Reklamy
artykuł filmy

Bond kontra but Rosy Klebb | Pozdrowienia z Rosji, reż. Terence Young | #bond25

„Pozdrowienia z Rosji” Terence’a Younga z 1963 roku, druga filmowa odsłona przygód agenta 007, to pełna rozmachu, a przy tym dość wierna książkowemu pierwowzorowi, adaptacja powieści Iana Fleminga. Choć pozbawiona tak istotnych dla powieści elementów jak tytułowa Rosja, Marilyn Monroe i… śmierć Jamesa Bonda.

Przypominanie sobie filmów o Jamesie Bondzie przed nadchodzącą premierą „Nie czas umierać” ma i tę zaletę – poza oczywistą przyjemnością wynikającą z częstowania się klasyką kina – że jako dzieła kina szpiegowskiego, choćby i popularnego, osadzone są one w geopolitycznych realiach epoki. A dzięki temu możemy dostrzec, jak bardzo zmienił się świat wokół nas, a zarazem jak bardzo bywa miejscami podobny. „Pozdrowienia z Rosji” już w tytule zawierają nazwę kraju (wtedy de facto nieistniejącego), który był symbolem polityki antyzachodniej, antydemokratycznej, a który od pewnego czasu znowu – po kilku latach przerwy wynikłej z Gorbaczowowskiej pieriestrojki, a potem Jelcynowskiej demokratyzacji – posługuje się antyzachodnią retoryką i jest symbolem agresji wobec innych państw.

Co ciekawe, w czasie, gdy kręcono film (sześć lat po wydaniu literackiego pierwowzoru), świat akurat żył nadzieją na to, że totalitaryzm w ZSRR odpuszcza (po śmierci Stalina w 1953 r. i odwilży z czasów Chruszczowa) i zbliża się koniec zimnej wojny. Ówczesna Turcja też szybko zbliżała się do świata zachodniego, co wyraźnie widać na ekranie. To dlatego dokonano dość istotnej zmiany w porównaniu z książką: za całą intrygą nie stoi więc Smiersz, czyli tajny wydział rosyjskich służb, lecz SPECTRE, czyli WIDMO, przestępcza organizacja, która pojawiła się już w „Dr. No”, tu mająca ze Smierszem tyle wspólnego, że to z jego szeregów zwerbowana zostaje najbardziej charakterystyczna postać filmu (i książki) – demoniczna i przebiegła Rosa Klebb. To genialnie skrojona postać, niewahająca się używać zatrutego noża wysuwającego się automatycznie z podeszwy buta, choć w książce Fleming dał jej też inną broń – robótkę na drutach. Oczywiście zatrutych drutach.

Punktem wyjścia filmu jest bowiem intryga, jaką planuje WIDMO – zdobycie maszyny szyfrującej Lektor, przechowywanej w radzieckiej ambasadzie w Stambule, co ma się odbyć rękami brytyjskiego wywiadu (a dokładnie agenta 007) i mającej udawać zakochaną w brytyjskim szpiegu, nieświadomej swojej roli radzieckiej szyfrantki Tatiany Romanowej (Daniela Bianchi). Przy okazji Bond ma zostać skompromitowany, a w końcu zabity – w odwecie za śmierć doktora No. Za planem stoi Klebb (Lotte Lenya) i mistrz szachowy Kronsteen (Vladek Sheybal, czyli Władysław Sheybal), a całości przedsięwzięcia dopilnować ma niejaki Grant – blond osiłek i morderca (Robert Shaw). Jednak z Bondem nie takie numery. Tym bardziej że stoi za nim miejscowy szef placówki brytyjskiego wywiadu Ali Kerim Bej (Pedro Armendáriz) i wszyscy synowie stambulskiego rezydenta MI6.

Vladek Sheybal jako Kronsteen w filmie „Pozdrowienia z Rosji”, fot. kadr ze zwiastuna filmu

„Pozdrowienia z Rosji” to film o budżecie w wysokości 2 mln dol., czyli dwukrotnie wyższym, niż w przypadku „Dr No”, co widać na ekranie. Plenery Stambułu z Zatopionym Pałacem i Hagia Sophią, widoki Wenecji (do której Bond zresztą wróci jeszcze w filmach dwukrotnie), rozmach scenograficzny (sceny rozgrywające się w obozie cygańskim kręcono w Pinewood Studios), wreszcie pościg na motorówkach i wszystkie sekwencje rozgrywające się w Orient Expressie wywierają do dziś niezapomniane wrażenie. Filmowa adaptacja jest stosunkowo wierna powieści, choć chwilami jednak odbiega od powieściowego pierwowzoru. Choćby dlatego, że książkowe „Pozdrowienia z Rosji” są piątą odsłoną literackiej serii, a do tego rozgrywają się przed „Dr No””. Pikanterii dodaje fakt, że w tej powieści Ian Fleming… (spoiler!) uśmierca swojego bohatera. Pisarz był rozczarowany poziomem sprzedaży książek i stąd taka decyzja. Gdy jednak okazało się, że „Pozdrowienia z Rosji” sprzedają się nagle jak świeże bułeczki, Fleming musiał na gwałt ożywić w kolejnej części agenta 007, poddając go w specjalistycznej klinice intensywnemu odtruwaniu z jadu paraliżującego mięśnie. A skoro o odstępstwach od powieści mowa….

Lotte Lenya i Daniela Bianchi jako Rosa Klebb i Tatiana Romanowa w filmie „Pozdrowienia z Rosji”, fot. kadr ze zwiastuna filmu

Usta Anity zamiast Marilyn Monroe, czyli jak film ma się do książki

W przypadku ekranizacji z udziałem Seana Connery scenarzyści starali się być w miarę możliwości wierni literackim pierwowzorom. Ale i tak nie uniknęli odstępstw i zamiana Smierszu na WIDMO nie jest jedynym.

  • W filmie nie pojawia się tytułowa Rosja, jednak w książce cała intryga skierowana przeciw brytyjskiemu wywiadowi rozgrywa się w Moskwie.
  • Skoro za intrygą nie stoi Smiersz, w filmie zmianie musiał ulec punkt wyjścia fabuły. W powieści bowiem radzickie służby nie muszą zdobywać dekodera, skoro jest on ich własnością. Tu chodzi o to, by upokorzyć Intelligence Service przez skompromitowanie w Turcji jej czołowego agenta, Jamesa Bonda.
  • Sam dekoder w powieści nie nosi nazwy Lektor, lecz Spektor. Scenarzyści uznali jednak, że widzom myliłoby się to z nazwą organizacji SPECTRE. Co ciekawe, Fleming oparł opis urządzenia na swojej wiedzy na temat Enigmy.
  • W powieści wspomina się francuskiego przyjaciela Bonda – Mathisa. W filmie ta postać pojawi się dopiero w „Casino Royale” – pierwszej części rebootów z Danielem Craigiem i zagra go Giancarlo Giannini.
  • W słynnej scenie, w której Kerim strzela do Krylenki, w filmie pojawia się wielkoformatowa reklama filmu „Call Me Bwana” z 1963 r., wyprodukowanego zresztą przez Alberta R. Broccoli i Harry’ego Saltzmana, czyli producentów filmów o Bondzie. Na plakacie widzimy więc wielką twarz Anity Ekberg. W książce pojawia się oczywiście zupełnie inny poster – do „Niagary” z Marilyn Monroe, tyle że w wersji tureckiej z tytułem „Niyagara”.
  • Agent WIDMA, a w powieści Smierszu, Grant podszywa się pod Nasha – agenta MI6. W powieści Tatiana tłumaczy Bondowi, że Nash znaczy „nasz”, „jeden z naszych”. Ale to raczej ciekawostka.
Sean Connery jako James Bond w filmie „Pozdrowienia z Rosji”, fot. kadr ze zwiastuna filmu

A skoro o ciekawostkach mowa…

  • Kilka lat wcześniej Alfred Hitchcock był uważany za reżysera, który mógłby zekranizować „Pozdrowienia”. Bonda w tym filmie miał grać Cary Grant, a Tatianę Romanową – Grace Kelly. Ten pomysł zarzucono po finansowej klapie „Zawrotu głowy”. Twórcy filmu oddali jednak hołd mistrzowi suspensu – jest nim scena pościgu helikopterem, nawiązująca wprost do sceny pościgu samolotem w „Północ – północny zachód”.
  • „Pozdrowienia z Rosji” zostały zekranizowane jako druga z powieści o Bondzie podobno z powodu… prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Wymienił on w magazynie „Life” tę książkę Iana Fleminga jako jedną z dziesięciu ulubionych powieści wszech czasów. I podobno „Pozdrowienia…” były ostatnim filmem, jaki JFK widział podczas prywatnego pokazu w Białym Domu, 20 listopada 1963 r.
  • W filmie po raz pierwszy pojawia się Desmond Llewelyn jako „Q”. Stało się tak, ponieważ grający kwatermistrza w „Dr No” Peter Burton nie mógł akurat wrócić na bondowski plan. I tak Llewelyn powtórzył swoja życiową rolę aż siedemnaście razy.
  • Vladek Sheybal który wystąpił m.in. w „Kanale” Andrzeja Wajdy, wahał się czy przyjąć rolę Kronseena. Uważał, że może to nie być dobry krok w jego karierze. Namówił go… jego przyjaciel, Sean Connery, co ostatecznie okazało się dla aktora bardzo dobrym wyborem. Sheybal zagrał potem m.in. w serialu „Święty” z Rogerem Moorem – nota bene kolejnym wcieleniem agenta 007, „Nieustraszonych pogromcach wampirów” Romana Polańskiego, w pierwszej, niekanonicznej wersji „Casino Royale”, serialu „Szogun”, „Mózgu za miliard dolarów” i w „Czerwonym świcie”. Już jako znany aktor powrócił zresztą do współpracy z Wajdą w filmie „Piłat i inni”, według wątków z „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa, gdzie wystąpił w roli Kajfasza.
  • Niewiele brakowało, a Sheybal nie byłby jedynym polskim aktorem w tym filmie – do roli Tatiany rozpatrywana była też m.in. Magda Konopka.
  • W filmie po raz drugi pojawia się Sylvia Trench (Eunice Gayson), którą planowano zatrudniać we wszystkich ekranizacjach jako stała dziewczynę Bonda, regularnie zdradzaną przez agenta 007. Po „Pozdrowieniach z Rosji” ta postać się już jednak nie pojawia.
  • Ian Fleming nie był z początku przekonany do Szkota Seana Conner’yego jako odtwórcy roli Bonda. Po „Pozdrowieniach z Rosji” zmienił zdanie i nawet dopisał agentowi 007 w późniejszych powieściach szkockich przodków.
  • Początkowa partia szachów, którą wygrywa Kronsteen to odtworzenie gry Borisa Spassky’ego i Davida Bronsteina na Mistrzostwach ZSRR w Leningradzie w 1960 roku.
  • W filmie gra Walter Gottell. Jego postać, Morzeny, to członek WIDMA, ale aktor powróci w „Szpiegu, który mnie kochał” i kolejnych pięciu filmach jako generał Gogol.
  • Scena, w której James Bond i Tatiana Romanowa spotykają się po raz pierwszy w apartamencie hotelowym, została odtąd wykorzystana jako scena do castingu dla potencjalnych odtwórców roli Bonda i jego dziewczyn.
  • „Pozdrowienia z Rosji” to pierwszy film z serii, kończący się frazą „James Bond powróci…”

A zatem już za tydzień na portalu zupelnieinnaopowies.com James Bond powróci w filmie „Goldfinger”.

Pozdrowienia z Rosji (From Russia with Love), reż. Terence Young
Danjaq, Eon Production
Wielka Brytania, USA 1963


Reklamy

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: