książki

Co się zdarzyło pod trzystaczterdziestką | Sigrid Nunez, Sempre Susan

Niczego nie ujmując tytułowi tej książki, można by ją też nazwać „W cieniu Susan”. W cieniu zachcianek, frustracji, fobii, choć przede wszystkim talentu wybitnej eseistki i chyba nie do końca spełnionej prozaiczki – o „Sempre Susan” Sigrid Nunez pisze Przemysław Poznański.

Choć poznajemy tu wiele faktów z życia Susan Sontag, choć czytamy o jej licznych związkach – głównie z kobietami, a nawet o śmierci, to książka Nunez nie jest klasyczną biografią, nie jest nawet szkicem do takiej biografii, a prędzej przefiltrowaną przez osobiste emocje autorki relacją z kilku lat znajomości z jedną z najbardziej znanych literackich ikon Nowego Jorku. Relacją próbującą pokazać Sontag bardziej jako człowieka, jako mającą swoje namiętności i ambicje kobietę, niż artystkę, a tym samym bardziej wszystkie te chwile między pisaniem przez nią dzieł niż same dzieła. 

Relacja Nunez ma oczywiście tę przewagę nad każdą inną próbą uchwycenia Sontag jako osoby, że późniejsza autorka nagrodzonego National Book Award „Przyjaciela”, nie tylko dobrze znała eseistkę, a przy tym również laureatkę National Book Award za „In America”, ale nawet z nią mieszkała w tym samym nowojorskim apartamencie przy Riverside Drive 340 – wielokrotnie wspominanej tu „trzystaczterdziestce”. Była bowiem dziewczyną syna Sontag, Davida Rieffa.

Ale poznały się przypadkiem, w roku 1976, gdy zaledwie 25-letnia asystentka redaktora w „The New York Review of Books”, została polecona jako maszynistka, której zadaniem będzie przelewanie na papier słów dyktowanych przez słynną Susan Sontag. Tak zagościła w życiu jednej z najsławniejszych postaci literackiego panteonu Stanów Zjednoczonych, z jednej strony wnikliwej słuchaczki ludzkich historii (nawet jeśli nie uważała rozmówców za równych sobie), świetnej przewodniczki po kulturalnych wydarzeniach miasta, feministki, często jednak krytycznie patrzącej na inne feministki, osoby wspierającej w latach 80. „Solidarność” i nazywającej komunizm „odmianą faszyzmu”, z drugiej – nadopiekuńczej matki, a wręcz jednocześnie „masochistki i sadystki”, jak nazwie ją w pewnym momencie Nunez.

Bo Sontag ma tu wiele twarzy, które jednak składają się na spójny obraz osoby, rzucającej wyraźny cień na wszystkich i wszystko wokół, osoby wywierającej niezatarte wrażenie. Osoby odciskającej wyraźny ślad w każdym miejscu, w którym się pojawiła i na każdym, kogo dane jej było na swej drodze spotkać. Lubiła bowiem przeciwstawiać się utartym zwyczajom, jak choćby wtedy, gdy na przyjęciu u Strausów przy Upper East Side złamała uzus, zgodnie z którym po kolacji kobiety pozostawały we własnym gronie, podobnie jak mężczyźni, którzy udawali się do gabinetu na papierosa i pogaduszki. Wystarczyło, że ten jeden raz została w męskim gronie, a okazało się, że do tej tradycji nie ma już powrotu.

Przeczytaj także:

 W życiu rodzinnym cień jaki rzucała, oznaczał jednak dla syna konieczność podporządkowywania się jej woli, jak choćby wtedy, gdy wymogła na nim i Sigrid Nunez wspólne zamieszkanie przy Riverside Drive 340, by mogła uchronić się przed widmem samotności. To pokazuje też, jak bardzo bywała nieprzejednana – i to w wielu kwestiach, nie tylko tych dotyczących życia prywatnego. Nie umiała iść na kompromisy nawet w sprawach, które mogą dziwić: „za upokarzające uważała (…) wypożyczanie książki z biblioteki, skoro można kupić własny egzemplarz”. Uważała też, że korzystanie z transportu publicznego zamiast taksówki „było również głęboko upokarzające”. A jeśli już zdarzyło jej się złamać którąś z zasad, uznawała to za porażkę, jak choćby wówczas, gdy przyjęła etat na uniwersytecie, wiążący się z obowiązkiem prowadzenia wykładów dla studentów. Pogardzała bowiem osobami, które nie robiły tego, czego naprawdę pragnęły.

Rzucała zresztą też cień na samą siebie, gdy oddawała się frustracji z powodu – jak uważała – niewykorzystanych życiowych szans, skoro ceniono ją głównie jako eseistkę, a nie doceniano w niej prozaiczki. I to mimo wspomnianej National Book Award.

Wydaje się jednak, że „Sempre Susan” to przede wszystkim opowieść o tym cieniu, jaki Sontag rzucała na samą Nunez. O cieniu, który był (i jest) dla pisarki inspirujący, ale i nie raz bywał deprymujący. Autorka waży jednak na szali swych ocen wszelkie zalety i wady eseistki, dbając o to, by ani nie dać się ponieść sentymentom, ani nie dać upustu frustracji. Dlatego najczęściej widzimy  autorkę „The Benefactor” jako tę, która inspiruje adeptkę sztuki pisarskiej.

Przeczytaj także:

Bo choć książka Nunez nie skupia się na twórczości i warsztacie Sontag, to nie brakuje tu iście mentorskich pisarskich porad, jak wtedy, gdy eseistka tłumaczy, że jej pierwsze wrażenie na temat tego co pisze „brzmi mniej więcej tak: co za gówno”. „(…) Właściwie jeśli nie dręczy cię regularne zwątpienie, twoje pisanie prawdopodobnie faktycznie jest gówniane”. I dalej: „Musisz zadać sobie pytanie, czy to, co piszesz, jest konieczne”. Twierdziła też, że pisarza nie powinny obchodzić recenzje jego twórczości – ani dobre, ani złe. „Zresztą zobaczysz, że po tych dobrych tak naprawdę często będziesz czuła się gorzej niż z powodu złych”. Albo: „Nie bój się podkradać (…). Ja nieustannie kradnę od innych pisarzy”.    

Nie wolno zatem zapominać, że „Sempre Susan” jest spojrzeniem na Sontag przez pryzmat osobistych doświadczeń Nunez. Jest to jej „wspomnienie” (memoir, pamiętnik), jak sama pisze  w podtytule książki. Wspomnienie bez wątpienia wnikliwe, starające się ukazać bohaterkę możliwie najpełniej, ale jednak siłą rzeczy subiektywne. Warte więc poszerzania nie tylko o lekturę dzieł samej Susan Sontag (co wydaje się oczywiste), ale i sięgnięcia po inne jej biografie i opracowania krytycznoliterackie.

Sigrid Nunez, Sempre Susan. Wspomnienie o Susan Sontag (Sempre Susan. A Memoir of Susan Sontag)
Przełożyła Dobromiła Jankowska
Wydawnictwo Pauza, Warszawa, 14 kwietnia 2021
ISBN: 9788395900761

Resume

Leaving aside the title of this book, it could also be called „In Susan’s Shadow.” In the shadow of whims, frustration, phobias, but above all the talent of an outstanding essayist and probably not entirely fulfilled prose-maker – Przemysław Poznański writes about Semper Susan by Sigrid Nunez.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: