wywiad

Adam Kwaśny: Niech moje książki będą wolne i biegną do ludzi | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęła ostatnie 10 lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Adam Kwaśny.

Adam Kwaśny, fot. archiwum autora

– Od swoich książek niczego nie oczekuję, niech sobie będą wolne i biegną do ludzi – mówi Adam Kwaśny, podróżnik, pisarz, scenarzysta. Od 20 lat wędruje po Kubie. Szef Towarzystwa Przyjaciół Kuby – La Compañia Cubana. Autor książek „Potrawy”, „Trzy damaty średniowieczne”, „Wszystkie zajęcia Yoirysa Mauela. Opowieści kubańskie” i „Piękny mamy dzień w Hawanie”. Pierwszą recenzję jego książki zamieściliśmy 22 marca 2018 roku.

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?

Adam Kwaśny: Wystarczająco, żeby odkryć nową pasję: rysowanie… zbyt mało, żeby zgłupieć do szczętu (śmiech).

Zawsze pisałem. Już w podstawówce na zamówienie kolegów układałem listy miłosne dla dziewczyn, za co potem ponosiłem przeróżne konsekwencje… Wychowałem się wśród książek, na które w domu nigdy nie brakowało pieniędzy, choć czasy były trudne. Raczkowałem w bibliotece ojca, w której wolne miejsce zajmowały jedynie okno i drzwi.

Debiutował pan jako pisarz w 2000 roku. Z czym kojarzą się panu te ponad dwie dekady? Dostrzega pan jakieś istotne kamienie milowe w swoim życiu, w swojej twórczości?

– Właściwie, to debiutowałem w 1991 roku pierwszym wydaniem „Potraw”, czyli małą historią o diecie, która miała ocalić ludzkość, o odwiecznej walce postu z karnawałem, smaku z jałowością, grubasów z ideowcami pragnącymi głodem zbawić świat (śmiech). Potem pisałem jeszcze sztuki teatralne, które wystawiałem w Teatrze Bückleina – był w Krakowie taki teatr i wciąż jeszcze spotykam ludzi, którzy noszą go w pamięci. Potem zabrałem się za scenariusze telewizyjne (napisałem ich ponad 500), były męczące, ale uczyły dyscypliny. No i wreszcie po odkryciu Kuby, pojawiły się kolejne książki czyli „Wszystkie zajęcia Yoirysa Manuela” i „Piękny mamy dzień w Hawanie” … Co do kamieni milowych, to pierwszym był właśnie teatr, a drugim pokolumbijskie odkrycie Kuby (śmiech). W ten sposób zostałem kubańskim pisarzem na obczyźnie (śmiech).

Czy gdyby mógł pan cofnąć czas, zmieniłby pan coś w swoich pisarskich decyzjach?

– Już nigdy więcej nie chciałbym zaczynać od początku, uczyć się pisania… Niczego nie cofam, nawet w snach.

Jak zaczął pan pisać? I dlaczego?

Zawsze pisałem. Już w podstawówce na zamówienie kolegów układałem listy miłosne dla dziewczyn, za co potem ponosiłem przeróżne konsekwencje… Wychowałem się wśród książek, na które w domu nigdy nie brakowało pieniędzy, choć czasy były trudne. Raczkowałem w bibliotece ojca, w której wolne miejsce zajmowały jedynie okno i drzwi. No i noszę imię Adam, bo kiedy się urodziłem, tato pisał doktorat o Mickiewiczu. Naprawdę nie miałem innego wyjścia.

Przecztaj także:

Proszę dokończyć: Gdybym jednak nie został pisarzem, to byłbym…

– Malarzem, archeologiem, stolarzem, pen doctorem (naprawiającym pióra wieczne), brat moje babci był kierownikiem karuzeli, to też byłoby fajne, albo mógłbym być sprzedawcą małych, niepotrzebnych przedmiotów (śmiech).

Uważa pan swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

Napisałem dokładnie takie książki, jakich pojawienie się przeczuwałem już w podstawówce (śmiech).

Czego oczekuje pan od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– Świetnie, kiedy literatura zachwyca melodią, frazą, obrazem… No i jestem fanem ludzkich losów. Nie znoszę za to bieżączki i tzw. ważnych tematów, męczą mnie książki o dojrzewaniu… Ważniejsze jest dla mnie: jak, a nie o czym… A od swoich książek niczego nie oczekuję, niech sobie będą wolne i biegną do ludzi.

Świetnie, kiedy literatura zachwyca melodią, frazą, obrazem… No i jestem fanem ludzkich losów. Nie znoszę za to bieżączki i tzw. ważnych tematów, męczą mnie książki o dojrzewaniu… Ważniejsze jest dla mnie: jak, a nie o czym

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) pana ukształtowały – jako człowieka, jako pisarza? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Ma pan ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– Moi mistrzowie: Emil Zola,Anatol France, Guy de Maupassant, Diderot, Vonnegut, Marquez, Marek Aureliusz, Kapuściński, Hildegarda z Bingen, średniowieczni trubadurzy, Jan Potocki, O’Hara, Cortázar, Reymont, Calvino, Chandler, Mickiewicz oczywiście…  Bardzo ważna książka to „Montaillou wioska heretyków” Emmanuela de Roy Ladurie – tak ona bez wątpienia zmieniła moje życie (śmiech). Co do ulubionych bohaterów, to Gilgamesz i Kilgore Trout z powieści Vonneguta.

Kiedy nie piszę, to…

– Rysuję, podróżuję lub oddaję się błogiej bezmyślności…

Nad czym pan teraz pracuje?

– „Hotel El Mundo”. Książka, w której opowieść zdominują moje rysunki, a ukaże się już w październiku tego roku.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej