książki

W kamiennym kręgu | Zbigniew Nienacki, Skarb Atanaryka | #pansamochodzik

Więcej w tej książce wakacyjnego reportażu, przetykanego opowieściami o archeologii, historią Kaszub i barwnymi wyimkami z nordyckiej mitologii niż powieści w stylu późniejszych „Samochodzików” – o „Skarbie Atanaryka” Zbigniewa Nienackiego pisze Przemysław Poznański.

To druga powieść Nienackiego. Książka została opublikowana po raz pierwszy w 1960 roku, a więc trzy lata po debiutanckim „Uroczysku”, jest jednak od poprzedniczki znacznie słabsza, choć na cierpliwych czytelników czeka tu tytułowy skarb, a w tle dostajemy też poruszającą (i być może najciekawszą wśród wszystkich wątków) przypowieść o ludzkiej rozpaczy w obliczu dziejowej niesprawiedliwości.

„Skarb Atanaryka” nie sprawia wrażenia powieści dojrzałej, przemyślanej. Choć, podobnie jak „Uroczysko”, rozgrywa się podczas prac archeologicznych, nie ma tu towarzyszącego tamtej opowieści napięcia, kuleje też wyraźnie konstrukcja, w której relacja z wykopalisk, pełna głównie dowcipów jakie robią sobie bohaterowie (często niewybrednych), przeplatana jest niewspółmiernie rozbudowanymi w stosunku do tematu książki i luźno z nim związanymi opowieściami szwedzkiego uczonego, doktora Strömma, osnutymi wokół nordyckich mitów.

Wartością dodaną są za to rodzinne perypetie głównego bohatera, Tomasza, związane z Pawłem, jego młodszym bratem (siedemnasto- lub dziewiętnastolatkiem – zależnie od wydania), który najwyraźniej nie ma jeszcze pomysłu na życie i trochę od niechcenia daje się namówić na udział w naukowej eskapadzie.

Jednak, jak to u Nienackiego, dostaniemy też w tej powieści sporą garść informacji i wiedzy historycznej dotyczącej Kaszub. Inna sprawa, że ta opowieść o Gotach, Kaszubach i Celtach ubrana zostaje dość często w wyraźnie podkreślaną antyniemiecką (a zasadniczo antyzachodnioniemiecką) retorykę,, w którą wkomponowane zostają argumenty dotyczące słowiańskiego pochodzenia dawnych ludów zamieszkujących te tereny.

Przeczytaj także:

Całość opowieści rozgrywa się nieopodal wsi Gąsiory, w krainie kamiennych kręgów i kurhanów – obszarze naznaczonym gockim dziedzictwem, domniemanym miejscu ukrycia legendarnego skarbu króla Atanaryka, wizygockiego naczelnika, który walczył m.in. z rzymskim cesarzem Walensem. To tutaj przybywa Tomasz, by szybko stać się świadkiem trudnych do wytłumaczenia zdarzeń – w zwanej Martwym Domem opuszczonej chacie, stojącej na pobliskiej wyspie znienacka rozbłyska tajemnicze światło, w rozkopanych grobach słychać dziwne dzwoneczki, a we wsi ktoś włamuje się do domu starej Rzyndowej, by ukraść jej figusy (gatunek figowca). Zmarły już mąż gospodyni wprawdzie sugerował niegdyś, że odnalazł skarb, ale w spadku po nim bogactw nikt nie odziedziczył, a już tym bardziej nie wiadomo, co miałoby to mieć wspólnego z kradzieżą roślin doniczkowych.

To jednak nie jest opowieść o śledztwie – Tomasz, i owszem, interesuje się zagadką figusów, ciekaw jest też archeologicznych odkryć, ale bardziej zajmuje go pilnowanie brata, pogawędki z nieznajomą dziewczyną mieszkającą na wyspie oraz dosypywanie do kawy środków przeczyszczających, w ramach zemsty na motocyklistach mieszkających przy stacji archeologicznej, odpowiedzialnych choćby za sprowadzenie do śpiwora bohatera czerwonych mrówek.

Przeczytaj także:

Ale jest w tej wakacyjnej opowieści wątek, który wart byłby pewnie osobnej książki – to opowieść o panu Franciszku, obozowym kucharzu, muzealnym stróżu, mężczyźnie o życiorysie iście hiobowym, żegnającym w czasie dwóch wojen tak swoich bliskich jak i marzenie o stabilności, o „domku z ogródkiem”. Ta historia – gdy już poznamy jej finał – staje się przypowieścią o poczuciu bezsilności i desperackich próbach wyrwania się z beznadziejnej sytuacji. Próbach przynoszących zresztą Franciszkowi kolejne nieszczęścia.

Jeśli „Skarb Atanaryka” warto przeczytać, to właśnie dla tej opowieści. Choć dla wielbicieli serii nie bez znaczenia będzie też fakt, że powraca tu bohaterka „Uroczyska”, czyli „Babie Lato”, czyli Irena, zwana tu dla odmiany Agnieszką. To zresztą jeden z powodów, które dość niejasną czynią intencję wydawców wznowienia serii z lat 90., którzy „Uroczysko” (Pan Samochodzik i święty relikwiarz) i „Skarb Atanaryka” zamienili miejscami, rozpoczynając cykl od tej drugiej powieści. Nijak nie broni się to chronologicznie. Ale o chronologii więcej przy kolejnym tomie, znanym ze wznowień jako „Pierwsza przygoda Pana Samochodzika”.

Pan Samochodzik powróci w powieści „Pozwolenie na przywóz lwa”.

Zbigniew Nienacki, Skarb Atanaryka
I wydanie: Nasza Księgarnia, Warszawa 1960

Korzystałem z wydania:

Zbigniew Nienacki, Pan Samochodzik i skarb Atanaryka
Warmia, Olsztyn 1993

oraz książki Piotra Łopuszańskiego „Pan Samochodzik i jego autor”, Nowy Świat, Warszawa 2009

___________________

There is more in this book of holiday reportage, interwoven with stories about archeology, the history of Kashubia and colorful excerpts from Norse mythology than novel in the style of the later „Pan Samochodzik” books. – Przemysław Poznański writes about Zbigniew Nienacki’s „Skarb Atanaeyka” (The Treasure of Athanaric”.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: