Uważam to za ogromny sukces pisarza, że zdołał dla nas odczarować gatunek powieści szpiegowskich, a do tego oddał kobietom należne im miejsce w świecie wyzwań, niebezpieczeństw i prawdziwego patriotyzmu – o powieściach Vincenta V. Severskiego pisze Małgorzata Żebrowska.

Jestem nałogową czytelniczką. Od wielu lat podbijam smutne polskie statystyki czytając około 100 książek każdego roku. To oznacza jednak, że mam czasami problem z wyborem czegoś świeżego i niecodziennego, bo w powodzi nowych tytułów wiele z nich wydaje mi się wariacją na temat tego, co już było – kolejną wersją książki, którą czytałam kilka razy. A mój nałóg ma to do siebie, że potrzebuje wciąż nowych stymulantów i nowych światów, by moja wyobraźnia mogła pracować na odświeżonym materiale.
Szukając odmiany trafiłam jakiś czas temu na weird fiction, a w ostatnich tygodniach zostałam zwerbowana… do uniwersum Vincenta V. Severskiego. Słysząc codzienne zachwyty bliskiej osoby na temat zarówno prozy, jak i postaci tego pisarza i byłego oficera polskiego wywiadu, musiałam w końcu zajrzeć do powieściowego cyklu „Sekcja”, a więc powieści „Zamęt”, „Odwet”, „Nabór” i „Dystopia”. Przyzwyczajona do ekranizacji bondowskich, w których na pierwszy plan wysuwa się przerośnięte ego głównego bohatera, a każda z przygód jest tak realistyczna jak dzieła wychodzące ze studia Marvel, z własnej woli nie sięgnęłabym nigdy po książkę z półki, na której stoją powieści szpiegowskie. A jednak, ku mojemu zdziwieniu, proza szpiegowska w wydaniu Severskiego okazała się strzałem w dziesiątkę, w pełni odpowiadając mojemu czytelniczemu gustowi. Bardzo się cieszę, że odważnie zagłębiłam się w te rejony literackie, które do tej pory wydawały mi się mało interesujące.
Nieodkładalność

Uważam za ogromne niedopatrzenie wydawcy, że książki Severskiego nie są opatrzone ostrzeżeniem, by nie rozpoczynać lektury wieczorem. Fabuła każdej z części cyklu jest tak przemyślana i dopracowana, że zanurzamy się w historię oficerów polskiego wywiadu, „agentek” i „agentów”, kompletnie tracąc dla niej głowę. Krótkie rozdziały, zwieńczone cliff hangerami, sprawiają, że gdy dochodzimy do ostatniego zdania, obiecujemy sobie natychmiast w myślach: „jeszcze jeden rozdział”. I tak po kilku godzinach okazuje się, że właśnie zarwaliśmy noc. Jakie to jednak miłe uczucie wrócić po latach do tego stanu oszołomienia i zadziwienia, gdy już sądziło się przecież, że żadna książka nie wywoła emocji godnych utraty cennych godzin snu.
Wrażliwość

Szpiedzy Severskiego to nie maszyny do zabijania, to nie agenci, którzy w imię wyższego dobra bez mrugnięcia okiem usuwają niewygodne jednostki, powołując się na specjalne licencje. To wrażliwi, czujący mężczyźni i kobiety, którzy mają swoje emocje, wątpliwości i zwykłe przywary. To ludzie, którym czasami brak wiary w siebie, czasami przeżywają kryzysy związane z przemijaniem i specyficznym trybem życia, ograniczającym ich wybory życiowe. Pisarz realistycznie prezentuje ich stan ducha, a każda z głównych postaci ma takie same wyzwania jak zwykli czytelnicy. Co prawda zdarzyła się Severskiemu jedna cudowna metamorfoza oraz iście bondowskie zmartwychwstanie, ale mogę to autorowi wybaczyć – sama mam słabość do owej „wskrzeszonej” postaci.
Moralność

Dychotomia dobra i zła dawno przestała być dla mnie oczywista – zarówno w literaturze jak i w życiu nie wierzę w tak proste podziały. To jednak nie znaczy, że kwestie etyczne są dla mnie mało istotne. Przeciwnie, bardzo lubię powieści, w których bohaterzy mają silny kręgosłup moralny i często wybierają to, co przyzwoite, choć nieopłacalne, parafrazując słowa prof. Bartoszewskiego. Dlatego tak czuję się przywiązana do bohaterów cyklu „Sekcja”. Ich wybory są mi bliskie, a odwaga, z jaką działają, niezwykle imponuje. Chciałoby się więcej takich postaci w naszej rzeczywistości politycznej – które nie tylko potrafią opowiadać o zmianach, jakich potrzebujemy, lecz również wprowadzać je w czyn.
Feminizm

Przeczytawszy opinie o czwartej części cyklu „Sekcja” – „Dystopii” – zauważyłam głosy czytelników oburzonych kobiecym wątkiem. W ostatniej bowiem części to kobiety przejmują inicjatywę i przyczyniają się do rozwikłania wielopiętrowej intrygi szpiegowskiej z Rosją i GRU w tle. Niektórzy oskarżają pisarza, że wpadł w sidła ideologii woke, skuszony perspektywą ekranizacji na platformie Netflix. Skądinąd mi wiadomo, że zbieżność motywów feministycznych występujących w „Dystopii” z tymi, które zyskują obecnie na popularności w popkulturze wynika jednak – jak sądzę – chęcią odwzorowania roli kobiet w służbie wywiadowczej. Kobiety są bowiem bardzo wartościowymi oficerkami i bynajmniej nie służą w wywiadzie do tego, by podnosić jego standardy urody. Są inteligentne, silne, wytrwałe i zdeterminowane, co widać wyraźnie w realistycznie zaprezentowanych postaciach kobiet w całym cyklu szpiegowskim. Jeśli taka perspektywa na kobiece działania i role jest woke – poproszę więcej książek, w których postaci kobiece przypominają te znane mi z rzeczywistości.
Podobno książki Vincenta V. Severskiego są popularne wśród kobiet. Wcale mnie to nie dziwi. Uważam to za ogromny sukces pisarza, że zdołał dla nas odczarować powieści szpiegowskie, a do tego oddał kobietom należne im miejsce w świecie wyzwań, niebezpieczeństw i prawdziwego patriotyzmu.

