Tom zabójczo pomocny | Trupów hurtowo trzech. Opowiadania kryminalne

Bojarski, Chmielarz, Ćwirlej, Głębocki, Grzegorzewska, Jodełka, Larek, Opiat-Bojarska, Rudnicka, Wroński – już same te nazwiska mistrzów polskiego kryminału wystarczą za rekomendację tomu opowiadań „Trupów hurtowo trzech”. A przecież jest też inny sens przeczytania tej książki – wszyscy autorzy użyczyli swych piór, by dzięki sprzedaży książki wspomóc budowę Domu Autysty w Poznaniu. Pamiętajmy o tym podczas pasjonującej lektury.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

Czy w ogródku, gdzieś pod przywiędłymi bratkami,  zostały zakopane zwłoki niewinnego człowieka? Czy po Poznaniu grasuje wampir? I co z tym wszystkim wspólnego ma beczka śledzi? „Trupów hurtowo trzech” odpowiada na wiele podobnych pytań, z tym najważniejszym na czele: kto zabił? Doskonale pokazuje też, że w skromnej z natury (przynajmniej objętościowo) formie opowiadania można z sukcesem zawrzeć wiele z tego, czym szczyci się dzisiejsza powieść kryminalna. Wielowarstwowa intryga, wiarygodny psychologiczny portret, suspens i niespodziewana puenta. A do tego wędrówka – po pierwsze przez wiele miast, po drugie od czasów przedwojennych przez PRL do współczesności.

Ryszard Ćwirlej w opowiadaniu „Czwarta beczka norweskich śledzi” każe znów stawić się na posterunku swojemu ulubionemu bohaterowi Teofilowi Olkiewiczowi, bo kryminalna zagadka jest niebagatelna: oto w jednym ze sklepów ginie tytułowa beczka śledzi. Drobiazg? Nic podobnego – Ćwirlej potrafi świetnie wykorzystać kostium czasów PRL, by dzięki z pozoru banalnej sprawie pokazać cały absurd czasów gospodarki centralnie sterowanej, a jednocześnie obnażyć uniwersalne mechanizmy przypochlebiania się i podlizywania silniejszym od siebie – aktualne tak wtedy, jak i dziś. Przy czym autor powieści „Ręczna robota” czy „Milczenie jest srebrem” robi to z właściwym sobie poczuciem humoru.

Zobacz także: Zbrodnia, zdrada i zemsta | Ryszard Ćwirlej, Tam ci będzie lepiej

W „Czwartym zabójcy” Michał Larek, autor wydanej ostatnio „Furii”, bawi się konwencją czarnego kryminału spod znaku „heist movie”, jednocześnie chowając ją niejako do sejfu, którym jest inna opowieść – wykład emerytowanego oficera policji. Czy zdradzając zawartość skarbca mówca przekaże słuchaczom także kluczyk? A może okaże się, że zamkniętych szuflad jest znacznie więcej?

Tak jak Ćwirlej Olkiewicza, tak Piotr Bojarski przypomina w zamieszczonym tu opowiadaniu swojego pierwszego bohatera – komisarza Zbigniewa Kaczmarka, przez lata obecnego na kartach książek wydawanych w cyklu „Kryptonim Posen”. Sprawa, której ma się podjąć ten bohater, od początku zahacza o sfery nadprzyrodzone, co zdradza już sam tytuł: „Epizod z wampirem”. Jest rok 1937, gdy w podupadłej poznańskiej kamienicy znalezione zostają zwłoki mężczyzny z dwoma wyraźnymi śladami ukłucia na szyi – ani chybi od ugryzienia wampira. To zagadka w sam raz dla Kaczmarka, który przecież doskonale wie, że – akuratnie, po poznańsku – rozwiązania nie znajdzie snując teorie nie z tej ziemi, lecz pamiętając o meandrach ludzkiej psychiki i takich uczuciach jak zawiść i złość.

Zobacz także: Goniąc prawdę | Piotr Bojarski, Biegacz 

Także Kaczmarek, ale tym razem Antoni, to bohater opowiadania Bohdana Głębockiego „Guzik”. Podobny czas, to samo miasto. W agencji detektywa zjawia się pełnomocnik… rosyjskiej księżnej,  skoligaconej z rosyjską rodziną carską. Prosta z pozoru sprawa zaczyna się szybko komplikować, bo gra idzie o duże pieniądze. Autor powieści „Musza Góra” każe więc Kaczmarkowi zmierzyć się z groźniejszym wrogiem, niż detektyw mógłby z początku przypuszczać. Pomaga mu też zastawić pewną sprytną pułapkę.

Pułapkę, śmierć i pieniądze znajdziemy też w opowiadaniu „Lis w kurniku” Gai Grzegorzewskiej, ale – czego po autorce „Kamiennej nocy” można się spodziewać – dostajemy tu kryminał psychologiczny, opowiedziany w dodatku w pierwszej osobie, z punktu widzenia kogoś, kto mógłby być godną konkurencją dla „utalentowanego pana Ripleya” z powieści Patricii Highsmith. Bo opowiadanie Grzegorzewskiej to – pełne zwrotów akcji i strzelaniny rodem z najkrwawszego kryminału – studium poniżenia i dojrzewającej zemsty za poczucie odrzucenia w świecie, który promuje blichtr drogich marek i życie na pokaz. To też wielowarstwowa intryga z puentą, której nie sposób się domyślić.

Zobacz także: Aż do ostatniej maski | Gaja Grzegorzewska, Kamienna noc

Joanna Opiat-Bojarska w „Opus vivendi” też stawia na psychologię. Powołuje do życia chłopca, Mikołaja, którego poznajemy przez pryzmat jego świątecznych listów do jego imiennika, Świętego. Linijka po linijce autorka rysuje portret swojego bohatera wtłoczonego w trudną dla niego rodzinną historię, tym trudniejszą, że Mikołaj jest chłopcem wrażliwym, wyczulonym na krzywdę innych. Autorka „Gry o wszystko” osiąga w ten sposób swój zasadniczy cel: tak schować równoległą opowieść o brutalnym morderstwie, byśmy na koniec poczuli się jak uderzeni obuchem w głowę i długo nie zapomnieli o tej historii.

Redaktor tomu doskonale ustawił kolejność opowiadań, dzięki czemu po mrocznej dawce psychologicznego kryminału dostajemy opowieść lżejszą, co nie znaczy, że mniej wciągającą. Olga Rudnicka w „Niespodziance” okazuje się godną spadkobierczynią kryminału spod znaku Joanny Chmielewskiej. Nieco chwilami cyniczny humor przeplata historię, która może zmrozić krew w żyłach, szczególnie gdy zniszczona rabatka z podeptanymi bratkami może się okazać czyimś płytkim grobem.

W „Nie tak sobie ciebie wyobrażałam” Joanny Jodełki tym, co okazuje się głęboko zakopane pod warstwami czasu jest tajemnica, która nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Rozgrzebywanie ran prowadzi bowiem do bólu i napięć. Do rozpadu tego, co wydawało się trwałe i do tragedii, której można było uniknąć. Z drugiej strony mamy jednak prawo człowieka do prawdy, odkrywanej tu w rytm nuconej gdzieś w tle, celnie komentującej wydarzenia, piosenki Niny Simone.

Zobacz także: Podejrzana | Joanna Opiat-Bojarska, Gra o wszystko 

U Wojciecha Chmielarza w „Sznurówkach” tym, co napędza intrygę jest frustracja. Tu także dostajemy opowieść rozgrywającą się na dwóch płaszczyznach, dodatkowo w nieoczywistym chronologicznym, nieco nawet szkatułkowym układzie, który – co świadczy o profesjonalizmie autora powieści „Przejęcie” – wydaje się wręcz oczywisty dla tej historii. To opowieść, w której bohaterowie, przypadkowo zetknięci przez los, okazują się bliżsi sobie, niż mogliby przypuszczać – przede wszystkim w swych zdanych z góry na porażkę próbach zapanowania nad nieuniknionym. Nic nie jest w życiu proste i takie jak sądziliśmy, że będzie – mówi nam Chmielarz. Nawet metoda zawiązywania sznurówek.

Tom kończy opowiadanie „Trupów hurtowo trzech” –  które dało tytuł całej książce. Jego autor, Marcin Wroński, znów przenosi nas w czasy międzywojenne i przywołuje swojego bohatera z „Morderstwa pod cenzurą” czyli Zygę Maciejewskiego. Daje nam – jako puentę tomu – opowiadanie o brutalnym, potrójnym morderstwie, ale przede wszystkim o przenikliwości, która każe krok po kroku dochodzić prawdy nawet wtedy, gdy wszyscy wokół sądzą, że się mylisz.

Zobacz także: Wszystkie warstwy prawdy | Joanna Jodełka, Wariatka

Jak pisze we wstępnie do książki Adam Kompowski, dziennikarz, prezes Fundacji Dom Autysty, pomysł powstania antologii został zainspirowany podobną akcją Nicka Hornby’ego. Ten brytyjski pisarz namówił kolegów po piórze, by oddali po jednym opowiadaniu na potrzeby tomu, którego sprzedaż wspomogła budowę szkoły dla dzieci z autyzmem. „Trupów hurtowo trzech” to cegiełka do powstania Domu Autysty w Poznaniu – instytucji niezwykle ważnej, chodzi bowiem o zapewnienie przyszłości i terapii dzisiejszym nastolatkom z autyzmem, gdy – jak pisze Kompowski – „zabraknie rodziców”. W Polsce kolegów po piórze o pomoc poprosił Piotr Bojarski, a książkę – która swoją premierę miała podczas Poznańskiego Festiwalu Kryminału Granda – wydało wydawnictwo Media Rodzina, które na budowę Domu przekazuje dochód z jej sprzedaży.

 

Trupów hurtowo trzech. Opowiadana kryminalne

Media Rodzina 2017

Jedna myśl na temat “Tom zabójczo pomocny | Trupów hurtowo trzech. Opowiadania kryminalne

Możliwość komentowania jest wyłączona.