recenzja

Świat Selkupów, świat Nieńców | Andrzej Dybczak, Las duchów [recenzja]

Przywoływane przez Andrzeja Dybczaka muzealne eksponaty stają się przepustką do opowieści o zaginionym, choć wciąż istniejącym świecie. Niemal niedostępnym geograficznie, zrozumiałym tylko wtedy, gdy zmierzymy go nie szkiełkiem i okiem, ale tym co kryje się na pograniczu rozumu i magii – o „Lesie duchów” pisze Przemysław Poznański.

Zaczyna się jak „Indiana Jones” albo „Pan Samochodzik” – od wizyty w muzeum i zaciekawienia pewnymi przedmiotami przywiezionymi tu niegdyś z dalekiej Syberii. Eksponatami tyle tajemniczymi, ile nieopisanymi w sposób, który pozwoliłby zrozumieć ich przeznaczenie. Niepokojącymi przy tym swym wyglądem, rodzącymi zatem pytania. Te pytania staną się tu narracyjnym budulcem – to z ich ciągłego zadawania utka Dybczak fabułę, która daleka będzie od literatury przygodowej, za to stanie się wciągającą próbą zrozumienia tego, co niezrozumiałe: nie tylko tradycji odległych ludów i ich wierzeń, ale i otaczającej ich – i dla narratora coraz bardziej namacalnej – obecności tego, co nieopisywalne.

Narrator Dybczaka, etnograf, tożsamy z autorem, jedzie bowiem na daleką Syberię z głową pełną pytań, ale i otwartą na wszystko, co usłyszy, czego dotknie, albo czego doświadczy w każdy inny sposób. Głową otwartą na opowieści, na legendy, wreszcie na kontakt z tym, czego wytłumaczenie w sposób racjonalny jest trudne, jeśli wręcz nie niemożliwe.

Z powodu lalek

Tom zawiera dwie opowieści, pozornie niezależne, a jednak się uzupełniające. Pierwsza z nich to tytułowy „Las duchów”, a więc zapis wyprawy do ludu Selkupów. Wyprawy z powodu dwóch lalek, znalezionych w magazynie Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Opatrzone znakami zapytania eksponaty, z oczami z koralików, odziane w futro wiewiórki, wiodą narratora tam, gdzie pogoda zmienia się, gdy ktoś umiera – śnieg spadnie w środku lata (niczym w Bułhakowowskiej „Diaboliadzie”), albo piorun uderzy zimą. Gdzie dusze umarłych spadają nocą na ziemię jak deszcz Perseidów.

To wyprawa do miejsca tyleż postradzieckiego, mentalnie skostniałego, spetryfikowanego, co zanurzonego w przedchrześcijańskich wierzeniach – żywych, choć przecież raz po raz wykpiwanych, lekceważonych, głównie przez opiekunów, jakich polski etnograf dostaje, by nie pałętał się sam i nie pytał nie wiadomo o co. Wierzeniach, które przetrzymały i chrystianizację i dialektykę marksistowsko-leninowską. Z tego punktu widzenia to świat zatrzymany w czasie, zakonserwowany syberyjskim zimnem, otulony futrem z rena i psa. Zanurzony w opowieściach na poły magicznych jak ta o człowieku, który nie rozpalił w domu ognia i kładąc się spać między duchami sam stał się jednym z nich.

Tradycja i wiara

Bo choć Dybczak uprawia prozę realistyczną, wręcz na bardzo podstawowym poziomie reportażową, to przecież jednocześnie wkracza ze swym narratorem tam, gdzie obcy zwykle nie są zapraszani, nie są wpuszczani. Poza granicę tego, co zrozumiałe dla ludzi Zachodu. Do domów tych, którzy opierają swą logikę na tradycji przodków i na wierze: w boginię Ilyntyl kota, boga Num, szamanów tetypy, w tonkij mir, czyli miejsce, w którym żywi mogą spotkać duchy. Nie ma jednak innego wyjścia – zrozumie to szybko, gdy jedno z przywiezionych przez niego zdjęć lalek wrzucone zostanie przez tubylca do ognia.

Narrator podda się temu doświadczeniu bez uprzedzeń, dzięki czemu dane mu będzie poznać nie tylko sekret owych lalek – być może bardziej mroczny niż się spodziewał – ale i dostąpi spotkania z nosicielami tak tradycji jak i mocy wykraczających poza to co racjonalne.

Przeczytaj także:

Z powodu panicy

Nie inaczej będzie w drugiej opowieści „Dziewczynie z północnego kraju”. Tu pretekstem do wyprawy, tym razem do ludu Nieńców, będzie pienna pany, inaczej panica, czyli tradycyjny kobiecy strój, który narrator znajdzie w zbiorach przywiezionych do Krakowa w XIX wieku przez polskiego zesłańca Izydora Sobańskiego, podobnie zresztą jak „samojedzkie nakrycie głowy” z futra renifera, psa i rosomaka.

Znów dzięki zwykłym-niezwykłym przedmiotom trafimy do świata szamanów tadibi, potrafiących zmieniać się w kruki. Świata strzeżonego przez siedmiolicego boga Wasako i całą rzeszę innych starców i staruszek – bóstw wody, wichru, wzgórz, ziemi, domu. Świata, w którym pozna bohater kobietę spotykającą na swej drodze tych, którzy właśnie umarli. Dybczak bowiem – pozostając w realiach naszego tu i teraz, z odniesieniami choćby do wojny w Donbasie, czy powszechnej nieufności wobec Polaka, który na pewno jest szpiegiem – zaprasza nas do miejsc ponadczasowych, wyrwanych z tego, co bieżące, opartych za to na tym, co odwieczne, także dlatego, że żyje w zgodzie z naturą i w zgodzie z człowiekiem jako istotą przypisaną tyleż do naszego świata, co do świata duchów, którego przecież każdy z nas prędzej czy później doświadczy.

Andrzej Dybczak, Las duchów
Nisza, Warszawa, 9 września 2024/
ISBN: 9788366599840   

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej