Szpiegowski thriller Piotra Gajdzińskiego wciąga nas w mroczny świat bezdusznej machiny indoktrynacji, która nie liczy się z nikim i z niczym, najbardziej krzywdząc tych, którzy są zbyt słabi, by się bronić – o „Fabryce szpiegów” pisze Przemysław Poznański.

Są wśród nas, choć nie mamy o tym pojęcia. Nielegałowie. Rosjanie udający Polaków. Nikt chyba nie łudził się wszak, że gdy w 1993 roku generał Leonid Kowaliow złożył prezydentowi Lechowi Wałęsie meldunek o zakończeniu wycofywania wojsk radzieckich z Polski, Rosjanie rzeczywiście opuścili Polskę. To, co widoczne, jak choćby wiezione na lawetach czołgi i żołnierze w pociągach, nijak miało się do tego, co niewidoczne, bo głęboko ukryte, choćby pod postacią szpiegów perfekcyjnie wtopionych w społeczeństwo, w naszą rzeczywistość polityczną czy biznesową.
O tym, że to prawda, nie trzeba przekonywać nikogo, kto zna choćby powieści byłego oficera wywiadu, Vincenta V. Severskiego, w tym jego znakomitą „Dystopię”. Ale „Fabryka szpiegów” ma ten walor, że ukazuje nam nie tylko metody postępowania agentów oraz dewastujące demokratyczny porządek skutki ich działalności (autor wspomni choćby o działającej w Wielkiej Brytanii siatce szpiegów, znanej jako „piątka z Cambridge”), lecz sięga też do źródeł, odsłaniając mechanizmy funkcjonowania „szkoły nielegałów”, z całym ogromem zła, jaki wiązał się z wpisaną niejako w DNA takich placówek bezwzględną indoktrynacją szkolonych tam dzieci.
Na celowniku
Gajdziński – autor prozy gatunkowej, ale i cenionych książek non fiction, w tym biografii Gomółki, Gierka, Jaruzelskiego czy Morawieckiego – pochyla się więc przede wszystkim nad krzywdą tych, którzy nie potrafią się bronić: dorosłych, nieświadomych gry, jaka toczy się nad ich głowami, ofiar zbrodniczego systemu, ale przede wszystkim właśnie nad krzywdą dzieci. To one bowiem będą tu – i to na wielu poziomach – przedmiotem (bo nie podmiotem) działań wpisanych w dalekosiężne plany, snute głównie przez służby skupione na inwigilacji i dezinformacji. Służby sowieckie, budujące przez całe dziesięciolecia siatkę nieoficjalnych wpływów w krajach kluczowych dla utrzymania powojennego status quo. A potem także destabilizujące sytuację polityczną w demokratycznym świecie dzięki agentom wyzbytym hamulców moralnych.
„Fabryka szpiegów” jest więc tyleż powieścią sensacyjną, wartką, doskonale trzymającą w napięciu, co analitycznym spojrzeniem na budowany latami i doskonale sprawdzający się system perfekcyjnego kształtowania wiernych i posłusznych trybików szpiegowskiej machiny Kremla. Trybików, które – jak podpowiada fabuła powieści – operują niejednokrotnie na najwyższych szczeblach władzy w krajach, które znalazły się na celowniku sowieckich służb.
Przeczytaj także:
Temat na pierwszą stronę
Punktem wyjścia powieści jest „temat” jaki polski wywiad podrzuca dziennikarzowi śledczemu Rafałowi Terleckiemu, dobrze znanemu nam już z powieści „Sierociniec janczarów” i „Szczurzy szlak”. Najważniejszą informacją jaką otrzymuje, jest ta, że w zachodniej Wielkopolsce, gdzieś nieopodal Wolsztyna, założona została w ostatnich dniach wojny szkoła dla nielegałów, prowadzona przez generała radzieckiego wywiadu, Jegora Jaszynina, który sam był wcześniej nielegałem w Wielkiej Brytanii. Niezależnie bowiem od wyniku wojny takie miejsca, jak jednostka 22346, były niezbędne, by w kształtującym się na nowo świecie rozdawać karty według widzimisię Stalina i Berii.
Szkoła miała działać przez wiele lat, a to oznacza, że gdzieś we współczesnej Polsce (podobnie jak w innych demokratycznych krajach) wciąż żyją i być może aktywnie wykonują swoją krecią robotę absolwenci szkoły we Wroniawach, byli wychowankowie „pałacu”, nielegałowie, których proces nauczania, oparty na indoktrynacji, praniu mózgów, pozwolił bezbłędnie wszczepić się w społeczną tkankę, a dzięki nieformalnym wpływom i układom robić także często zawrotne polityczne kariery. Nic dziwnego, że Terlecki, pracujący na co dzień w jednej z prywatnych stacji telewizyjnych w Warszawie, ale urodzony w Wolsztynie, rusza tropem pozyskanych informacji. Nie może mieć jednak pojęcia, jak niebezpieczne czeka go zadanie.
Front dezinformacji
Gajdziński nie pisze jednak monografii radzieckich służb. Jak przystało na sensacyjno-kryminalną powieść, skupia się na pokazaniu miarodajnego wyimka owego wielkiego systemu powiązań, układów, zależności, sterowanego z Kremla. Poprzez śledztwo Terleckiego, zahaczające też raz po raz o mroczną przeszłość – dalszą i bliższą – autor odsłoni nam nie tylko kulisy funkcjonowania szkoły, ale i skalę jej oddziaływania. Poznamy przecież niektórych jej żyjących dziś wśród nas absolwentów, krok po kroku będziemy rozgryzać ich sposób myślenia, doszukiwać się piętna, jakie na psychice dziecka odcisnąć musiała sowiecka indoktrynacja.
Poznamy też ogrom bezsilności osób, które znalazły się w polu zainteresowania tych, którzy usilnie chcą ukryć prawdę. Tajemnice sprzed lat okażą się wciąż śmiertelnie groźne, szczególnie teraz, w dobie agresji Rosji na Ukrainę, gdy front dezinformacji i pozyskiwania wiedzy o planowanych działaniach Zachodu jest być może równie ważny jak same działania wojenne. „Fabryka szpiegów” jest więc także opowieścią o wojnie – także tej, która od dziesięcioleci toczy się tuż obok nas, nawet jeśli najczęściej jej nie dostrzegamy. I to mimo że niesie ze sobą śmierć i zniszczenie.
Piotr Gajdziński, Fabryka szpiegów
Wydawnictwo Muza, 17 kwietnia 2024
ISBN: 9788328730632

