książki

Zgubne pozory | Piotr Bojarski, Mora

Piotr Bojarski daje nam w powieści „Mora” – kolejnym tomie retrokryminałów z komisarzem Kaczmarkiem – opowieść o nadmiernym ufaniu pozorom, które stać się mogą źródłem nie tylko nieporozumień, ale i nienawiści, a nawet zbrodni – pisze Przemysław Poznański.

„Mora” to już dziewiąty tom, w którym pojawia się Zbigniew Kaczmarek, choć zaznaczyć trzeba, że nie wszystkie z nich były kryminałami retro sensu stricto. Serię Bojarskiego należałoby bowiem uznać raczej za udaną próbę stworzenia uniwersum osnutego wokół postaci tego bohatera, który prowadzi nas przez międzywojenny Poznań (i inne miasta), ale robi to różnymi gatunkowo ścieżkami. Znajdziemy tu więc choćby powieści historyczne „Cwaniaki” czy „Na całego”, a poniekąd i „Arcymistrza” (gdzie wątek kryminalny nie jest najistotniejszy, ważniejsze jest przywołanie autentycznego zdarzenia), znajdziemy klasyczne kryminały, ściśle osadzone w realiach epoki, ale i „Kryptonim Posen” czy „Rache znaczy zemsta”, czyli tomy korzystające z chwytu political fiction.

„Mora” należy do tych odsłon serii, w których na pierwszy plan wysuwa się kryminalna zagadka, do tego stopnia osadzona w realiach swoich czasów, że przywołuje tu autor nawet autentyczne postaci, w tym te doskonale znane z kart podręczników historii, ale i te mniej znane, za to niemniej warte przypomnienia. Jest też ta narracja gęstą opowieścią, prowadząca nas tak w głąb tak kryminalnej zagadki, jak i codzienności Poznania i Polski lat 30. XX. wieku, z całym bagażem zaszłości jeszcze z czasów Wielkiej Wojny i niemniejszym bagażem napięć jakie rodziły się w przededniu nowego zbrojnego konfliktu. Bohaterowie powieści Bojarskiego zatem – co bywa w książkach, których akcja rozgrywa się w międzywojniu najcenniejsze, a co tu widać szczególnie – zostają wtłoczeni w ten ciasny czas, ograniczony z jednej strony niewyleczonymi traumami walki m.in. o niepodległość kraju, a obawą o malującą się już w ciemnych barwach przyszłość.

Makabryczna gra?

Punktem wyjścia fabuły, rozgrywającej się w 1934 roku, jest znalezienie zwłok mężczyzny, leżących na schodach jednej z poznańskich kamienic. Na ciele denata nie widać ran, na jego twarzy gości za to grymas zdumienia. Niewątpliwie nie spodziewał się on tak nagłej śmierci. Jakby tego było mało, na miejscu zdarzenia znajduje Kaczmarek tajemniczą broszkę w kształcie węża. Czyżby był to „podpis” zabójcy? A może próba narzucenia śmierci pozornych znaczeń? Kaczmarek musi się wziąć do roboty, tym bardziej że martwy mężczyzna okaże się jego dawnym znajomym. Jak umarł? I jeśli to zabójstwo, to kto może być sprawcą?

Bojarski nie ułatwia swojemu bohaterowi zadania – akurat bowiem ma się odbyć w Poznaniu mecz bokserski między Polską a Niemcami, reprezentantami kraju, który – na mocy deklaracji podpisanej w styczniu – stał się państwem „zaprzyjaźnionym”. Dla komisarza – który rozumie pozorność tego porozumienia – to głównie możliwość powrotu do pewnej sprawy sprzed trzech lat (opisanej w „Cwaniakach”), a w zasadzie szansa na wendettę za wyrządzone wtedy przez Niemców krzywdy. Czas jednak nagli, bo przecież pięściarze zza zachodniej granicy przyjechali zaledwie na kilka dni.  Tymczasem w jurysdykcji policjanta pojawia się kolejny trup. I znowu wężowa broszka. I znowu jest to ktoś, kogo komisarz znał. Przypadek? Pozory – jedne z wielu, jakim ulegają tu bohaterowie? A może zabójca toczy właśnie z komisarzem makabryczną grę?

Przeczytaj także:

Na szczęście w swojej walce z poznańską przestępczością Kaczmarek nie jest sam. Poza sprawdzonymi już policjantami, do pomocy dostaje też… policjantkę z Warszawy, wychowankę słynnej komisarz Stanisławy Paleolog, postaci autentycznej, która w owym czasie kierowała referatem ds. ofi­ce­rów i sze­re­go­wych Policji Kobiecej w Centrali Służby Śledczej Komendy Głównej Policji Państwowej. Przydzielona Kaczmarkowi aspirantka Przysługa szybko okazuje się być osobą sprytną i pomysłową, choć powołanie do życia tej postaci pozwala Bojarskiemu też m.in. na znalezienia skazy na charakterze idealnego, zdawałoby się, Karczmarka. Nawet on bowiem nie jest wolny (przynajmniej do czasu) od myślenia stereotypami, od nadmiernego ufania pozorom, co tu się przejawia brakiem zaufania do umiejętności poradzenia sobie w pracy policyjnej przez kobietę.

Świat mężczyzn, świat kobiet, świat pozorów

Bojarski bierze te wszystkie elementy, by zaprosić nas właśnie do przeczytania opowieści o pozorach – o tym, jak łatwo im ulegamy, kierując się choćby stereotypami, mającymi tu często podłoże w tradycjonalistycznym rozumieniu ról kobiety i mężczyzny. Ale także w nacjonalizmie i antysemityzmie, co widzimy choćby w scenach bezpardonowej nagonki, jaka towarzyszy udziałowi w pięściarskim meczu Polaka o żydowskich korzeniach. Takie kierowanie się pozorami – mówi nam autor – bywa zgubne, bo prowadzić może do nieobdarzenia zaufaniem kogoś, kto na nie zasługuje, ale i do zaufania komuś, kto może mieć wobec nas niecne zamiary. Prowadzi do odrzucenia pomocy i zlekceważenia zagrożenia.

Takie budowanie powieści, w tym stworzenie postaci aspirantki Przysługi, pozwala też autorowi na oparcie fabuły na pozornych przeciwieństwach – oto mamy przecież „świat mężczyzn”, świat pięściarskiego pojedynku i próby odegrania się za dawne krzywdy, reprezentowany wciąż także przez Kaczmarka. Mamy też (nazwijmy go tak umownie) „świat kobiet”, uosabiany przez policjantkę, ale też  Lonię, żonę komisarza, która zresztą dostaje tu do zagrania trochę większą „rolę”. Do tej fabularnej strefy zaliczyć trzeba też niejakiego Sama Sandiego – czarnoskórego weterana wojny polsko-bolszewickiej, postać autentyczną, zajmującą się w powieści pracą w charakterze restauracyjnego wykidajły oraz… wróżbity, wielce cenionego zresztą przez liczne grono klientek, a którego wkład w rozwiązanie kryminalnej zagadki okaże się niebagatelny. I doprowadzi do obalenia kolejnych pozorów.

„Mora” – chronologicznie umieszczona między „Szmerami” (rozgrywającymi się w 1931 roku) a „Meczem” (1938) – nie tylko dobudowuje kolejny fragment do biografii komisarza Kaczmarka, przede wszystkim bowiem staje się opowieścią o uczeniu się tego, by nie ulegać stereotypom, ignorować sztuczne podziały i odrzucać pozory.

Piotr Bojarski, Mora
Znak Horyzont, Kraków10 sierpnia 2022
ISBN: 9788324087426

___________________

In the novel „Mora”, Piotr Bojarski gives us a story about over-trusting appearances, which can become a source of not only misunderstandings, but also hatred and even crime, writes Przemysław Poznański.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: