seriale

Nowa krucjata | Wychowane przez wilki (odc. 1-3), reż. Ridley Scott, Luke Scott

Wielka apokaliptyczna wojna niewiernych z wiernymi jako ostatnia z ziemskich krucjat oraz mit mesjasza, zbawiciela, który stać może się zarzewiem nowej krucjaty, pozaziemskiej – oto serial „Wychowane przez wilki” stworzony przez Aarona Guzikowskiego, a współprodukowany i współreżyserowany przez Ridleya Scotta. To opowieść, niosąca mało optymistyczną wizję ludzkości, która nawet po ucieczce z Ziemi zabiera w kosmos swoje traumy oraz przemoc, „genialne bestialstwo”, którym próbuje owe traumy zagłuszyć.

Zniszczą – odtworzą, zbudują – połamią / Żadne się na nich nie znajdzie lekarstwo / Gdy skrzydła światła przypną już do ramion – / Poniosą w kosmos genialne bestialstwo – pisał Jacek Kaczmarski w gorzkiej „Pochwale człowieka”. I słowa te idealnie pasują do najnowszego serialu produkowanego przez Ridleya Scotta, a stworzonego przez Aarona Guzikowskiego.

Zniszczą – odtworzą, zbudują – połamią

Oto Ziemia pogrąża się w chaosie wyniszczającej, ostatecznej wojny, która – jak można mniemać – wybuchła głównie na tle religijnym. Podkreślają to zresztą kostiumy – hełmy wzorowane na średniowiecznych rycerskich nakryciach głowy, choć z nowoczesnym osłonami na oczy i szaty jako żywo wzorowane na strojach uczestników wypraw krzyżowych. Nic dziwnego – to tak naprawdę ostatnia z ziemskich krucjat, bo tym razem zwycięska może być tylko jedna strona, drugą czeka nieodwołalna zagłada. Po przeciwnych stronach stoją tu ateiści oraz mitraiści, wyznawcy Sola. Ci pierwsi walczą głównie dla zasady, bo nie mają już nadziei na ewakuację z umierającej planety, tych drugich stać było na zbudowanie arki „Niebo”, którą przemierzają kosmos, by skolonizować planetę Kepler-22b – nową Ziemię Obiecaną. To zatem oni w głównej mierze poniosą „genialne bestialstwo” dalej, poza układ słoneczny. W każdym razie taki był plan, który jednak niekoniecznie musi się ziścić.

Budują miasta na pobojowiskach

Serial zaczyna się bowiem od sceny na Keplerze, gdzie ląduje wysłany przez ateistów niewielki statek kosmiczny z parą androidów o ludzkich kształtach. Matka (Amanda Collin) i Ojciec (Abubakar Salim) humanoidy wysłane tu z zamrożonymi embrionami ludzi, miały pomóc stworzyć ludzką cywilizację wolną od zabobonów, od jakiejkolwiek wiary w bóstwa. Kepler 22b nadaje się do tego znakomicie – w wizji twórców to planeta z atmosferą (czego w rzeczywistości nie możemy być pewni) i to przyjazną dla człowieka. Według astronomów mogą tam panować temperatury od -11°C (przy braku atmosfery), do 22°C (z atmosferą, wytwarzającą efekt cieplarniany), ale i 460°C w najmniej sprzyjających okolicznościach. W serialu Kepler 22b ma klimat zróżnicowany – tam, gdzie lądują androidy, w dzień jest stosunkowo ciepło, w nocy powietrze się ochładza, lecz istnieją też tereny bliższe równika, gdzie temperatury mają być bardziej przyjazne.

Kiedy przerasta ich to co odkryli

Co ciekawe, planeta pokazana jest jako zdolna do samodzielnego zrodzenia życia – zarówno flory jak i fauny. Osada androidów leży bowiem przy wielkim cmentarzysku ogromnych gadów (prawdopodobnie wymarłego gatunku), nieopodal rośnie zaś bujny las (o którym dowiadujemy się zresztą dopiero w trzecim odcinku i to dość niespodziewanie, co wydaje się pewnym niedopatrzeniem twórców). Możliwe też, że istniała tam kiedyś cywilizacja, o czym mogą świadczyć zadziwiająco regularnie wyżłobione leje rozsiane po powierzchni planety (ale być może jest to wniosek na wyrost). Tak czy inaczej nie jest to taki Kepler, jaki wyobrażano sobie na Ziemi – ze wszelkimi tego konsekwencjami.

Gdy skrzydła światła przypną już do ramion

Jeśli rzeczywiście istniała tu stara cywilizacja, to właśnie zastępuje ją nowa – statek androidów, jako mniejszy, wyprzedził co prawda arkę mitraistów o kilkanaście lat, ale i wyznawcy Sola w końcu dotrą na Kepler-22b. Ich statek to zresztą godny podziwy triumf technologii, dzieło, które zadziwiająco szybko pokonuje odległość wynoszącą aż 600 lat świetlnych, a jednocześnie wielka świątynia Sola, miejsce poddane rygorom wiary, w których wyczuwamy pewien fałsz, obawę przed spontanicznością, która mogłaby zachwiać podstawami religijnego państwa. Dość powiedzieć, że dzieci mitraistów pozbawione są jakiegokolwiek kontaktu z jakąkolwiek opowieścią fikcyjną – nawet anegdotą czy baśnią, poza religijnymi przypowieściami.  

A w głowach – tajfun bezsennych umysłów

Trudno po obejrzeniu trzech na razie dostępnych w HBO GO odcinków wnioskować o przesłaniu serialu, widać jednak, że i androidy zaprogramowane przez ateistów, nie są tu wolne od wad. Obie strony niosą w sobie bowiem pierwiastek zniszczenia, obie niosą przemoc i obie – co oczywiste – tłumaczą swoje działania chęcią ratowania tego, co pozostało z ziemskiej cywilizacji. Widać to też na poziomie wyznawanych wartości – jeśli mitraizm jest religią wojującą, to i ateizm – szczególnie Matki – to światopogląd niebiorący ofiar, bezwzględny, niedopuszczający nawet na chwilę możliwości, że dziecko pomyśli o istnieniu czegoś, co niezgodne jest z duchem racjonalizmu. Matka w imię tej idei jest w stanie zrobić naprawdę wiele, posuwając się nawet do czynów godnych Anioła Zagłady.  

Każda im gwiazda Zwiastowaniem błyska

Skąd taki radykalizm po obu stronach? Otóż Aaron Guzikowski przemyca już w pierwszych odcinkach ślady odwiecznego mitu Wybrańca, Mesjasza, Jedynego. Ma nim być wspominany na początku nieśmiało chłopiec, który dorasta na Keplerze. Kim jest? Czy to wychowany przez androidy Campion (Winta McGrath)? A może Paul z arki (Felix Jamieson)? A może jednak nie chłopiec, tylko dziewczynka, np. Holly (Aasiya Shah), w której historii pojawiają się wątki seksualnego molestowania w szeregach z tak pozoru idealnych mitraistów? Jeśli to ten wątek okaże się kluczowy, to zachowanie Matki może nieść znamiona próby ochrony nowej cywilizacji przed niebezpieczeństwem mistycyzmu i nowego mesjanizmu. Ale i rygor narzucony przez mitraistów może też wynikać z chęci zachowania status quo – mesjasz, choć z pozoru oczekiwany, niekoniecznie byłby mile widziany, bo mógłby podważyć stary, misternie wypracowany przez pokolenia porządek, w którym każdy ma ściśle przypisane miejsce w szeregu (tak było przecież w biblijnej opowieści o Jezusie). Sugerować to mogłaby w każdym razie dość zachowawcza postawa Jego Eminencji – przywódcy wiernych – gdy jeden z jego dowódców sugeruje, by ruszyć na poszukiwania zaginionego gdzieś na planecie Paula. Nie każda Ziemia Obiecana musi być od razu Ziemią Świętą.

Żadne się na nich nie znajdzie lekarstwo

„Wychowane przez wilki” to serial, który przynajmniej w pierwszych trzech odcinakach pokazuje procesy rodzenia się nowej cywilizacji, która nowa będzie tylko z nazwy, a w istocie pozostanie  dokładnie taka jak ci, którzy ją budują, a więc niewolna od tego, co od tysiącleci tkwi w umysłach ludzi – strachów i zagłuszających je wierzeń, prób tłumaczenia niezrozumiałego czy to w sposób racjonalny, czy pozaracjonalny. A także żądzy bezwzględnej, absolutnej władzy i przemocy, dzięki której można ją osiągnąć.   

*cytaty w śródtytułach pochodzą z wiersza Jacka Kaczmarskiego „Pochwała człowieka”

Wychowane przez wilki (Raised by Wolves)
Twórca Aaron Guzikowski
Scenariusz Aaron Guzikowski, Heather Bellson
Reżyseria Ridley Scott, Luke Scott i inni
HBO Max 2020

Cover photo – kadr ze zwiastuna serialu

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: