akt opowiadania staje się małą, świadomą herezją. Wiatr huczy. Molo trzeszczy.
Refren gra dalej.
„Tak działa państwo.” Owszem.
Ale literatura – i ludzie, którzy wciąż jeszcze ją piszą – przypominają, że scenariusz nigdy nie jest do końca zamknięty.
Jarosław Banaś. Tak działa państwo! Premiera 5 pierwszych odcinków mikroprozy: „Zupełnie Inna Opowieść”.
Song Szaraczkiewicza „Tak działa państwo!” muzyka, słowa i wykonanie Kamil Pawełoszek.
Film do muzyki Jarosław Banaś

