recenzja

Kryptonim: śpiewak | Piotr Bojarski, Ostatnich gryzą psy [recenzja]

„Ostatnich gryzą psy” Piotra Bojarskiego jest opowieścią o bagatelizowaniu i lekceważeniu tak ludzi, jak i spraw. I o tym, co zaślepia, każąc wierzyć w coś, co tylko wydaje się być prawdą – pisze Przemysław Poznański.

Piotr Bojarski wraca z retrokryminałem, ósmym już, w którym pojawia się poznański komisarz Zbigniew Kaczmarek, choć jeśli dodać sensacyjno-historyczne powieści „Cwaniaki”, czy „Na całego”, gdzie ten bohater ma też do zagrania ważną rolę, choć inną, to dostajemy już z nim dziesiątą odsłonę. To zatem dobry moment, by przyjrzeć się nie tylko ostatniej książce, ale i całej serii. Bo autor konsekwentnie od czternastu lat zaprasza nas do misternie wykreowanego świata zanurzonego w historii Poznania – powstańczego, międzywojennego i wojennego (choć w tym ostatnim przypadku z mniejszą lub większą dozą political fiction) –  wciągając nas w małe codzienne sprawy, w poważne policyjne śledztwa i w wielkie historyczne wydarzenia.

Nie inaczej jest w „Ostatnich gryzą psy”, gdzie komisarz Kaczmarek musi zmierzyć się nie tylko z zagadką zabójstwa i postarać się zapobiec groźbie innej zbrodni, która mogłaby odbić się echem nie tylko w kraju, ale i za granicą, ale też poradzić sobie z małżeńskim kryzysem. Przede wszystkim jednak przyjdzie mu się tym razem zmierzyć z własnymi uprzedzeniami, które mogą się dla niego okazać istotną przeszkodą w rozwiązaniu sprawy kryminalnej. Choć warto zauważyć, że w niedocenianiu tego, co ważne, nie jest tu jedyny.

Łatwe rozwiązania kuszą najbardziej

Zaczyna się od nie do końca udanej obławy na mężczyznę, który skrzywdził dwie dziewczynki. Szybko jednak wszystkie myśli komisarza zaprzątnie sprawa zabójstwa na poznańskich Rybakach, gdzie pewnej czerwcowej niedzieli 1938 roku emeryt Sylwester Karolczak odnajduje w śmietniku zwłoki znanego śpiewaka i dandysa, a przy tym ważnego polityka Obozu Zjednoczenia Narodowego, czyli partii rządzącej. Czy w mieście będącym wszak ostoją Narodowej Demokracji mogło dojść do zabójstwa na tle politycznym? I co znaczą liczby zapisane na kartce znalezionej przy denacie?

Kuszą łatwe rozwiązania. Może cyfry to data, mogąca wskazywać na rok zamachu majowego? A może zbrodnia jest efektem gangsterskich porachunków, co wszak jest całkiem możliwe w przypadku kogoś, kto nie stronił od odkrywania ciemniejszych stron miasta? Kaczmarek jest pod presją naciskających na niego władz Poznania, dla których fakty mniej się liczą, niż możliwość pochwalenia się sukcesem, szczególnie że miasto przygotowuje się właśnie do przyjazdu samego Jana Kiepury. I komisarz poniekąd ulega tej presji, bagatelizując z początku to, co wydaje mu się dla śledztwa nieistotne, zapominając, że nie wolno ufać pozorom.

Zgubna rutyna, protekcjonalny ton

Jedną z największych pomyłek Kaczmarka – a przecież nie jedyną związaną z niewłaściwą oceną ludzi – może okazać się jego podejście do przysłanej z Warszawy podkomisarz Barbary Przysługi, której zadaniem jest utworzenie w Poznaniu policji kobiecej, prężnie działającej już w stolicy pod dowództwem Stanisławy Paleolog. Sympatia jaką obdarza komisarz swoją koleżankę, przysłoni mu to co istotne: że ma do czynienia ze świetną śledczą, mogącą okazać mu istotne wsparcie i podsunąć ważny trop, jeśli tylko przestanie ją traktować protekcjonalnie.

Bo choć Kaczmarek jest postacią z wyglądu jowialną, z charakteru ugodową, choć bywa że i porywczą, a w swej profesji ambitną i dociekliwą, to jest też bohaterem z krwi i kości, któremu zdarza się zabłądzić, pomylić, kierować zgubną rutyną. Szczęśliwie, prędzej czy później, potrafi wyciągnąć właściwe wnioski, czym zresztą różni się zresztą od innych bohaterów powieści, którym wygodniej jest żyć w świecie wykreowanym z ich własnych wyobrażeń i gry pozorów, nieprzenikalnym dla prawdy, nawet jeśli oznaczać by to miało, że kładą na szali czyjeś życie.

Przeczytaj także:

Cwaniaki i arcymistrz

Bojarski nie tworzy swego cyklu chronologicznie, lecz skacze między wydarzeniami i latami – jak na razie od 1918 do 1945. Nie trzyma się też ściśle konwencji retrokryminału, lecz korzysta z takich narzędzi, jakie są w danej chwili najlepsze dla opowiedzenia konkretnej historii. I tak „Cwaniaki” (2018) – historyczna powieść sensacyjna – powstały w stulecie wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Ich kontynuacja – „Na całego” (2020) przenosi nas w czas starcia z bolszewikami – znowu w stulecie zdarzeń.

„Arcymistrz” (2015) rozgrywa się osiem lat później, a Bojarskiego na równi z kryminalną zagadką zdaje się tu interesować zagadka ludzkiej ambicji, stojącej za rywalizacją. Do Poznania przyjechać ma szachowy arcymistrz Aleksandr Alechin, co dla aspiranta Kaczmarka oznacza zmierzenie się z zagadką gróźb wysyłanych pod adresem gościa, ale i zagadką zbrodni. W rozgrywających się trzy lata później „Szmerach” (2019) – korespondujących zresztą pewnymi wątkami z „Ostatnich gryzą psy” – otrzymujemy retrokryminalną opowieść, skupioną wokół porwania profesora Zdzisława Krygowskiego (postać autentyczna, ale sam wątek fikcyjny), kryptologa i matematyka. I to na kilka dni przed planowanym odsłonięciem pomnika Woodrowa Wilsona, w czym udział zapowiedział prezydent Ignacy Mościcki i były szef rządu Ignacy Jan Paderewski.

Kryptonim Posen

„Mora” (2022) to rozgrywająca się w 1934 roku opowieść o nadmiernym ufaniu pozorom, które stać się mogą źródłem nie tylko nieporozumień, ale potrafią wzbudzić nienawiść, a nawet doprowadzić do zbrodni. Cztery lata później spotkamy komisarza Kaczmarka, gdy w „Meczu” (2012) musi zmagać się z jednej strony z ratowaniem własnego małżeństwa, nierozgarniętym podwładnym, a przede wszystkim z aroganckim i głupawym przełożonym z magistratu, który dba tylko o to, by gazety pisały o nim dobrze, więc domaga się natychmiastowego złapania zabójcy pracownika z zakładów Cegielskiego (to ten sam czas, co w „Ostatnich gryzą psy”, więc wiele z tych wątków i postaci powraca).

„Pętla” (2014), rozgrywająca się w 1938 roku, a więc na krótko przed wybuchem wojny, w czasie Polskiej agresji na Czechy i zajęcia Zaolzia, ale i narastającego antysemityzmu jest wstępem do powieści z gatunku political-fiction: „Kryptonim Posen” (2011) i „Rache znaczy zemsta” (2013), w której autentyczne polityczne realia Poznania roku 1944 i 1945 przeplata Bojarski czy to z wizją Polski jako sojusznika Niemiec, czy to – gdy sojusz z zachodnim sąsiadem jednak upadnie – opowieścią o zamachu na Hitlera. Prawdopodobną, choć przecież niemającą miejsca.

Zwyczajnie ludzki komisarz

Retrokryminalna proza Bojarskiego jest ukłonem w stronę historycznej prawdy, ale i w stronę wyobraźni. Jest poddana zasadom konwencji, ale i szuka w niej wszystkiego tego, co wyrasta poza sensację i kryminał, stając się także opowieścią o ludziach niedoskonałych, zagubionych w swoich kompleksach, targanych wątpliwościami, a czasem odurzonych ideologiami i popełniających błędy.

„Ostatnich gryzą psy” – powieść umieszczona niemal w środku cyklu – bierze z tego to, co najlepsze. Znana z podręczników historii rzeczywistość, naznaczona już mrokiem nadciągającej wojny, nienawiścią na tle różnic religijnych, światopoglądowych czy politycznych, tworzy wiarygodne tło dla kryminalnej intrygi, w której na ratunek tym, których życie może być zagrożone, ruszyć będzie musiał komisarz niedoskonały, bo zwyczajnie ludzki, Zbigniew Kaczmarek.

Piotr Bojarski, Ostatnich gryzą psy
Wydawnictwo Miejskie Posnania, Poznań, 1 września 2024
ISBN: 9788377683880

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej