artykuł filmy

Bond i tajemnice Las Vegas | Diamenty są wieczne, reż. Guy Hamilton | #bond25

Po świetnym filmie „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” kolejna odsłona „Bonda” wydaje się być krokiem w tył. Szczególnie oglądana dzisiaj, 49 lat po premierze. Choć w oczekiwaniu na „Nie czas umierać” warto „Diamenty są wieczne” obejrzeć choćby dlatego, że to ostatni oficjalny występ Seana Connery’ego w roli agenta 007.

Owszem, Connery zagrał jeszcze w „Nigdy nie mówi nigdy”, ale ten film nie zalicza się do serii. Inna sprawa, że tak naprawdę w „Diamentach” Bonda zagrać miał ponownie George Lazenby i ilekroć włączam ten film, towarzyszy mi nieodparte wrażenie, że model z Australii zrobiłby to lepiej, niż wyraźnie zmęczony rolą Connery.

Choć prawdą jest, że scenariusz nie dał Szkotowi wiele pola do popisu. Mimo że mocno odbiega od książki i to raczej z korzyścią dla ekranizacji, to i tak wydaje się dziś anachroniczny, także w  porównaniu z częścią poprzednią. Przykład? Weźmy postać kobiecą – po psychicznie rozbitej, ale jednak niezależnej i znającej swoją wartość Tracy de Vincenzo tu otrzymujemy Tiffany Case, postać z początku wydającą się być wcieleniem siły, z każdą chwilą coraz bardziej zbliżającą się do schematu słodkiej idiotki paradującej w skąpym bikini ku radości mizoginisty Blofelda.

Także fabuła – wcześniej śledząca zarówno sensacyjną intrygę jak i rozdarcie Bonda między miłością a obowiązkiem wobec Jej Królewskiej Mości – tu znowu wraca na znane już tory klasycznej opowieści o bezwzględnej walce z nieco groteskowym złem, które chce sterroryzować świat.

Oto bowiem Blofeld – tu grany przez Charlesa Graya, który zresztą wcześniej pojawił się jako agent MI6 w „Żyje się tylko dwa razy” – buduje gigantyczny laser, zdolny zniszczyć dowolne obiekty wojskowe, w tym choćby okręty atomowe dowolnego z mocarstw. Cel? Oczywiście ten, co zawsze: szantaż. Złoczyńca potrzebuje jednak do spełnienia swojego celu niezliczonej ilości diamentów. I tu zaczyna się intryga: Bond trafia na ślad arcywroga dzięki temu, że śledzi nielegalny szlak przerzutowy cennych kamieni z Afryki do Europy i Stanów.

Podążymy więc z agentem 007 przez Amsterdam aż do Las Vegas (choć nazwa tego miasta nigdy tu nie pada), a tam na ostatnie piętro The Whyte House, gdzie podobno od trzech lat ukrywa się miliarder Willard Whyte. Agent 007 oczywiście szybko odkrywa, że za Whyte’a podaje się Blofeld, który wykorzystuje majątek i infrastrukturę korporacji do własnych celów. Po drodze Bond o mało nie zostanie skremowany, przejedzie się księżycowym łazikiem, zagra w kasynie hotelu Circus Circus, potem ocali świat, a w końcu załatwi dwóch złoczyńców, którzy nie znają się na winach.

Hak zamiast dłoni, czyli jak film ma się do książki     

„Diamenty są wieczne”, w przeciwieństwie do „W tajnej służbie…”, nie są wierną adaptacją Iana Fleminga. W zasadzie poza kilkoma elementami wcale się na niej nie wzorują. Co prawda w książce także chodzi o przemyt diamentów, ale…

  • W książce niema Blofelda. Złoczyńcami byli Bracia Spang, ale nie należy ich mylić z panem Wintem i panem Kiddem, którzy też są postaciami z książki.
  • Shady Tree – w filmie jeden z ogniw w łańcuchu przemytu diamentów – w książce był sojusznikiem Bonda.
  • Intryga rozpoczyna się od tego, że jeden z handlarzy wpada w ręce Secret Service. James Bond dostaje zadanie od M – ma zamiast owego handlarza spotkać się z jego przełożonymi i tym samym odkryć szlak przerzutowy kamieni.
  • Udając przemytnika Bond przewozi diamenty – ale nie w ciele handlarza, lecz w piłce golfowej.
  • Tiffany Case, która jest tu także członkinią gangu, wysyła Bonda do… sanatorium, gdzie ma czekać na odbiór towaru.
  • Podobnie jak w filmie Bond spotyka Feliksa Leitera – ten ma hak zamiast dłoni, bo wpadł jakiś czas temu do basenu z rekinami (zobaczymy to w filmie „Licencja na zabijanie” z Timothym Daltonem). Leiter bada akurat sprawę przekrętów na wyścigach, za którymi stoją gangsterzy, przeciw którym walczy także Bond. To jeden z istotniejszych wątków, którego w filmie oczywiście nie ma. Watek powróci dopiero w ostatnim filmie z Rogerem Moorem, czyli „Zabójczym widoku”.
  • Gangsterzy poznają tożsamość Bonda, ale zakochana w nim Tiffany pomaga mu uciec.
  • Tiffany zostaje porwana, za czym stoi dwóch gangsterów. Bond rozprawia się z nimi i ratuje dziewczynę.  
  • Po powrocie do Anglii Bond wraz z ludźmi z Secret Service atakuje przemytników podczas jednej z akcji kupna nielegalnych diamentów. Cała szajka zostaje schwytana, a Bond wraca do Tiffany.

Burt Reynolds i Michael Gambon zamiast Seana Connery, czyli ciekawostki.

  • Sean Connery wcale nie był pierwszym wyborem producentów do zagrania roli Bonda w tym filmie po tym, jak powrotu do roli odmówił Lazenby. Do roli przymierzany był Burt Reynolds, John Gavin, z którym nawet podpisano umowę, ale także Adam West i Michael Gambon.
  • Także rola Tiffany Case nie od początku należała do Jill St. John. Początkowo rozważano zatrudnienie Raquel Welch, Jane Fondy lub Faye Dunaway. Ostatecznie to jednak St. John została pierwszą amerykańską dziewczyną Bonda.
  • W pierwszej wersji scenariusza wrogiem Bonda miał być brat bliźniak Goldfingera, a w roli miał powrócić  Gert Fröbe.
  • Postać Willarda Whyte’a wzorowana była na Howardzie Hughesie. W czasie filmu odtwarzający tę postać Jimmy Dean, był pracownikiem Hughesa w hotelu Desert Inn.
  • To ostatni film o Bondzie, w którym widać go w kapeluszu podczas początkowej sekwencji z lufą. Kiedy role przejął Roger Moore, sekwencja została nakręcona już bez kapelusza i tak jest do dziś.
  • W filmie miała powrócić Ilse Steppat w roli Irmy Bunt znanej z filmu „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”, ale aktorka zmarła po ukończeniu tego filmu. Przypuszczalnie Bond miałby zabić Bunt w zemście za śmierć Tracy. Zmiana odtwórcy roli Bonda i nieobecność postaci Bunt sprawiła, że ostatecznie w filmie nawet nie pada imię zmarłej żony Bonda.
  • Filmowanie pościgu za księżycowym łazikiem miało miejsce 20 lipca 1971 r., w drugą rocznicę misji Apollo 11, która wylądowała na Księżycu.

James Bond powróci na zupelnieinnaopowiesc.com w „Żyj i pozwól umrzeć”.

Diamenty są wieczne (Diamonds Are Forever), reż. Guy Hamilton
Wielka Brytania 1971

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: