recenzja

Zbrodnia i kara | Zbigniew Nienacki, Sumienie – 60. rocznica wydania

Czy mamy prawo decydować o czyimś życiu? Opublikowane 60 lat temu „Sumienie” Zbigniewa Nienackiego to mocny – szczególnie jak na ówczesne czasy – głos w sprawie kary śmierci. O książce pisze Przemysław Poznański.

„Sumienie” ukazało się w 1965 roku jako dziewiąta powieść Nienackiego, a czwarta skierowana do czytelnika dorosłego. Zaledwie rok wcześniej autor opublikował „Wyspę Złoczyńców” – wówczas formalnie pierwszy tom z adresowanym do młodzieży Panem Samochodzikiem, ale też „Z głębokości”, czyli dziennik choroby, a w istocie dziennik z wędrówki na granicę śmierci, która zmusza bohatera do nieodwracalnego przewartościowania jego dotychczasowego życia.

W „Sumieniu” odnajdziemy zresztą wspomnienie wydarzeń z tej ostatniej książki, obie bowiem stanowią element uprawianej w tamtym czasie przez Nienackiego autofikcji, a więc prozy ściśle odwołującej się do osobistych przeżyć autora, które znajdziemy przecież także częściowo w jego prozie młodzieżowej tamtego czasu, choćby w „Skarbie Atanaryka”, czy „Pozwoleniu na przywóz lwa”.

Nieodwracalność decyzji

Nie znaczy to oczywiście, że Piotr – bohater „Sumienia”, ale i „Z głębokości” – jest alter ego pisarza. Na pewno jednak czerpie z jego biografii wszystko to, co w tej książce najważniejsze, by – jak to w autofikcji – wykorzystać prawdę jako punkt wyjścia do opowiedzenia historii szerszej, bardziej uniwersalnej niż tylko wynikającej z jednostkowych przeżyć. Dzięki temu dostajemy opowieść o zbrodni i karze (wręcz z odwołaniami do powieści Dostojewskiego), ale też o prawie do decydowania o karze za zbrodnię, szczególnie, gdy jest to kara śmierci.

Piotr jest dramaturgiem (jak w owym okresie Nienacki, autor sztuk „Termitiera” z 1962 roku i o rok późniejszy „Golem”) i redaktorem czasopisma kulturalnego. Jest też ławnikiem, który podpisał wyrok kary śmierci w procesie o podwójne zabójstwo. Pół roku później, gdy wraz z żoną jadą na niedzielną wycieczkę za miasto, z kupionej po drodze gazety dowiaduje się, że właśnie wykonano wyrok śmierci na skazanym przez niego człowieku. „Doznał gwałtownego skurczu gardła i pragnienia ucieczki nie wiadomo od czego i dokąd” – czytamy. W jednej chwili Piotr zdaje sobie sprawę z czegoś, o czym być może wcześniej nie myślał: z nieodwracalności swojej decyzji, z tego, że jego podpis – wraz z podpisem drugiego ławnika i sędziego zawodowego – zdecydował, że Wincenty Labuda nie żyje.   

Zasłużył, ale…

Labuda był winny. Przesłuchano świadków, choć nie tyle samej zbrodni, ile zdarzeń jej towarzyszących, które podważały choćby potencjalne alibi oskarżonego. Ten zresztą sam przyznał się do winy, choć nie pamiętał szczegółów i nie przedstawił motywu. Być może zabójstwo poprzedziła zwykła kłótnia z ofiarami, siostrami Łojek, u których Labuda wynajmował kąt z łóżkiem, w zapuszczonym mieszkaniu nieopodal łódzkiej Manufaktury.

Gdy Piotr spotka już po procesie świadka, Annę M., która widziała zabójcę chwilę po dokonaniu przez niego zbrodni, usłyszy od niej: „To dość przykre zdawać sobie sprawę, że powieszono go dlatego, że owego dnia o godzinie czternastej znalazłam się na ulicy”. „Pani się myli” – powie Piotr. – „Powieszono go, bo zabił dwie starsze kobiety”. A w innym miejscu stwierdzi: „Wiem o tym, że zasłużył na śmierć […]”. Lecz zaraz potem doda: „Recz w tym jednak, że nie jestem pewien czy jakikolwiek człowiek zasługuje na śmierć”.

Przeczytaj także:

Krótka powieść o zabijaniu

W tych stwierdzeniach, z których ostatnie wydaje się wręcz wewnętrznie sprzeczne, zamknie Nienacki cale przesłanie powieści: zbrodni winny jest tylko sprawca, a sama zbrodnia jest złem, które zasługuje na karę. Problem w tym, czy karanie w imię zasady „oko za oko”, a więc de facto przy pomocy innej zbrodni, leży w gestii kogoś, kto sam siebie nazywa siebie „uczciwym i sprawiedliwym”, kogoś, kto ma z założenia rozróżniać dobro od zła?

To czyni „Sumienie” powieścią istotną w dyskusji o karze śmierci, którą zniesiono w Polsce dopiero w 1997 roku, choć zaprzestano jej wykonywania w 1988 roku. Rok wcześniej premierę miał słynny „Krótki film o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego, opowieść zbliżona przesłaniem do „Sumienia”, skupiona bowiem także na prawie do decydowania o ludzkim życiu – w każdym aspekcie tego zagadnienia. Czy kara śmierci to sprawiedliwość? „Sprawiedliwością byłoby, gdybyśmy zdołali wskrzesić życie jego ofiarom” – wykrzyczy w pewnym momencie Piotr.

W roli ławnika

Szok, jaki przeżywa Piotr, jest dla niego niemiłą niespodzianką. Na oślep szuka usprawiedliwienia dla swojej decyzji, choćby takiego, że przecież podpisany przez niego wyrok zapadł w pierwszej instancji i dopiero potem ktoś inny go zatwierdził. Nie zmienia to jednak faktu, że cała konstrukcja psychiczna bohatera, przekonanego dotąd o swej moralnej nieskazitelności, sypie się jak domek z kart. „Blada, surowa twarz”, jaką przywdziewa bohater w sądzie, okazuje się maską człowieka niepewnego swoich decyzji, zagubionego, poszukującego najważniejszych odpowiedzi.

„Sumienie” zadaje jednak przede wszystkim pytania. Także o to czy wolno umyć ręce od zbrodni i tym samym zrezygnować w  ogóle z jej osądzania. Powieść niczego nie rozstrzyga, nie oferuje łatwych rozwiązań. Nienacki poprzez swojego bohatera otwiera nasze sumienia, podaje argumenty za i przeciw – te materialne i te moralne, fizyczne i psychiczne – w jakimś sensie każąc nam wcielić się w role ławników. Absolutnie nie po to jednak, byśmy rozstrzygnęli sprawę i wydali jednoznaczny wyrok, ale po to, byśmy poszukali w sobie najgłębszych pokładów wrażliwości.

Zbigniew Nienacki, Sumienie
korzystałem z wydania II: Wydawnictwo Zodiak, Olsztyn, 1989

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej