THRILLER O ZAMACHU, KTÓRY MÓGŁ SIĘ UDAĆ. Piotr Bojarski, Rache znaczy zemsta

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

rach_znaczyPamiętacie intrygę z „Bękartów wojny”, prowadzącą do zamachu na Hitlera w pewnym francuskim kinie? Zamachu udanego, tyle że nigdy nie miał miejsca? Przypomniałem sobie ten film, czytając „Rache znaczy zemsta” – kolejny tom serii zapoczątkowanej przez „Kryptonim Posen”. Zachwyciłem się „Kryptonimem…”. To rzetelnie skonstruowany kryminał, z zagadką, policjantem tuż przed emeryturą i elementami thrillera, a przede wszystkim pomysłem, by tłem fabuły była rzeczywistość political fiction – rok 1944, ale z Polską jako sojusznikiem hitlerowskich Niemiec.

Ta książka zaskakiwała pomysłami, ale do „Rache…” siadałem jednak z obawą. Bo czym jeszcze autor może zaskoczyć? Równoległa rzeczywistość już nie zwali z nóg, kolejna zagadka kryminalna to też może być za mało. Bojarski chyba to rozumiał – „Rache…” zaskakuje tym, że… nie jest kryminałem.

Po pierwsze – co wynika jasno z zakończenia „Kryptonimu…”- sojusz Polski i Niemiec się rozpadł. Powieść rozpoczyna się więc od sceny łapanki przez Pałacem Saskim, by za chwilę przenieść nas w Alpy, skąd wyrusza pociąg ze specjalnym pasażerem, a następnie na dworzec kolejowy w Poznaniu. A w zasadzie w Posen, bo w ciągu roku (fabuła rozpoczyna się w skąd inąd symbolicznym dniu 8 maja 1945 r.) miasto zostało niemal kompletnie zniemczone. To tu przyjeżdża starszy mężczyzna z długą brodą – łącznik rodzącego się, dość słabego podziemia. Osią fabuły jest bowiem przygotowanie przez Polaków zamachu na Heinricha Himmlera, który ma odwiedzić stolicę Kraju Warty.

Gdy okazuje się, że Himmler może nie być jedynym ważnym gościem, podziemie musi jeszcze bardziej zewrzeć szyki. Tymczasem okazuje się, że mają kreta…

Gdy okazuje się, że Himmler może nie być jedynym ważnym gościem, podziemie musi jeszcze bardziej zewrzeć szyki. Tymczasem okazuje się, że mają kreta… Emerytowany komisarz Kaczmarek – główny bohater serii (tu, w wyniku wydarzeń z „Kryptonimu…” jeden z najbardziej poszukiwanych przez Gestapo Polaków) wkracza do akcji.

„Rache…” nie jest kryminałem, bo choć komisarz Kaczmarek prowadzi tu śledztwo, to nie jest ono specjalnie skomplikowane, nienadzwyczajnie niebezpieczne i z nie bardzo zaskakującym efektem. „Rache…” to jednak świetny thriller political fiction, w którym nie brakuje i wątku miłosnego, i gorzkiej prawdy historycznej, i przepychanek służb. A tytułowa „zemsta” rozgrywa się tu na kilku poziomach – patriotycznym i osobistym.

I jeszcze jedno: Posen z kart „Rache…” to miasto nigdy nieistniejące, ale wzorowane na Poznaniu pod hitlerowską okupacją, z autentycznymi niemieckimi nazwami ulic i atmosferą miasta w czasie wojny. Atmosferą przygnębiającą, bo wszyscy bohaterowie doskonale zdają sobie sprawę, że nawet powodzenie planowanego zamachu nic nie zmieni w Europie, całkowicie zdominowanej przez III Rzeszę. No chyba, że kolejny tom serii znów przyniesie zaskoczenie.

Piotr Bojarski

Rache znaczy zemsta

Media Rodzina, 2013