felieton seriale

Fryczkowska w odcinkach | Świat się kończy, a my walczymy z Neganem

Najpóźniej do 2050 roku będziemy mieć zamiast Ziemi cieplarnię, zamiast zieleni – pustynię, zamiast mórz – skrawki plastiku zmiksowane ze słoną zupą. Jedzenia będzie coraz mniej, chłodu i cienia też, a wody może zabraknąć. Świat się kończy, na razie powoli i mało spektakularnie, więc ciągle nie zwracamy na to uwagi. Sącząc napoje przez plastikową słomkę, jedząc steki z krów, które za życia produkowały chmury gazów cieplarnianych, ciągnąc prąd do kompa, telefonu, lodówki i zegara na kuchence, oglądamy seriale o apokalipsie, żeby oswoić lęki. Oglądajmy, dopóki ciągle jeszcze w gniazdkach mamy prąd.

Na przykład The Walking Dead, zwane też niekiedy Żywymi trupami. Rzecz opowiada o świecie opanowanym przez zombich. Czyli tak naprawdę o końcu świata, przynajmniej takiego, jaki znamy. I o tym, jak radzą sobie nieliczni ocalali w sytuacji ekstremalnej.

Zaczyna się tak: policjant Rick Grimes, ciężko ranny w akcji, budzi się z kilkumiesięcznej śpiączki w opustoszałym szpitalu. Rychło dowiaduje się, że gdy leżał nieprzytomny, większość populacji USA zamieniła się w zombie żądne ludzkiego mięsa. Kto zostanie ugryziony, traci życie, sam zmieniając się w żywego trupa. Tym sposobem zombiech przybywa w alarmująco szybkim tempie.

Rick rozpoczyna podróż w poszukiwaniu żony i syna, spotykając kolejnych ocalałych, szybko więc tworzy się wokół niego nieduża wspólnota. Wcale nie jedyna, bowiem większość ludzkich niedobitków gromadzi w mniejszych lub większych wspólnotach, bo razem jest znacznie łatwiej radzić sobie z zombie niż samotnie.

Nagle ważne się stają umiejętności najbardziej podstawowe. Przykro mi, ale po apokalipsie nie będą już nikomu potrzebni prawnicy ani angliści. Wtedy najbardziej w cenie w każdej ze wspólnot będzie lekarz. Poza tym przydadzą się osoby z wiedzą o rolnictwie, inżynierii, architekturze (trzeba budować wysokie i mocne płoty ochronne), no i żołnierze, ale raczej ci kreatywni, a nie ci, co kiedyś wyłącznie słuchali rozkazów. Co z artystami? Cóż, śpiew niekiedy jest w stanie przywrócić ludziom humor czy nadzieję. A księża? Cóż, po końcu świata religie nie są w stanie zaoferować nic poza chwilową i złudną pociechą, więc w sytuacji, gdy większość ludzkiej energii idzie na przetrwanie, prawdziwą religią naszej grupy staje się lojalność, miłość, współpraca. To dla dobra grupy można oddać życie.

Szybko niestety okazuje się, że nieustające zagrożenie wyzwala w ludziach nie tylko odruchy solidarności – usiłujący przeżyć ludzie są równie groźni dla siebie wzajemnie co krwiożerczy gnijący szwendacze. W sytuacji, gdy dóbr i bezpiecznych miejsc jest coraz mniej, wielu ludzi zaczyna się zachowywać jak bestie. A bestie skupiają się w watahy.

W którymś z kolejnych sezonów serialu poznajemy taką właśnie niezwykłą, agresywną grupę. Jest wielka, silna, niezwykle skuteczna. W sposób okrutny, bezmyślny i zupełnie nie zastanawiając się nad przyszłością, pasożytuje na tym, co inni przedtem wytworzyli i zgromadzili. Nakraść się jak najwięcej, jak najwięcej zabrać dla siebie i dla swoich, niezależnie od kosztów ludzkich. Grupa ta nazwała się Zbawcami, bo kocha kłamstwo, które zaczyna się już od nazwy tej wspólnoty, bo przecież nie są żadnymi zbawcami, przeciwnie. Zbawcy mają siłę, bo jej członków jest mnóstwo, a wszyscy ślepo wierni swemu przywódcy, Neganowi. Może go nie kochają, ale się go boją, licząc na profity za lojalność.

Jaki jest ów Negan? Kocha wchodzić na podwyższenie, a podwładni mają wtedy klęknąć i wiwatować na jego cześć. Potrafi udawać niegroźnego. Ale tak naprawdę jest nieobliczalny, więc stać go na wszystko. To ważna cecha u przywódcy, bo nieobliczalnością łatwiej wymusić ślepe posłuszeństwo. Od nieobliczalnego trudno wymagać trzymania się jakichkolwiek zasad, przy nieobliczalnym nigdy nie jesteś niczego pewien, łaska nieobliczalnego na pstrym koniu jeździ. Jego podwładni są ludźmi złamanymi, a więc ślepo posłusznymi. Ich jedynym prawem, jedyną religią, jest posłuszeństwo przywódcy. Są karmieni kłamstwami i strachem, na zmianę poniżani i wynagradzani. Negan doskonale manipuluje ludźmi, szczuje jednych ludzi na drugich, jedne grupy na drugie, wszystkim kłamie w żywe oczy, i nikt mu nie śmie zaprzeczyć. Przez niego potem już wszyscy podwładni mówią białe na czarne i odwrotnie, co tam prawda, ważne, żeby nie oberwać i dostać coś do jedzenia. Przez Negana mąż staje przeciwko żonie, a ojciec przeciw synowi. On i jego ludzie łamią wszelkie obietnice, łupią kogo wlezie, za posłuszeństwo obiecując korzyści, a przynajmniej spokój.

To bardzo skuteczna strategia, ale widzowie wiedzą, że to się musi wreszcie skończyć. Wiedzą, że drań, który kłamie w żywe oczy, odbiera krok po kroku wolność i godność wszystkim dookoła, i podwładnym, i innym grupom społecznym, który gardzi innymi i gardzi swoimi, który szczuje jednych na drugich, który ma się za najmądrzejszego posiadacza jedynej racji, w końcu upadnie. Zło zawsze w końcu przegrywa, nie tylko w serialu. Najszybciej wtedy, kiedy wszyscy, których Negan udręczył i poniżył, dogadają się i zjednoczą. Gdy te łupione i lekceważone grupy dogadają się między sobą, wtedy będą dysponować większą siłą niż Negan. I zwyciężą.

Oglądam właśnie siódmy sezon The Walking Dead i wiem: zostały jeszcze dwa, podczas których dobro musi się zjednoczyć i zwyciężyć. Wtedy białe znowu będzie mogło być nazywane białym, a czarne czarnym. Grunt dożyć tego wspaniałego momentu, gdy potęga Negana upadnie, a jego ludzie albo się nawrócą, albo zostaną ukarani.

A poza tym: świat się kończy, światu naprawdę zostało niewiele czasu, a my się ciągle skupiamy na Neganie i jego ludziach. On nie myśli o przyszłości. My musimy.

The Walking Dead

Twórcy: Frank Darabont, Angela Kang

Występują: Andrew Lincoln, Norman Reedus, Melissa McBride

AMC 2010-

Zdjęcie autorki: Przemysław Jakub Hinc/zupelnieinnaopowiesc.com, zdjęcie z serialu: materiały prasowe
Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.