Każda praca oficera wywiadu to praca ukierunkowana na zagranicę. Stąd nie umiem sobie wyobrazić, żeby w powieści szpiegowskiej nie było zagranicy. I to tej odległej, tej bardziej egzotycznej lub mniej znanej. Dla mnie clou powieści szpiegowskiej to przygoda, która toczy się w miejscach powszechnie nieznanych – mówi Marcin Faliński, autor powieści „Ostatni azyl” i były oficer wywiadu. Rozmawia Przemysław Poznański.
OBEJRZYJ FILM 🎬
„Ostatni azyl” Marcina Falińskiego to szpiegowska opowieść o próbie zamknięcia niezałatwionych spraw. Za wszelką cenę. Nawet za cenę życia.
Czy „Ostatnim azylem” Marcin Faliński zamyka serię, rozpoczętą wraz z Markiem Kozubalem powieściami „Operacja Rafael”, „Operacja Singe”, „Operacja Retea”, a kontynuowaną z Rafałem Barnasiem książkami „W czerwonej sieci” i „Obcy horyzont”? W wywiadzie, jakiego nam udzielił, a który już znajdziecie na naszym kanale YouTube, autor zarzeka się, że nie. Nie zmienia to jednak tego, że „Ostatni azyl” przesycony jest atmosferą końca – końca pewnych epok, pewnych etapów w życiu, co wyraża się próbami zamykania spraw dotąd niezamkniętych, a przez to niepokojących, czasem nawet niebezpiecznych.
Niebezpiecznych na pewno dla rosyjskich służb specjalnych, które nie zawahają się przed niczym, by wejść w posiadanie ważnych dokumentów, ukrytych przed dziesięcioleciami, a stanowiących wciąż bezpośrednie zagrożenie dla stabilności ich kraju. Bo powieść Falińskiego to narracja, pokazująca, że w świecie wywiadu nie wszystko dzieje się z dnia na dzień, że są też żmudne śledztwa, sięgające czasów wojny czy komuny, których rozwikłanie wymaga nie mniejszej determinacji i gotowości na ryzyko niż te najbardziej widowiskowe pościgi i strzelaniny.
Cała recenzja

