W Holandii i Wielkiej Brytanii ukazało się tłumaczenie powieści „Tefil” Rafała Wojasińskiego, w przekładzie Charlesa S. Kraszewskiego.

Powieść – w Polsce opublikowana przez wydawnictwo Nisza – ukazała się po angielsku nakładem holendersko-brytyjskiej oficyny Glagoslav Publications. T0 – jak pisaliśmy w recenzji – podróż przez „pomiędzy”, w ten moment naszego życia, gdzie nie ma już miejsca na rzeczy nowe, gdzie wszystko jest z drugiej ręki i gdzie odpadający od marynarki kolejny guzik staje się widomym zwiastunem nieuchronnej entropii. Zaczyna Wojasiński swoją powieść cytatem z „Boskiej komedii” Dantego, a dokładnie z „Czyśćca”. „Pójdź za mną, a niech ludzie mówią” – woła Dante i dokładnie tak samo woła (czy raczej nakłania swoim nieprzerwanym monologiem) tytułowy Tefil. Starzec, kloszard, lump. Postać zbudowana z archetypów, a przecież na wskroś oryginalna.
Jego słuchaczem i rozmówcą jest pan Rozmaryn. Towarzyszący mu młody mężczyznę, który do nas nie odezwie się ani słowem, choć przecież rozmawia z Tefilem. Rzecz w tym, że diatryby kloszarda skutecznie zagłuszą słowa towarzysza jego podróży i cokolwiek tamten stwierdzi, my usłyszymy tylko jako echo słyszalne w odpowiedzi starca. Bo narracja powieści – choć przecież trzecioosobowa – to poddana jest wszak niemal bez reszty monologowi starszego mężczyzny: przewodnika, mentora, kogoś, kto przeżył już na tyle dużo, by przemawiać do nas (lub do Rozmaryna) nie tyle ex cathedra, ile z dobrotliwą świadomością nieuchronności przemijania.
Wydanie przekładu wsparł Instytut Książki w ramach Programu Translatorskiego ©POLAND.
Przeczytaj także:

