wywiad

Przemysław Piotrowski: Każda kolejna książka musi być co najmniej równie dobra jak poprzednia | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Ludzi literatury pytamy o to, jak im upłynęło ostatnie dziesięć lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Przemysław Piotrowski.

Przemysław Piotrowski, fot. arch. autora

– Dziś czuję się na rynku pewnie, a sprzedaż moich książek regularnie przekracza grubo sto tysięcy egzemplarzy rocznie. Nie spoczywam jednak na laurach, bo wiem jak to trudna branża. Wychodzę z prostego założenia, że każda kolejna książka musi być co najmniej równie dobra jak poprzednia – mówi Przemysław Piotrowski, pisarz, były dziennikarz sportowy i śledczy. Zadebiutował thrillerem historycznym „Kod Himmlera” w 2015 roku, potem opublikował powieści „Droga do piekła”, „Radykalni – Terror”, „Radykalni. Rebelia”. W 2020 roku sprzedaż jego powieści z cyklu z Igorem Brudnym przekroczyła 100 tys. egzemplarzy. W skład tego cyklu wchodzą: „Piętno”, „Sfora”, „Cherub”, „Zaraza”, „Bagno”, „Smolarz”, „Anubis”. Jest też autorem bestsellerowego cyklu „Prawo matki” i „Nic do stracenia” oraz „Ostatni taniec” (premiera 11 listopada), a także thrillerów „Krew z krwi” i „Matnia” oraz książki true crime „La Bestia”. Pierwszą recenzję jego książki zamieściliśmy 25 marca 2020 roku, pierwszy wywiad (wideo) 19 maja 2021 roku.

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?

Przemysław Piotrowski: Zależy dla kogo. Dla moich dzieci to więcej niż życie, a dla mnie zaledwie jego wycinek. Tak się składa, że i ja niedługo będę świętował dziesięciolecie swojej przygody z pisaniem, więc można powiedzieć, że zaczynaliśmy w podobnym czasie.

Debiutowałeś w 2015 roku, dziś jesteś bestsellerowym autorem kilkunastu powieści. Z czym kojarzy ci się ten czas od debiutu? Dostrzegasz jakieś istotne kamienie milowe w swojej twórczości?

– Debiut to zawsze ogromne przeżycie, które dodatkowo łączy się w konkretnymi oczekiwaniami. Pamiętam tamten czas jak dziś, choć przecież wiem, że po całkiem niezłym starcie przyszło zderzenie z pociągiem. Brutalna rzeczywistość rynku wydawniczego niemal wgniotła mnie w ziemię. Tak naprawdę pierwsze pięć lat było istną drogą przez mękę, ale nie poddawałem się. Wszystko zmieniło się w 2020 roku po wydaniu „Piętna”, „Sfory” i „Cheruba”. To właśnie seria z Igorem Brudnym otworzyła mi drzwi do kariery. Dziś czuję się na rynku pewnie, a sprzedaż moich książek regularnie przekracza grubo sto tysięcy egzemplarzy rocznie. Nie spoczywam jednak na laurach, bo wiem jak to trudna branża. Wychodzę z prostego założenia, że każda kolejna książka musi być co najmniej równie dobra jak poprzednia. Dlatego robię wszystko, aby się rozwijać i pisać jeszcze lepsze historie. Spadek formy w moim przypadku nie wchodzi w grę. Po prostu do tego nie dopuszczę.

Czy gdybyś mógł cofnąć czas, zmieniłbyś coś w swoim pisarskich decyzjach (inne gatunki, tematy)?

– Niczego bym nie zmieniał, bo wtedy nie byłbym tą samą osobą, którą jestem. Wychodzę z założenia, że to błędy i porażki najbardziej kształtują człowieka. Uczą wyciągać wnioski i pozwalają stawać się mądrzejszym. Moja droga do sukcesu była kręta i wyboista. I mam tu na myśli życie, a nie ostatnie lata na rynku wydawniczym. Kilka razy musiałem upaść i mocno się poobijać, ale za każdym razem wstawałem, otrzepywałem się i ruszałem do przodu z jeszcze większym animuszem. Gdy po takich perturbacjach w końcu osiągnie się swoje cele, to taki sukces smakuje dużo lepiej.

Wychodzę z założenia, że to błędy i porażki najbardziej kształtują człowieka. Uczą wyciągać wnioski i pozwalają stawać się mądrzejszym. Moja droga do sukcesu była kręta i wyboista. I mam tu na myśli życie, a nie ostatnie lata na rynku wydawniczym. Kilka razy musiałem upaść i mocno się poobijać, ale za każdym razem wstawałem, otrzepywałem się i ruszałem do przodu z jeszcze większym animuszem.

Jak zacząłeś pisać? I dlaczego?

– Od najmłodszych lat wiedziałem, że mam talent. Nie wnikając w szczegóły, byłem świadomy, że to właśnie pisanie jest tym, co potrafię robić w życiu najlepiej. Podświadomie dążyłem więc do tego nieustannie, oczywiście zarabiając na życie w różny sposób, choćby na platformach wiertniczych na Morzu Północnym. Przełom nastąpił w czasie pandemii, gdy okazało się, że musieliśmy wrócić do domów. Wtedy pojawiło się więcej czasu, a że miałem solidne zabezpieczenie finansowe, to z tego powodu specjalnie nie rozpaczałem. Akurat wyszło „Piętno”, które zostało świetnie przyjęte. Kończyłem „Sforę”. Pomyślałem sobie, że to jest właśnie ten moment. Teraz albo nigdy.

Dokończ: Gdybym jednak nie został pisarzem, to byłbym…

– …trochę mniej szczęśliwym człowiekiem.

Obejrzyj także:

Uważasz swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

– Zawsze stawiam sobie ambitne cele, więc o jakimkolwiek spełnieniu nie ma mowy. Mnie zawsze interesowało tylko i wyłącznie zwycięstwo. Przekładając ten tok myślenia na branżę wydawniczą, zawsze celuję w bycie numerem jeden. I to nie tylko w Polsce, ale na świecie. Zdaję sobie sprawę, że to ekstremalnie trudne zadanie, ale liczy się droga. Stawianie sobie kolejnych celów. Pokonywanie kolejnych schodków na szczyt. Porażki oczywiście trzeba wkalkulować, bo ich się nie uniknie, ale przecież jeszcze dziesięć lat temu, gdy mówiłem, że zostanę pisarzem i będę mógł się z tego utrzymać, wszyscy się ze mnie śmiali. A jednak na przekór wszystkim ruszyłem tą drogą. Dziś jestem gdzie jestem. Udowodniłem, że można. Trzeba tylko chcieć, mieć wiarę i nigdy, przenigdy się nie poddawać. Zawsze powtarzam, że świat napędzają ludzie, którzy słysząc, że coś jest niemożliwe, biorą się do roboty i udowadniają, że to bzdura. Też taki jestem. Nie znoszę malkontenctwa i powtarzania, że się nie da. Dlatego skoro jest szansa, choćby minimalna, będę próbował.

Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– Od swojej tego, żeby dana książka była możliwie najlepsza na chwilę, w której powstaje. I nie jest ważne o czym jest ta historia. Ona ma być po prostu dobra, nie wróć, znakomita, rewelacyjna i porywająca, napisana uczciwie względem Czytelnika. Bez błędów logicznych, pourywanych wątków, bezsensownego lania wody i bzdur niepopartych solidnym researchem. Od literatury tworzonej przez innych oczekuję, żeby w najgorszym przypadku była tak dobra jak moja, a najlepiej dużo lepsza. Abym miał się czym inspirować, od kogo się uczyć, abym miał okazję obcować z pięknym językiem, aby pisarze i pisarki tworzyli wspaniałe historie, a nie pospiesznie wyplute bzdury, które wydają co miesiąc i jeszcze się tym szczycą. Tego właśnie oczekuję od innych, którzy tworzą literaturę.

Zawsze stawiam sobie ambitne cele, więc o jakimkolwiek spełnieniu nie ma mowy. Mnie zawsze interesowało tylko i wyłącznie zwycięstwo. Przekładając ten tok myślenia na branżę wydawniczą, zawsze celuję w bycie numerem jeden. I to nie tylko w Polsce, ale na świecie. Zdaję sobie sprawę, że to ekstremalnie trudne zadanie, ale liczy się droga. Stawianie sobie kolejnych celów. Pokonywanie kolejnych schodków na szczyt. Porażki oczywiście trzeba wkalkulować, bo ich się nie uniknie, ale przecież jeszcze dziesięć lat temu, gdy mówiłem, że zostanę pisarzem i będę mógł się z tego utrzymać, wszyscy się ze mnie śmiali. A jednak na przekór wszystkim ruszyłem tą drogą.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) cię ukształtowały – jako człowieka, jako pisarza? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Masz ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– Wychowałem się w latach dziewięćdziesiątych, więc nie miałem innego wyjścia i jako nastolatek zaczytywałem się w Mastertonie, Kingu, czy Koontzie. Dziś wiele z tych horrorów wydaje mi się naiwna i infantylna, ale nie ma to większego znaczenia, bo wtedy połknąłem bakcyla. Od tamtego czasu przeczytałem pewnie z tysiąc książek. Mój gust ewoluował. Dziś zaczytuję się w Twardochu, Siembiedzie, Simmonsie czy McCarthym. To prawdziwi mistrzowie pióra.

Kiedy nie piszę, to…

– Zajmuję się dziećmi, uprawiam sport, podróżuję, czasem po prostu leżę i patrzę w sufit. Robię też wiele innych rzeczy, bo w moim życiu musi być balans. Praca to nie wszystko.

Nad czym teraz pracujesz? – Nad czymś wyjątkowym. Niestety, nie mogę zdradzić nic więcej. Premiera planowana jest na wiosnę i żywię głęboką nadzieję, że książka narobi na rynku sporo zamieszania.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej