artykuł

Hankus, Hendel, Rak o opisach przyrody w literaturze | „Pozwalają zanurzyć się w świecie powieści”

Dobry opis przyrody pozwala zanurzyć się w świecie książki, pokazać bohaterów, napędzać akcję – przekonywali Justyna Hankus, Paulina Hendel i Radek Rak podczas Pyrkonu. Nasza relacja ze spotkania.  

Paulina Hendel, Radek Rak i Justyna Hankus podczas spotkania na Pyrkonie, fot. Przemysław Poznański/zupelnieinnaopowiesc.com

Opisy przyrody kojarzą nam się z długimi, a przez to owianymi często złą sławą akapitami z „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. A przecież dobry opis przyrody, opis świata przedstawionego jest tak naprawdę nie tylko ważnym, ale wręcz niezbędnym elementem powieści. Rzecz w tym, by służył fabule. Jak zaznaczał Radek Rak, autor m.in. powieści „Baśń o wężowym sercu”, „Agla. Alef”, „Agla. Aurora”, każdy opis jest częścią immersji, sprawia, że czytelnik daje się pochłonąć światu powieści.

„Odbijam się od tekstów, które są złożone z samych dialogów albo opisów bardzo zdawkowych, które mi niczego nie mówią. Jeżeli czytam, zwłaszcza literaturę fantastyczną, to chcę być w jej świecie. Chcę, żeby autor opisał mi coś, co jest nieznane, albo coś, co dobrze znam, ale zrobił to w zupełnie inny sposób” – mówił pisarz. Ale jednocześnie zaznaczał, że najgorszym, co autor może zrobić, jest pokazywanie czytelnikowi każdej mysiej dziury w wykreowanym przez siebie świecie”. „Pokazuje się tylko to, o czym wiedzą bohaterowie. I to konkretni: młoda osoba wie przecież o świecie, w którym żyje mniej niż naukowiec” – mówił Radek Rak. Jego zdaniem dobrymi przykładami są „Diuna” Franka Herberta, gdzie zostajemy wrzuceni w fabułę i nie wiemy, o co chodzi, albo „Inne pieśni” Jacka Dukaja”.

W okolicznościach przyrody

„Opisy przyrody są ważne, bo bez nich świat powieści jest kartonowy: biały, płaski” – przekonywała Paulina Hendel, autorka „REM-X”, „Cmentarza osobliwości” czy cyklu „Zapomniana księga”. Opowiadała, że w ona sama w procesie pisania często pomija z początku opisy i dopiero, gdy osiądzie lepiej w fabule, zaczyna wypełniać go roślinnością, zwierzętami, architekturą. „Wtedy cofam się do pierwszych rozdziałów i dodaję elementy, które dopełniają świat książki, dzięki czemu nabiera on trójwymiarowości, zaczyna bombardować zmysły czytelnika” – tłumaczyła.

„Nie mają sensu opisy przyrody, których celem jest opowiedzenie, że było bardzo ładnie lub bardzo brzydko” – mówiła Justyna Hankus. Jak podkreślała, jej powieść „Dwie i pół duszy” bazuje na opisach, ale dlatego, że to one budują nastrój, popychają do przodu fabułę. „Opisy muszą do czegoś nawiązywać i w moich książkach jest właśnie tak, że jeśli piszę o przyrodzie, jeśli opisuję poszczególne jej elementy, to po to, żeby potem umieścić w tych właśnie okolicznościach przyrody właściwe wydarzenie” – zaznaczała. I dodawała: „Jeśli w mojej powieści z wody wynurza się Wodnik, który wchodzi w interakcję z jednym z głównych bohaterów, to muszę najpierw opisać niezwykłe jezioro, z którego ów Wodnik wyjdzie”.

Paulina Hendel, Radek Rak i Justyna Hankus podczas spotkania na Pyrkonie, fot. Przemysław Poznański/zupelnieinnaopowiesc.com

„Solaris”, Schulz i hobbity

Nietrudno znaleźć w literaturze takie opisy przyrody, które są nieodłącznym elementem fabuły. „Fajny opis przyrody pamiętam z „Solaris” Lema” – mówił Radek Rak. „To był opis przeróżnych struktur, które wytwarzał pokrywający planetę ocean. Opis był tak wspaniały, tak bardzo klimatyczny, że szalenie mi się to podobało, mimo że ciągnął się przez niemal cały rozdział. Ale miał głęboki sens i był próbą wyjaśnienia tego, czym Solaris może być. Próbą skazaną na niepowodzenia, bo to kontakt z planetą był czymś, czego ludzki umysł i tak nie ogarniał. A przy okazji dowiedziałem się podczas lektury, że istnieje coś takiego jak geometria Łobaczewskiego” – zaznaczał Radek Rak.

Pisarz wymieniał też opowiadania Brunona Schulza. „Ta proza tak bombarduje zmysły opisami dźwięków, zapachów, że czuje się sień, do której wchodzimy, albo piwnicę czy dom, czujemy, jak zmienia się powietrze, atmosfera” – opowiadał pisarz. Podkreślał też, że nigdy nie przeszkadzały mu długie opisy we „Władcy Pierścieni” Tolkiena. „Byłem szczęśliwy podczas lektury, gdy dowiadywałem się co jadły hobbity, czy się wyspały, gdzie ich gniotło, czy było o zimno, czy padał deszcz i jak smakuje potrawka z królika. To cześć historii” – mówił Radek Rak.

Balrog i szczupaki

We „Władcy Pierścieni” mamy też świetny przykład budowania atmosfery poprzez opis. „Widzimy to w podróży przez Morię, gdzie przez dziesiątki stron budowana jest opisami atmosfera zagrożenia, co okazuje się dużo straszniejsze, niż gdyby pojawiający się w końcu Balrog wyskoczył na drużynę pierścienia od razu” – przekonywał Rak. Dla Justyny Hankus najlepszym przykładem doskonale zastosowanych w powieści opisów przyrody jest „Polowanie na małego szczupaka” Juhaniego Karili. „To moja ulubiona książka, w  której opisy przyrody w zasadzie opowiadają całą fabułę, i gdyby nie opisy przyrody, to nie było książki. Z opisów przyrody biorą się wydarzenia, i to one napędzają fabułę” – mówiła autorka „Dwóch i pół duszy”.

Zgadzał się z nią Radek Rak: „Ta powieść rozgrywa się  w Laponii, pełnej błota, komarów, w małej wiosce, w dzień polarny. Przyjeżdża tam dziewczyna, która musi złowić szczupaka, co roku tego samego. To, jak opisane są te szczupaki, i ryby w ogóle, jest rzeczą absolutnie wspaniałą” – mówił pisarz. W poszukiwaniu przykładów opisów ważnych dla fabuły przywoływał „Na srebrnym globie” Jerzego Żuławskiego, gdzie bohaterowie muszą choćby ominąć krater. „Opis krateru, opis Księżyca pozwala pokazać jak bohaterowie radzą sobie w sytuacji kryzysowej, pozwala pokazać ich z innej strony” – tłumaczył Rak.

Paulina Hendel, Radek Rak i Justyna Hankus podczas spotkania na Pyrkonie, fot. Przemysław Poznański/zupelnieinnaopowiesc.com

Wierni wewnętrznej logice

W opisach przyrody unikać trzeba jednak banałów. „Zamiast pisać, że padał deszcz, można napisać, że powietrze było przesycone wilgocią, a wokół pachniało jak długo niewietrzona sypialnia – to oddaje atmosferę” – tłumaczył autor „Agli”. W opisie przedstawionego świata nie trzeba za to – zdaniem pisarzy – być wiernym znanym nam zasadom fizyki. „Przyroda często u mnie wymyka się kontroli i robi różne dziwne rzeczy. Takie, które są mi potrzebne, żeby opowiedzieć losy bohaterów” –przekonywała Justyna Hankus. Paulina Hendel dodawała jednak, że o ile swoich książkach pozwala sobie przełamać zasady rządzące naszym światem, to bardzo ważne jest dla niej, żeby odbywało się to konsekwentnie.

„Każda powieść fantastyczna ma w sobie głębokie pękniecie – im bardziej jej świat robi fantastyczny, tym bardziej jest niemożliwy, ale tak długo, jak opowieść daje nam coś innego, to kompletnie nie zwracamy na to uwagi” – mówił Radek Rak. „Weźcie świat Harry’ego Pottera – tam nic nie ma prawa działać. Ani na poziomie fizycznym, ani politycznym, ani jakimkolwiek innym” – dodawał. Nie dotyczy to tylko książek fantasy. Także w hard SF. Autor „Baśni o wężowym sercu” powoływał się na „Fantastykę i futurologię” Stanisława Lema: „Według niego zasadniczo większa część tego, co SF opisuje, jest logicznie sprzeczna i tylko wrodzony szacunek dla warstwy naukowej powoduje w nas wrażenie, że jest to wewnętrznie spójne”.

Justyna Hankus Paulina Hendel Radek Rak [panel]
Opisy przyrody – nudy na pudy, czy ważny element światotwórstwa?
Pyrkon, Poznań, 15 czerwca 2024

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej