recenzja

„Dzieci są ważne” | Agnieszka Jeż, Kim naprawdę jestem [recenzja]

„Kim naprawdę jestem” Agnieszki Jeż to pełna bólu opowieść o krzywdzie dzieci pozbawianych podmiotowości w imię ideologii i „interesu państwa” – pisze Przemysław Poznański.

W czasach Polski Ludowej królowały wszędobylskie hasła o przyjaźni polsko-radzieckiej i trudzie chłopo-robotniczej masy, ale były i inne transparenty, którymi obwieszone były wtedy szkolne świetlice, i które noszono na transparentach w pochodach pierwszomajowych, a przeczytać na nich można było, że „Wszystkie dzieci są nasze”. Nasze, czyli państwa. Podobne słowa usłyszy jedna z bohaterek powieści: „Dzieci są ważne. Każdy kraj potrzebuje nowych obywateli. (…) To jest dobre dla państwa”. To stwierdzenie okaże się jednak wewnętrznie sprzeczne, stając się jednocześnie kluczem do zrozumienia powieści. Dobro dziecka okazuje się bowiem najmniej tu ważyć. Na pewno mniej niż dobro państwa, które nie traktuje w dziecka jako jednostki, z jej indywidualnymi potrzebami i emocjami, lecz jako element populacji obywateli.

W tym sensie powieść Agnieszki Jeż pokazuje wyraźnie, gdzie przebiega granica oddzielająca świat skupiony na wartościach, w tym na prawach jednostki, od świata zakładającego obywatelom ideologiczne kajdany – faszyzmu, nazizmu, nacjonalizmu, komunizmu. Bo tę granicę wyznacza właśnie brak zrozumienia potrzeb jednostki, w tym przede wszystkim może potrzeb najmłodszych, bezbronnych wobec każdego systemu, a tym bardziej totalitarnego.

Ofiary wojny

Opowieść rozpoczyna się tuż przed wybuchem wojny – dziewczyna z Rogoźna, Janina Radke, otrzymuje posadę pomocy domowej w Poznaniu, w domu doktora Jana Szaflarskiego i jego żony Marii. Opiekuje się dwójką ich synów i dwiema młodszymi córkami, bliźniaczkami Ewą i Basią. Ta praca to dla niej społeczny awans, jednak dobra passa nie trwa długo – wybuch wojny zmieni bowiem wszystko, niszcząc raz na zawsze to, co niedawno jeszcze wydawało się niezmienne. Najpierw dom, z którego Szaflarscy muszą się wyprowadzić, potem rodzinę, bo aresztowany zostanie Jan, a córki znikną bez śladu w wojennej zawierusze. Osobistej straty dozna zresztą i sama Janina. Straty, o której nie powie nikomu przez długie lata, bo wiązać się będzie tyleż z cierpieniem, co ze wstydem.

Agnieszka Jeż przeprowadzi bohaterki przez czas okupacji, obozy koncentracyjne i obozy pracy, przede wszystkim jednak pokaże skalę zjawiska, jakie stanie się udziałem najmłodszych, których życia przemieli totalitarna machiną. Śledzić będziemy losy Janiny, losy Marii, a przede wszystkim losy Basi oraz Ewy. W życiorysie każdej z nich zawrze się cząstka cierpienia, jaką nieść będzie ze sobą wojna, a przede wszystkim może to, co stało u jej zarzewia: przekonanie o wyższości jednych ludzi nad innymi, jednej rasy nad drugą.

Przeczytaj także:

Szukając dzieci

Gdy już opadnie wojenny pył, Janina i Maria spotkają się ponownie. Tylko po to, by odkryć skalę poniesionej straty. Ale ból z powodu zaginionych dzieci poszukiwanych przez obie kobiety, okaże się zaledwie kroplą w wielkim oceanie cierpienia. Bo nawet jeśli dzieci żyją, jeśli w ogóle da się je odnaleźć, to czy odzyskanie ich jest jeszcze w ogóle możliwe? W każdym sensie: nie tylko fizycznym, ale i emocjonalnym.

Poproszony przez kobiety o pomoc Roman Hrabar – autentyczna postać, adwokat, który przyczynił się w znaczącym stopniu do znalezienia wielu dzieci zaginionych w czasach wojennej zawieruchy – nie pozostawi cienia wątpliwości: każda ze spraw to mierzenie się ze niewyobrażalnymi efektami działania ideologicznej machiny, w której dobro dziecka nie będzie miało najmniejszego znaczenia, przegrywając z „interesem państwa”. I dotyczyło to tak tych najmłodszych, których skradziono ich rodzicom, jak i tych urodzonych w „fabrykach dzieci”, jakimi stały się niesławne ośrodki Lebensborn.

Zerwane więzi

Pytanie postawione w tytule powieści: kim naprawdę jestem, okaże się pytaniem o tożsamość, ale i o prawo do narzucania tożsamości. To pytanie mieć będzie wielu adresatów. Można je postawić komuś, kto został pozbawiony korzeni, ale też tym, którzy roszczą sobie prawo do decydowania o losie innych, choćby podejmowali te decyzje w najlepszej wierze.

Agnieszka Jeż pokaże, że na tak postawione pytanie nie ma jednoznacznych, prostych odpowiedzi, a każdy przypadek obarczony jest osobnymi przeżyciami, poddany indywidualnym emocjom. Tym, co je łączy, będzie doświadczenie obrócenia w perzynę podmiotowości dziecka i świadomość, że tam, gdzie o jego losie decydować chciała totalitarna ideologia, tam nie będzie szansy na rozwiązanie, które byłoby w jakikolwiek sposób sprawiedliwe i dobre dla wszystkich.

Agnieszka Jeż, Kim naprawdę jestem
Wydawnictwo Filia, Poznań, 12 lutego 2025
ISBN: 9788384020012  

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej